Aktualności
Sprawy nauki
13 Maja
Źródło: Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Opublikowano: 2025-05-13

Co dalej z ewaluacją?

Apelujemy o odrzucenie w całości dotychczasowych regulacji dotyczących ewaluacji, jako szkodliwych i kontrproduktywnych, i zachęcamy ministerstwo do opracowania w pierwszej kolejności długofalowego planu odbudowy, wzmocnienia i rozwoju polskiej nauki. Nauka w Polsce, zaniedbywana przez lata, czeka na na pakiet niezbędnych reform – pisze do wiceminister Karoliny Zioło-Pużuk Rada Naukowa Instytutu Historii PAN. Głosów w sprawie ewaluacji jest więcej.

Od kwietnia, pod przewodnictwem wiceminister Karoliny Zioło-Pużuk, działa Zespół do spraw opracowania założeń do nowego modelu ewaluacji jakości działalności naukowej. Grono 31 ekspertek i ekspertów ma przedstawić rozwiązania, według których odbędzie się najbliższa ocena (za okres 2026–2029). Po ostatnim spotkaniu, 6 maja, poznaliśmy pierwsze postulaty.

Jedną z kluczowych zmian ma być wydłużenie okresu ewaluacji – z 4 do 5 lat. Dodajmy, że od jakiegoś czasu w ministerialnych kuluarach krążyły słuchy nawet o 6-letnim okresie. Członkowie zespołu doradczego opowiadają się także za zwiększeniem roli oceny eksperckiej, w tym za udziałem ekspertów zagranicznych. Ponadto zmniejszona ma być liczba osiągnięć uwzględnianych w ewaluacji. Zdaniem członków zespołu, a opinię tę podziela spora część środowiska, obecny system promuje ilość kosztem jakości, co prowadzi do licznych wynaturzeń i patologii. Jednym z najczęściej komentowanych pomysłów jest proponowana zmiana dotycząca kryteriów: chodzi o zmniejszenie udziału kryterium I i nadanie większej wagi popularyzacji nauki, co powinno znaleźć odzwierciedlenie w kryterium III.

– Wstępne uzgodnienia zespołu napawają mnie optymizmem – przyznaje dr hab. inż. Krzysztof Leja, prodziekan ds. nauki na Wydziale Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej i dodaje: – Przy okazji trwającej dyskusji proponuję rozważyć jeszcze jedną propozycję.

Wskazuje, że w ewaluacji należałoby ustalić dla wszystkich dziedzin trzy kryteria o równych wagach – pierwsze obejmowałoby publikacje i patenty, drugie – projekty badawcze i środki pozyskane z rynku, a trzecie – wpływ wyników badań na otoczenie społeczno-gospodarcze. Ponadto zasady oceny powinny uwzględniać wymaganie od każdego nauczyciela akademickiego istotnych wyników w co najmniej jednym z tych kryteriów. Wreszcie, każda jednostka/dyscyplina przedstawiałaby określoną w rozporządzeniu liczbę osiągnięć w każdym z kryterium i te są oceniane – do ustalenia pozostaje kwestia, czy ilościowo, czy przez peer review, a może w systemie mieszanym.

– Przy takim rozwiązaniu doceni się w równym stopniu każde z kryteriów, a co za tym idzie skończy się marginalne traktowanie trzeciej misji uczelni. Ustalanie, które kryterium ma większą, a które mniejszą wagę, uważam bezcelowe. Co więcej, zwiększenie znaczenia oddziaływania nauki na społeczeństwo i pozyskiwanie środków poza subwencją to wyzwania obecnych czasów. Proponuję zapisać wymóg wykazania przez każdego nauczyciela akademickiego aktywności, w której czuje się najlepiej. Być może nieco naiwnie zakładam, że przy takich zasadach wyścig zwany „punktozą”/„grantozą” zostanie ucywilizowany – uzasadnia naukowiec z Politechniki Gdańskiej.

Za sensowne uznał pierwsze ramowe rekomendacje zespołu prof. Janusz Bujnicki z Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej. We wpisie na swoim profilu na Facebooku napisał:

– Jestem za kompletnym rozdzieleniem oceny instytucji i oceny poszczególnych pracowników. Jestem też za odrębną oceną trzech misji (na poziomie instytucji). Nie ma sensu, żeby każdy pracownik uczelni wypełniał wszystkie aspekty misji uczelni. Ale żeby uczelnia była świetna, powinna mieć świetnych badaczy, świetnych dydaktyków, świetnych popularyzatorów, świetnych administratorów, a bez świetnej ekipy sprzątającej będzie śmietnik, a nie uczelnia. To wszystko proponowaliśmy już 10 lat temu w ramach działań Obywateli Nauki i te rekomendacje się nie zmieniły.

Nie brakuje jednak głosów krytycznych. Prof. Ewa Lechman we wpisie na Linkedin komentuje, że „naprawiamy nie to, co trzeba”:

– Skupiamy się na kwestiach zupełnie drugoplanowych. To, że w ewaluacji rozdzielimy inaczej procenty, nie podniesie jakości nauki. Nasz fundamentalny problem to nieskupianie się na fundamentalnych problemach szkolnictwa/nauki w Polsce. Kolejne pomysły na ewaluację są bez znaczenia na chwilę obecną – co najwyżej przyczynią się do kolejnych kombinacji, jak w tej grze wygrać. A to zupełnie nie o to chodzi. Będzie trzeba dowieźć X% publikacji? Dowieziemy.

Z kolei prof. Wojciech Czakon, również na Linkedin, zapytał: Warto zastanowić się, po co szkolnictwo wyższe, skoro kształcenie nie ma żadnego znaczenia w ocenie i finansowaniu?

– Sceptycznie podchodzę do poglądu powtarzanego od lat, że można prowadzić dydaktykę na poziomie szkoły wyższej bez badań. Być może dotyczy to podstawowych przedmiotów, ale i to budzi wątpliwości. Obecny system w żadnym miejscu nie ocenia dydaktyki, co czyni studentów wielkimi nieobecnymi. Takie są fakty. Wpływ na otoczenie odbywa się przez kształcenie. Całkiem nieobecne w obecnym systemie i debacie o nowym.  Są badania odnośnie do związku pomiędzy poziomem nauki a rozwojem lokalnym. Okazuje się, że dążenie do doskonałości naukowej może być krótkowzroczne i szkodliwe – napisał.

Najdalej idzie Rada Naukowa Instytutu Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk, która w liście do wiceminister Karoliny Zioło-Pużuk „apeluje o odrzucenie w całości dotychczasowych regulacji dotyczących ewaluacji, jako szkodliwych i kontrproduktywnych” i zachęca do opracowania w pierwszej kolejności długofalowego planu odbudowy, wzmocnienia i rozwoju polskiej nauki.

Wyniki poprzedniej ewaluacji, która nie odzwierciedlała jakości prac w jednostkach naukowych (chociażby poprzez brak regulacji odnośnie tzw. czasopism drapieżnych, a także funkcjonujących na tych samych zasadach niektórych wydawnictw z poziomu ll, prowadzących do poważnych nadużyć i nieuczciwości, podważających rzetelność ewaluacji, a także brak docenienia prac dokumentacyjnych), pokazały, że jej utrzymanie w dotychczasowej postaci jest działaniem kontrproduktywnym – napisano w uchwale Rady Naukowej IH PAN.

W dalszej części dokumentu podkreślono, że zasady powinny być zróżnicowane w zależności od dyscypliny, a sama ewaluacja powinna być przeprowadzana przez badaczy niezwiązanych instytucjonalnie z ocenianymi jednostkami. W uchwale poruszono także kwestie finansowe.

W naszej opinii subwencja dla jednostek naukowych, które w ewaluacji osiągnęły pozytywne wyniki, powinna pokrywać w 100% koszty funkcjonowania (pensje, prowadzenie badań, infrastruktura itp.). Aktualnie zdarza się bowiem, głównie w instytutach PAN, że dotacja bazowa nie pokrywa w całości minimalnych pensji, nie mówiąc już o pozostałych kosztach funkcjonowania jednostki. Sytuacja ta jest deprymująca i powoduje, że wielu młodych naukowców nie decyduje się na pozostanie w polskiej nauce i budowanie jej międzynarodowej pozycji. W przypadku zaś instytutów PAN powoduje odpływ wyspecjalizowanej kadry – napisano w uchwale.

