Aktualności
Życie akademickie
23 Maja
Opublikowano: 2026-05-23

Dlaczego budujemy skansen, a nie drugą Dolinę Krzemową?

Kultura skansenu to mentalność oblężonej twierdzy, w której nowoczesność postrzegana jest jako zagrożenie dla tożsamości, a nie szansa na rozwój. To pielęgnowanie narodowych mitów i sentymentów, które – choć ważne dla ducha – nie budują elektrowni atomowych ani nie tworzą algorytmów AI. W efekcie Polska staje się pięknym muzeum pod gołym niebem, gdzie turyści mogą podziwiać, jak naród w sercu Europy celebruje swoje klęski, ignorując nadchodzące tsunami technologiczne – pisze dr hab. Paweł Poszytek z Akademii WSB.

Mamy w Polsce tendencję do samozadowolenia. Lubimy powtarzać, że jesteśmy „zieloną wyspą”, tygrysem Europy Środkowej, a nasze PKB nieustannie rośnie. Jednak, gdy zdejmiemy różowe okulary bieżącej polityki i spojrzymy na twarde dane z międzynarodowych raportów, obraz przestaje być sielankowy. W wyścigu o przyszłość – tę opartą na sztucznej inteligencji, innowacjach i cyfryzacji – Polska nie tylko nie jest liderem. Zaczynamy przypominać zawodnika, który biegnie w odwrotnym kierunku, mocno wierząc, że meta znajduje się tam, gdzie start.

Analiza kluczowych wskaźników, takich jak Global Innovation Index (GII), Stanford AI Index czy europejska strategia Digital Decade 2030, prowadzi do brutalnej konkluzji: nasz model rozwoju społeczno-gospodarczego stoi pod wielkim znakiem zapytania. Jeśli nie zmienimy kursu, grozi nam rola montowni Europy, tyle że wyposażonej w nowoczesne smartfony.

Innowacyjna pustynia w sercu Europy

W rankingu Global Innovation Index, który jest papierkiem lakmusowym nowoczesności państw, Polska od lat okupuje miejsca w czwartej dziesiątce, regularnie przegrywając z Czechami, Estonią czy Słowenią. To nie jest przypadek, to trend. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda, gdy zajrzymy do Stanford AI Index. W dobie, gdy sztuczna inteligencja przemeblowuje globalną gospodarkę, Polska wciąż jest biorcą, a nie twórcą technologii. Nasz wkład w rozwój algorytmów, liczba patentów czy poziom inwestycji w deep tech plasuje nas na marginesie świata zachodniego.

Raporty dotyczące European Digital Decade 2030 są równie bezlitosne. Owszem, mamy niezłą bankowość mobilną i Blika, ale cyfryzacja małych i średnich przedsiębiorstw czy poziom zaawansowanych kompetencji cyfrowych społeczeństwa pozostawiają wiele do życzenia. Świat ucieka do przodu, budując gospodarkę opartą na wiedzy (knowledge-based economy), podczas gdy my wciąż opieramy naszą konkurencyjność na relatywnie taniej sile roboczej i konsumpcji wewnętrznej. To paliwo właśnie się kończy.

Gdzie jest sternik? World Governance Indicators

Czy Polska ma w ogóle fundamenty, by ten trend odwrócić? Odpowiedzi dostarcza World Governance Indicators (WGI) Banku Światowego. Wskaźniki te oceniają jakość rządzenia, w tym skuteczność rządu (government effectiveness) oraz jakość stanowienia prawa (regulatory quality).

Wnioski z WGI dla Polski są niepokojące. Niska przewidywalność prawa, biurokratyczna inercja i upolitycznienie instytucji, które powinny być merytoryczne, tworzą szklany sufit dla rozwoju. Innowacje wymagają środowiska stabilnego i sprzyjającego ryzyku. W Polsce przedsiębiorca czy naukowiec częściej walczy z systemem niż jest przez niego wspierany. Jeśli silnik państwa, czyli jego zarząd, dławi się i krztusi, trudno oczekiwać, by pojazd gospodarki wygrywał wyścigi Formuły 1.

