Aktualności
Życie akademickie
10 Lipca
Źródło: archiwum prywatne
Opublikowano: 2025-07-10

Bezpłatne studia to nie przywilej

Brońmy prawa do nieodpłatnych studiów. Silna, dostępna i egalitarna edukacja to jedno z najpotężniejszych narzędzi rozwoju cywilizacyjnego. Nie odbierajmy go tym, którzy najbardziej go potrzebują – dr Robert Musiałkiewicz, rektor Państwowej Akademii Nauk Stosowanych we Włocławku, przewodniczący Konferencji Rektorów Publicznych Uczelni Zawodowych, komentuje stanowisko KRePUZ w sprawie utrzymania konstytucyjnej zasady bezpłatnego dostępu do edukacji.

W ostatnich tygodniach w debacie publicznej pojawił się temat wprowadzenia odpłatności za studia. Choć postulaty te nie mają formy konkretnych projektów legislacyjnych i w zasadzie są sprzeczne z Konstytucją RP, sam fakt ich obecności w przestrzeni medialnej i eksperckiej budzi nasz zdecydowany sprzeciw.

Dlatego Zgromadzenie Plenarne Konferencji Rektorów Publicznych Uczelni Zawodowych przyjęło stanowisko wyrażające jasną i mocną opinię: bezpłatne studia nie są przywilejem – są prawem obywatelskim, głęboko zakorzenionym w polskiej tradycji akademickiej, a także gwarantowanym konstytucyjnie. Ich zniesienie lub ograniczenie byłoby ciosem wymierzonym nie tylko w młodych ludzi, ale w przyszłość państwa.

W Polsce nie wszyscy startują z tego samego pułapu. To, co dla jednych jest oczywistą ścieżką edukacyjną, dla innych jest jedyną szansą awansu społecznego. Publiczne uczelnie zawodowe – silnie związane z miastami i regionami, w których działają, a są to miasta powiatowe – odegrały i nadal odgrywają kluczową rolę w wyrównywaniu szans edukacyjnych. Nasi studenci to w dużej mierze młodzi ludzie z małych miejscowości, którzy dzięki nieodpłatnym studiom mogą zdobyć wykształcenie, rozwinąć się i aktywnie współtworzyć lokalne społeczności bądź kontynuować swój rozwój intelektualny w większych ośrodkach akademickich. Wprowadzenie opłat byłoby dla wielu z nich barierą nie do pokonania. To nie tylko groźba wykluczenia edukacyjnego, ale także realne ryzyko pogłębienia nierówności społecznych i osłabienia zasobów intelektualnych kraju.

Nie możemy również zapominać o szerszym kontekście. Polska stoi dziś przed wieloma wyzwaniami – od cyfrowej transformacji, przez starzenie się społeczeństwa, aż po konieczność budowania nowoczesnej gospodarki opartej na wiedzy. Żadne z tych wyzwań nie zostanie podjęte skutecznie bez szerokiego, równego i dostępnego systemu szkolnictwa wyższego. Dlatego postrzeganie bezpłatnych studiów jako „ciężaru dla budżetu” jest nie tylko uproszczeniem, jest strategicznym błędem. W imieniu środowiska publicznych uczelni zawodowych apeluję do decydentów, liderów opinii, przedstawicieli mediów i całego społeczeństwa: brońmy prawa do nieodpłatnych studiów. Nie jako reliktu przeszłości, ale jako inwestycji w przyszłość. Silna, dostępna i egalitarna edukacja to jedno z najpotężniejszych narzędzi rozwoju cywilizacyjnego. Nie odbierajmy go tym, którzy najbardziej go potrzebują.

