Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 9/2003

Sterowana dyskusja

Poprzedni Następny

W stronę historii

Kartki z dziejów nauki w Polsce (46)

Piotr H?bner

  W miarę przesuwania się frontu Jakub Berman – odpowiedzialny w KC PPR za politykę wobec inteligencji i aparat bezpieczeństwa – budował system oddziaływań na naukę i uczonych. Oficjalnie miała to być polityka wyciągniętej ręki. Już 9 lutego 1945 r., z namowy Bermana, zwrócił się Bolesław Bierut do prezesa PAU Stanisława Kutrzeby o przygotowanie memoriału „W sprawie organizacji nauki polskiej”. Równolegle na zlecenie Bermana powstał tajny raport Ludwika Sawickiego, pełniącego od lat rolę informatora. W odpowiedzi na konferencję w sprawie potrzeb i organizacji nauki polskiej, zorganizowaną 26 stycznia 1946 w Krakowie przez PAU i UJ, Berman zwołał 13 lutego konkurencyjną konferencję w Prezydium Rady Ministrów. Statutowy protektor PAU Bolesław Bierut wystąpił 19 czerwca tego roku na publicznym posiedzeniu PAU z mową przygotowaną przez Bermana, by zapowiedzieć oparcie polityki na naukowej analizie rzeczywistości. Nauka czysta miała być „przesądem”, a Akademia – „jednym z najważniejszych ogniw postępowej myśli naukowej”.

Tezy te wsparła grupa profesorów UMCS w kolejnych artykułach na łamach „Życia Nauki”. Pierwszym był artykuł Józefa Parnasa Przyczynek do dyskusji na temat organizacji nauki polskiej. Autor atakował Tezy konferencji PAU i UJ, propagował reformę Akademii. Ta winna być dziś upaństwowiona, poddana kompetencji ministra oświaty lub Prezydium Rady Ministrów, rozszerzona w swym składzie i podzielona na odcinki poszczególnych nauk. Miały jej być podporządkowane wszystkie instytuty naukowo-badawcze.
Autor tych tez zjawił się w Lublinie z batalionem szturmowym I Armii. Z protekcji Bermana uzyskał w 1948 godność prorektora UMCS. Jako prorektor – co wspomina Tadeusz Kielanowski – był bardzo ruchliwy i miał reprezentować element polityczny u boku bezpartyjnego rektora, ale dziwne było to jego zaangażowanie, bo pisał na przykład listy do papieża o błogosławieństwo (choć nie pochodził z katolickiej rodziny); lecz to nie była ani nie jest moja sprawa. Moją sprawą było, iż stale wkraczał w moje kompetencje, a zarazem pisywał niemal co tydzień długie skargi i donosy na mnie do ministerstwa i wszelkich innych władz. Tym sposobem został Józef Parnas w 1950 roku p.o. rektora. Wypchnięty z godności Tadeusz Kielanowski wyjawiał dalsze fakty o Parnasie: Nie podaję jego tytułów, bo na rozprawie karnej, która odbyła się wiele lat później, ujawniono, że nie miał nawet doktoratu, nie był nigdy partyzantem ani majorem, a Krzyż Walecznych i inne polskie i radzieckie ordery nosił bezprawnie. Habilitował się w 1946 na podstawie pracy nie drukowanej, która w czasie działań wojennych zginęła bez śladu i pozostał tylko jej tytuł. Do tego, dzięki drobnej zmianie nazwiska, swoistemu mimikri, uchodził nieraz za znakomitego polskiego biochemika. Ów biochemik, Jakub Parnas, ewakuowany ze Lwowa w 1941 do ZSRR i tam po wojnie pozostający, członek AN ZSRR, ale i PAU, oskarżony o wizytę w ambasadzie USA w Moskwie trafił do sowieckiego więzienia i został zgładzony w 1949. Taka była przyczyna końca kariery Józefa. Mimo słabnącej protekcji Bermana dojść do godności rektora już nie mógł – do końca 1951 pełnił tylko jego obowiązki. Po tym roku kieruje Katedrą Mikrobiologii Akademii Medycznej w Lublinie, tam też zostaje dyrektorem resortowego Instytutu Medycyny Pracy i Higieny na Wsi. Występuje z tytułem i stopniem „prof. zw. dr med.” Emigruje po marcu 1968. Osiada w Danii. Tam, w 1990, na wieść o odbudowie z popiołów Polskiej Akademii Umiejętności postanawia przypomnieć o sobie. Wysyła pismo gratulacyjne do władz PAU, którą niegdyś projektował upaństwowić, mimo iż nadal działać ma jako stowarzyszenie. Te metamorfozy zasługują na uwagę nie tyle historyka nauki, ile znawcy ludzkich charakterów.

Komentarze