Dlaczego jednak, mimo aspiracji bycia liderem regionu, tkwimy w tym impasie? Przyczyny leżą głębiej niż w samym PKB. Tkwią w naszej mentalności, kulturze i systemie edukacji.

Syndrom skansenu

Skansenizacja Polski to proces, w którym jako wspólnota odwracamy się od wyzwań współczesności, wybierając bezpieczne ciepło przeszłości. Zamiast dyskutować o miejscu Polski w łańcuchach dostaw półprzewodników, wolimy toczyć nieskończone spory o interpretację historii.

Kultura skansenu to mentalność oblężonej twierdzy, w której nowoczesność postrzegana jest jako zagrożenie dla tożsamości, a nie szansa na rozwój. To pielęgnowanie narodowych mitów i sentymentów, które – choć ważne dla ducha – nie budują elektrowni atomowych ani nie tworzą algorytmów AI. W efekcie Polska staje się, cytując klasyka, „pięknym krajem smutnych ludzi” albo raczej pięknym muzeum pod gołym niebem, gdzie turyści mogą podziwiać, jak naród w sercu Europy celebruje swoje klęski, ignorując nadchodzące tsunami technologiczne.

Arctowski kontra ułani

Najbardziej jaskrawym dowodem na naszą strukturalną niezdolność do nowoczesnego myślenia jest to, kogo stawiamy na piedestale w naszym systemie edukacji. Polska szkoła to fabryka romantyków i męczenników, a nie inżynierów i pragmatyków.

Spójrzmy na postać Henryka Arctowskiego. To człowiek, który – jak wynika z historycznych analiz – był de facto architektem niepodległej Polski, a powszechnie znany jest „tylko” z dokonań na niwie eksploracji Antarktyki. To nie szarża ułańska, ale jego gigantyczny, liczący dwa i pół tysiąca stron Raport o Polsce (Inquiry Document No. 23) przekonał amerykańską delegację i prezydenta USA Woodrowa Wilsona do takich, a nie innych granic II RP. Arctowski walczył o Polskę nie szablą, ale „excelem” – danymi statystycznymi, mapami zasobów geologicznych i analizami demograficznymi.

Dlaczego więc nie ma go w panteonie narodowym obok Piłsudskiego czy Dmowskiego? Ponieważ był technokratą, a nie politykiem czy żołnierzem. Jak celnie zauważono w analizach historycznych, Arctowski nie pasuje do narracji męczennika. Nie cierpiał w carskim więzieniu, nie zginął na barykadzie. Był światowcem, człowiekiem sukcesu, naukowcem formatu globalnego, który swobodnie poruszał się po Waszyngtonie i Paryżu.

W polskiej kulturze pamięci, która jest głęboko romantyczna i waloryzuje ofiarę krwi, nie ma miejsca dla kogoś, kto po prostu zrobił robotę przy biurku. Arctowski odrzucił teki ministerialne, by wrócić do nauki, nie miał zaplecza politycznego, które dbałoby o jego pomniki. Dla współczesnej Polski, aspirującej do roli lidera innowacji, to właśnie Arctowski powinien być wzorem, symbolem skuteczności, wiedzy i pragmatyzmu. Tymczasem jest politycznym duchem, a my w szkołach nadal uczymy, że chwalebna porażka jest cenniejsza niż nudne, systematyczne zwycięstwo oparte na danych.

Dramat straconych szans

To odrzucenie etosu technokratycznego na rzecz etosu martyrologicznego ma realne przełożenie na dzisiejsze wskaźniki gospodarcze. Po pierwsze, brak szacunku dla kompetencji eksperckich. Widać to w zarządzaniu spółkami skarbu państwa i instytucjami publicznymi (co odbija się w World Governance Indicators), gdzie klucz partyjny dominuje nad merytorycznym. Tak jak Arctowski nie miał pleców politycznych, tak dzisiejsi innowatorzy często przegrywają z politycznymi układami.

Po drugie, edukacja nastawiona na przeszłość. Jeśli młody Polak słyszy w szkole głównie o powstaniach, a postacie takie jak Arctowski są traktowane jako przypis do historii polarnej (sic!), to skąd ma czerpać wzorce do budowania nowoczesnego państwa? Programujemy młodzież na bycie ofiarami historii, a nie jej kreatorami.

