W świecie symboli |
W stronę historiiKartki z dziejów nauki w Polsce (43) Piotr H?bner Powołanie w 1918 roku Uniwersytetu Lubelskiego (po 10 latach w nazwie pojawia się określenie „Katolicki”) wiązano z dwoma wymiarami. W perspektywie historycznej KUL dziedziczył tradycję uczelni związanych z Kościołem, w szczególności Akademii Zamojskiej, oraz katolickich uniwersytetów formowanych w XIX wieku (m.in. w Leuven). W perspektywie współczesnej – w obliczu rewolty bolszewickiej – miał umacniać przedmurze chrześcijaństwa. Z tradycji KUL przenosił dawną dominację teologii, kojarzył wiarę z nauką. Miał też, poprzez wydziały świeckie, promować katolicką naukę społeczną, z takim trudem wprowadzaną do programów seminariów duchownych, a z jeszcze większym mozołem – do umysłów wiernych Kościoła Ludu. Trudnym do akceptacji paradoksem – w opinii władz komunistycznych – było podjęcie 2 sierpnia 1944 roku przez KUL działalności w „Polsce Lubelskiej”. Była to pierwsza uczelnia działająca w nowych granicach i nowej rzeczywistości. Sól w oku dostrzegł już Stanisław Skrzeszewski, wpływowy kierownik resortu oświaty. 4 stycznia 1945 roku argumentował odmowę przydziału papieru na wydawnictwa Towarzystwa Naukowego KUL tym, że na inauguracji roku akademickiego wyraźnie podkreślone zostały momenty zobowiązań Państwa wobec KUL, brak natomiast było wyraźnego podkreślenia i zrozumienia obowiązków KUL, jako instytucji wychowującej młodzież akademicką, wobec Państwa. Istotę tego sporu wyjawił już proroczo przed laty rektor Radziszewski: źródłem etatyzmu jest zawsze bierność społeczeństwa, jako brak inicjatywy i brak ofiarności, a w gruncie rzeczy i prawdziwego, oświeconego patriotyzmu. Znaczącą perspektywicznie formą blokowania KUL była koncepcja budowy drugiej uczelni w Lublinie. Henryk Raabe, działacz PPS, kierownik Wydziału Szkolnictwa Wyższego w resorcie oświaty, złożył 18 września 1944 roku memoriał w sprawie powołania Akademii Medycyny i Nauk Przyrodniczych, ale po miesiącu powołano UMCS. Nowa, państwowa uczelnia nie miała wydziału teologicznego, rektor Raabe działał nie z wyboru a z nominacji, promował plan badań zespołowych i ruch związków zawodowych pracowników szkół wyższych. Przy tym wszystkim opowiadał się za autonomią uczelni – po 3 latach władze usunęły go jako „reakcjonistę”. Równolegle – w ramach walki z Kościołem – formowano w Wydziale Nauki KC PZPR stopniowo realizowany plan „likwidacji świeckich wydziałów KUL”. Pomocne było tu instrumentarium stosowane przez Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego. W nieco łagodniejszej postaci plan prezentował w styczniu 1956 roku kierownik Wydziału, Stefan Żółkiewski. Raportując o realnych perspektywach wyjałowienia KUL-u na kierunkach świeckich dostrzegał żywsze tendencje do opuszczania KUL-u przez niektórych naukowców-humanistów, a także i studentów. Niepokoiło to, że brak marksistowskiej kadry w UMCS spowoduje, że przechodzący z KUL-u zatrzymają się w swym rozwoju na poziomie decyzji opuszczenia KUL-u, a więc daleko jeszcze od naszych pozycji. Co więcej, środowisko partyjne obawia się, że te tendencje mogą spowodować ideologiczne osłabienie UMCS. Przedmurze, jak widać, było jednak solidne... |
|
|