Aktualności
Badania
25 Sierpnia
Źródło: Shutterstock
Opublikowano: 2025-08-25

Baby boomers – najbardziej ekologiczne pokolenie w Polsce

Polacy deklarują rozsądek przy zakupach, ale to osoby po 60 roku życia najczęściej wybierają proekologicznie. Dzieje się tak wbrew powszechnym przekonaniom, że to młodsze pokolenia, „Zetki” i Millenialsi, są bardziej zaangażowane w kwestie klimatyczne i środowiskowe – wynika z badania przeprowadzonego przez naukowców z Akademii Leona Koźmińskiego i Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Związek pomiędzy pokoleniami a żywnościowymi i proekologicznymi zachowaniami konsumpcyjnymi był przedmiotem badania przeprowadzonego przez troje naukowców: dr Martę Makowską z Akademii Leona Koźmińskiego oraz dr. Rafała Boguszewskiego i dr Arletę Hrehorowicz ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Wzięli w nim udział przedstawiciele czterech pokoleń: powojennego wyżu demograficznego (Baby boomers, BB), czyli urodzeni między 1946 a 1964 rokiem, X (1965–1979), Y (1980–1994) oraz Z (1995–2012).

Seniorzy bardziej ekologiczni niż młodzi

Na podstawie średniej liczby deklarowanych proekologicznych zachowań najwyższy wynik uzyskało pokolenie 60+. W badaniu uwzględniono codzienne nawyki proekologiczne, takie jak segregacja śmieci, korzystanie z toreb wielorazowych, oszczędzanie energii i wody, rezygnacja z jazdy samochodem, unikanie plastiku, ograniczanie zakupów odzieży i mięsa.

Był to dla mnie zaskakujący wynik. Głównie dlatego, że powszechnie za generację, która jest najbardziej świadoma ekologicznie, aktywna w działaniu, uważa się pokolenie Z – tłumaczy dr Marta Makowska. – Tymczasem to najstarsi, generacja powojennego wyżu demograficznego, prowadzą bardziej zrównoważoną konsumpcję. Można ich uznać za najbardziej odpowiedzialnych spośród wszystkich pokoleń – dodaje.

Ponad 78% Baby boomersów i 68% osób z pokolenia X wskazało jakość jako kluczowy wyróżnik zakupowy żywności. Dla porównania – wśród „Zetek” i Millenialsów było to 65%, a równocześnie aż 76% przedstawicieli tych dwóch najmłodszych grup przyznało, że to cena w największym stopniu decyduje o wyborze produktu (w porównaniu do 62% BB i 65% X).

Skład produktu jako argument za zakupem wskazało 48% najstarszych respondentów i po 41% ankietowanych z pokolenia X i Y oraz 44% „Zetek”. Na kraj pochodzenia jedzenia zwraca uwagę co czwarta osoba 65+, podczas gdy wśród najmłodszych – co siódma (Millenialsi) i co ósma (pokolenie Z). Co więcej, certyfikat ekologiczny bierze pod uwagę co siódmy badany z najstarszej generacji. Starsi częściej też niż młodsi deklarowali, że przed zakupem sprawdzają termin przydatności produktu oraz kupują tylko tyle, ile faktycznie potrzebują. Nieznacznie częściej od młodszych przyglądają się też, czy opakowanie nadaje się do recyklingu. Z kolei opinie innych mają większe znaczenie dla młodszych: kieruje się nimi co dziewiąta osoba z pokolenia Z, co dwunasta z X i co piętnasta spośród BB. Na pytanie, czy przed zakupem analizują biodegradowalność opakowania, osoby z pokolenia Z udzieliły najmniej stanowczej odpowiedzi – ich wynik wyniósł średnio 2,99 w skali od 1 (zdecydowanie nie) do 5 (zdecydowanie tak).

Nawyki zakupowe i szacunek do żywności wśród starszego pokolenia mają swoje korzenie w doświadczeniach z dzieciństwa. Dorastali w trudniejszych niż kolejne generacje powojennych warunkach, a ich wczesna dorosłość była naznaczona pustymi półkami i kolejkami. Dostęp do produktów był ograniczony, zaś oszczędność i unikanie marnowania żywności były koniecznością – komentuje dr Makowska.

Badaczka podkreśla, że starsze generacje nie kierują się przy zakupach ceną tak jak młodsze. To o tyle ciekawy wynik, jeśli odnieść go do wysokości emerytur w Polsce.

Można to spróbować wytłumaczyć tym, że osoby starsze często znajdują się w bardziej stabilnej sytuacji finansowej, na przykład pod względem posiadania mieszkania, braku presji na odkładanie na później i mogą przy zakupach kierować się innymi kryteriami niż cena. Tymczasem młodsze pokolenia częściej odczuwają presję ekonomiczną. Dla „Zetek” to właśnie cena pozostaje głównym wyznacznikiem wyboru jedzenia. Zwyczajnie nie stać ich na inne opcje. Millenialsi, choć lepiej usytuowani na rynku pracy, mierzą się z większymi zobowiązaniami, mają rodziny, dzieci, kredyty. Chętnie wybieraliby produkty odpowiedzialnie i świadomie, ale realia życia często każą im postawić na to, co tańsze – wskazuje socjolożka z ALK.