Po trzecie, drenaż mózgów. Arctowski zmarł na emigracji, bo zawierucha wojenna i późniejszy komunizm odcięły go od kraju. Dziś, w warunkach otwartych granic, najzdolniejsi polscy naukowcy i inżynierowie AI wyjeżdżają do USA czy Wielkiej Brytanii, bo tam znajdują ekosystem, który ceni ich talent. Polska nie potrafi ich zatrzymać, bo wciąż mentalnie tkwi w XIX wieku.

Pobudka albo marginalizacja

Rankingi takie jak Global Innovation Index czy Stanford AI Index nie kłamią. Są one brutalnym „sprawdzam” dla naszych ambicji. Polska stoi na rozdrożu. Możemy dalej kroczyć ścieżką skansenizacji, budując kolejne pomniki i żyjąc przeszłością, w której czujemy się bezpieczni i moralnie wyżsi. Możemy dalej ignorować takich bohaterów jak Henryk Arctowski, uznając, że rzetelna praca i naukowa ekspertyza są zbyt nudne na narodowy mit.

Alternatywą jest radykalna zmiana paradygmatu. Musimy zrozumieć, że w XXI wieku niepodległości nie wywalcza się już na polu bitwy, ale w laboratoriach, serwerowniach i salach konferencyjnych. Jeśli nie zaczniemy zarządzać państwem na podstawie danych i kompetencji, tak, jak to robił Arctowski, a nie na bazie emocji i politycznych plemion, to za dekadę obudzimy się w rzeczywistości, w której świat nam odjechał. I nawet najpiękniejsza akademia ku czci ojców niepodległości nam tego dystansu nie osłodzi.

Paweł Poszytek

Dyskusja (32 komentarzy)
  • ~FRSE 25.05.2026 11:10

    I kto to pisze... Cóż za "autorytet"! https://wyborcza.pl/7,75398,30699726,mucha-prywatne-biuro-podrozy-i-bizancjum-w-frse-dyrektor.html

  • ~JF 24.05.2026 16:09

    Jak nie wiadomo dokładnie co zrobić to trzeba zrobić coś nieprzewidywalnego, tak doradzają eksperci CIA, Rory Sutherland o inni. Decentralizacja polskiego Państwa byłaby tutaj dobrym rozwiązaniem przeniesienie kilkunastu ministerstw do innych miast zdekomponuje elity warszawskie, na kluczowych stanowiskach w bankach instytucjach centralnych znajdują się absolwenci zaledwie dwóch państwowych uczelni zlokalizowanych w Warszawie, gdy odchodzą zatrudniają na swoje stanowiska kolegów z wydziału z instytutu, w radach nadzorczych podobnie, Polska jest rządzona przez absolwentów dwóch uczelni zlokalizowanych w jednym mieście poruszający się po Polsce metrem. Aby usprawnić funkcjonowanie państwa należy moim zdaniem poszerzyć dostęp do stanowisk osobom które ukształtowały się intelektualnie na terenach znajdujących się dalej niż 200 km od najbliższej stacji metra w Warszawie.

  • ~Maciek 24.05.2026 14:29

    III RP, która istnieje już 37 lat jawi się jako państwo niepoważne, iluzoryczne. A przecież krajowa klasa polityczna po 1989 r. kreśliła wizję drugiej Japonii, Korei Południowej, Irlandii, czy drugiego Izraela. Ten kraj jeszcze istnieje tylko dzięki ciężkiej pracy jego obywateli, którzy są opodatkowani od stóp do głów. Niemniej, to nie będzie trwało wiecznie. Społeczeństwo gwałtownie starzeje się i wymiera, wskaźnik dzietności należy do jednych z najniższych w UE, Europie i na świecie. Nadal wielu Polaków decyduje się na emigrację lub ją rozważa w nieodległej przyszłości. Trudno też dzisiaj mówić o gospodarce polskiej, gdyż w produkcji przemysłowej firmy zagraniczne stanowią 55%, w produkcji high-tech ponad 90%, a w eksporcie ich udział wynosi 68%. Natomiast krajowe mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa żyją od kontroli do kontroli. Po dnie szoruje też wskaźnik inwestycji, a w tle rosnący dług publiczny. Z tego kraju już nic nie będzie.

