Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 1/2001

Spadek zainteresowania
Poprzedni Następny

Rozmowa Forum

PPAU jest instytucją niepaństwową. Powoduje to pewne ograniczenia, 
ale za to daje niezależność, którą w nauce trudno przecenić.

Rozmowa z prof. Andrzejem Białasem,
prezesem Polskiej Akademii Umiejętności

Fot. Piotr Kieraciński

Prof. Andrzej Białas (ur. 1936) jest kierownikiem Zakładu Teorii Cząstek Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajmuje się fizyką wysokich energii, publikuje głównie na temat wielorodnej produkcji. W latach 1991-93 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego.

W jakim celu zdecydował się Pan kandydować na stanowisko prezesa PAU?
- Głównie z powodu historii. W Polsce okres wojny i totalitaryzmu przeżyło bardzo niewiele dawnych instytucji. Pielęgnowanie tradycji jest w naszym kraju szczególnie ważne. Polska Akademia Umiejętności jest właśnie dla mnie symbolem takiej pięknej tradycji, która cudem przetrwała, choć komunizm skazał ją na nieistnienie. Zbyt wielu wielkich ludzi włożyło w PAU ogromną pracę i serce, żeby teraz tak po prostu to zostawić.

- Jest Pan członkiem dwóch polskich akademii. W pewnym momencie toczyły one spór o miejsce w nauce.
- To nie był spór o miejsce w nauce. Obie instytucje mają zupełnie różny charakter. Polska Akademia Nauk była skonstruowana jako państwowy urząd do spraw nauki. Jest instytucją bogatą, państwową, posiada instytuty naukowe. PAU ma natomiast inną wielką zaletę: jest instytucją niepaństwową. Powoduje to pewne ograniczenia, ale za to daje niezależność, którą w nauce trudno przecenić. Konflikt, o którym pan mówi, był bardzo ograniczony w czasie i został już zażegnany. Mam nadzieję, że teraz otwiera się okres współpracy.

- Wydaje mi się, że chodziło wówczas o to, że PAU musiała sobie znaleźć miejsce w środowisku naukowym, natomiast PAN broniła swoich pozycji i majątku, który potencjalnie mógł być zagrożony.
- Broniła w pewnym sensie swojej monopolistycznej pozycji w nauce. Proszę jednak zauważyć, że były to spory typowe dla okresu przekształceń, które na szczęście nie podzieliły środowiska naukowego. W dodatku PAN i PAU tworzą w pewnym zakresie unię personalną, gdyż są uczeni, którzy należą do obu akademii.

- Duże ambicje ma też Towarzystwo Naukowe Warszawskie. Czy w Polsce jest miejsce dla wielu towarzystw o charakterze akademickim?
- Z pewnością. Mam jednak wrażenie, że TNW jest w trudniejszej sytuacji o tyle, że przychodzi mu działać w środowisku zdominowanym przez PAN. Akademia Umiejętności trafiła w Krakowie na znacznie korzystniejszy grunt.

– W Krakowie działał jednak bardzo silny oddział PAN.
– To, że udało nam się reaktywować PAU, zawdzięczamy sile krakowskiego środowiska humanistycznego.

– Humanistycznego? Co prawda, historyk był pierwszym prezesem odnowionej PAU, ale to był historyk z Poznania. Kolejni prezesi to paleobiolog i fizyk.
– Akademia Umiejętności była zawsze zorientowana na nauki humanistyczne. Te dyscypliny wymagają znacznie mniejszych środków finansowych niż nauki przyrodnicze czy stosowane. Ponadto PAU dostarcza im warsztatu w postaci biblioteki i archiwum. W rezultacie powstaje dużo ważnych prac i publikacji. Natomiast mój warsztat, jako fizyka, znajduje się w instytucie Uniwersytetu Jagiellońskiego. W Akademii spotykamy się, żeby dyskutować o różnych sprawach ogólnych czy interdyscyplinarnych. Także względy historyczne wskazują na humanistyczny charakter PAU: na początku były dwa wydziały humanistyczne i tylko jeden przyrodniczy. Wśród siedmiu wydziałów PAN jest zaś tylko jeden humanistyczny.

