Aktualności
Życie akademickie
13 Lutego
Źródło: Polska Akademia Nauk
Opublikowano: 2026-02-13

Demokracje potrzebują polityk opartych na dowodach

Jak wzmocnić system decyzji politycznych administracji publicznej w oparciu o dowody naukowe i współpracę z naukowcami? Odpowiedzi na to pytanie dostarczy międzynarodowy projekt EIPM 2.0, którego polską edycję zainaugurowano 12 lutego w siedzibie Polskiej Akademii Nauk w Pałacu Staszica w Warszawie. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele rządu, administracji, nauki oraz instytucji unijnych.

„Supporting evidence-informed policymaking for the twin transition” („Tworzenie polityk opartych na dowodach w kontekście cyfrowej i zielonej transformacji”, EIPM 2.0) to projekt, w którym biorą udział Hiszpania (lider), Austria, Cypr, Francja, Irlandia, Polska i Portugalia. Główne cele to wzmocnienie kompetencji decydentów w zakresie wykorzystywania wiedzy eksperckiej, zwiększenie zaufania publicznego do instytucji poprzez transparentny i merytoryczny proces legislacyjny, a także skuteczna transformacja „bliźniacza” (twin transition), tj. cyfrowa i zielona, oparta na rzetelnych analizach. Powyższe cele są szczególnie istotne w erze globalnych wyzwań, w tym narastającego populizmu, gdzie polaryzujące postawy często przeważają nad argumentacją merytoryczną.

Oficjalna inauguracja projektu (kick-off event) odbyła się 22 października 2025 r. w Brukseli, a 12 lutego w Warszawie odbyła się konferencja inicjująca polską edycję.

Naukowe dowody budują zaufanie

Pierwsze tematyczne wystąpienie wygłosiła sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego dr Karolina Zioło-Pużuk, która zwróciła uwagę, że wprowadzenie kultury pracy opartej na dowodach wzmacnia przejrzystość procesów decyzyjnych, co bezpośrednio może przełożyć się na wzrost zaufania do instytucji publicznych.

Obywatele coraz częściej oczekują, że decyzje administracji będą oparte na rzetelnych informacjach oraz odporne na naciski polityczne czy interesariuszy – podkreślała.

Sygnalizowała rosnące zagrożenie dezinformacją, wobec której szczególnie ważnym celem pozostaje utrzymanie odporności instytucji publicznych. Oparcie decyzji administracyjnych na dowodach zapewnia stabilność i wiarygodność nawet w sytuacjach niepewności.

Nie łudźmy się – mówiła dr Zioło-Pużuk – żyjemy w takich czasach, że jedyną stałą jest niepewność. Dlatego tak ważne jest, by opierać się na tym, co pewne. Dzięki dowodom naukowym administracja może podejmować decyzje oparte na faktach, a nie na presji opinii publicznej lub w oparciu o emocje.

Reprezentująca Komisję Europejską Jolita Butkieviciene, dyrektor ds. innowacji w nauce i kształtowaniu polityki we Wspólnym Centrum Badawczym KE (Joint Research Centre, JRC), również podkreślała znaczenie podejmowania przez rządy i instytucje decyzji opartych na dowodach naukowych. Takie podejście pomaga w budowaniu poczucia bezpieczeństwa i zaufania do decydentów. Pierwsza edycja projektu „Supporting evidence-informed policymaking for the twin transition”, w której uczestniczyły Grecja, Belgia, Czechy, Estonia, Łotwa, Litwa i Holandia, była sukcesem, a doświadczenia z niej – wzmocnione przez polską kreatywność – pokazują, że również w Polsce projekt ma szanse na odniesienie sukcesu.