Rada Naukowa IH PAN wyraziła jednocześnie gotowość do podjęcia dyskusji oraz udziału we wszelkich inicjatywach zmierzających do stworzenia klarownego systemu nauki.

Nauka w Polsce, zaniedbywana przez lata, czeka na merytoryczną dyskusję nad kierunkiem zmian, a w konsekwencji na pakiet niezbędnych reform. Społeczność naukowa potrzebuje miejsca pracy o stabilnej sytuacji finansowej, a zasady ewaluacji w ramach poszczególnych dyscyplin powinny pomagać w konkurowaniu z najlepszymi światowymi ośrodkami. polska zaś potrzebuje najwyższej klasy badań naukowych – podsumowano.

Ministerialny zespół ma zakończyć pracę w czerwcu. Zgodnie z tym, co zapowiadała wiceminister Karolina Zioło-Pużuk w wywiadzie dla „Forum Akademickiego”, cały proces przygotowania nowych reguł oceny ma się zamknąć do końca tego roku, tak aby według nich można było przeprowadzić już najbliższą ewaluację (za okres 2026–2029).

MK

Uchwała Rady Naukowej IH PAN

Dyskusja (76 komentarzy)
  • ~Ewa 27.05.2025 11:13

    Teraz będzie walka o etaty dydaktyczne (luzik 360 godzin na rok i wyspy Bahama)!
    Marzenie!

    DYDAKTYCZNY - Ulubiona przechowalnia dla nierobów! i nic nie potrafiących, a z koneksjami !
    Żarty!

  • ~ala 27.05.2025 11:11

    W warunkach obecnych 80% badawczo-dydaktycznych będzie walczyło o stanowisko dydaktyczne. Dydaktykiem dobrym można zostać, wystarczy chcieć , a naukowcem niestety nie!
    Nauka pochłania 3 razy więcej czasu niż dydaktyka, każdy to przyzna!
    Ciekawe kto teraz będzie decydował na uczelniach kto i co ma robić?
    Znajomi króliczka zostaną najlepszymi dydaktykami ever, za te same pieniądzie co umozolony, zmęczony pracą, zaharowany w publikacjach i niedofinansowany badawczy.
    TO JAWNA NIESPRAWIEDLIWOŚĆ!


    UWAGA?
    Po co uczelni ktoś ? kto nie potrafi nic zbadać lub napisać 4 artykułów na 4 lata ?
    takie pensum 360 godzin na rok to żenada i farsa !!! to obraża pozostałych pracowników
    Powinno być dla dydaktycznego 1200/ rok, tak jak nauczyciel w szkole
    Taki dydaktyk to niech uczy w technikum lub liceum!

  • ~mia 27.05.2025 11:02

    O nie znowu eksperci? Uznaniowość i być może kumoterstwo/wpływy w tle .... to zły pomysł totalnie!
    Dajcie Państwo spokój,
    to już ten system obecny jest lepszy!!!! przynajmniej 1-2 kryt. są klarowne!

  • ~Przemo 18.05.2025 09:43

    „Sceptycznie podchodzę do poglądu powtarzanego od lat, że można prowadzić dydaktykę na poziomie szkoły wyższej bez badań.”
    Ja również. Jeśli ktoś uczy tego, co robi, uczy 100 razy lepiej, niż ten, który uczy nie czegoś, tylko o czymś. To oczywiste, to widać i to słychać.
    Coś jednak działa nieoptymalnie. Kiedy kończyłem studia, dawno temu, wykładowca, który był szefem katedry czy większego zespołu prowadził wykład z jednego przedmiotu i koniec. 80 godzin dydaktyki i to wszystko.
    Może obowiązkiem pracownika naukowego powinno być nie więcej niż 80 godzin, ale gdyby ktoś chciał poświęcić więcej czasu dydaktyce, dziekan mógłby mu oferować więcej i dodatkowo zapłacić, gdyby to było wydziałowi potrzebne.
    Kiedyś doktoranci (asystenci) prowadzili regularnie zajęcia. Dzisiaj mają po kilkanaście godzin, a resztę trzeba upchnąć adiunktom i profesorom.
    Skutek jest opłakany: ci tytani pracy dydaktycznej muszą prowadzić zajęcia po 200 – 240 godzin rocznie. W najgorszej sytuacji są w tym systemie adiunkci, którzy jednocześnie powinni szybciutko zrobić habilitację i dołączyć do grona profesorów.
    200-240 godzin to dla kogoś spoza nauki nie tak dużo, dlatego, że nie wie, że jednocześnie trzeba prowadzić badania, uczestniczyć w spotkaniach, opiekować się magistrantami i licencjatami (profesorowie nie mają na to czasu), a także zajmować się coraz bardziej skomplikowaną i czasochłonną administracją: podania o środki z IDUBów, wnioski o proste zamówienia ołóweczka, tonera, serwisu do sprzętu, probóweczek …. Organizowania studentom pracy eksperymentalnej, i każde takie drobne zamówienie, bez którego nie popracujesz, ani nie popracują studenci, którymi się opiekujesz, musi zostać w ciągu być może tygodnia zatwierdzone np. przez dziekana, i po miesiącu ubiegania się po biurach, już to masz 😉.
    Tymczasem, twoi koledzy w Niemczech czy w Wielkiej Brytanii wypisują tylko zamówienie i mają to, czego potrzebują na stole jutro lub za kilka dni. To tylko (u nas aż) kwestia organizacji.
    Ponad 200 godzin dydaktyki oznacza, że jedna osoba prowadzi zajęcia z różnych przedmiotów. Przy częstych, nad-kreatywnych reorganizacjach dydaktyki, nawet co roku z innych. Wyobraźmy sobie dobre liceum, w którym tytan dydaktyki prowadzi lekcje z historii i z języka polskiego jednocześnie, a w następnym roku z informatyki i z WFu. Byłoby to trochę niepoważne, prawda?

  • ~Przemo 17.05.2025 23:42

    Cenna uwaga Janusza Bujnickiego: łączenie oceny pracowników z oceną instytucji nie ma sensu.
    Autonomiczny uniwersytet powinien być oceniany wyłącznie jako instytucja, a jeśli ta ocena będzie obiektywna, instytucja będzie musiała dbać o to, by mieć pracowników, których sama docenia.
    Instytucja, która musi się wykazać konkretnymi osiągnięciami, sensownie ocenia i dobiera swoich pracowników i nie każe im robić wszystkiego jednocześnie.
    Ocena pracownika - nie można być jednocześnie świetnym pływakiem, sprinterem i maratończykiem.

  • ~Frycz-Modrzewski 15.05.2025 14:43

    Gratuluję pomysłu z 100% ekspertów zagranicznych, zwłaszcza takich co nie znają specyfika nauki polskiej..... Nie znają języka obszaru badań..... Może to się sprawdzi w przypadku dyscyplin nauk chemicznych, fizyki mechanik etc. Ale już w przypadku literatury polskiej historii Polski i nie tylko będziemy mieli problem. Naprawdę Panowie uważacie, że taka punktacja, której podstawowym kryterium jest pozycja na rynku i dostępność, zasięg winna być kluczową, a co z zawartością elementami metodologii badań, czy te czynniki nie mają znaczenia..... I jeszcze jedna kwestia, eksperci, doprawdy nie ma w Polsce wybitnych naukowców? Ludzi, którzy swoim dorobkiem i wysokim poziomem etyki zawodowej nie gwarantują bezstronności? Ta patologia, wynika nie z tego, że środowisko kieruje się zasadami tzw. "układu", lecz bzdurnych rozwiązań prawnych, kolejnych biurokratycznych pomysłów, a La Gowin i jego pomocników, którzy nadal się mają dobrze i nadal mają wiele do powiedzenia..... Etyczna postawa eksperta lub recenzenta jest kwestią kluczową ...... Uproszczenie ewaluacji jest niezbędnym warunkiem naprawy systemu, uwzględnienie powiązań dydaktyki i nauki, hybrydowość systemu ocen to jest droga do naprawy, a przede wszystkim uczciwość i konsekwentne pozbywanie się osób naruszających etyczne zasady zawodu.....Sprzeniewierzenie zasadom etyki powinno skutkować natychmiast wykluczeniem. Jednostka korzystała z papierni, i innych form wątpliwych praktyk powinna zostać wykluczona z procesu ewaluacji..... Konsekwencja to jest kwestia nadrzędną. Bez naszej postawy piętnujacej patologie nic nie naprawimy.... Ograniczenie biurokracji, i wszędobylskich urzędników ministerstwa i różnych innych centrów, instytucji firm wspomagających etc. Eksperckich.....Czy ktoś się zastanowiło, kto jest założycielem Index Copernicus? Itd. Można by jeszcze wiele stron zapisać, lecz to co się dzieje wokół tegorocznej ewaluacji jest jakimś Matrixem...... I odpowiedzialnością za ten stan rzeczy obarczam Ministerstwo..... Dwa lata było wystarczającym czasem aby wiele spraw uporządkować lecz na to nie było czasu i woli, jak i umiejętności..... A środowisko naukowe będzie musiało połknąć tę żabę...... Co do listu IH PAN nie będę się wypowiadał, Panie i Panowie z Instytutu, chyba zapomnieli, że nauka ani nie zaczyna się ani nie kończy na zasłużonej PAN.