– Wspomniał Pan, że odnowieniu PAU sprzyjała siła krakowskiego środowiska humanistycznego. Czy nie ma Pan wrażenia, że Akademii grozi regionalizm?
– Chyba nie, prawie połowa członków PAU jest spoza Krakowa i ich liczba wzrasta: mamy około 70 członków w Warszawie i silne zespoły w Toruniu, Wrocławiu, Poznaniu i na Śląsku.

– Zapewne jednak niewiele osób spoza Krakowa uczestniczy w spotkaniach poszczególnych komisji?
– W tym sensie większość polskich organizacji jest regionalna. Najczęściej jest to oczywiście regionalizm warszawski.

– W PAU działają komisje interdyscyplinarne.
– Bardzo interesująca jest np. Komisja Zagrożeń Cywilizacyjnych, kierowana przez prof. Hrynkiewicza. To są fantastyczne spotkania. Jest Komisja Historii Nauki, kierowana przez prof. Strzałkowskiego. Fizyk nie zna się na historii a historyk na fizyce, żeby uprawiać historię fizyki muszą się spotkać. I to umożliwiają im zebrania tej komisji. W pewnym sensie stanowimy grupę ludzi, którzy chcą sobie porozmawiać – o ile tak można mówić o spotkaniach Akademii.

– Myślę, że można. Trzeba zdjąć naukę z niedostępnego piedestału.
– To jednak jest piedestał. Nasze rozmowy nie byłyby zrozumiałe dla przeciętnego człowieka z ulicy. Dlatego potrzebne jest takie miejsce i instytucja, które tym ludziom pozwolą się spotkać i podyskutować.

– PAU ma swoją część w budżecie KBN, jednak nieporównywalną do budżetu PAN. Czy to wystarcza i czy są Państwo zadowoleni z takiego układu?
– PAN to zupełnie inna instytucja i inne ma potrzeby. Jesteśmy zadowoleni z obecnej sytuacji, gdyż zapewnia nam ona stabilizację. Nie zauważyłem w PAU tendencji, aby rozwijać instytuty czy zakłady badawcze – poza biblioteką i archiwum. Chcemy być stowarzyszeniem uczonych.

– Udało się wreszcie osiągnąć porozumienie w sprawie Biblioteki PAU i Pan w Krakowie. Jest to wspólna instytucja obu akademii. Czy nie obawia się Pan problemów z zarządzaniem i finansowaniem tej placówki?
– Zarząd jest w rękach PAU, więc nie ma tu żadnego problemu. Natomiast jeżeli chodzi o finansowanie – problemy będą straszne, ale nie większe niż dotychczas. Budżet biblioteki został w KBN przesunięty z części PAN do PAU, choć trochę przy okazji „ucięto”. Mamy już na szczęście obietnicę, że to będzie wyrównane.

– Ostatnio zakończyła się kontrola NIK w bibliotece, związana m.in. ze słynnymi kradzieżami cennych książek. Jakie są rezultaty?
– NIK kontroluje teraz w całej Polsce biblioteki, które zawierają jakieś cenne zbiory. Po zakończeniu pracy w Bibliotece PAU i PAN kontrolerzy NIK byli po prostu przerażeni. Sytuacja lokalowa tej placówki jest tragiczna. Przez wiele lat była ona bardzo zaniedbana. Kontroler NIK zapytał: „Czy Akademia zdawała sobie sprawę z tego, co bierze?”. Prof. Jerzy Wyrozumski, sekretarz generalny PAU, odpowiedział: „Bardzo dobrze zdawaliśmy sobie sprawę i właśnie dlatego to wzięliśmy”. Chodzi o to, aby ratować dorobek kilku pokoleń. W tej chwili widzimy już możliwość pozyskania dodatkowych lokali. Poważnie zastanawiamy się nad rozbudową budynku w głębi ulicy Sławkowskiej.

– Kto sfinansuje tę inwestycję?
– Za wcześnie o tym mówić. Na razie Fundacja na rzecz Nauki Polskiej dała nam 400 tys. zł na zabezpieczenie elektroniczne zbiorów. PAU ma pewne szanse zdobycia dodatkowych pieniędzy z tytułu własności budynków. Może uda się też pozyskać środki z KBN.

– Czy odzyskali Państwo wszystkie budynki, które należały do PAU?
– Znaczną część i wciąż staramy się o kolejne obiekty.