  • ~Janusz 24.05.2026 07:41

    Można było by się zgodzić, ale zbyt dużo uproszczeń jak powiązanie braku innowacyjności z nauczaniem i kształtowaniem postaw romantycznych (proszę mi uwierzyć młodzi ludzie potrafią odsiać fałsz od prawdy) . Dodatkowo zauważam zbyt wielką wiarę w świat zewnętrzny czytaj nikt nie chce zrobić nam krzywdy, krzywdę robi sami sobie - tak najzwyczajniej nie jest. Przepis na sukces kraju jest niezmienny od zarania dziejów. Musisz mieć skoordynowane działania od dołów do samych szczytów, a wszyscy rozumieją, że pracują na jeden cel "rozwój kraju" i uczestniczą w podziałach owoców tego rozwoju. Działalność innowacyjna to kultura, która w wolnych krajach kształtowała się przez wieki, a nam nie było dane przez wieki żyć w wolnym kraju (proszę zapoznać się z listem Carycy Katarzyny do ministra Panina). Zamiast dokonywać wątpliwej diagnozy przyczyn obecnej sytuacji proszę się pokusić o zaproponowanie konkretnych rozwiązań w celu odwrócenia trendu. Natomiast Arctowski jest zdecydowanie niedowartościowaną postacią naszej przeszłości i zdecydowanie ucieleśnia wartości, które prowadzą do sukcesu.

    • ~Alek Rachwald 25.05.2026 08:50

      Odwrotnie, ja tutaj widzę głęboką wiarę w świat WEWNĘTRZNY - że krzywdę robimy sobie sami. I rzeczywiście, trudno nie zauważyć, że w Polsce silne są trendy wręcz autarkiczne. I w praktyce nie ma znaczenia, czy jest to efekt wieku XIX, XVIII czy XX. Zaznaczam: w praktyce.

  • ~ewa 24.05.2026 01:01

    Hm... Niestety wydaje się, że najważniejsze są punkty oraz (IF), a teraz największy spór toczy się o to gdzie publikować, czy w Polsce za darmo....
    Czy może publikować na Wschodzie za franki , Czy na zachodzie za grube dolary?
    ....
    Nie ma pieniędzy na badania, szkoda że trzeba się mocno starać aby to co "stworzysz" opublikować.
    Co to za wyniki? co to za artykuły za publikacje, których podatnik płaci 5 tyś dolarów?
    Płacimy, i co z tego mamy?
    Gdzie logika???

    Zamiast wysyłać pieniądze W_E wykorzystajmy je w Polsce na badania! na realny rozwój...

    • ~prof. dr hab. ZS 24.05.2026 13:34

      Płacenie pieniędzy podatników prywatnym firmom (Springer, Willey, MDPI i in.) za publikowanie wyników badań finansowanych z pieniędzy podatników (NCN, budżet uczelni itp.) jest skandalem.
      Wszyscy którzy na to pozwalają (NCN, rektorzy uczelni itp.) powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności za niegospodarność.

    • ~Ireneusz 24.05.2026 12:51

      W rzeczy samej. Tak jest chyba na wszystkich publicznych uczelniach. CZASOPISMO PUNKTY KWARTYL. NAJLEPIEJ W SUBSKRYPCJI, BO JUŻ OA ZA DROGO WYCHODZI. POWINNIŚMY BUDOWAĆ WŁASNE HUBY DANYCH I WYNIKÓW BADAŃ ORAZ PUBLIKACJI. PRZY UCZENIACH. OTWARTE I DARMOWE. A DO PARAMETRYZACJI UCZELNIE POWINNY ZGŁASZAĆ NIE WIĘCEJ NIŻ 1/2 N OSIĄGNIĘĆ NAUKOWYCH. DO OCENY TYLKO EKSPERTÓW. CZAS SKOŃCZYĆ Z DZIEDZICZENIEM PO CZASOPISMACH. Ważniejsza jakość osiągnięcia naukowego niż if czasopisma, często za 3 lub 4 tysiące €$£

  • ~dr-On 23.05.2026 21:48

    Cyt."Najbardziej jaskrawym dowodem na naszą strukturalną niezdolność do nowoczesnego myślenia jest to, kogo stawiamy na piedestale w naszym systemie edukacji. Polska szkoła to fabryka romantyków i męczenników, a nie inżynierów i pragmatyków."