    • ~Fidelio 15.05.2025 23:12

      Ciągle niestety jest wielu ścisłowców nie potrafiących zrozumieć, że nie wszystko na świecie wygląda tak, jak u nich w dyscyplinie. Przykładają kalki ze swojego doświadczenia do innych dziedzin w sposób tak nieadekwatny, że aż dziecinny; to nawet ciężko wytłumaczyć ułomnościami w ich rozumowaniu i pozostaje chyba jedynie wytłumaczenie złą wiarą.
      To mówię ja, skrzyżowanie inżyniera z matematykiem. Niech sobie niektórzy zrobią eksperyment i przejrzą artykuły z innych dyscyplin nauki, nawet pokrewnych. Nawet po układzie artykułu widać różnice, nawet sposób pisania abstraktu będzie inny. Świat jest naprawdę różnorodny, warto widzieć więcej niż czubek własnego nosa.

    • ~wspanialy świat nauki 15.05.2025 19:49

      Po co oceniać oddzielnie dydaktykę jak można dwa w jednym "powiązań dydaktyki i nauki, hybrydowość systemu ocen to jest droga do naprawy" Ale ale, za dydaktykę finansowanie oddzielnie, tak jak jest, a do tego trzeba jeszcze 90% dorzucić uczelniom z nauki, bo mamy dydaktykę i nie mamy czasu na badania. 10% budżetu innym wystarczy na naukę. Jeszcze jedno, należy przyjmować studentów po szkole podstawowej to będzie unowocześnienie nauki polskiej. Będzie całkiem dobrze nam, robić nie wiele, ale za godziwe wynagrodzenie. Będziemy wszędzie opowiadać jak to nauka polska jest wspaniałą i na światowym poziomie, bez prawa informacji o nas do UE i krajów rozwiniętych naukowo, jak USA, itd. ...

  • ~John Kowalsky 15.05.2025 07:44

    Dotychczasowy "ranking" zupełnie się dzisiaj nie sprawdza. i jest niepotrzebną stratą pieniędzy i czasu (!).
    Jestem za ograniczeniem ewaluacji do odpowiedzi na pytanie czy dana dyscyplina (na uczelni), wydziałe lub instytucie uprawia naukę w stopniu wystarczającym na uznanie tej jednostki za zajmującą się nauką i przyznawanie pieniędzy na badania (lub ich brak) zgodnie z tym kryterium prostym krtyterium.
    Pozostałe finansowanie nauki powinno przejść do odpowiednio zreformowanych NCN oraz NCBiR (połowa składu kierowniczego wymieniana co dwa lata).
    Zamiast tonąć w potoku słów wystarczy zrobić niewiele ale we właściwym kierunku.

    • ~Hubert Wojtasek 16.05.2025 11:01

      Moim zdaniem bardzo cenna uwaga. System trzeba maksymalnie uprościć. Jestem za całkowitą automatyzacją procesu oceny. Kolejnych 1000 ekspertów zagranicznych? Nawet zakładając, że nie będzie wśród nich pań/panów Rafaela Luque’a, Jose Lorenzo, Francisco Barby, Mohammeda Rezy Karimiego, Vikasa Kumara, Luki Fabrisa, Franceski Pentimalli, etc., to jest to ogromna strata czasu i pieniędzy. Nie mówiąc już o czasie i wysiłku włożonym w przygotowanie wszystkich raportów jednostek.
      Gdyby polscy badacze/uczeni/naukowcy (niektórzy na tym forum wydają się bardzo przywiązani do nomenklatury ustawowej) włożyli tyle czasu i energii w przygotowanie projektów badawczych i ich realizację (a szczególnie w czytanie literatury), co wkładają w opracowanie zasad ewaluacji a następnie dopasowywanie się do nich (co zwykle kończy się fatalnie, np. 1/3 krajowego dorobku publikacyjnego w MDPI), to Polska byłaby potęgą naukową przynajmniej na skalę Szwajcarii, jeśli nie Francji czy Niemiec.
      „zmniejszenie udziału kryterium I i nadanie większej wagi popularyzacji nauki, co powinno znaleźć odzwierciedlenie w kryterium III”? Ciągle obracamy się wokół tego samego modelu obecnej ewaluacji, przekładanie z jednej kupki na drugą, co oznacza, że zmiany będą kosmetyczne, a powinny być dramatyczne. Wygląda na to, że zespół nie potrafi wyjść poza ten model.
      Może przypomnę aktualny algorytm subwencji (z ubiegłego roku, mam nadzieję, że w tym roku nic się nie zmieniło, nie sprawdzałem).
      Komponent:
      1) Studenci – 30%
      2) Kadra – 25% (tu wliczają się wszyscy Bilale, Li, Saeby, Iqbale, etc. – prof. zagraniczny x3, prof. polski x2,5, prof. uczelni polski x2)
      3) Umiędzynarodowienie – 5%
      4) Badawczy – 25%
      5) Doktorancki – 5%
      6) Badawczo-rozwojowy – 10%
      Subwencja dla uczelni w roku 2024 wyniosła ok. 15,5 mld, czyli walka idzie o jakieś 5,5 mld. To wprowadzając Pana propozycję zróbmy np. tak: 4 mld w subwencji dla jednostek, które pozytywnie przeszły ewaluację wg liczby pracowników z komponentu kadrowego, 1 mld na projekty infrastrukturalne ministerstwa, 500 mln dodajmy do agencji grantowych (istniejących i planowanych, może dojdzie jeszcze kilkaset milionów zaoszczędzonych na przeprowadzeniu samej ewaluacji, którą komputer zrobi w godzinę). Paru ekspertów można zatrudnić do rozpatrywania odwołań.
      Aha, pozostaje jeszcze kwestia uprawnień do nadawania stopni. A powiązanie ich z liczbą pracowników samodzielnych obowiązujące jeszcze nie tak dawno było takie złe? Przecież po ostatniej ewaluacji liczba uprawnień wzrosła dramatycznie. Po co?

  • ~Ferdynand 14.05.2025 17:01

    Ile w tym Gronie 31 ekspertek i ekspertów było ekspertek a ilu ekspertów? Czy zostały zachowane parytety? Aby było po równo powinna być liczba parzysta Grona.

