25 Marca
Opublikowano: 2021-03-25

Zlikwidujmy fabryki bezrobotnych

Likwidację lub ograniczenie możliwości studiowania na kierunkach takich, jak teologia czy historia, zapowiedział w jednym z wywiadów przewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka. Odniósł się do tego na swoim blogu prof. Piotr Stec, dyrektor Instytutu Nauk Prawnych Uniwersytetu Opolskiego. 

Na blogu Nauka i Prawo pojawił się wpis „Zlikwidujmy fabryki bezrobotnych” odnoszący się do wywiadu jednego z kluczowych polskich polityków. Przewodniczący Platformy Obywatelskiej zapowiedział likwidację lub ograniczenie możliwości studiowania na teologii czy historii. Argumentem za takim rozwiązaniem był brak szans na zatrudnienie po ukończeniu tych kierunków. Podobne zdanie wyrażali także wcześniej inni politycy, którzy głosili, że lepiej wydatkować publiczne pieniądze na dotowanie studiów dających dobrze płatny zawód. Jednocześnie postulowali, by ograniczać te, które nie oferują nic konkurencyjnego poza samym dyplomem.

Głównymi orędownikami takich opinii są politycy konserwatywni, jednak nawet Barack Obama sugerował, że wykształcenie zawodowe jest lepsze niż dyplom z historii sztuki. Donald Tusk mówił z kolei, że lepiej być spawaczem niż „wiecznie bezrobotnym politologiem”. Niektóre kraje wprowadziły pewne zmiany, które miały iść w zgodzie z takimi opiniami. Australia podniosła czesne „nierynkowych” kierunków oraz tych, na które co roku wybiera się zbyt duża liczba studentów (m.in. prawo i biznes).

Piotr Stec postanowił sprawdzić, czy słowa Borysa Budki mają odbicie w rzeczywistości. Posłużył się danymi z rządowego serwisu badającego Ekonomiczne Losy Absolwentów (ELA). Głównym mierzonym parametrem był względny (w stosunku do przeciętnej w miejscu zamieszkania) poziom zarobków i bezrobocia dla obu tych kierunków w trybie stacjonarnym. Dla teologii były to studia jednolite, a przy historii studia II stopnia. Wynik poniżej 1 oznacza, że przeciętna wartość mierzonego parametru jest poniżej średniej w miejscu zamieszkania.

Wskaźnik bezrobocia dla teologii wskazuje zero. Jedynie w przypadku (Uniwersytet Śląski) jest większy niż 1. Drugi od końca Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego ma 0,61, a trzeci Katolicki Uniwersytet Lubelski Kana Pawła II 0,29. W przypadku wysokości pensji najlepiej opłacani są absolwenci Uniwersytet Papieski Jana Pawła II, sekcja w Tarnowie (0,97), najgorzej – Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie (0,54) i Akademia Katolicka w Warszawie (0,44). Autor przypomina, że obecnie teologię można studiować w 13 ośrodkach.

Historycy mają już większy problem z bezrobociem, jednak wciąż nie jest on bardzo duży. Dla Uniwersytetu Warszawskiego względny wskaźnik bezrobocia wynosi zero, najgorzej radzi sobie Uniwersytet Rzeszowski – 3,44, a na czele jest Uniwersytet Jana Kochanowskiego (Filia w Piotrkowie) ze wskaźnikiem 0,82. Na drugim miejscu – Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach ze wskaźnikiem 0,67. Uniwersytet Warszawski jest na czwartym miejscu ze wskaźnikiem 0,62. Na końcu listy licząc od końca: KUL (0,41), Uniwersytet Szczeciński (0,43) i UJK (Kielce) też 0,43. Historię można studiować w 20 ośrodkach.

Rzeczywiście jest tak, że humaniści nie są wysoko opłacani w porównaniu do kierunków bardziej „rynkowych”, takich jak np. biotechnologia (kiedyś kierunek zamawiany i przyszłość polskiego przemysłu) czy finanse i rachunkowość.

Biotechnologowie na rynku pracy radzą sobie całkiem nieźle. W czołówce poziomu zatrudnienia jest Uniwersytet Gdański ze wskaźnikiem 0,29 (zauważmy – gorzej niż historyk po UW), ogon – Uniwersytet Rolniczy w Krakowie (3,29), czyli mniej więcej poziom historyka z Rzeszowa. Z zarobkami jest już nieco gorzej. Uniwersytet Warszawski ma wskaźnik 0,75, a ostatni jest Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie (0,34), który wypada gorzej niż teologia i historia na obu końcach skali. Biotechnologię można studiować w 36 ośrodkach.

Na koniec finanse i rachunkowość. Po skończeniu Szkoły Głównej Handlowej wskaźnik bezrobocia równa się zeru, ale już po Politechnice Częstochowskiej wynosi 3,06. Wypłaty są już na wyższym poziomie. Na czele znów SGH (1,57), a stawkę zamyka PCz (0,51). Finanse i rachunkowość można studiować w 20 ośrodkach.

Powyższe dane wskazują na nieco inną od osądów posła Budki sytuację. Oczywiście należy pamiętać, że stosowane wskaźniki mają swoje wady, ponieważ pokazują one wysokość składki, a nie zarobków. Jeśli absolwenci jednej uczelni częściej zakładają własną działalność, a drugiej pracują na etacie będą różnić się składkami. W przypadku bezrobocia również potrzebne są dodatkowe analizy.

Autor podsumowuje, że oczywiście każdemu zdarza się powiedzieć coś bez głębszego namysłu. Problem jednak w tym, że dane na ten temat można znaleźć w dostępie publicznym. Autor zadaje otwarte pytanie, czy poprzednie reformy nauki i szkolnictwa wyższego też były oparte na niepełnych danych i czy przygotowywane zapewne na wypadek wygranych wyborów projekty kolejnych reform są też pisane bez sprawdzenia, jak jest naprawdę?

Oprac. dr Paulina Mozolewska http://naukowka.pl/

O autorze:

Dr hab. Piotr Stec jest dyrektorem Instytutu Nauk Prawnych Uniwersytetu Opolskiego i kierownikiem Zakładu Prawa i Postępowania Cywilnego w tej uczelni. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się wokół zagadnień związanych z prawem własności intelektualnej, prawem cywilnym porównawczym. Zasiada w Radzie Naukowej Acta Universitatis Danubius. Juridica (RO). Jest stałym recenzentem kwartalnika naukowego Prawo Mediów Elektronicznych.

 

Dyskusja (0 komentarzy)