Dowody na wagę dowodów

Z kolei Florian Hauser, zastępca kierownika działu administracji publicznej w Zespole Zadaniowym Komisji Europejskiej ds. Reform i Inwestycji (SG-REFORM), przedstawiał bezpośrednie dowody wagi prowadzenia polityk opartych na dowodach, przypominając historię Ignaza Semmelweisa – węgierskiego lekarza położnika, który w XIX wieku odkrył przyczynę wysokiej śmiertelności kobiet w połogu. Była ona spowodowana zakażeniami bakteryjnymi, do których dochodziło wskutek  niemycia rąk przez lekarzy, którzy przyjmowali porody i badali pacjentki tuż po przeprowadzeniu sekcji zwłok. Reakcją ówczesnego środowiska lekarskiego na odkrycie Semmelweisa było olbrzymie oburzenie. Semmelweis spotkał się z ostracyzmem i infamią, które doprowadziły go do choroby psychicznej.

Musimy budować społeczność praktyków, którzy będą dostarczą dowodów – spuentował swoje obfitujące w liczne przykłady wystąpienie.

Agnieszka Gadzina-Kołodziejska, zastępca kierownika działu „Nauka na rzecz demokracji i kształtowania polityki w oparciu o dowody” we Wspólnym Centrum Badawczym (JRC) Komisji Europejskiej, zaprezentowała dane z ankiety zaufania OICD wskazując na istotną korelację: jeżeli obywatele wierzą, że rząd używa dowodów w tworzeniu polityk, to zaufanie do rządu staje się jest większe. Polska przedstawicielka KE podkreśliła również, że profesją,  która cieszy się największym społecznym zaufaniem są – zgodnie z wynikami omawianego badania – naukowcy. To wyraźnie wskazuje na rolę nauki we wzmacnianiu europejskiej tarczy demokracji.

Zwieńczeniem projektu będzie opracowanie przez ekspertów ze Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej (JRC) raportu końcowego z konkretnymi rekomendacjami działań dla poszczególnych administracji, tzw. Roadmaps for policy implementation.

MK, źródło: MNiSW

Adam Gendźwiłł: Naukowców „używa się”, zamiast czerpać z ich wiedzy

Dyskusja (2 komentarze)
  • ~Gasik 17.02.2026 07:05

    Podstawowe uwagi.
    1. P. Minister:

    "Obywatele coraz częściej oczekują, że decyzje administracji będą (....) odporne na naciski polityczne czy interesariuszy."

    Głównym interesariuszem każdej polityki publicznej jest zbiór obywateli, których ta polityka dotyczy. Czyli p. minister życzy sobie, żeby obywatele nie mieli wpływu na działanie rządu i administracji (!) To żadna zmiana - lub zmiana na gorsze. Np. w USA jest dokładnie przeciwnie: na mocy ustawy o politykach opartych na faktach, każda instytucja federalna musi ewidencjonować problemy (i sygnały możliwych usprawnień) dotyczące obywateli i na tej podstawie formułowane są polityki publiczne.

    2. Żeby ten projekt miał sens w postaci wpływu na funkcjonowanie państwa i ostatecznie przynosił korzyści dla społeczeństwa, państwo musi mieć dobrze zdefiniowany system realizacji polityk publicznych. W Polsce takiego systemu nie ma. Pierwsza jaskółka: minister ds. wdrażania polityk publicznych, ale to powinna być potężna - w sensie rozmiarów i wpływów - instytucja, żeby wypracować taki system, a następnie nadzorować przynajmniej najważniejsze polityki publiczne. Jeśli takiego systemu nie będzie, to będzie jak w "Misiu" (scena z inkasentem) "Pani, teraz mamy komputery, wszystko jedno co się tam wpisze, system i tak się pomyli". Tak samo tutaj: jeśli nie będzie systemu realizacji polityk, to wszystko jedno, czy polityka będzie oparta na faktach czy na czymkolwiek innym - bo i tak nie da zamierzonego efektu.

    3. Wydaje się, że instytucje europejskie nie wyobrażają sobie, żeby w Europie było państwo nie mające systemu realizacji polityk publicznych i dlatego Polska została jednym z wykonawców. I kto to ma realizować? KSAP - nie, ponieważ ta instytucja nie prowadzi, a więc nie ma kwalifikacji do wykonywania prac naukowych - a projekt ma wiele charakterystyk prac naukowych. Choćby wykonanie systematycznego przeglądu rozwiązań z tego obszaru realizowanych na świecie.

  • ~prof. dr hab. ZS. 14.02.2026 18:11

    Nowomowa