Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 1/2001

Uniwersytet z polaczenia
Poprzedni Następny

Życie akademickie

Ustawa ma szanse być przyjęta przed wakacyjną przerwą w pracy Parlamentu. Oznaczałoby to utworzenie uniwersytetu w Zielonej Górze 1 września 2001 r.

Piotr Kieraciński

Fot. Stefan Ciechan

Prof. M. Kisielewicz, rektor PZ
i prof. A. Wiśniewski, rektor WSP.

Przed II wojną światową Zielona Góra była niewielkim prowincjonalnym miasteczkiem. Atmosfera tego uroczego miejsca przyciągała przechodzących na emeryturę berlińczyków – osiedlali się tam artyści, dziennikarze, przedstawiciele wolnych zawodów. W liczącym niewiele ponad 20 tys. mieszkańców mieście ukazywało się aż pięć lokalnych gazet. Nikt jednak wówczas nie myślał o utworzeniu szkoły wyższej.

ARGUMENTY NATURY SENTYMENTALNEJ

Po wojnie Zielona Góra urosła do rangi miasta wojewódzkiego. Historia tutejszego szkolnictwa wyższego sięga lat 60. W 1963 r. Studium Nauczycielskie zostaje przekształcone w Wyższą Szkołę Nauczycielską (od 1973 r. – Wyższa Szkoła Pedagogiczna), a w 1965 r. powstaje Wyższa Szkoła Inżynierska. Kadrę akademicką stanowi wówczas 18 osób, w tym dwie z doktoratami. Idea utworzenia uniwersytetu w Zielonej Górze nie jest nowa – taką perspektywę wyznaczano tworząc pierwsze uczelnie w tym mieście. Poważne dyskusje na ten temat toczyły się jednak głównie w latach 90. Na przełomie lat 1993/94 dyskutowano o połączeniu obu miejscowych uczelni: WSI oraz WSP. Gdy w 1996 r. WSI została przekształcona w Politechnikę Zielonogórską – tracąc przy okazji imię Jurija Gagarina, którego mozaikowy portret wciąż wita odwiedzających miasteczko politechniki – ambicje części środowiska akademickiego zostały zaspokojone i idea łączenia uczelni zamarła. Prof. Hieronim Szczegóła, pełniący wtedy funkcję rektora WSP, uważał, że należy w związku z tym dążyć do przekształcenia tej uczelni w uniwersytet. Prof. Szczegóła widział też w przyszłym uniwersytecie miejsce dla Politechniki Zielonogórskiej. – Wówczas jednak nie byliśmy gotowi do rozmów na ten temat – przyznaje prof. Michał Kisielewicz, rektor PZ. Perspektywa utworzenia uniwersytetu na drodze rozwoju uczelni pedagogicznej była bardzo odległa. W momencie zmiany na stanowisku rektora WSP w 1999 r. zaczęto znów myśleć o połączeniu PZ i WSP. Rektorzy obu uczelni, prof. Kisielewicz z PZ i prof. Andrzej Wiśniewski, nowy rektor WSP, powołali jesienią 1999 r. zespół, który rozpoczął prace nad kształtem przyszłego uniwersytetu.

Nie bez znaczenia dla tej decyzji było stanowisko Ministerstwa Edukacji Narodowej. Prof. Mirosław Handke, który wówczas pełnił funkcję ministra edukacji, bardzo zdecydowanie opowiadał się za tworzeniem uniwersytetów przez łączenie niedużych regionalnych uczelni. Jesienią 1999 r. z połączenia olsztyńskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej i Akademii Rolniczo-Technicznej powstał Uniwersytet Warmińsko-Mazurski. – Szczególnie dla środowiska Politechniki Zielonogórskiej stanowisko ministerstwa było ważne. Zaspokojone ambicje nie nastrajały bowiem do przeprowadzania zmian – zauważa rektor Kisielewicz. Także obecnie, gdy prace nad utworzeniem nowego uniwersytetu są zaawansowane, nie wszyscy uczeni z politechniki są przekonani o sensowności włączania PZ w struktury przyszłego uniwersytetu. Nie chodzi tu bynajmniej o względy finansowe, ale o przywiązanie do tradycji kształcenia inżynierskiego w ramach politechniki. – To są argumenty natury sentymentalnej – mówi prof. Kisielewicz. – Tworząc uniwersytet z kierunkami technicznymi mamy szansę na naturalną humanizację kształcenia technicznego. Także rektor Wiśniewski przyznaje: – Atmosfera w Ministerstwie Edukacji, popierająca taki model tworzenia uniwersytetu, była dobrą podstawą do naszej dyskusji.

