Nauka w Polsce |
Życie akademickiePodstawowa reforma KBN powinna polegać na decentralizacji spraw nauki Cz. III Postulaty reform w związku z akcesją do Unii EuropejskiejAndrzej Wyczański Do żadnych istotnych zmian w sytuacji i w rozwoju nauki w Polsce nie dojdzie bez zasadniczej reformy kluczowej instytucji, jaką jest Komitet Badań Naukowych (Ministerstwo Nauki i Informatyzacji). O potrzebie zmian przekonane jest kierownictwo KBN, ale projekty reformy wychodzące z KBN nie naruszają podstawowych wad istniejącego systemu, a nawet je wzmacniają. Wprawdzie przekształcenie KBN w Ministerstwo Nauki i Informatyzacji może zmniejszyć wpływ pojawiających się w KBN i jego zespołach nieformalnych układów, oddziałujących na dystrybucję funduszy, ale nie likwiduje monopolu KBN w zakresie dyspozycji budżetowymi funduszami na naukę, a nawet zwiększa stopień centralizacji. Nie jest to więc reforma nauki, lecz reorganizacja wewnętrzna KBN, która powtarza i umacnia system, oddziałujący destruktywnie na naukę w Polsce, który marginalizuje jej rolę w kraju i systematycznie pogarsza jej finansowanie. W uproszczeniu można by powiedzieć, że jest to ratowanie KBN kosztem nauki, a nie odwrotnie. REFORMA KBNPodstawowa reforma KBN (MNiI) powinna polegać na decentralizacji spraw nauki oraz działu budżetowego Nauka, który winien występować w budżecie wszystkich zainteresowanych resortów czy urzędów, posiadających placówki naukowe. Taka decentralizacja pozwoli na: REFORMA SZKÓŁ WYŻSZYCHReforma szkół wyższych, jako największej sieci naukowej w kraju, jest kwestią trudną, którą należy realizować stopniowo. Praktyczne rozwiązania mogą być różne, ale wydaje się, że kierunek zmian winien być jeden. Powinien on prowadzić do podniesienia jakości studiów poprzez łączenie dydaktyki uczelnianej z systematyczną, intensywną pracą naukową, a dalej do wyraźnego rozdzielenia studiów i uczelni płatnych i bezpłatnych, wreszcie do rozbudowy ilościowej i jakościowej kadry naukowej, w tym również poprzez jednolity status, racjonalne uposażenie i ułatwienie przepływów. Szkoły wyższe są tak zróżnicowane strukturalnie, a także charakterem, poziomem i przynależnością, że próby ich unifikacji nie wchodzą w rachubę. Jednym ze sposobów podniesienia ich poziomu i silniejszego związania z nauką, wydaje się wydzielenie uczelni wzorcowych („szkół narodowych”), możliwie nielicznych, ale odpowiednio wyposażonych, by mogły gwarantować: systematyczne łączenie nauczania z badaniami naukowymi na wysokim poziomie, wyposażenie ich w wyselekcjonowaną kadrę (rzeczywiste konkursy) i odpowiednie jej usytuowanie (wysokie płace, odpowiednio zaopatrzone laboratoria i biblioteki), przyjmowanie studentów w racjonalnej liczbie na podstawie wymagającego konkursu, z zapewnieniem w zamian bezpłatnych studiów o wysokich standardach jakościowych. Pozostałe szkoły wyższe, niezależnie od charakteru i przynależności, zapewniałyby studia płatne – szkoły działałyby na własnym rozrachunku – przy czym można się spodziewać, że aby zdobyć studenta i jego pieniądze, musiałyby także podnieść poziom, by wytrzymać konkurencję uczelni wzorcowych. Tego rodzaju zróżnicowanie poziomu oraz jasne granice urynkowienia uczelni likwidowałyby społecznie podejrzane sytuacje i umożliwiały podnoszenie poziomu nauczania (i ewentualnych badań naukowych), a to pod warunkiem utworzenia szerokiego systemu stypendialnego, tak dla studentów, jak dla młodszych pracowników nauki (doktorantury, stypendia habilitacyjne). Propozycje powyższe nie wyczerpują możliwych rozwiązań i dróg udoskonalania systemu szkół wyższych. Rozwiązania mogą być bardzo różne, natomiast w każdym wypadku istotne będzie łączenie dydaktyki uczelnianej – poza szkołami o profilu zawodowym – z bieżącą pracą naukową i współpracą w tej dziedzinie z placówkami badawczymi w kraju i za granicą. REFORMA PANReforma PAN wymaga przede wszystkim nowelizacji ustawy z 1997 roku w zakresie organizacji, mianowicie odciążenia prezesa od funkcji administratora, przywrócenia stanowiska sekretarza naukowego czy generalnego itp. oraz jasnego usytuowania Akademii wśród instytucji państwowych, z zapewnieniem jej maksymalnego stopnia samodzielności i niezależności. REFORMA JBR-ÓWPotrzebna jest świadomość decydentów politycznych i gospodarczych, że w gospodarce rynkowej stworzenie i funkcjonowanie zaplecza naukowego tej gospodarki to obowiązek państwa, część jego polityki gospodarczej, nie mniej ważna aniżeli starania o dopłaty, inwestycje zagraniczne czy oddłużenie. Takiego przekonania u nas wciąż nie ma, choć w krajach Unii jest powszechne. Nie wydaje się, by reforma sieci i zadań JBR-ów mogła być centralnie zrealizowana, należałoby raczej stworzyć warunki do jej oddolnego przeprowadzenia. Takim podstawowym warunkiem byłoby przeniesienie ich finansowania z KBN do odpowiednich