Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 5/2003

Ptasi raj

Poprzedni Następny

Gwiazdy i meteory

Rysunek nie udaje się wcześniej, zanim nie przeniknę 
harmonii ciała, sposobu życia oraz nie uprzytomnię sobie najważniejszych cech środowiska, w którym zwierzę 
występuje w wolnej przyrodzie. Rysowanie zwierząt daje zatem nie tylko przyjemność zagłębiania się w piękno przyrody, ale jest zajęciem bardzo pouczającym.
Jan Bogumił Sokołowski

Piotr Kieraciński

Rys. Piotr Kanarek

Prof. dr hab. Jan Bogumił Sokołowski (1899-1982) był znakomitym ornitologiem i entomologiem. Pracował w Uniwersytecie, a potem w Wyższej Szkole Rolniczej w Poznaniu. Wybitny działacz ochrony przyrody oraz popularyzator ornitologii. Jego najważniejsze dzieła to Ptaki ziem polskich, Z biologii ptaków.  

Po każdej wichurze czy gwałtownych burzach wiosennych dzieci z okolicy przynosiły do domu prof. Jana Sokołowskiego ranne ptaki i wyrzucone z gniazd pisklęta. Na pytanie, skąd wiedziały, gdzie z nimi iść, padała zazwyczaj odpowiedź: wszyscy w dzielnicy to wiedzą. Ze swej pasji ornitologicznej uczony słynął nie tylko w kręgach akademickich, ale także wśród młodzieży. Był znakomitym popularyzatorem wiedzy o ptakach. Pisywał książki popularnonaukowe i artykuły w prasie młodzieżowej, realizował audycje radiowe, w których m.in. znakomicie naśladował głosy ptaków. Na wykładach dla studentów zestawiał ptasie głosy z zabawnymi ludowymi przyśpiewkami i powiedzonkami.

Jego dom rozbrzmiewał ptasim śpiewem. Podobnie gabinet w uczelni, gdzie hodował kanarki, ryżowce i szczygły. Kto nigdy nie słyszał świergotu setek ptaków skomasowanych na powierzchni M-5, ten nie może sobie wyobrazić, co to za okropny jazgot, pisał o mieszkaniu uczonego Stanisław Leitgeber. Znajomi Sokołowskiego wspominają, że jego ptaki potrafiły skutecznie zagłuszyć każdą rozmowę. Sam uczony na pytania o powody hodowli ptaków w domu zwykł opowiadać historyjkę o raju. Adam i Ewa żyli tam szczęśliwie, w zgodzie ze wszystkimi zwierzętami. Zostali jednak wypędzeni z raju i odtąd ludzkość tęskni za utraconym szczęściem. Niektórzy jednak tylną furtką lub po prostu przez dziurę w płocie wchodzą tam z powrotem. To ci, których cieszy hodowla ptaków. Dla nich napisał kilka tekstów dotyczących hodowli ptaków.

Sokołowski nie tylko obserwował „naszych skrzydlatych braci”, ale także fotografował i rysował ptaki. Rezultatem artystycznych pasji uczonego – i wykształcenia plastycznego - były pięknie ilustrowane książki. Chcąc poznać zwyczaje sokoła wędrownego, który już przed wojną był w naszym kraju ptakiem rzadkim, Sokołowski zbudował na sośnie sąsiadującej z gniazdem sokoła specjalną kryjówkę. Wchodził do niej po listewkach przybitych do pnia drzewa i stamtąd godzinami podpatrywał ptaki, fotografował je i rysował. Rezultatem była pięknie lustrowana książka Przy gnieździe sokoła wędrownego. Sokół podobno jest coraz częściej widywany w Polsce. Jednak drop, którego obserwacje prowadził Sokołowski przez wiele lat – i opublikował książkę Drop (Otis tarda) w Polsce - zgodnie z przewidywaniami uczonego, zniknął z naszego pejzażu. Aby sfotografować dropie, Sokołowski zbudował w polu specjalny podziemny schron, w którym spędzał wiele godzin dziennie. Dopiero po kilku miesiącach udało mu się wykonać zdjęcia ptaka.

Teraz następcy prof. Sokołowskiego w poznańskiej Akademii Rolniczej, z prof. Andrzejem Bereszyńskim na czele, próbują założyć hodowlę tego ptaka, aby z czasem zająć się jego reintrodukcją w naturze. Zadanie okazuje się niezwykle trudne.

Sokołowski był jednym z prekursorów ochrony ptaków w naszym kraju. Wśród wielu przedsięwzięć z tego zakresu warto wspomnieć o popularyzowaniu przez niego rozmaitych konstrukcji ułatwiających ptakom przetrwanie: karmników, poideł, budek lęgowych. Uczony miał nawet patent na budki lęgowe, według którego wykonywano tysiące takich obiektów i rozmieszczono je w lasach Wielkopolski. Sokołowski propagował też zakładanie wśród pól specjalnych zagajników dla ptaków.

Miał niezwykły talent konstrukcyjny. Bardzo dumny był ze swojego pierwszego aparatu fotograficznego. Zbudował go sam i posługiwał się nim przez wiele lat. Jeszcze po wojnie, gdy posiadał nową kamerę, trzymał go na pamiątkę. Uczony specjalnie przystosował go do fotografowania ptaków – sprytnie zabudował w skrzyni maskującej. Na wycieczki ornitologiczne, oprócz aparatu, zabierał zawsze lornetkę, miarkę, szkicownik i ołówek. Na wszelkie dalsze wycieczki – także papier i farby. Znakomicie malował przyrodę. Ulubionymi motywami jego akwarel – tę technikę stosował i cenił najbardziej – były ptaki i zwierzęta w pejzażu Wielkopolski. Mawiał, że są trzy powody, dla których rysuje zwierzęta: Po pierwsze, lubię rysować, po drugie – kocham zwierzęta, po trzecie zaś – wydaje mi się, że dopiero gdy rysuję, mogę naprawdę zrozumieć budowę, tryb życia i sposób zachowania się każdego zwierzęcia. Oprócz bogatego dorobku piśmienniczego, pozostał po Sokołowskim ogromny zbiór akwarel.

Z dorobku piśmienniczego największe znaczenie miała fundamentalna niegdyś praca Ptaki ziem polskich. – Jego książki były kamieniami milowymi w rozwoju ornitologii w naszym kraju – mówi prof. Jarosław Krogulec, ornitolog z UMCS. – Wychowały się na nich całe pokolenia polskich ornitologów. Tak często stosowana przez Sokołowskiego zasada ilustrowania książek o ptakach rysunkami, do dziś jest powszechna w przewodnikach ornitologicznych. Na rysunku lepiej widać cechy charakterystyczne ptaków, widoczne w różnych warunkach.

Przy pisaniu tekstu korzystałem z książki Andrzeja Bereszyńskiego i Magdaleny Wrońskiej Jan Bogumił Sokołowski – życie i dzieła (Wydawnictwo Akademii Rolniczej im. Augusta Cieszkowskiego, Poznań 2002).

Komentarze