04 Lutego
Opublikowano: 2021-02-04

Pasożyty są wśród nas

Ciekawość, zaskoczenie, niesmak, a czasami nawet przerażenie. „Patolodzy na klatce” to blog, na którym znajdziemy opisy najdziwniejszych przypadłości przygotowanych przez specjalistkę zajmującą się ustalaniem przyczyn chorób.

Wpisy na blogu Patolodzy na klatce okraszone są dokładnymi zdjęciami omawianych przypadków oraz podsumowane zbiorem fachowej literatury. W jednym z nich możemy przeczytać o parazytologii. Mocno zachęcam do zapoznania się z całym tekstem, jednak uprzedzam, że załączone zdjęcia i opisy mogą wprawić odbiorcę w cały wachlarz emocji. Dla tych o słabszych nerwach przygotowałam skrót tej treści, pozbawiony soczystych szczegółów.

Autorka – lek. med. Paulina Łopatniuk – zaznacza, że we współczesnym świecie choroby pasożytnicze nie stanowią już tak dużego problemu, jednak poszczególne przypadki mogą być czasem dość trudne do rozwikłania. Poza typowo ludzkimi pasożytami (owsiki, glisty ludzkie) zdarza się, że nasze ciała zamieszkują gatunki, dla których nie jesteśmy głównym obiektem pożądania. Takim przykładem jest np. zespół wędrującej larwy skórnej. Larwy, które zamieszkają w ciele człowieka, nie mają szansy na rozwój i taka pomyłka w wybraniu żywiciela nie przynosi obu stronom żadnych korzyści. Zdarzają się również bardzo złożone przypadki, jak np. historia pacjenta, który zaraził się robaczym nowotworem od tasiemca, który go zamieszkiwał.

Po tym wstępie i rozbudzeniu ciekawości czytelnika blogerka zręcznie przechodzi do głównej opowieści. Dotyczy ona przypadków opisanych w 2012 roku w czasopiśmie Korean Journal of Parasitology. Jeden z nich nawiązuje do robaka znalezionego w wymiocinach starszej kobiety, drugi do podobnego intruza znalezionego w ustach rocznego dziecka. W obu historiach żadna z zaangażowanych w nią osób nie przypominała sobie, aby zjadła coś, co mogłoby wytłumaczyć obecność obcego.

Po tych historiach pojawia się jeszcze jeden ciekawy przypadek z 2003 roku, opisany w lokalnej prasie medycznej Yonsei Medical Journal. Trzylatka również wymiotowała, a jej mama odnalazła w wymiocinach pasażerów na gapę. Dzięki temu wiadomo było, że nieco wcześniej dziecko połknęło świerszcza. Matka przyniosła ze sobą do placówki medycznej to, co znalazła w wydzielinach dziecka. Poznanie budowy robaka umożliwiło identyfikację intruza.

Wszystkie te historie łączy podobny opis znalezisk. Były to „podłużne kilkunastocentymetrowe robaki”. Zapewne wielu czytelników bloga w pierwszej chwili pomyśli, że winowajcą są nicienie. Jednak prawidłowym wskazaniem jest mniej znana grupa organizmów, czyli nitnikowce (Nematomorpha). Na świecie opisano jedynie 320 gatunków, z czego w Polsce występuje tylko 11 z nich, w tym najbardziej znany drucieniec wodny (Gordiusaquaticus) mieszkający w słodkich wodach.

Nitnikowce charakteryzuje bardzo prosta budowa i zredukowany układ pokarmowy. Larwy wykluwają się z jaj składanych przez samicę (większość gatunków jest rozdzielnopłciowa) na dwa różne sposoby. Po miesiącu wykluwają się maleńkie organizmy, które mogą wniknąć do ciała żywiciela. Są nimi głównie owady, rzadziej wije czy pająki, a w przypadku gatunków morskich – niewielkie skorupiaki. Następnie miesiącami dojrzewają, pochłaniając tkanki gospodarza.

Autorka wspomina, że znane są przykłady osobników nawet dwu-, trzymetrowych. Mimo swoich imponujących długości mogą się one mieścić w drobnych żywicielach, ponieważ są niezwykle cienkie, niczym końskie włosy. Podczas wydobywania się z organizmu żywiciela może się jednak zdarzyć, że go rozerwą.

Na szczęście dla nas te gatunki nie stanowią dla nas dużego zagrożenia, a opisane historie są wynikiem niezamierzonej pomyłki w wyborze żywiciela…

oprac. dr Paulina Mozolewska http://naukowka.pl/

grafika: https://patolodzynaklatce.wordpress.com

O autorce:

Lek. med. Paulina Łopatniuk jest patologiem pracującym w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Swoją działalność popularyzacyjną zaczęła w 2015 roku i do tej pory napisała dwie książki dotyczące patomorfologii. Nazwa bloga jest żartobliwa i nawiązuje do notatki wywieszonej przez oburzonych zachowaniem nieznajomych lokatorów, o treści: „Dzięki naiwności Państwa, patolodzy dostają się do klatki i na schodach pięter urządzają klozety – sisiają itd.!”. Jak sama autorka wspomina, patologię kojarzy się mocniej z tzw. patologią społeczną niż ze specjalistyczną diagnostyką medyczną.

Dyskusja (0 komentarzy)