Zrównoważone wybory u kobiet

Kobiety wykazują się bardziej zrównoważoną konsumpcją żywności niż mężczyźni. Nieznacznie częściej sprawdzają jakość produktu (70% vs. 68% mężczyźni), częściej sprawdzają termin przydatności produktu (90% vs. 81% mężczyźni) oraz kupują tyle, ile potrzeba (86% vs. 80 proc. mężczyźni). Chętniej też sprawdzą, czy opakowanie jest biodegradowalne (robi tak 42% pań i 38% panów). Cztery kobiety i czterech mężczyzn na dziesięć jest skłonnych zapłacić 10% więcej i wybrać produkt, który jest oznaczony jako proekologiczny.

Wyniki jasno wskazują, że to kobiety są bardziej świadomymi konsumentkami żywności. To oczywiście wynika z uwarunkowań społeczno-kulturowych i ich większej odpowiedzialności za gospodarstwo domowe, a także zdrowie domowników. Tego typu zachowania mogą świadczyć także o większej podatności kobiet na kampanie edukacyjne, prozdrowotne oraz większej wrażliwości na kwestie środowiskowe i potrzeby ekologiczne – wyjaśnia dr Marta Makowska.

Jak wykształcenie wpływa na decyzje zakupowe?

Osoby z wyższym wykształceniem częściej niż pozostali konsumenci przy podejmowaniu decyzji zakupowych żywności zwracają uwagę na jakość (71% vs. 68% osób z niższym wykształceniem) i skład produktu (45% vs. 39%). Rzadziej kierują się ceną (66% vs. 70%), promocjami (28% vs. 32%) czy opinią innych (8% vs. 10%). Mniejsze znaczenie ma dla nich również kraj pochodzenia (15% vs. 19%), a także certyfikat ekologiczny (8% wobec 11%). Wśród osób z wyższym wykształceniem nieco rzadziej pojawia się także potrzeba sprawdzania, czy opakowanie produktu podlega recyklingowi – 38% wskazań (wobec 41% w grupie z wykształceniem niższym). Co ciekawe, to właśnie absolwenci studiów częściej niż inni deklarują, że kupują tylko tyle, ile potrzebują, i częściej sięgają po informacje zawarte na etykietach, mimo że rzadziej wskazują kwestie ekologiczne jako kluczowe kryterium wyboru.

To grupa konsumentów, która w większym stopniu opiera decyzje zakupowe na wiedzy i świadomej analizie, a nie na emocjach, przyzwyczajeniach czy sugestiach otoczenia – zauważa dr Marta Makowska. – W ich przypadku na pierwszy plan wysuwa się jakość, użyteczność i skład produktu, natomiast kwestie ekologiczne – choć deklaratywnie mniej istotne – mogą być w praktyce realizowane przez bardziej racjonalne podejście do zakupów.

Dla większości z nas najważniejsze podczas zakupów spożywczych są jakość i cena – te dwa kryteria wskazało 69%  respondentów. Ponad 40% deklaruje, że regularnie sprawdza skład produktów, a co trzeci badany przyznaje, że szuka promocji. Kraj pochodzenia ma znaczenie dla 16% kupujących, a co czwarty kieruje się własnymi przyzwyczajeniami. Na certyfikaty ekologiczne zwraca uwagę niespełna 10% konsumentów i niemal tyle samo (9%) uwzględnia w decyzjach zakupowych opinie rodziny lub znajomych. Wyniki pokazują też, że w codziennych wyborach nie brakuje rozwagi – aż 86% badanych deklaruje, że sprawdza termin przydatności do spożycia, a 83%  kupuje jedynie tyle, ile faktycznie potrzebuje. Gromadzenie zapasów zdaje się nie być już dominującą strategią.

Co można zrobić?

Jak wskazują badacze, istnieje szereg inicjatyw, które mogą zostać wprowadzone na poziomie indywidualnym, administracji rządowej czy też firm z sektora spożywczego.

Ciekawym i skutecznym rozwiązaniem jest stosowanie ulg podatkowych dla firm przekazujących produkty bliskie utraty przydatności organizacjom charytatywnym, co zachęciłoby do dzielenia się nadwyżkami zamiast ich utylizacji – podpowiada dr Makowska. – Warto także zadbać o bardziej przejrzyste oznaczenia na opakowaniach, a w przypadku produktów o długiej trwałości – rozważyć rezygnację z dat przydatności, które wprowadzają konsumentów w błąd – dodaje.

Autorzy zwracają też uwagę na rolę foodsharingu i banków żywności.

Sklepy mogłyby wprowadzać systemy nagród za wybór produktów z krótszą datą ważności, oferując za to zniżki lub punkty lojalnościowe. Coraz większą rolę odgrywają też aplikacje mobilne – zarówno te ułatwiające planowanie zakupów i zarządzanie domową spiżarnią, jak i te umożliwiające odbiór niesprzedanych posiłków z piekarni czy lokali gastronomicznych pod koniec dnia – wskazuje badaczka z Akademii Leona Koźmińskiego.

Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) blisko jedna trzecia całej żywności produkowanej na świecie jest uznawana za niezdatną do spożycia lub wyrzucana na jednym z etapów łańcucha dostaw żywności. W Unii Europejskiej wyrzuca się 59 mln ton żywności, co oznacza, że na 1 osobę przypada 132 kg. Polska wypada lepiej niż średnia unijna, ale wciąż marnuje się u nas prawie 5 mln ton żywności, co daje ok. 127 kg na osobę rocznie.

MK

Dyskusja (0 komentarzy)