  • ~PŻ 14.05.2025 14:54

    Przed rozpoczęcie swojego urzędowania Pani ministra Karolina Zioło-Pużuk miała świetny pomysł ograniczenia ręcznego sterowania ewaluacją (uznaniowości). Z artykułu wynika, że zespół pod jej kierownictwem negatywnie wpłynął na jej poglądy, cytuję: „Członkowie zespołu doradczego opowiadają się także za zwiększeniem roli oceny eksperckiej, w tym za udziałem ekspertów zagranicznych.”
    O negatywnym wpływie ekspertów (uznaniowości) na obecną ewaluację wielokrotnie pisano w FA. Dotyczy to, między innymi, punktów, przydzielanych czasopismom, przypisywania czasopism do dyscyplin, ustawiania progów do poszczególnych kategorii i wiele innych zagadnień, związanych z ewaluacją.
    Najbardziej uznaniowym, jak wielokrotnie pisano w FA, jest kryterium trzecie. W artykule napisano, cytuję: „Jednym z najczęściej komentowanych pomysłów jest proponowana zmiana dotycząca kryteriów: chodzi o zmniejszenie udziału kryterium I i nadanie większej wagi popularyzacji nauki, co powinno znaleźć odzwierciedlenie w kryterium III.” Zamiast zniesienia kryterium III zespół proponuje jeszcze jedną dziwną zmianę w ewaluacji nauki. Przecież nawet licencjat, nie mówiąc o członkach zespołu, powinien wiedzieć, że popularyzacja nauki nie jest nauką!!!
    Zaskoczyły mnie niektóre wypowiedzi przytoczone w artykule. Prof. Wojciech Czakon na Linkedin zapytał, cytuję: „Warto zastanowić się, po co szkolnictwo wyższe, skoro kształcenie nie ma żadnego znaczenia w ocenie i finansowaniu? Obecny system w żadnym miejscu nie ocenia dydaktyki, co czyni studentów wielkimi nieobecnymi. Takie są fakty.” Chyba prof. nie wie, co dzieje się na uczelniach? Przecież od oceny dydaktyki jest PAKA, która regularnie ocenia dydaktykę! Panie profesorze, ewaluacja dotyczy oceny i finansowania jedynie nauki. Sama nazwa wskazuje – subwencja na naukę.

    • ~Marcin Przewloka 14.05.2025 16:44

      @PŻ

      Aby ta uznaniowosc zminimalizowac, nalezy zatrudnic do ewaluacji naukowcow z zagranicy. Tylko tutaj mam na mysli, ze tych zagranicznych ekspertow powinno byc tak z 90% wsrod oceniajacych, a nie 10, czy 20%.

      Wydaje mi sie, ze ktos opisywal tutaj na Forum, ze takie wlasnie podejscie stosuja w Portugalii. To oczywiscie ciagle nie daje pewnosci calkowitej bezstronnosci i rzetelnosci, ale bardzo znaczaco zwieksza szanse.

      Jesli odsetek zagranicznych naukowcow nie bedzie oscylowal wokol tych 80 czy 90% (lub wiecej), to lepiej nie brac zadnych ekspertow, tylko zaprojektowac ocene parametryczna calkowicie niezalezna od ludzi. A to dlatego, ze jesli wiekszosc osob dokonujacych ewaluacji bedzie z Polski, to kumoterstwo i "znajomosci" beda gwarantowane.

      • ~PŻ 14.05.2025 17:28

        Do ~Marcin Przewloka 14.05.2025 16:44. Lubię czytać pana wypowiedzi, bo zawsze są trafne. Na tą pana uwagę już wielokrotnie padały odpowiedzi. Na przykład, w dyskusji, która odbyła się 12-13.03.2025 prof. Krzysztof Pyrć napisał, cytuję: „Eksperci dokonujący oceny powinni być niezależni – czyli spoza naszego systemu, najlepiej mieszkający poza Polską. W przeciwnym razie grozi nam powielenie patologii znanej z oceny K3 lub wspomnianej listy punktowanych czasopism.” Zgadzam się absolutnie z tym twierdzeniem W odpowiedzi na to napisałem: „Liczba rad dyscyplin – ponad 1000. Ilu trzeba Japończyków, Chińczyków i innych, zęby przestudiowali te elaboraty (rad dyscyplin) i je ocenili? A ile kasy (jenów, juanów, dolarów lub euro)? A może od razu na rektorów, dyrektorów jednostek badawczych, dziekanów i przewodniczących rad dyscyplin zaprosić, na przykład, Japończyków, żeby zrobili z nami porządek?” Przypominam, że NCN ma około 1000 zagranicznych ekspertów.

        • ~Marcin Przewloka 14.05.2025 18:07

          @PŻ

          Tak, oczywiscie, sa tematy, ktore ciagle wracaja. To nieuniknione.

          Strona finansowa ewaluacji prowadzonej w prawie 100% przez obcokrajowcow to jest oczywiscie problem, chociaz sam nie potrafie okreslic jak duzy. W ogole nie znam tutaj zadnych liczb. Sposob w jaki ja to widze, jest niestety dosyc sztywny i zero-jedynkowy: albo bedzie ocena ekspercka przeprowadzona przez nie-polskich ewaluatorow, albo parametryczna wedlug jakichs list, liczb, wzorkow i przeliczen, bez udzialu ludzi. Kazde inne rozwiazanie przynosi ze soba wiecej zlego, niz dobrego. To tylko taka moja opinia.

          Znalazlem ten artykul, o ktorym wspomnialem wczesniej, oto cytat z niego:
          "W Portugalii ocenie podlega niemal 400 jednostek naukowych, łącznie we wszystkich dziedzinach nauki. Ocenę przeprowadza Fundacja Nauki i Technologii (FCT), a jej rezultat ma wpływ na wysokość przyznawanej dotacji, podobnej do naszej subwencji. Ewaluacja jest przeprowadzana co 4–5 lat, podobnie jak w Polsce. Dokonują jej panele dziedzinowe, których jest ponad 30. W ich skład wchodzą wyłącznie uczeni z zagranicy."

          https://forumakademickie.pl/sprawy-nauki/ewaluacja-jak-to-robia-w-portugalii/

      • ~maciej 14.05.2025 17:26

        W jaki sposób zatrudnienie ekspertów z zagranicy zmniejszy uznaniowość? Może zmniejszyć nierzetelność ze względu na potencjalne znajomości, ale nie uznaniowość.

        • ~PŻ 14.05.2025 19:08

          Do: ~Marcin Przewloka 14.05.2025 18:33, ~maciej 14.05.2025 17:26 oraz do wszystkich zwolenników ekspertów w ewaluacji. Szanowni państwo, ręczne sterowanie polega na ustawianiu przez ekspertów warunków – listy czasopism, ich punktacji, poziomów referencyjnych i innego. Uznaniowość polega na subiektywnej ocenie pewnego dzieła przez różnych ekspertów. Natomiast, jak pisze Marcin Przewloka: "nierzetelność ze względu na potencjalne znajomości". I oczywiście może nawet dochodzić do ohydnej korupcji. Wszystkie te patologie mogą w mniejszym lub większym stopniu występować w przypadku ocen eksperckich. Wspomniany przeze mnie prof. Krzysztof Pyrć napisał, cytuję: „Eksperci dokonujący oceny powinni być niezależni – czyli spoza naszego systemu, najlepiej mieszkający poza Polską.” Nawet gdyby nie byli to eksperci wywodzące się z Polski, a obecnie mieszkające za granicą, nie wyklucza to zarówno uznaniowości jak i znajomości (a czasami i zażyłości) zagranicznych ekspertów z ocenianymi z kraju.

          • ~Marcin Przewloka 14.05.2025 23:43

            @PŻ

            "Listy czasopism, ich punktacje, poziomy referencyjne" nie musza w ogole wystepowac w postaci, w jakiej wystepuja obecnie. Nie wiem, w jakich krajach stosuje sie "punktowane listy czasopism", ale nie zdziwilbym sie, gdyby Polska byla jedynym takim krajem. Publikacje sa oczywiscie oceniane, ale nie poprzez sztywne listy ministerialne.
            Jednak, nawet jesli przez moment bysmy zalozyli ze takowe sa potrzebne, to te listy stworzone przez naukowcow z zagranicy na pewno nie beda gorsze, niz te ustalone przez polskich naukowcow. Dlaczego mialyby byc?

            Pracowanie za granica rzeczywiscie nie wyklucza "znajomosci". Bylaby to zreszta zapewne oznaka zdrowej wspolpracy miedzy osrodkami z innych krajow. Ale to byloby dosyc rzadkie i mozliwe do okielznania poprzez zglaszanie konfliktu interesow w tych pojedynczych przypadkach.

            Chyba jednak najwazniejsze w tej miedzynarodowej ewaluacji byloby zmniejszenie ryzyka wykorzystania bardziej lub mniej oczywistych sieci kontaktow i zaleznosci (ukladow). I niezalezne spojrzenie z zewnatrz tez oczywiscie ma swoja wartosc.