UNIWERSYTECKIE STANDARDY

Wiosną 2000 r. zespół powołany przez obu rektorów przygotował raport, na podstawie którego można było sobie wyobrazić kształt przyszłej uczelni. 22 marca senaty obu uczelni przyjęły jednogłośnie brzmiące uchwały o gotowości utworzenia uniwersytetu z połączenia Wyższej Szkoły Pedagogicznej im. Tadeusza Kotarbińskiego oraz Politechniki Zielonogórskiej. Wkrótce potem minister Handke powołał zespół ministerialny ds. utworzenia uniwersytetu w Zielonej Górze. Na jego czele stanął prof. Jerzy Zdrada, wiceminister edukacji. Po zapoznaniu się z propozycjami senatów zespół zaproponował drobne zmiany w strukturze przyszłej uczelni, dotyczące głównie nazewnictwa. Postanowiono, że Uniwersytet Zielonogórski będzie składał się z trzech szkół: Szkoły Nauk Humanistycznych i Społecznych, Szkoły Nauk Ścisłych i Ekonomicznych oraz Szkoły Nauk Technicznych. W ich skład wejdzie osiem wydziałów. Pierwszą ze szkół będą tworzyć: Wydział Humanistyczny, Wydział Nauk Pedagogicznych i Społecznych oraz Wydział Artystyczny, drugą: Wydział Nauk Ścisłych oraz Wydział Zarządzania, a trzecią: Wydział Elektromechaniki i Informatyki, Wydział Inżynierii Lądowej i Środowiska oraz Wydział Inżynierii Produkcji i Środowiska Pracy. W sumie w Uniwersytecie Zielonogórskim będzie dwadzieścia siedem instytutów i dwie katedry.

Warto przyjrzeć się potencjałowi naukowemu zielonogórskiego środowiska akademickiego, od niego bowiem zależeć będzie, czy przyszła uczelnia spełni uniwersyteckie standardy. Mamy zatem niewielką Politechnikę Zielonogórską i niezbyt mocną Wyższą Szkołę Pedagogiczną. Jednak połączenie obu uczelni da całkiem przyzwoity uniwersytet, w każdym razie już na starcie silniejszy kadrowo od uniwersytetów w Opolu i Białymstoku. Uniwersytet Zielonogórski, gdyby został utworzony w tej chwili, zatrudniałby łącznie 1016 nauczycieli akademickich. 226 z nich to samodzielni – czyli legitymujący się stopniem naukowym doktora habilitowanego – pracownicy naukowi. 77 ma tytuł naukowy profesora. Ponadto 296 wykładowców posiada stopień doktora, a 495 legitymuje się tytułami zawodowymi magistra lub magistra inżyniera. Spośród ośmiu wydziałów uniwersytetu sześć będzie miało uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora w siedmiu dyscyplinach naukowych. Obecnie bowiem Politechnika Zielonogórska może nadawać doktoraty w czterech dziedzinach: budownictwie, elektrotechnice, budowie i eksploatacji maszyn oraz matematyce, natomiast WSP może doktoryzować w zakresie historii, pedagogiki i filozofii. Cztery obecnie istniejące wydziały zielonogórskich uczelni spełniają formalne kryteria i złożyły wnioski o przyznanie uprawnień do nadawania stopni doktora habilitowanego. Dwa z tych wniosków – dotyczące historii oraz pedagogiki – uzyskały już pozytywną opinię Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego i wróciły do Centralnej Komisji ds. Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych. Kolejne dwa – dotyczące elektrotechniki i matematyki – zostały przedstawione do recenzji i wkrótce powinny zostać rozpatrzone przez Radę Główną. Gdyby do czerwca udało się uzyskać uprawnienia do przyznawania habilitacji w dwóch dyscyplinach naukowych, wówczas połączone WSP i PZ spełniałyby formalne warunki wymagane do utworzenia uniwersytetu. Jeżeli natomiast nowy uniwersytet uzyska cztery uprawnienia do nadawania stopnia doktora habilitowanego, będzie spełniał kryteria uczelni autonomicznej.