Robert Musiałkiewicz

Dyskusja (15 komentarzy)
  • ~Przemo 12.07.2025 13:49

    Jak to zwykle w życiu bywa „diabeł tkwi w szczegółach”, a zatem warto solidnie popracować nad koncepcją studiów za darmo i policzyć ile dokładnie pieniędzy na ten szczytny cel przeznaczymy.
    Pierwsze pytanie: ilu studentów chcemy kształcić? Faktycznie studia kończy w Polsce co roku około 150 tysięcy studentów. Maturzystów mamy co roku 250 tysięcy, po co zatem przyjmujemy na studia niemal 400 tysięcy osób?
    Drugie pytanie: czy na studia mamy przyjmować wszystkich maturzystów jak leci, a potem wszystkim jak leci rozdać dyplomy? Czy może na studia powinniśmy przyjmować np. 2/3 maturzystów i tylko tych z najlepszymi ocenami, a nie trochę z najlepszymi, a po wyborze kierunku w ramach uzupełnienia już jak leci?
    Za dydaktykę mogłoby uczelniom płacić ministerstwo edukacji, a za badania naukowe – ministerstwo nauki. W ten sposób można by było uporządkować działanie uczelni – oddzielając wynagrodzenia za dydaktykę i za działalność naukową. Uczynić system tak elastycznym jakim być powinien. Uczy ten, kto dobrze uczy i eksperymentuje ten, kto ma dobre pomysły na eksperymenty naukowe, a do tego należy te działania ze sobą łączyć, ponieważ eksperymentator uczy fizyki, a teoretyk uczy o fizyce. To drugie mamy już na YouTube. Jeśli ludzie mają chcieć studiować, muszą wiedzieć, że ich pracodawcy to docenią, a nie docenią, kiedy jakość nauczania na studiach będzie mizerna. Podobny problem dotyczy studiów doktoranckich. Kiedyś przemysł był zainteresowany ludźmi z doktoratami, dzisiaj mniej. Ten sam powód: niższa jakość produktu, mniej przemysłu, więcej usług – prosta i łatwa droga do ogólnego ubóstwa.

  • ~Repetitio 11.07.2025 21:26

    Trzeba bronić bezpłatnych studiów, gdyż gwarantują one stabilność i bezpieczeństwo wewnętrzne państwa. Wystarczy spojrzeć na USA i tamtejszy problem niespłaconych kredytów studenckich, który ciąży na gospodarce i systemie partyjnym. Obecny system polityczny w Polsce się nie sprawdził, symbolizuje go konstytucja 1997 roku. Jego zmiana jest możliwa dzięki dużej liczbie wykształconych i sfrustrowanych ludzi. Niezależnie zatem jak się ocenia III RP, trzeba zauważyć, że likwidując bezpłatne studia oddajemy istotną część suwerenności państwa w ręce korporacji dysponujących środkami masowego przekazu i środkami produkcji.

    • ~Przemo 12.07.2025 13:20

      Studia kiedyś były i byłyby nadal "darmowe", gdyby uczelnie wciąż dysponowały akademikami z miejscem powiedzmy za 400 złotych na miesiąc. Aktualnie uczelni mamy dwa razy za dużo, a akademików prawie wcale.
      Faktycznie rodzice studenta za zakwaterowanie płacą mniej więcej 1400 zł miesięcznie, a uczelnie nic z tego nie mają, ponieważ nie gospodarowało się w Polsce państwowymi (niczyimi) pieniędzmi rozsądnie i to raczej nic, a nic się nie zmienia i samo się nie zmieni. Świadczenie uczelniom licznych niepotrzebnych usług jest zbyt atrakcyjne, żeby z tego łatwo było zrezygnować.

  • ~Przemo 11.07.2025 17:40

    Pełna zgoda, ale z bardzo ważnym zastrzeżeniem: bezpłatne studia dla tych, którzy faktycznie się uczą!

    Należy np. znieść powtarzanie roku lub przedmiotu. Konstytucja nie nakazuje podatnikowi więcej płacić za edukację nieuka, niż za kształcenie dobrego studenta.
    Proste rozwiązanie, tu i ówdzie stosowane z powodzeniem oficjalnie (u nas nagminnie - nieoficjalnie) polega na tym, że ocena niedostateczna także jest zasłużonym zaliczeniem przedmiotu.
    itd. itp.
    Tak, czasami udzielam porad za darmo ;-)

  • ~Krysia 10.07.2025 12:10

    Pensja asystenta na uczelni to najniższa krajowa + 20 zł.

    Zlikwidujmy studia darmowe, wprowadźmy płatne i zacznijmy traktować ludzi poważnie. Wliczając w to kadrę.

    Ciekawe ile pan rektor płaci asystentom u siebie (zakładam, że minimum. Powołując się właśnie na subwencje). Łatwo się domagać utrzymania status quo mając apanaże rektorskie. Kłopot, że dostaje je jedna osoba, która często plecie głupoty. Jak w tym wpisie.

    • ~Doc 10.07.2025 15:42

      Czy szanowna Krysia, myśli że wprowadzenie odpłatnych studiów zmieni sytuację asystentów? Jedyne co.zmieni to dostępność do edukacji mniej zamożnych i przyczyni się do stworzenia elitarności społecznej. Płatne studia to interes uczelni prywatnych i banków - możliwość udzielanie kredytów i żerowania na czyimś wykształceniu przez całe jego życie zawodowe - patrz model uczelni amerykańskich. Bardzo dobre i odważne stanowisko, szczególnie w czasach gloryfikacji liberalizmu.