            • ~PŻ 15.05.2025 10:12

              Do ~Marcin Przewloka 14.05.2025 23:43. Panie Marcinie, pisał pan w ~Marcin Przewloka 14.05.2025 18:07, cytuję: „ albo bedzie ocena ekspercka przeprowadzona przez nie-polskich ewaluatorow, albo parametryczna wedlug jakichs list, liczb, wzorkow i przeliczen, bez udzialu ludzi. Kazde inne rozwiazanie przynosi ze soba wiecej zlego, niz dobrego. To tylko taka moja opinia.” Ja również wielokrotnie pisałem o tym, że ustawianie list oraz punktacji czasopism należy odebrać ekspertom. Obecnie mają oni niczym nie ograniczoną swobodę działań, nazywanych ręcznym sterowaniem. Bo zobowiązani są najpierw obliczyć punkty na podstawie IF oraz SitesCore a następnie mogą je dowolnie zmienić w zakresie ±2 poziomy. Na przykład, z 100 zrobić 200 pkt lub 40 pkt. Wielokrotnie pisano o takich przypadkach w FA. Najprostszy algorytm potrafi obliczyć punkty na podstawie IF oraz SitesCore w ciągu ułamka minuty. Natomiast zespół ekspertów nie potrafił tego zrobić w ciągu roku 2024, do czego był zobowiązany przez ministra. To po co taki zespół takich ekspertów? A pro po finansów na ekspertów zagranicznych. Przeliczyć punkty można na komputerze biurowym. Na ich podstawie algorytm zrobi listę rankingową rad dyscyplin. Rolą ministra będzie ustawienie poprzeczek oddzielających kategorie na podstawie wcześniej przyjętego udziału procentowego dla poszczególnych kategorii. I brak nakładów na ekspertów zagranicznych. W artykule po dyskusji 12.03.2025 podano, że w opracowaniu zasad poprzedniej ewaluacji brało udział około 1000 ekspertów – pracowników uczelni oraz instytucji badawczych. To oni stworzyli tą żabę, którą my konsumujemy. Teraz, co prawda, znacznie mniejsze grono ekspertów tworzy nowe zasady ewaluacji. Jednak do ich realizacji potrzebne będzie nie mniejsze, niż 1000 osobowe grono ekspertów zagranicznych. Zamiast zautomatyzować na podstawie prostych algorytmów, które ja wraz z moimi kolegami opracowałem by w miesiąc, zatrudnią za grubą kasę ekspertów, którzy zrobią to nie lepiej, niż algorytm. Na dokładkę, znów pojawią się podejrzenia o kombinowanie.

              • ~Marcin Przewloka 15.05.2025 11:38

                @PŻ

                Ja traktuje ta opcje parametryczna jako zlo konieczne.
                A to dlatego, ze tylko fizyczny udzial ekspertow moze wziac pod uwage kontekst i lokalne srodowisko. Impact Factors to nie wszystko.

                Moze trzeba poczekac na to, co wypracuje ta komisja i wtedy przyjrzec sie szczegolom. Bo diabel tkwi w szczegolach.

                • ~PŻ 15.05.2025 14:59

                  Do ~Marcin Przewloka 15.05.2025 11:38. Panie Marcinie. Proszę o ponowne przeczytanie artykułu. Tam już zarysowano działania, które planuje podjąć zespół. Pozostało mu 1,5 miesiąca pracy. Najistotniejsze z kierunków ja wypunktowałem w ~PŻ 14.05.2025 14:54.

        • ~Marcin Przewloka 14.05.2025 18:33

          @maciej

          To prawda.
          Zle sie wyrazilem
          Chodzilo mi wlasnie o to, by "zmniejszyć nierzetelność ze względu na potencjalne znajomości".
          Uznaniowosc to chyba trudniejszy temat, ale moim zdaniem nie az tak wazny, jak zachowania korupcjogenne.

    • ~Alek Rachwald 14.05.2025 16:32

      Zgadzam się z ostatnim akapitem, że nastąpiło tutaj pomieszanie pojęć. Sprawa dotyczy ewaluacji wyników naukowych, a dydaktyka oceniana jest oddzielnie tak samo, jak oddzielnie jest finansowana. Jeśli to też wymaga zmiany, to trzeba jej dokonać, ale nie na podstawie tak fundamentalnej pomyłki. Jeśli zaś te kryteria wymagają połączenia, to trzeba je połączyć, ale na podstawie świadomej decyzji ze świadomością wszystkich konsekwencji, a nie niechcący.

      • ~rozbawiony 15.05.2025 10:25

        No właśnie - a jak wygląda mechanizm przydzielania środków na dydaktykę?

        • ~Anna 16.05.2025 11:55

          Za ocenami PKA nie idą dodatkowe środki finansowe, jakość dydaktyki w jej finansowaniu nie ma znaczenia. Fundusze są wyliczane na podstawie ilości studentów z algorytmu ... itd.

          • ~Alek Rachwald 17.05.2025 19:00

            Zgadza się.

      • ~PŻ 14.05.2025 16:55

        Do ~Alek Rachwald 14.05.2025 16:32. Panie Alek, niestety, nie da się połączyć. Bo dydaktykę uprawiają na uczelniach, a naukę – na uczelniach, jednostkach badawczych oraz w PAN. Co prawda, można powiedzieć, że jednostki badawcze oraz instytuty PAN w obecnej ewaluacji są uprzywilejowane, bo ich pracownicy zajęte jedynie nauką. Natomiast pracownicy badawczo – dydaktyczni na uczelniach łączą badania z dydaktyką. W związku z tym mają mniej czasu na naukę. W przyszłej ewaluacji, żeby to w jakiś sposób wyrównać, należało by lub obniżyć liczbę slotów pracownikom uczelni, lub podwyższyć w placówkach wyłącznie naukowych. Ale chyba zespół ds. ewaluacji nie zrobi tego. Gdyby to zrobił, wyobrażam sobie, jaki podniesie się krzyk, przede wszystkim z PAN.

  • ~PŻ 14.05.2025 13:42

    Do ~maciej 14.05.2025 09:41 i nie tylko. Panie Macieju, proszę nie dziwić się. Humanistom nie zależy na publikacjach zespołowych. Bo panuje wśród nich przekonanie, że każdy z nich jest najmądrzejszy. Świadczy o tym, na przykład, niedawno opublikowany w FA artykuł o trzech kolegach, początkowo pracujących zespołowo. Po pewnym czasie każdy z nich zaczął udowadniać, że to on jest najmądrzejszy, i zrodziła się kłótnia. Bo nie potrafią pracować zespołowo. We wczorajszym artykule promuje się obniżenie wpływu kryterium pierwszego (publikacje i patenty) oraz zwiększenie roli kryterium trzeciego (wpływ na świat, kraj oraz region, czytaj powiat lub gmina). Rozumiem humanistów. Przecież patentów nie są, z założenia, opracować, artykułów o powiacie X lub gminie Y nie opublikują w czasopiśmie z IF>0,5 (góra 40 pkt. MNiSW). Dla tego nie piszą zespołowo nawet z różnych instytucji, bo dostaną ułamek tych 40 pkt. – niestety, taki jest podział według rozporządzenia. Proszę zwrócić uwagę na to, że propozycje historyków sprowadzają się do drastycznej zmiany całego systemu ewaluacji – dla wszystkich. Dla nauk ścisłych, technicznych, rolniczych, medycyny i t.d. Jak historycy nie potrafili dostosować się do obowiązujących wymogów (to znaczy podnieść poziom swoich badań), to próbują zmusić wszystkich pozostałych do drastycznej zmiany zasad, która tak naprawdę sprowadza się do dopasowania się w dół, to znaczy do nich.

    • ~Frycz Modrzewski 15.05.2025 14:55

      Bzdury Pan piszesz...... Zarówno jako humanistyczne jak społeczne mają odrębne obszary badawcze, nie dające się porównać z naukami przyrodniczymi, technicznymi medycznymi etc. Różni je wszystko. Nie wnikam, czy ta dyscyplina czy inna jest potężniejsza, czy ważniejsza, ponieważ takie rozważania są z natury kuriozalne..... I co do zasady, każda dyscyplina winna mieć odrębne kryteria oceny powiązane z jej specyfiką...... Nie można wszystkich wrzucić do jednego"worka". Z całym szacunkiem, chyba nie ma Pan nic wspólnego z nauką przez duże N.