HITY NAUKOWE

Uczelnie pedagogiczne nastawione są na kształcenie nauczycieli. Znacznie różni je to od klasycznych uniwersytetów. W ramach rozwoju kadry w WSP już od jakiegoś czasu czynione są starania o otwieranie nowych, nienauczycielskich kierunków i specjalności. Obecnie w WSP jest osiem (spośród osiemnastu) nienauczycielskich kierunków studiów i siedem (wśród siedemnastu) specjalności. Hitami naukowymi okazały się astronomia i filozofia. Ta pierwsza w Zielonej Górze nie jest jeszcze, co prawda, samodzielnym kierunkiem, ale tamtejsze Centrum Astronomiczne ma renomę w kraju i na świecie oraz drugą kategorię w rankingu KBN. Powstała niedawno filozofia także zgromadziła wielu wybitnych specjalistów i Instytut Filozofii WSP jako jedyna zielonogórska placówka naukowa – także bodaj jedyna wśród wszystkich kwalifikowanych jednostek wyższych uczelni pedagogicznych – ma pierwszą kategorię w rankingu KBN. Biorąc pod uwagę stan kadry, spełnia też warunki wymagane do nadawania stopnia doktora habilitowanego. Brakuje jeszcze osiągnięć w zakresie dydaktyki, czyli wykształconych na miejscu doktorów. Placówka jest po prostu zbyt młoda. W politechnice także rozwijane są studia o uniwersyteckim charakterze, m.in. zarządzanie i ochrona środowiska, a Wydział Elektryczny otrzymał w KBN drugą kategorię. Niektóre kierunki studiów są w obu uczelniach takie same. Zdaniem rektorów PZ i WSP, kierunkami, które po utworzeniu uniwersytetu powinny jak najszybciej wzbogacić ofertę dydaktyczną, są prawo – rektor Wiśniewski z WSP wskazuje nawet na niewielki kampus w centrum miasta, który z racji usytuowania w pobliżu sądu mógłby stanowić siedzibę prawników – oraz ekonomia.

Aby uzasadnić możliwości rozwoju zielonogórskiego ośrodka naukowego, władze PZ i WSP poprosiły prof. Andrzeja Kajetana Wróblewskiego o opracowanie, na podstawie filadelfijskiej listy cytowań, raportu nt. rozwoju i sytuacji ośrodka. Zdaniem autora raportu, ośrodek zielonogórski szczególnie dynamicznie rozwija się po 1995 r. Wyróżniają się zwłaszcza dwa zespoły naukowe: zespół astrofizyków pod kierunkiem prof. Janusza Gila, który daje aż 0,6 promila wszystkich publikacji astronomicznych na świecie, oraz zespół, reprezentujący tzw. nauki wykonawcze, kierowany przez prof. Janinę Fyk, który w Polsce ustępuje jedynie Uniwersytetowi Warszawskiemu. W opinii prof. Wróblewskiego, połączenie WSP i politechniki w Uniwersytet Zielonogórski przyniesie dalszy wzrost liczby dobrych publikacji naukowych i wzrost pozycji tej nowej uczelni w Polsce. Sytuacja taka miała miejsce np. w Opolu, gdzie po utworzeniu uniwersytetu liczba publikacji cytowanych w czasopismach listy filadelfijskiej znacznie wzrosła i wynosi ostatnio średnio 45 rocznie. Obie zielonogórskie uczelnie już dziś publikują więcej cytowanych prac niż pracownicy Uniwersytetu Szczecińskiego. Można się spodziewać, że powstanie Uniwersytetu Zielonogórskiego spowoduje oczywisty psychologicznie wzrost wysoko kwalifikowanej kadry, intensyfikację badań naukowych i w konsekwencji znaczny przyrost dobrych publikacji naukowych – kończy swój raport prof. Wróblewski.

