14 Marca
Opublikowano: 2022-03-14

Wojna i antyszczepionkowcy

Wojna w Ukrainie pokazała po raz kolejny, jak silnym narzędziem jest dezinformacja. W przeciągu ostatnich dni przez Internet przetoczyły się już dziesiątki nieprawdziwych informacji. Co mają z tym wspólnego antyszczepionkowcy?

Na blogu Crazy Nauka odpowiedzi szukała Aleksandra Stanisławska. W najnowszym wpisie przytacza wyniki najnowszych badań Instytutu Badania Internetu i Mediów Społecznościowych. Wykazały one, że aż 90 proc. profili zaangażowanych w prorosyjską dezinformację na temat wojny z Ukrainą wcześniej dystrybuowało treści antyszczepionkowe. Jak się okazuje nieprawdziwe informacje dotyczące szczepień, energetyki jądrowej czy 5G wychodzą od tych samych tzw. prokremlowskich trolli, którzy propagują putinowską wizję Rosji. Podobne powiązania zaobserwowano również w Czechach.

Chociaż takie powiązanie może wydawać się nieprawdopodobne, autorka przypomina, że już w 2018 roku naukowcy odnotowali, że rosyjscy trolle doprowadzili do zaostrzenia dyskusji na temat szczepień na Twitterze podczas kampanii prezydenckiej w USA w 2016 roku. Takich przykładów działalności dezinformacyjnych znajdziemy w tekście jeszcze kilka.

Głównym celem działalności takich kont wydaje się podzielenie społeczeństwa. Kiedy jesteśmy podzieleni, łatwiej nami manipulować. O skali zjawiska w naszym otoczeniu świadczą omawiane przez autorkę dane z raportu „Dezinformacja oczami Polaków”, stworzonego przez Fundację Digital Poland: aż 81 proc. Polaków spotkało się z dezinformacją, a 82 proc. z fake newsami. Autorzy piszą, że „to alarmujące dane, które potwierdzają, że nasz kraj jest wręcz przesiąknięty fałszywymi informacjami”.

Autorka wskazuje we wpisie na różnice między fake newsami a dezinformacją. Te pierwsze to „fałszywe informacje, zazwyczaj spreparowane przez kogoś po to, by przyciągnąć naszą uwagę, co przynosi twórcy takiej fałszywki satysfakcję/pieniądze z odsłon jego strony/korzyści polityczne czy biznesowe (czasami wszystkie naraz)”. Przykładem jest informacja o tym, że od noszenia maseczek ochronnych można dostać grzybicy płuc.

Dezinformacja zaś to „zaplanowana i zorganizowana akcja mająca na celu narzucenie społeczeństwu jakiejś narracji i osiągnięcie celu korzystnego dla autora tej dezinformacji”. Przykładem jest szerzenie narracji oczerniającej Ukrainę.

Z raportu wynika, że na rozpowszechnianie fałszywych informacji najbardziej podatne są trzy obszary tematyczne: klimat i energetyka, zdrowie i polityka. Jako Polacy jesteśmy na to mocno narażeni. Przykładowo aż 53 proc. z nas wierzy, że elektrownia jądrowa stwarza zagrożenie dla okolicznych mieszkańców.

Autorka zauważa, że najbardziej podatne są osoby w najmłodszej grupie wiekowej, która brała udział w badaniu, czyli w wieku 18–34 lata. Muszę przyznać, że to dla mnie naprawdę zaskakujące dane. Spodziewałabym się, że pokolenie wychowane z podłączeniem do Wi-Fi jest świadome zagrożenia. Blogerka jednak tłumaczy, że osoby żyjące w czasie PRL-owskiej propagandy mogą być „zaszczepione” i dzięki doświadczeniu lepiej rozumieć jak działają nieprawdziwe informacje.

Wszyscy jesteśmy podatni na fake newsy i sprawnie prowadzoną dezinformację. Większość z nas chciałaby, aby w szkołach była prowadzona edukacja w tym obszarze i tak jak autorka artykułu cieszę się, że społeczeństwo dostrzega taką potrzebę. Mam nadzieję, że uda się niedługo przeforsować ten pomysł… Tekst kończy się zgrabnym podsumowaniem i krótką instrukcją korzystania z informacji znalezionych w sieci: „Zanim udostępnisz informację w Internecie, pomyśl, czy nie dajesz się wkręcać w cudzą grę”.

Oprac. dr Paulina Mozolewska http://naukowka.pl/

O autorach:

Aleksandra i Piotr Stanisławscy to małżeństwo, które od ponad dekady pisze o nauce. Blogerzy z wyboru, dziennikarze naukowi z powołania. Laureaci nagród POP Science Śląskiego Festiwalu Nauki w 2020 roku: za bloga Crazy Nauka i za audycję „Homo Science” w radiu TOK FM. Zdobywcy nagrody Popularyzator Nauki PAP Nauka w Polsce. Autorzy książki „Fakt, nie mit”, w której obalają naukowe mity.

Dyskusja (1 komentarz)
  • ~Pytajacy 18.03.2022 22:35

    ^Lwow nigdy rosyjski nie byl, ale Warszawa byla.^ kto to powiedzial i dlaczego nikt sie tym nie przejmuje?