27 Kwietnia
Opublikowano: 2022-04-27

W kleszczach natury

Przed nami sezon na kleszcze. O roli tych organizmów w ekosystemie możemy przeczytać na jednym z blogów naukowych.

Na blogu Pani Entomolog pojawił się wpis poświęcony kleszczom. Autorka zastanawia się, po co te organizmy są nam w ogóle potrzebne. Jak zauważa, natura to skomplikowany system powiązań pomiędzy środowiskiem i organizmami, dlatego odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa.

W przyrodzie „każdy element ma swoje miejsce i swoją rolę”. Jeśli chodzi o miejsce, to sprawa jest dość prosta. Na przykład gatunki inwazyjne w swojej naturalnej lokalizacji zazwyczaj są korzystne dla środowiska. Problemy zaczynają się wtedy, kiedy przeniesione do innego miejsca szybko się do niego przystosują. Takim gatunkiem jest chociażby biedronka azjatycka czy ćma bukszpanowa. A jaka jest rola poszczególnych organizmów?

Dla niektórych gatunków odpowiedź można znaleźć dość łatwo. Trzmiel ziemny zapyla kwiaty, skójka malarska filtruje wodę, a krzyżak ogrodowy poluje na muchówki. A co z pasożytami? Tu sprawy nieco się komplikują. Jedną z ich ról może być regulacja liczebności swoich żywicieli. Organizmy pasożytnicze mogą zabijać swoje ofiary, chociaż będą to zazwyczaj osobniki chore, stare lub niedostosowane. Przeżywają te najsilniejsze. Mimo że niektóre gatunki mogą nam mocno doskwierać, nie mamy prawa ich całkowicie eliminować – uważa blogerka. Jak zaznacza, dotychczasowe efekty usunięcia pojedynczych gatunków z ekosystemu nie niosły ze sobą niczego dobrego. Powoduje to „dramat w trzech aktach: śmierć, pożoga i zniszczenie”. Na przykład usunięcie pszczół to brak zapylaczy, a co za tym idzie niedobór owoców.

W częściowym wyeliminowaniu kleszczy mogą pomóc parazytoidy, czyli głównie owady (błonkówki), ale również roztocza czy nicienie, których postaci młodociane (larwy, nimfy) rozwijają się w ciele innych organizmów. W trakcie swojego rozwoju pożerają od wewnątrz tkanki swojego gospodarza, prowadząc w końcu do jego śmierci. Od pasożytów różni je to, że zawsze zabijają zaatakowany organizm. Jedna z grup błonkówek, dokładnie bleskotek (Ixodiphagus hookeri) atakuje kleszcze. Badania na ten temat opublikował w zeszłym roku polski zespół naukowy. Okazało się, że co czwarty kleszcz był zarażony parazytoidem.

Biorąc pod uwagę wzrost zakażeniem chorobami odkleszczowymi, niebezpieczeństwo stosowania akarycydów (chemii na roztocze) oraz umiejętność uodporniania się kleszczy na stosowane przeciwko nim substancje, biologiczna metoda, jaką jest nasyłanie bleskotek na kleszcze może być strzałem w dziesiątkę! Nie dość, że mniej kleszczy to za to więcej metalicznie ubarwionych bleskotek. Jednak autorka podkreśla, że całkowita eliminacja jednego organizmu z ekosystemu może sprawić, że ekosystem stanie się niestabilny. „Takie trochę domino. Gdy przewróci się jeden klocek, cała reszta… BAM!” – podsumowuje.

W mojej opinii zanim uda się nam okiełznać naturę kleszcza, najlepszym sposobem na zabezpieczenie się przed przenoszonymi przez nie chorobami jest zaszczepienie się przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu oraz uważne oglądanie swojego ciała po wizycie w parku czy lesie.

Oprac. dr Paulina Mozolewska http://naukowka.pl/

O autorce:

Dr Paulina Kozina pracuje w Katedrze Zoologii Bezkręgowców i Parazytologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego. Jak sama mówi, „blog powstał z egoizmu: chciałabym przekonać wszystkich, że nie taki diabeł (bezkręgowiec) straszny, jak go malują”. Do hodowania owadów nie namawia, jednak ma nadzieję, że popularyzowanie wiedzy o bezkręgowcach pomoże je ocalić.

 

Dyskusja (0 komentarzy)