      • ~PŻ 15.05.2025 16:21

        Do ~Frycz Modrzewski 15.05.2025 14:55. Bzdury Pan piszesz......, cytuję: „...... Nie można wszystkich wrzucić do jednego "worka".” Nie czytałeś pan rozporządzenia dotyczącego ewaluacji. Nikt, w tym i ja, nigdy nie wrzucał wszystkich do jednego worka. Konkurują ze sobą tylko jednostki z danej dyscypliny naukowej. Fizycy z fizykami, lekarze z lekarzami. Informuję pana, że w naukach społecznych jest 12 dyscyplin. W naukach humanistycznych, o które tak troszczy się pan, jest 10 odrębnych dyscyplin. W każdej z tych 12 oraz 10 dyscyplin rady dyscyplin konkurują tylko pomiędzy sobą. Historycy z historykami. Filozofowie z filozofami i t. d. Pan piszesz, że z całym szacunkiem. Ja – bez szacunku. Jesteś pan niedouczony i niedoczytany. Przed napisaniem bzdur o wrzucaniu wszystkich do jednego worka należy najpierw nauczyć się zasad ewaluacji. Uchroniło by to pana od śmieszności. Naukę przez duże N uprawiają, z reguły, zasiadający w różnych poważnych komisjach. W związku z tym lubią wygłaszać hasła, mobilizujące innych do uczciwości i wyrzeczenia. Normalni pracownicy naukowi uprawiają normalną naukę, bez dużych liter i wykrzykników.

    • ~Ireneusz 14.05.2025 14:47

      Nie żyje spółdzielczość naukowa, wszystkim uczestnikom po minimum 100 za udział w publikacji dajmy bez względu na wkład pracy w wyniki badań .

      • ~PŻ 14.05.2025 16:44

        Do~Ireneusz 14.05.2025 14:47 i innych zwolenników jednoosobowych artykułów. W większości dyscyplin naukowych dobre wyniki można uzyskać tylko w pracach zespołowych, z reguły międzyuczelnianych oraz międzynarodowych. Jak zgodnie z przysłowiem „każdy sobie rzepkę skrobie”, to i wychodzą mu słabe artykuły, które można opublikować jedynie poniżej 100 pkt. Niektórzy z dyskutantów w poprzednich artykułach w FA powołują się na przykłady wielkich. I mają rację. Tamtym należą się nawet po 1000 pkt. Tylko niech pan poda przykłady obecnych krajowych naukowców po 1000 pkt. Można ich policzyć na palcach jednej ręki. A co z pozostałymi 80 000? Zrównać z tymi kilku wielkimi?

        • ~Ireneusz 14.05.2025 17:17

          Są tacy którzy wyprodukowali ponad 4000 punktów w okresie 4 lat (do oceny okresowej pracownika), w gronie przyjaciół.

          • ~PŻ 14.05.2025 18:22

            Do ~Ireneusz 14.05.2025 17:17. Panie Ireneuszu, ja piszę o uczciwych badaczach, a pan – o patologii.

            • ~magister 14.05.2025 23:29

              Tylko to ta ''patologia'' trzęsie wydziałami, zajmując stanowiska począwszy od dziekanów po kierowników katedr i ich zastępców, mobbingując tych uczciwych... od lat wszyscy wiedzą o tej patologii i nikt nie ma odwagi zrobić z tym porządku ...

              • ~PŻ 15.05.2025 10:38

                Do ~magister 14.05.2025 23:29. Obecna dyskusja dotyczy ewaluacji. W dyskusji z 13.03.2025 pan profesor Krzysztof Pyrć napisał, odnosząc się do obecnej ewaluacji, cytuję: „Eksperci dokonujący oceny powinni być niezależni – czyli spoza naszego systemu, najlepiej mieszkający poza Polską. W przeciwnym razie grozi nam powielenie patologii znanej z oceny K3 lub wspomnianej listy punktowanych czasopism.” Widzi pan, uczestnik dyskusji organizowanej w FA dostrzega kilka patologii w obecnej ewaluacji. Te patologie powinny zostać usunięte, a nie zastąpione innymi, może nawet jeszcze gorszymi. Jeżeli nie doprowadzą ewaluację do stanu eliminującego patologie, nie ma co marzyć o usunięciu innych, o których pisze pan.

              • ~Nika 15.05.2025 08:22

                Pomału dochodzimy do zmiany Ustawy. No nareszcie...

      • ~PŻ 14.05.2025 15:04

        My tu gadu gadu a zespół i tak zrobi po swojemu

  • ~prof. dr hab. ZS. 14.05.2025 13:27

    Proponuję zmniejszyć kryterium pierwsze (publikacje) do zera, wydłużyć okres do 100 lat i zacząć lepić garnki z gliny.
    Niech nauką i wdrażaniem zajmują się inni. Do lepienia garnków nie trzeba kupować licencji.

  • ~obserwator 14.05.2025 10:11

    Jest to ciekawestwierdzenie "Zdaniem członków zespołu, a opinię tę podziela spora część środowiska" jak 31 osób ustaliło opinię sporej części środowiska akademickiego. Nawet Kongresy Nauki organizowane prze Gowina nie miały prawie żadnej korelacji z opinią większości środowiska, decydowały wąskie grona akademików, mające wpływy na opinie rządzących.

  • ~MB 14.05.2025 08:10

    Przytoczone komentarze jasno wskazują na coś, na co zwracam uwagę od wielu lat: ocena parametryczna działalności naukowej nie pasuje jedynie humanistom - czy nie naukowcom, w mniejszym zaś stopniu społecznikom (gdzie elementy nauki mogą - i są - obecne). Dla przedstawicieli nauki generalnie nie ma to znaczenia, ponieważ naukowcy - w przeciwieństwie do humanistów - nauką najmują się z definicji, publikują za świecie od zawsze, wdrażają rozwiązania, itd.

    • ~maciejj 14.05.2025 09:35

      Mam takie same spostrzeżenie. Wieczny lament o to, że polskie czasopisma są niedocenione. Jak będą dobre i otwarte na manuskrypty z zagranicy to zostaną docenione! Arbitralne podnoszenie punktacji polskim czasopismom w celach i "promocji i wsparcia" uważam za skandaliczne.

      A poza tym uważam, że lista ministerialna powinna zostać zniszczona.

  • ~StaryZgred2012 14.05.2025 01:57

    Rektorzy przygotowują się do masowych zwolnień. Jakie działania osłonowe planuje ministerstwo? I czy w ogóle planuje takie działania?

    • ~Jarek PL 14.05.2025 13:57

      Kolego, a może Pan podać jakiś link do informacji na ten temat lub jakieś wypowiedzi/informacji władz uczelni bo poruszyłbym tę kwestię na zarządzie naszego związku zawodowego na kolejnym zebraniu, a władze albo nie chcą albo jeszcze same nie wiedzą, że będą musiały zacząć zwalniać grupowo.

      • ~rozbawiony 15.05.2025 10:30

        Jeśli subwencja w zasadzie się nie zmienia, koszty osobowe/infrastrukturalne/inne rosną, a liczba kandydatów na studia skokowo spada, to wyjścia są dwa. Optymalizować lub gasić światło.

        • ~Jarek PL 15.05.2025 13:57

          To się rozumie samo w sobie, po prostu podczas narad i spotkań związku z władzami lubię mieć informacje medialne, bo łatwiej się rozmawia, a władze lubią o niektórych sprawach nie mówić oficjalnie. Dlatego liczyłem, że może kolega poda jakiś link do wypowiedzi kogoś z władz rektorskich lub oświadczenia np. KRASPu, którego nie znam. Trudne czasy przed nami, dlatego widzę jaki ciężar leży obecnie na barkach związkowców.

  • ~StaryZgred2012 14.05.2025 01:49

    "zasady oceny powinny uwzględniać wymaganie od każdego nauczyciela akademickiego istotnych wyników w co najmniej jednym z tych kryteriów" - nie trzeba być wróżką, aby przewidzieć, że władze uczelni NATYCHMIAST zamienią "co najmniej w jednym" na "w każdym z". I znów zacznie się nagonka na "przodowników pracy".

