Aktualności
Szkoły wyższe
05 Czerwca
Źródło: archiwum prywatne
Opublikowano: 2025-06-05

Bezzębne rady uczelni

Obserwuję pewną niechęć społeczności naukowej do tego, aby w sprawy uczelni angażowały się osoby spoza wspólnoty akademickiej, które często postrzegane są jako zagrożenie dla uczelnianej autonomii i akademickiej samorządności – pisze w FA dr hab. Dominik Antonowicz z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, były przewodniczący Rady Uniwersytetu Gdańskiego, autor badań nad radami uczelni.

Konstrukcja prawna powoływania i funkcjonowania rad uczelni jest zła, typowa dla politycznych kompromisów zawieranych na ostatnią chwilę. Same rady są praktycznie bezzębne, dlatego konieczne są poprawki legislacyjne, które – przy założeniu pozostawienia rad w ustroju uczelni – pozwolą im realizować funkcję nadzorczą. Ich zakres powinien być przedmiotem dyskusji nad przyszłym ustrojem uczelni. Obecnie rady uczelni nie są w stanie skutecznie pełnić funkcji, do których zostały powołane, bowiem będąc jednym z niewielu ustawowych organów uczelni, nie mają mocy sprawczej, np. decyzja rady o nieprzyjęciu wykonania planu rzeczowo-finansowego pozostaje bez konsekwencji.

Dodatkowo niefortunna jest praktyka ich powoływania. Ciało mające na celu nadzór nad władzami rektorskimi nie powinno być przez nie zgłaszane, typowane czy pre-selekcjonowane. Formalnie jest to kompetencja senatu, ale w praktyce to właśnie rektorzy zbyt często proponują włączenie do składu rady uczelni osoby sobie znane czy nawet im bliskie. Czasami przemawiają za tym względy praktyczne, bowiem rektor zwykle dysponuje większością w senacie, ale w niektórych przypadkach otwiera to pole do nadużyć. Potem o radach uczelni dowiadujemy się w kontekście ich uwikłania w personalne gry wyborcze na uczelni, gdy aktywnie wspierają jednego kandydata. Zresztą problemów z radami jest więcej, choćby to, że zasiadają w nich aktywni politycy, czego za wszelką cenę powinno się unikać.

Sprawy wewnętrzne

Nasze badania nie odpowiadają na pytania o zasadność obecności rad w ustroju uczelni, ale dotyczą tego, w jaki sposób rady postrzegane są przez rektorów, a także jak swoją działalność i uczelnie widzą członkowie rad. W większości krajów europejskich w ustroju uczelni wpisane są ciała nadzorcze, w których uczestniczą osoby spoza wspólnoty akademickiej. W Polsce pomysł ten budzi sporo środowiskowych i politycznych emocji ze względu na naszą tradycję akademicką, która widzi uniwersytety jako instytucje dość hermetyczne. Obserwuję pewną niechęć społeczności naukowej do tego, aby w sprawy uczelni angażowały się osoby spoza wspólnoty akademickiej, które często postrzegane są jako zagrożenie dla uczelnianej autonomii i akademickiej samorządności. Dominuje wciąż przekonanie, że wszelkie sprawy uczelni powinny być rozwiązywane wewnątrz środowiska akademickiego. Tymczasem ujawnianie przez dziennikarzy kolejnych bulwersujących historii o mechanizmach i praktykach sprawowania władz w niektórych instytucjach szkolnictwa wyższego może spowodować, że wrócimy do poszukiwania skutecznych mechanizmów nadzoru nad władzą w publicznych uczelniach. Powinna to być jednak dyskusja o całym ustroju uczelni, a nie jego poszczególnych elementach, a zatem nie tylko o radach uczelni.

Nieszkodliwość

Badaliśmy zarówno rektorów, jak i członków rad uczelni. Rektorzy demonstrowali umiarkowanie pozytywny stosunek do rad, doceniając ich wiedzę, zaangażowanie, ale przede wszystkim nieszkodliwość. Jest trochę dziwne, że oczekiwania wobec rad były takie, żeby się nadmiernie nie wtrącały. Być może dlatego ich ocena rad jest raczej pozytywna, ale de facto chcieliby widzieć w nich „niewtrącających się przyjaciół”. Do podobnych ustaleń doszli wcześniej badacze portugalscy, zatem uzyskane przez nas wyniki nie były aż tak zaskakujące. Natomiast członkowie rad uczelni deklarowali, że dobrze rozumieją specyfikę instytucji szkolnictwa wyższego, szanują ich instytucjonalną autonomię, a ich największą troską jest stan finansów uczelni. Ciekawie wypada porównanie odpowiedzi osób spoza i ze wspólnoty akademickiej. Ci pierwsi raczej widzieliby radę aktywną i z silnymi kompetencjami zarządczymi, zaś osoby ze wspólnoty akademickiej widzą bardziej ograniczone kompetencje i wpływ rady na uczelnię. Co nas zaskoczyło, to fakt że generalnie członkowie rad nie chcieliby mieć prawa do wyboru rektora.