resortów, urzędów, władz samorządowych czy przedsiębiorstw (decentralizacja finansowania). Takie powiązanie decyzji, szczególnie finansowych, z odpowiedzialnością za ich skutki winno doprowadzić do dostosowania sieci JBR-ów do obecnej struktury i funkcjonowania gospodarki, a z drugiej strony – zapewnić tym placówkom jednoznaczne zadania i stabilne, choć zróżnicowane finansowanie. Bez zapewnienia takich warunków nie powstrzymamy procesu destrukcji tego sektora nauki. Nie wydaje się, by prywatyzacja likwidowała potrzebę istnienia i działania sieci JBR-ów jako ośrodków głównie nauki stosowanej. Jeśli wielkie międzynarodowe przedsiębiorstwa posiadają własne laboratoria i instytuty, to nasze rolnictwo, drobny i średni przemysł, nie mówiąc o takich służbach, jak geologiczna, hydrologiczna czy meteorologiczna, będą zawsze wymagały zaplecza naukowego, bez którego nie mają szansy stać się konkurencyjnymi w ramach Unii Europejskiej. Obok stałej łączności z życiem gospodarczym, istnieje wreszcie potrzeba szerszej współpracy JBR-ów z innymi sieciami badawczymi w uczelniach i w PAN, a także z podobnymi ośrodkami za granicą. Stabilność położenia i zadań JBR-ów powinna stanowić podstawę do takiej współpracy. RADA DS. NAUKIOdejście od marginalizacji nauki i zamykania jej w jednym resorcie (KBN), odnowienie jej związków z najróżniejszymi dziedzinami życia publicznego, gospodarczego, społecznego i nauczania, oznacza decentralizację nie tylko finansowania, ale również odpowiedzialności za różne sektory nauki. W takiej sytuacji w wielu krajach powołuje się nadrzędną – nad resortami i innymi podmiotami decyzji o nauce – radę do spraw nauki, najczęściej przy prezesie Rady Ministrów i pod jego przewodnictwem. Zadanie takiej rady polegałoby na doprowadzeniu do wzrostu nauki – badań, kadry, funduszy, wykorzystania – a konkretnie na koordynacji działań w dziedzinie nauki i na tworzeniu ogólnokrajowej polityki naukowej. Jej ulokowanie ponad resortami i innymi podmiotami decyzji o nauce, pozwalałoby objąć opieką i ukierunkowaniem cały obszar nauki, oparty na regulacjach ustawowych i funduszach państwowych. Rada w szczególności dokonywałaby oceny stanu i potrzeb nauki (ewentualnie wraz z PAN) – od kadry po osiągnięcia badawcze – oraz przygotowywała decyzje premiera dotyczące polityki naukowej, dystrybucji funduszy państwowych na naukę na poziomie resortowym, a także środków na inwestycje naukowe i na dofinansowanie badań. Rada przygotowywałaby również projekty ustaw dotyczących spraw nauki oraz rozporządzeń dotyczących zasad organizacji badań i dróg doskonalenia kadry naukowej, wreszcie – zasadniczych kierunków współpracy międzynarodowej w dziedzinie nauki. Rada ds. nauki działałaby pod przewodnictwem premiera, a w jej skład wchodziliby z urzędu przedstawiciele rządu (ministrowie głównych resortów związanych z nauką), a z wyboru przedstawiciele nauki (środowiska i instytucji badawczych), wreszcie – reprezentanci najbardziej zainteresowanych gałęzi gospodarki, delegowani przez przedsiębiorców i związki zawodowe. Liczebność rady nie powinna przekraczać 30-40 osób. Organami wykonawczymi rady – prócz jej biura – byłyby KBN (Ministerstwo Nauki) oraz Centralna Komisja do spraw Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych. SPODZIEWANE EFEKTYReforma powinna zlikwidować marginalizację nauki i związać bliżej badania naukowe z życiem ogólnokrajowym, gospodarką i społeczeństwem. Winna doprowadzić do zwiększenia nakładów na badania naukowe poprzez wielość strumieni finansowania, tak budżetowego, jak pozabudżetowego. Reforma powinna spowodować lepsze dostosowanie struktury i kierunków badań do potrzeb poznawczych i użytkowych, w tym technologicznych. Powinna doprowadzić do powstania ogólnokrajowej polityki naukowej i ułatwić współpracę pomiędzy różnymi sektorami nauki. Reforma powinna doprowadzić do wzrostu kadry naukowej, jej szybkiego doskonalenia i większej efektywności badawczej. Winna spowodować podniesienie poziomu studiów i poprawienie obrazu szkół wyższych w oczach społeczeństwa. Dotychczasowa organizacja nauki w Polsce, ze skrajną centralizacją spraw nauki, a szczególnie finansowania budżetowego nauki, nie zdała egzaminu i doprowadziła do marginalizacji nauki i jej stopniowej destrukcji. Zaważyły na tej sytuacji błędne, sprzeczne z zasadami sposoby finansowania przez KBN, bez porzucenia których nie ma szansy na uzdrowienie stanu nauki w Polsce. Reformy tej nie należy odkładać, dlatego że posiadamy jeszcze stosunkowo dobre elementy nauki (kadrę, placówki, uczelnie), jako punkt wyjścia do rozwoju. Tych możliwości nie możemy zmarnować, bo procesy destrukcyjne posuwają się dalej, a nauka na świecie się rozwija i czekać na nas nie będzie.
* Dwie poprzednie części tego artykułu opublikowaliśmy w numerach 3/03 i 4/04 „FA”.
|
|
|