– A co z dobrami ziemskimi, lasami na Żywiecczyźnie?
– Myślę, że dobra ziemskie nie są nam potrzebne. Natomiast gdyby w zamian za utracone dobra, zwłaszcza lasy, w ramach reprywatyzacji Akademia dostała jakieś gratyfikacje, dobra zamienne, bylibyśmy zadowoleni.

– Pozostał jeszcze problem Archiwum PAU: też będzie wspólne, czy zostanie podzielone?
– Bardzo źle by się stało, gdyby zostało podzielone. Archiwum ma być placówką wspólną.

– Co do wspólności archiwum i biblioteki, czy PAN nadal będzie składała swoje bieżące dokumenty w archiwum i powiększała zasoby biblioteki?
– Wspólność polega na tym, że Rada Biblioteczna oraz Rada Archiwum tworzona jest przez PAN i PAU. Dyrektora archiwum będą mianować wspólnie prezesi obu akademii. Także Oddział Krakowski PAN będzie, jak dotąd, składał swoje dokumenty w archiwum. Nie sądzę jednak, aby PAN powiększała zbiory biblioteki.

– Mam wrażenie, że PAU rywalizuje z PAN o wpływy w Polskim Instytucie Naukowym w Nowym Jorku.
– Nie sądzę, żeby to była rywalizacja. Ten Instytut został stworzony przez członków PAU, którzy znaleźli się w Ameryce podczas wojny. Także wielki zjazd tej instytucji odbył się w ubiegłym roku u nas, w Krakowie. Mamy bardzo bliskie związki, a o działaniach PAN nic nie wiem.

– Zapytam jeszcze o Bibliotekę Polską w Paryżu, która niegdyś została przekazana PAU, a obecnie znajduje się we władaniu francuskim.
– Towarzystwo Historyczno-Literackie, do którego należały te zbiory, nie było w stanie ich utrzymać. Książę Czartoryski porozumiał się z hrabią Tarnowskim i przekazano wszystko Akademii Umiejętności – oczywiście, za zgodą prezydenta Francji i cesarza Austrii. AU zarządzała tymi zbiorami aż do drugiej wojny światowej. Po wojnie powstała kwestia własności, ponieważ emigracja – myślę, że słusznie – nie chciała oddać zbiorów pod zarząd komunistów. Odtworzono zatem Towarzystwo Historyczno-Literackie. Jednak sąd francuski uznał, że nowe THL nie jest kontynuatorem starego, gdyż żaden członek dawnego Towarzystwa już nie żył. Uznał też, że PAU nie ma możliwości działania – jej działalność akurat w Polsce zawieszono. Kuratelę nad biblioteką przejął zatem sąd francuski, który przekazał zbiory w zarząd THL. Wystąpimy wspólnie z THL do sądu francuskiego, aby uznał Bibliotekę Polską za wspólną, ale niepodzielną własność PAU i THL.

– Odzyskanie tych zbiorów będzie się łączyło z koniecznością poniesienia pewnych nakładów finansowych. Czy Państwo są na nie przygotowani?
– Zbiory Biblioteki Polskiej powinny należeć do Polaków. One mają dla nas znacznie większe znaczenie niż dla Francji. Z tego tytułu mogą, a może nawet powinny być finansowane przez państwo polskie. Myślimy o utworzeniu fundacji, która miałaby wspierać działanie Biblioteki Polskiej w Paryżu. Rozmawialiśmy na ten temat z prezydentem i ministrem spraw zagranicznych.

– Akademia przyznaje też stypendia i nagrody.
– Mamy w tej chwili cztery nagrody: im. Mariana Mięsowicza za prace z dziedziny fizyki, im. Tadeusza Browicza za prace z zakresu medycyny, Mariana Kukiela za prace z dziedziny historii wojskowości. Jest również nagroda im. Mikołaja Kopernika – fundowana przez Zarząd Miasta Krakowa, a przyznawana przez Akademię – w dziedzinach, którymi zajmował się wielki astronom.

– A stypendia?
– Ważnym sponsorem prac PAU jest Fundacja Lanckorońskich. Finansuje ona szereg wydawnictw, m.in. wydawanie dokumentów z archiwów watykańskich. Fundacja przekazała też PAU zarządzanie swoim systemem stypendialnym, dzięki czemu możemy przyznawać ok. 50 stypendiów.

Rozmawiał Piotr Kieraciński

Komentarze