    • ~Alek Rachwald 14.05.2025 16:38

      Ja bym raczej podejrzewał, że tutaj nastąpi, nazwijmy to, bifurkacja. Uczelnie znane z ambicji postąpią tak, jak kolega sugeruje, natomiast znajdą się szkoły, które na podstawie tego "co najmniej" zaczną w ramach kryterium III wykazywać dla swoich uczonych współpracę z jakimś patronackim kołchozem albo przetwórnią ryb, jak w INBADCZAMie.

  • ~Starybelfer 13.05.2025 18:58

    Mieszają, mieszają i kombinują. Chodzi o to żeby tak namieszać, żeby wręcz 'zaorać' mniejsze jednostki jak np. moją w Koszalinie lub np. te w Rzeszowie, Opolu, Kielcach czy Siedlcach. Ministerstwu wydaje się, że studenci uciekną na pobliskie większe uczelnie i do większych miast. Niestety wielu naszych studentów w ogóle nie poszłoby na studia gdyby nie mogło studiować na miejscu. Więc zapiszą się wtedy na prywatne uczelnie, na których jakość jest mizerna, ale to już nie będzie problem ministerstwa.

  • ~Inżynier emeryt 13.05.2025 15:43

    Od wielu lat, że CELEM funkcjonowania oświaty i nauki nie jest nauczAnie lecz nauczEnie szybko i skutecznie uczniów i studentów wykorzystywać swą wiedzę w praktyce.
    Wśród nauczycieli akademickich dokonać rozdziału na dydaktyków, ok których nie wymaga się prowadzenia prac naukowych a naukowcy z prawdziwego zdarzenia niech się skupią na badaniach a nie wymagać publikacji i ilości cytowań.
    Oceniajmy wszystkich wg tego co zrobią a nie co gadają.
    Praktyką dowodzi, że ci, co dużo gadają niewiele robią.

    • ~Aleksandra 13.05.2025 17:43

      Podział na dydaktyków i pracowników naukowo-dydaktycznych istnieje już od jakiegoś czasu. Naukowi mają mniejszą ilość godzin w pensum, aby mieć więcej czasu na badania. Ma to niestety krótkie nogi, bo w zespołach więcej osób chce być dydaktykami, wtedy nie muszą niczego publikować, więc mają spokój. Problem jest taki, że zostaje mniej naukowych, którzy często są zostawieni sami sobie, ciężko jest samemu robić badania, opracowywać wyniki i publikować. Poza tym, często brakuje godzin do pensum, właśnie przez to, że wszyscy chcą być dydaktykami, zostają nimi starsi, doświadczeni pracownicy, a młodzi są wypychani na naukowych, jednocześnie zostawiani sami sobie. Takie mam doświadczenia po 8 latach pracy na uczelni.

      • ~Ireneusz 14.05.2025 09:03

        Wg USTAWY są pracownicy badawczo-dydaktyczni na uczelniach, naukowców tam nie ma.

      • ~Paweł Płatek 14.05.2025 07:29

        Warto zwrócić uwagę, że stanowisko badawczo-dydaktyczne nie jest tożsame że stanowiskiem badawczym, w którym pensum nie ma, W mojej ocenie i z obserwacji wynika, że osobom na stanowiskach badawczo-dydaktycznych i tak bliżej jest do dydaktycznych, Natomiast osób pracujących na stanowiskach badawczych na polskich uczelniach jest co kot napłakał (wg. Polonu 1-3%) i to również na uczelniach, które są uczelniami badawczymi.

      • ~inzynier - emeryt 13.05.2025 22:27

        W tej chwili uczelnie i wykładowcy opłacani są za ILOŚĆ studentów a nie za JAKOŚĆ.
        Mam kilku kolegów wykładowców na uczelniach technicznych.
        Jeden z nich gdy starał się podnieść wymagania w stosunku do studentów, by wykształcić ich na lepszych fachowców wylądował na dywaniku dziekana bo jego styl i wymagania ukierunkowane było na wykształcenie dobrych fachowców i eliminacji niezdolnych sprostać tym wymaganiom. W rankingu wykładowców wg ocen studentów jest na szarym na szarym końcu. Lepiej stoi w tym rankingu, który ma 3 razy więcej studentów, bo u niego można zaliczyć semestr jeśli potrafi narysować okrąg , kwadrat. Pod względem umiejętności praktycznych ( miałem kilku praktykantów i stażystów w swoim zakładzie ) kompletne ZERO. Nie potrafił wiertarki stołowej obsłużyć, wiertła w uchwycie zamontować i nie dostrzegł , że kręci się w lewą stronę i zwyczajnie je stopił wskutek tarcia.
        Nie potrafią zrobić tego, co ja robiłem jako samouk mając 12 - 13 lat !!!
        Po co wydajemy miliardy na wykształcenie bezużytecznych "fachowców" tylko dlatego, że oni chcą ale nie potrafią ?
        Ciekawą informacje znalazłem w internecie. Na jednej uczelni kanadyjskiej na kierunek stomatologii aplikowało 11 tys. kandydatów i wszystkich przyjęto . Ale na drugim roku było już tylko 1 000 miejsc i przeszli tylko ci, którzy najlepiej zdali egzamin. Pozostało 10 tys. musiało szukać sobie miejsca gdzie indziej.

      • ~Wiktoria 13.05.2025 21:35

        Na mojej uczelni (wydziale) etaty naukowe praktycznie nie istnieją, tak samo zresztą czyste dydaktyczne, naukowe mają tylko ci, co mają szczęście i są zatrudnieni na uczelni i mają projekt, jest to traktowane jako najwyższe "wyróżnienie", za mniejsze pieniądze, niż naukowo-dydaktyczny, zwykle pracuje się na pensji projektowej, bez zatrudnienia uczelni (nie tylko w projektach uniemożliwiających pracy poza projektem). Nie dostają ich generalnie nawet młodzi, starzy niewiele robiący rzeczywiście siedzą na naukowo-dydaktycznych, w mojej katedrze już 3-4 lata jest mowa o braku zatrudnień, żadnych perspektyw na zostanie po doktoracie - i tak nie ma miejsca dla młodych. Zatrudnienia na wydziale też symboliczne.

        • ~Adiunkt 15.05.2025 10:22

          Niestety, zjawiska, o których Pani oraz wcześniejsi rozmówcy wspominają, są powszechną praktyką na wielu uczelniach. Jestem w stanie zrozumieć, że niektóre osoby zatrudnione na stanowiskach badawczych lub jako profesorowie uczelni, mimo braku habilitacji, realizują projekty i granty naukowe , i takie przypadki uważam wręcz za godne poparcia. Prowadzenie projektu badawczego to ogromna odpowiedzialność, która wymaga nie tylko pracy naukowej, ale również zmagań z uczelnianą biurokracją, a niekiedy także z przełożonymi, którzy, będąc słabsi merytorycznie, dopuszczają się mobbingu wobec bardziej kompetentnych pracowników.

          Zdecydowanie bardziej niepokojące jest jednak to, gdy osoby będące bliskimi współpracownikami dziekana, kierownika jednostki czy nawet rektora, nie wykazują żadnej aktywności naukowej, a mimo to zajmują stanowiska profesorów uczelni lub są zatrudnione na etatach badawczych, nie spełniając przy tym wymaganych kryteriów. O sytuacji młodych naukowców nawet nie wspomnę, ich pozycja w takim układzie jest szczególnie trudna.

  • ~akademik 13.05.2025 15:10

    Czytam, czytam - czas płynie i wraca stare powiedzenie "" psy szczekają a karawana jedzie dalej"" z artykułami po 6,7 stron za 1000 euro ale za 100 punktów .Są tacy ,którzy mają po 12-15 artykułów w drapieżnych. Tak przybywa "wybitnych "naukowców . Ot , życie !

    • ~akademik 14.05.2025 17:47

      Rozumiem je tak jak już 2021 roku zostały zdefiniowane w Forum Akademickim. To 'kasa ,publikacja ,lipna recenzja i ewentualne cytowania. Bez uwzględniania w np.w Scopusie i innych podobnych. Znam i mogę podać przykłady- ogólnie dostępne . Pewne greckie czasopismo ......

    • ~Aa 13.05.2025 19:16

      Jak definiujesz czasopisma drapieżne?

      • ~Profesor PAN 14.05.2025 09:27

        Te w których publikują moi wrogowie. Może być inna definicja?