Poszerzone kompetencje

Myślę, że w praktyce funkcjonowanie rady uczelni zależy od zaangażowania, rzetelności i profesjonalizmu jej członków, a zwłaszcza kierującego jej pracami przewodniczącego. Członkowie Rady Uniwersytetu Gdańskiego, którą kieruję, mieli poprawne relacje z władzami rektorskimi, ale obie strony zachowywały zdrowy dystans, co każdemu pozwalało odgrywać swoją rolę. Dużo mówi się o wydawaniu przez rady zgody na zaangażowanie rektorów w dodatkową pracę zarobkową poza uczelnią. Rada UG prosiła w takim przypadku o doprecyzowanie liczby godzin wynikających z dodatkowych zobowiązań rektorskich. Wydaje mi się, że jest to uczciwe postawienie sprawy i dobra praktyka, która powszechnie stosowana pozwoliłaby uniknąć wielu niezręczności czy nawet kłopotów, jak w Tarnowie czy Wrocławiu.

Mogę też powiedzieć, że społeczność akademicka UG poszerzyła kompetencje rady w sytuacjach kryzysowych i sprawach szczególnie trudnych dla uniwersytetu. Statut UG zakłada, że w sytuacji przedłużającego się wewnętrznego konfliktu i niewykonywania zadań przez radę wydziału, rektor może ją zawiesić na czas określony, nie dłużej jednak niż na trzy miesiące, i powierzyć wykonywanie jej zadań dziekanowi. Przed podjęciem takiej dość radykalnej decyzji musi jednak poprosić o opinię radę uczelni, co z jednej strony zdejmuje z niego część odpowiedzialności, a z drugiej jednak częściowo chroni społeczność akademicką przez autorytarnymi zapędami rektora. Co więcej, Statut UG przypisał radzie ważne kompetencje rozpatrywania skarg o naruszenie równego traktowania lub mobbingu, jeśli jej przedmiotem jest rektor lub któryś z prorektorów, co odczytuję jako wyraz zaufania społeczności akademickiej Uniwersytetu Gdańskiego do rady i jej członków.

Dominik Antonowicz

Czy w radzie uczelni powinien zasiadać rektor? (na podst. wyników badań D. Antonowicza)
Czy rada uczelni powinna przede wszystkim pełnić rolę nadzorczą? (na podst. wyników badań D. Antonowicza)
Na podst. wyników badań D. Antonowicza
Dyskusja (6 komentarzy)
  • ~Aw 11.06.2025 11:26

    Rada uczelni u mnie. Żona rektora, podwładny żony rektora, podwładny rektora i kolega rektora ze studiów. Świetny skład! Taki obiektywny.

  • ~Profesor Szeregowy 06.06.2025 04:56

    W pierwotnym założeniu Rada Uczelni miała się składać wyłącznie z osób spoza uczelni i być organem mającym na celu nadzór nad uczelnią by realizowała cele zgodne z oczekiwaniami społecznymi. Miała też jako jedyna prawo proponowania kandydatów na Rektora. Zatem miała być organem ograniczającym występującą na wielu uczelniach ‘dziedziczność’ urzędu Rektora, gdzie ustępujący Rektor ‘ustawia’ wybór kolejnego – najczęściej swojego Prorektora.
    W toku prac nad ustawą to się zmieniło i finalnie Rada Uczelni została raczej strażnikiem ‘dziedziczności’. Widać to było w wyborach 2024 gdzie na kilku uczelniach Rady Uczelni zgłaszały tylko jednego kandydata na Rektora. Ale jak można się spodziewać czegoś innego, skoro w większości uczelni to Rektor wskazuje kandydatów na członków Rad Uczelni.
    Moim zdaniem w obecnym kształcie Rady Uczelni są zbędne, ale mogłyby być użyteczne o ile w ich składzie nie byłoby osób z uczelni i o ile ich rolą byłoby pilnowanie osiągania przez uczelnię pożądanych efektów.

  • ~Przemo 05.06.2025 20:53

    "mówi się o wydawaniu przez rady zgody na zaangażowanie rektorów w dodatkową pracę zarobkową"

    Mamy tu grubą sprzeczność interesów. Nie można na coś takiego pozwalać!

    Wyobraźmy sobie, że szef BMW dorabia sobie w BYD. Śmieszne, nieprawdaż? I niedopuszczalne.

  • ~prof. dr hab. ZS. 05.06.2025 08:19

    Rada uczelni na prywatnej uczelni niech sobie będzie. Ale na państwowej organem założycielskim jest ministerstwo.
    Po co jakieś fikcyjne gremium, które za nic nie odpowiada i jedynie pobiera sowite apanaże.

    • ~komentator (poprzedni) 05.06.2025 22:50

      Jak to po co? Żeby doradzać... :)))))))) Podoradza, będzie lepiej, wszyscy będą uśmiechnięci itp. itp. itp. ;=)))

    • ~Nika 05.06.2025 22:04

      Właśnie po to.