      • ~Alek Rachwald 01.08.2025 13:24

        Warto też zwrócić uwagę, że powszechne płatne studia będą oznaczały likwidację lub znaczne ograniczenie dotacji państwowej - żaden budżet państwa nie oprze się podobnej pokusie oszczędności.
        Czyli sytuacja asystentów nie poprawi się z całą pewnością. Najwyżej będzie jeszcze większy nacisk na przepuszczanie płacących bałwanów.

      • ~MB 10.07.2025 16:40

        Doc - widać, że zrodzony i wychowany w PRL. Tej skazy bowiem nie da się zlikwidować.

        • ~Doc 10.07.2025 19:49

          Tak, urodzony w PRL, w czasach studenckich błagający o wizę do USA w ramach work and travel i dzielny uczestnik programów camp america, student zbierający szparagi w WB w ramach programu Concordia, entuzjasta i obserwator. Małomiasteczkowy Profesor z wyboru ciągnący za uszy tych, którym się nie chce, po to by wszyscy kiedyś z tego powodu mieli korzyść i satysfakcję. Wiem po kilkudziesięciu latach pracy z młodzieżą, że nie ma czegoś takiego jak równość szans. Zlikwidujecie bezpłatne szkolnictwo wyższe, potem pewnie dostęp do oświaty i służby zdrowia. Taka tradycja naszej cywilizacji. Te świadczenia były tylko dla majętnych. Oj przepraszam wiek XX nieco popsuł tradycję. Czas wrócić do elitaryzmu własności i wyboru. Kroczek za.kroczkiem...

          • ~JTB 11.07.2025 11:00

            Oczywiście , że płatne albo odrabiane przez 5-10 lat. W końcu kształcą się za nasze pieniądze, za nasze podatki, polaków podatki a potem wyjeżdżają za granice lub pracują w prywatnych zagranicznych korporacjach. I całe finansowanie ich kształcenia nie idzie na nasze potrzeby np zdrowie, banki tylko napełniają soje kieszenie i kieszenie zagranicznych prezesów firm

            • ~Alek Rachwald 11.07.2025 18:01

              Nie jestem pewien, czy Szanowny/-a Pan/-Pani pisze z pozycji "prostego Polaka" płacącego na tych nierobów, czy też jednak z pozycji osoby, która sama korzystała z tego systemu, a teraz uważa, że innym już można to odebrać?

          • ~MB 11.07.2025 09:42

            Niech zgadnę... humanista?
            Pamiętam tych żebrzących o W&T, stojący w trzykilometrowej kolejce do Ambasady USA. Tak to bowiem jest, że Polacy służalczość mają w genach, rzucają się więc na ochłapy z pańskiego stołu jak hieny na padlinę. Ale mniemanie o własnej boskości - niezmiennie nienaruszone.
            Otóż powiem Ci jako profesor średniomiasteczkowy, że po pierwsze primo: pisząc o sobie "profesor" nie używamy wielkich liter; po drugie primo: będąc w USA trzeba było spróbować spotkać się z noblistą Friedmanem, wówczas dowiedziałbyś się, że nie ma darmowych obiadów.
            Nie ma zatem darmowych studiów, a obecny system prowadzi właśnie do ich elitarności. Mechanizm jest prosty: lepsze (bo dobrych w Polsce nie ma) uczelnie są w dużych miastach, w których utrzymanie jest horrendalnie wysokie i biedniejszej młodzieży najzwyczajniej na to nie stać. (Oczywiście, zdarzają się wyjątki.). W istocie więc podatki płacone przez wszystkich wspomagają tych już zamożniejszych. Gdyby jednak strumień pieniędzy przekierować na poważny system stypendialny, z którego student opłaca studia, a potem się rozlicza (kredyty, zapomogi, umorzenia, etc), to okazałoby się, że rynek szybko wyreguluje sytuację: lepsze uczelnie będą oblegane, będą więc kasowały więcej ale i płaciły więcej, a te gorsze: odwrotnie.
            No ale dla humanisty to zbyt trudne, jak mniemam.

            • ~Alek Rachwald 11.07.2025 18:03

              Możliwe, że pański interlokutor spotykał się z innymi noblistami, nie tylko jeden Friedman jest na świecie.

              • ~MB 12.07.2025 11:16

                Doprawdy? A był jeszcze inny uczący o darmowości obiadów?

          • ~Krysia 10.07.2025 20:39

            Tak, Krysia tak uważa. Mniej studentów to praca dla bardziej elitarnej kadry. I więcej pieniędzy dla niej na badania.