31 Maja
Opublikowano: 2021-05-31

Akademie praktyczne

Do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, który ma umożliwić przekształcenie uczelni zawodowych w akademie praktyczne.

O przygotowywanych w Ministerstwie Edukacji i Nauki zmianach w obszarze uczelni zawodowych mówił w kwietniowym numerze „Forum Akademickiego” wiceszef resortu prof. Włodzimierz Bernacki. Tłumaczył, że chodzi o to, by „przyjąć jasne kryteria, które pozwolą hierarchizować i porządkować byty na mapie szkolnictwa wyższego”. Dodał, że szykowana propozycja raczej podniesie prestiż uczelni zawodowych, aniżeli je osłabi.

Temat ten poruszył ostatnio dr hab. Piotr Stec, autor bloga Nauka i prawo. Podkreślił, że sama idea utworzenia takich instytucji jest dobrym pomysłem. Wprowadzany przez ustawodawcę system binarny, z podziałem na uczelnie kształcące praktycznie i akademicko wymaga większych zmian w całym systemie. Jest to kluczowe dla zyskania uznania ze strony reszty świata akademickiego, studentów i pracodawców przez uczelnie zawodowe.

Projekt zakłada, że uczelnia zawodowa może otrzymać status akademii praktycznej. Profesor tłumaczy historię używania słowa „akademia” w kontekście uczelni nie-akademickich. Przykładem jest np. Akademia Handlu Zagranicznego we Lwowie, która z początku dawała absolwentom tytuł „dyplomowanego komercjalisty”, a później uzyskała prawa szkoły akademickiej. Jednocześnie zwroty takie jak „praktyczność” czy „zawodowość” w obecnym systemie są nieco stygmatyzowane, a zmiana nazewnictwa mogłaby odwrócić ten trend.

Kryteriami dla uzyskania statusu akademii są – 10 lat istnienia, 250 studentów (połowa na studiach stacjonarnych), kształcenie na co najmniej 5 kierunkach w tym na ściśle wskazanych przez ustawodawcę. Autor uznaje je za mało interesujące i zbyt łatwe do wypełnienia. To może sprawić, że akademie nie będą traktowane z należytą powagą. Jeśli ustawodawca chciałby, aby oba nurty szkolnictwa wyższego pozostawały względem sobie równe, należałoby wprowadzić ewaluację dostosowaną do potrzeb sektora nastawionego na nauki stosowane. Piotr Stec od razu podaje przykładowe rozwiązania dotyczące kryteriów związanych z publikacjami, warunkami pracy, wartościami dodanymi dla studenta oraz wpływie na otoczenie. W zastosowaniu praktycznym każdy z tych wskaźników powinien mieć taką samą wagę, a status akademii osiągałoby się po uzyskaniu wskazanego w przepisach minimum punktów przez co najmniej dwa okresy ewaluacyjne.

Interesującą kwestią jest brak wymogu spełnienia warunków obowiązujących inne szkoły wyższe przygotowujące do zawodu nauczyciela. Akademia praktyczna nie będzie musiała posiadać kategorii badawczej co najmniej B ani nie będzie musiała zawierać porozumienia z inną uczelnią posiadającą kategorię B+, A, A+. Wymogi nakładane na uczelnię zawodową dają takiej instytucji kompetencje do kształcenia nauczycieli większe niż uczelnia akademicka – przynajmniej tak twierdzi ustawodawca.

Jednym z kryteriów dla akademii praktycznej będzie prowadzenie studiów na jednym kierunków przygotowujących do wykonywania zawodu: lekarza, lekarza dentysty, farmaceuty, pielęgniarki, położnej, diagnosty laboratoryjnego, fizjoterapeuty, ratownika medycznego, lekarza weterynarii, architekta, nauczyciela. Są to zawody, w których konieczne jest zdobycie uprawnień. W przypadku dwóch z nich: nauczycielskiego i lekarskiego potrzebna jest odpowiednio kategoria badawcza (odpowiednio B i B+). Dla kierunku nauczycielskiego istnieje przepis zwalniający od obowiązku kategoryzacji, jednak w przypadku lekarzy takich przepisów nie ma. Jednocześnie przypomnę, że posiadanie kategorii nie jest wymogiem obowiązkowym dla akademii praktycznych, co może prowadzić do niejasności.

Autor podsumowuje swoje przemyślenia, pisząc, że konkurencja między dwoma systemami edukacji mogłaby być zjawiskiem pozytywnym. Projekt posiada jednak dwie główne wady. Pierwszą z nich są zbyt niskie kryteria uzyskania statusu akademii praktycznej. Drugą – zwolnienie uczelni praktycznych z obowiązku spełnienia tych kryteriów, które muszą spełnić uczelnie uniwersyteckie, by prowadzić studia nauczycielskie lub lekarskie. To sprawia, że uczelnie zawodowe będą musiały mierzyć się z mniej prestiżowym odbiorem społecznym. Jest to krzywdzące zarówno dla szkół zawodowych, jak i akademickich i wymaga gruntownego przemyślenia.

Oprac. dr Paulina Mozolewska http://naukowka.pl/

O autorze:

Dr hab. Piotr Stec jest dyrektorem Instytutu Nauk Prawnych Uniwersytetu Opolskiego i kierownikiem Zakładu Prawa i Postępowania Cywilnego w tej uczelni. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się wokół zagadnień związanych z prawem własności intelektualnej, prawem cywilnym porównawczym. Zasiada w Radzie Naukowej Acta Universitatis Danubius. Juridica (RO). Jest stałym recenzentem kwartalnika naukowego Prawo Mediów Elektronicznych.

 

Dyskusja (0 komentarzy)