        • ~akademik 14.05.2025 18:14

          Panie Profesorze , nie wrogowie ale ci co publikują za kasę uczelni, wydziałów "wybitne artykuły" w periodykach wykasowanych w wielu systemach kwalifikacyjnych ale są na liście ministerialnej. Ot , Polska !

          • ~Profesor PAN 14.05.2025 19:59

            Jeśli ministerstwo coś opunktowało, to znaczy, że płaci pensję za publikowanie właśnie tam. Prywatnie możemy sobie myśleć, co chcemy, ale w ramach etatu mamy robić to, czego od nas przełożeni wymagają.

            • ~Nika 15.05.2025 08:28

              Tu też powoli dochodzimy do sedna, czyli polityki naukowej Państwa. Ewaluacja ma nam przynosić informację czy jako Uniwersytet jesteśmy Państwu potrzebni. A ktoś się w ogóle nad tym w zespole zastanawia? Czy jak zwykle tylko partykularne interesiki?

        • ~akademik 14.05.2025 18:03

          Panie Profesorze, nie wrogowie ale ktoś od kogo oczekuję podstawowej rzetelności naukowej - popartej badaniami, analizą a nie cwaniactwem na bazie Internetu.

    • ~bo i po co 13.05.2025 18:46

      Po jakiego mieć aż tyle publikacji, jak można mieć 3 do rozliczenia a maksymalnie 4. Chyba, że są to tak zwanie co to mają propozycję nie do odrzucenia, co to nic nie robią, dobrze zarabiają i chcą na swoje wyjść, a ich moc w tym, że rządzą i mają pełne usta frazesów i pisania takich farmazonów i „apeluje o odrzucenie w całości dotychczasowych regulacji dotyczących ewaluacji, jako szkodliwych i kontrproduktywnych” bo i po co się męczyć i być ocenianym. O jak to my wielcy naukowcy i co to my nie możemy, możemy być w zespołach, w radach i bóg wie gdzie, ale nic a nic nie chcemy robić naukowo tylko się wozić bo mamy już hab. Jak mówi prof Beton w swojej encyklice, ci co mają hab. to im wszystko, a ci co nie mają hab. to są niczym, więc nie tyrają za miskę ryżu, a nam profity wszelkie.

      • ~Profesor PAN 13.05.2025 19:15

        Hab proszę pana to fistaszki, habów mamy na pęczki i wcale nie trzeba się napracować, by to dostać. Nawet prof to fistaszki. Liczą się tylko ci z wewnętrzego kręgu a do naukowego wewnętrznego kręgu dostajemy się tak samo jak do wszystkich innych wewnętrznych kręgów: kombinując, intrygując i zabiegając. Mnóstwo niewdzięcznej pracy i ani trochę naukowej.

        • ~komentator (poprzedni) 14.05.2025 16:24

          Cyt."Hab proszę pana to fistaszki, habów mamy na pęczki i wcale nie trzeba się napracować, by to dostać. Nawet prof to fistaszki. "

          Parafrazując Virgila Solozzę z "Ojca Chrzestnego": jeśli dla uzyskanie "dr hab." dla Pana, to pikuś, to salut (Pańskie zdrowie). :=)
          A całkiem serio: zależy Z CZEGO jest ta habilitacja, czy profesura.

          • ~Profesor PAN 14.05.2025 17:08

            Przez 45 lat nabrałem chyba dość oglądu nieeksperymentalnego STEM-u: matematyka, fizyka, informatyka, kilka innych nauk technicznych i ekonomia. I z całą odpowiedzialnością powtarzam: jeśli przez 20 lat pracy naukowiec nie nazbierał materiału na habilitację, to nie ma kwalifikacji do tej pracy i powinien zostać zwolniony. Jestem zwolennikiem systemu Cravatha w nauce zwanego też up or out https://en.wikipedia.org/wiki/Cravath_System

        • ~bo i po co 14.05.2025 15:53

          Do encykliki prof Betona co jest najważniejsze "habilitacja, zatrudnieniowa polityka prorodzinna, rodzinne dziedziczenie katedr, wielo-etatowość samodzielnych pracowników nauki oraz zdolność sprawowania stanowisk kierowniczych przez samodzielnych pracowników nauki do momentu dobrowolnego polożenia się na katafalk oraz transparentne przyznawanie grantów. " należy dodać jeszcze jedno, może najważniejsze według Profesora PAN działanie "wewnętrznych kręgów: kombinując, intrygując i zabiegając." No i mamy, jak mówi prof Beton "A ci którzy nie mają habilitacji są niczym. A zgodnie z moim nauczaniem szkoły wyższe, są nie po to by zaspokajac rynek potrzeb edukacyjnych studenta na wiedze, a rynek pracy samodzielnych pracowników naukowych posiadających stopień doktora habilitowanego nauki w Polsce. I bydło ma płacić za krynice wiedzy udzielana przez naszych Noblistów. I tyrać a nie dyskutować i burzyc się". Komu jest potrzebna ewaluacja jak się jest w .. i ma hab.? Takich wielu jest i robią właśnie tak. by tak było.

  • ~Fidelio 13.05.2025 13:56

    "W naszej opinii subwencja dla jednostek naukowych, które w ewaluacji osiągnęły pozytywne wyniki, powinna pokrywać w 100% koszty funkcjonowania (pensje, prowadzenie badań, infrastruktura itp.). Aktualnie zdarza się bowiem, głównie w instytutach PAN, że dotacja bazowa nie pokrywa w całości minimalnych pensji, nie mówiąc już o pozostałych kosztach funkcjonowania jednostki. Sytuacja ta jest deprymująca ..." - przecież o to właśnie chodziło Kudryckiej i następcom -żeby można było systemowo niedofinansowywać naukę mając jakieś ładne uzasadnienie, a to, że rozwijamy doskonałość naukową i stawiamy na konkurencyjność. To trzeba zmienić, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że nie natrafiliśmy na jakiś kosmetyczny drobiazg do zmiany, tylko na filar tego systemu.

  • ~maciej 13.05.2025 13:17

    "Zdaniem członków zespołu, a opinię tę podziela spora część środowiska, obecny system promuje ilość kosztem jakości, co prowadzi do licznych wynaturzeń i patologii."

    Bzdura. Ilość publikacji jest sprawą drugorzędną. Liczy się średnia wartość slota, a to można osiągnąć bardzo małą liczbą publikacji.

    • ~naukowiec 14.05.2025 02:31

      Dokładnie. Obecny system, w którym limit slotów wynosi 1 publikacja/pracownika na rok właśnie promuje jakość, a nie ilość. Czy członkowie zespołu ds. ewaluacji nie znają rozporządzenia o ewaluacji? A może chcą obniżyć limit jeszcze bardziej? 1 publikacja na 4 lata? To chyba jednak byłoby za mało.

    • ~Lew Tołstoj 13.05.2025 23:14

      Tak tak, wystarcza 4 publikacje, każda za 200 punktow koniecznie jednosobowe, żeby się punkciki nie podzielily. Najlepiej w Nature.

      • ~maciej 14.05.2025 09:41

        Nie muszą być jednoosobowe. Wystarczy być jedynym autorem z danej jednostki. A to można osiągnąć robiąc bardzo mało. Gdybym był mniej ambitny (a może bardziej leniwy) to z dniem 15.01.2025 zaprzestałbym pracy naukowej na rok, bo właśnie wtedy wypełniłem swój slot publikacją za 200 pkt. (siedmiu autorów, ja jedyny z mojej jednostki). W naukach ścisłych da się to osiągnąć bardzo łatwo, natomiast humanistom nikt nie zabrania publikować w kilka-kilkanaście osób. Może w końcu wyszliby ze swojej "lokalności".

        • ~Ireneusz 14.05.2025 14:52

          A jaki udział procentowy pracy badawczej był w tej publikacji? Jestem ciekawy

          • ~maciej 16.05.2025 10:31

            Mojej pracy badawczej, czy ogólnie? Ogólnie to praca typowo eksperymentalna, z dyskusją wyników dostępnych w literaturze i wskazaniem źródła ewentualnych rozbieżności. Ja jako drugi autor deklarowałbym swój wkład na poziomie 25-30%. Pozostaje do oceny to, czy taki wkład raz na rok to wystarczająco żeby uznawać za co najmniej zadowalający lub nawet wyróżniający (no bo przecież mam slot za 200 pkt).