Fot. Stefan Ciechan

Nowy hotel asystenta WSP

BAZA MATERIALNA

Obecnie szkoły wyższe w Zielonej Górze zajmują dwa duże kampusy: jeden należy do politechniki, drugi – do WSP, która ponadto posiada kilka budynków w centrum miasta. Dwie szkoły przyszłego uniwersytetu – Nauk Ścisłych i Ekonomicznych oraz Nauk Technicznych – będą mieściły się w budynkach należących do PZ. Szkoła Nauk Humanistycznych i Społecznych zajmie obecne obiekty WSP. Brakuje jednak miejsca dla nowego Wydziału Nauk Ścisłych. – To najpilniejsza inwestycja, którą musimy rozpocząć jak najszybciej – mówi rektor Kisielewicz. Kolejną inwestycją czekającą nowy uniwersytet jest biblioteka. Nie wiadomo też, gdzie będzie się mieścił rektorat. Początkowo próbowano lansować – w obu uczelniach równocześnie – tezę: nasz rektor, wasz rektorat. Jednak obecnie władze WSP i PZ przychylają się do poglądu, że rektorat powinien mieścić się w centrum miasta, najlepiej w jakimś starym, zabytkowym i reprezentacyjnym obiekcie. Dotychczas poważnie zastanawiano się nad dwoma lokalizacjami przyszłego centrum dowodzenia uniwersytetem: siedzibą sejmiku wojewódzkiego (dawny Urząd Wojewódzki, który obecnie mieści się w Gorzowie Wielkopolskim) oraz szkołą podstawową, która ma coraz mniej uczniów i powoli staje się niepotrzebna. Który z tych obiektów stanie się własnością nowej uczelni, zależy od władz miejskich i wojewódzkich. Na razie tylko te pierwsze wyraźnie deklarują pomoc uniwersytetowi, obiecując zarówno budynek szkoły, jak też pomoc w pracach adaptacyjnych. Miasto przekazało uczelniom tereny w pobliżu obecnych kampusów, na których w przyszłości będzie mógł się rozwijać uniwersytet. Problem finansowania inwestycji, w które ostatnio zaangażowane były obie uczelnie, został rozstrzygnięty w marcowych uchwałach senatów. Nowe inwestycje uniwersyteckie finansowane mają być przez uniwersytet z pomocą władz miasta i Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Od 1990 r. zielonogórskie uczelnie znacznie się rozrosły. Liczba studentów wzrosła ponad trzykrotnie. Obecnie w WSP kształci się 13,5 tys. osób, a w politechnice – 9,5 tys. Oznacza to, że nowy uniwersytet kształciłby ok. 23 tys. studentów. Problemem jest relacja między liczbą słuchaczy studiów dziennych i zaocznych. W PZ mniej więcej połowa studentów kształci się na stacjonarnych formach studiów. W WSP był okres, gdy 4/5 studentów stanowili słuchacze studiów zaocznych i wieczorowych. Od kilku lat uczelnia zmienia te proporcje. Obecnie 3/5 studentów to słuchacze studiów zaocznych. Jak sądzi rektor Wiśniewski, polityka rekrutacyjna uczelni doprowadzi do tego, że w ciągu kilku lat liczba słuchaczy studiów dziennych i zaocznych wyrówna się. Zyski z płatnych form kształcenia pozwoliły zielonogórskim uczelniom na dynamiczny rozwój kadrowy i lokalowy. Słynny jest tzw. dodatek zielonogórski do uczelnianych pensji. Stał się on właściwie stałym składnikiem wynagrodzeń, a płace pracowników naukowych WSP w Zielonej Górze należały swego czasu do najwyższych w Polsce, znacznie przekraczając granice wyznaczone przez ministerialne „widełki”. Nawiasem mówiąc, ustalenie jednolitego systemu płac, który, zmieniając ich składniki i likwidując „dodatek zielonogórski”, miałby zachować obecny poziom wynagrodzeń, stanowi jeden z problemów stojących na drodze nowego uniwersytetu.

Zyski z płatnych form kształcenia przeznaczono także na rozwój bazy lokalowej. Powierzchnia dydaktyczna WSP powiększyła się od roku 1990 niemal dwukrotnie. Na inwestycje przeznaczono 21 mln zł, z czego 89 proc. stanowiły przychody własne uczelni. Remonty starych obiektów pochłonęły 4 mln zł. Wciąż zbyt mało jest w Zielonej Górze domów studenckich. Politechnika dysponuje 1,2 tys. miejsc, natomiast WSP ok. 960. PZ rozpoczęła budowę akademika w systemie Towarzystwa Budownictwa Społecznego. Natomiast WSP wprowadziła stypendia mieszkaniowe, czyli dodatki dla studentów wynajmujących mieszkania.

SPÓR O NAZWĘ

Wydaje się, że po grudniowym spotkaniu zespołu ds. utworzenia uniwersytetu w Zielonej Górze sprawa jest na najlepszej drodze do realizacji. Stosowne wnioski trafiły już do Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego, która wkrótce przedstawi je do zaopiniowania senatom trzech dużych uczelni (dwóch uniwersytetów i jednej politechniki). Wiosną projekt ustawy powinien trafić do Sejmu i w sprzyjających okolicznościach ustawa ma szanse być przyjęta przed wakacyjną przerwą w pracy Parlamentu. Oznaczałoby to utworzenie uniwersytetu w Zielonej Górze 1 września 2001 r.

Uniwersytet jednak wciąż jeszcze nie ma ustalonej ostatecznie nazwy. Środowisko uczelni oraz władze Zielonej Góry chciałyby, aby był to Uniwersytet Zielonogórski. Jest jednak spora grupa, m.in. wśród polityków, zwolenników nazwy Uniwersytet Lubuski. To określenie nawiązuje do nazwy województwa oraz krainy geograficznej – w Zielonej Górze istnieje już Lubuskie Towarzystwo Naukowe. Jaka ostatecznie będzie nazwa, nie wiadomo. Obecne województwo lubuskie ma dwa ośrodki administracyjne: Zieloną Górę, gdzie mieści się siedziba sejmiku samorządowego, oraz Gorzów Wielkopolski, w którym rezydują władze wojewódzkie. Rywalizacja dwóch regionalnych ośrodków władzy – zapewne można by to nawet określić mianem konfliktu – może zaważyć w jakimś stopniu na charakterze i nazwie nowego uniwersytetu, choć nikt nie protestuje przeciw jego utworzeniu.

Komentarze