    Oczywiście, że tak. W Polsce jest mentalność społeczeństwa, które za wystarczający SZCZYT osiągnięć intelektualnych uznaje pracę ekonomistów, historyków, prawników, socjologów... Oczywiście, szacunkiem cieszy się też m.in. zawód lekarza. Ale zawód fizyka, inżyniera, matematyka? PO CO to komu? Na co? Wystarczy, że pan(i) X1. napisze rozprawę o polskim dyplomacie sprzed 130 lat, o filozofii kultury, o teatrologii, o tym, co pisał 200 lat temu poeta Y1. w liście do poety Y2. itp. itp. itp., i JUŻ pan(i) X1. może oczekiwać etatu akademickiego. TO JUŻ wystarczy, JUŻ jest "dobrze", po co więcej fizyków, matematyków? Ci, którzy się załapali, to już mają etaty, reszta do roboty poza uczelniami i PAN, np. w sektorze IT.

    • ~Alek Rachwald 25.05.2026 08:55

      Kiedy widzę lokomotywę (tak, lokomotywę, taką ciągnącą wagony), która nosi nazwę hetman Zamoyski (lub jakiś inny wódz), a nie nazywa się inżynier Kierbedź czy Malinowski, albo choćby któryś z duetu Olszewski-Wróbleski, to widzę, w jakie ciekawe zakamarki zaprowadził nas sposób widzenia przeszłości ukazany przez autora.

  • ~sdf 23.05.2026 21:28

    Anglista próbuje tłumaczyć, że AI i cyfryzacja to przyszłość. Dość komiczne.

    • ~Alek Rachwald 25.05.2026 08:55

      Czyżby był w błędzie?

  • ~Aa 23.05.2026 18:10

    Z całym szacunkiem, ale poddaję w wątpliwość, czy publiczne udzielanie głosu osobom związanym z Collegium Humanum jest zasadne. Tego typu afery są zarówno przejawem, jak i jedną z przyczyn złej kondycji nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce. Chyba że Pan Profesor chciałby wyjaśnić swoją rolę oraz kulisy działalności CH.

  • ~Jan 23.05.2026 17:59

    Wikipedia
    "W maju 2024 został mianowany na stanowisko rektora Collegium Humanum‬ w Warszawie z misją naprawczą zaplanowaną na trzy miesiące[10]. Pełnił funkcję niespełna półtora miesiąca, potem zrezygnował ze stanowiska".
    Reformator, przegrany specjalista od naprawy bagna.

  • ~Grześ 23.05.2026 16:27

    Zaraz, zaraz. Jak to "Musimy zrozumieć, że w XXI wieku niepodległości nie wywalcza się już na polu bitwy, ale w laboratoriach, serwerowniach i salach konferencyjnych."? Przecież nauka jest podobno kosmopolityczna. Jeśli efektem pracy polskiego naukowca mają być wyłącznie OA publikacje, to o jakiej niepodległości my tu mówimy. Jak ta wiedza powstająca w polskich instytucjach naukowych ma się przekładać na krajowe innowacje, skoro podstawowym kryterium oceny pracy polskiego naukowca jest niemiarodajne kryterium publikacyjne? Tak na marginesie, to nie zwalałbym wszystkiego na polityków, ponieważ w dużym stopniu to sami kastowi naukowcy kreują politykę naukową tego kraju (a może i jej brak) i w USA też są dwa zwalczające się od lat polityczne plemiona, a nauka i gospodarka USA pewnie maja się całkiem dobrze w rankingach takich jak "Global Innovation Index czy Stanford AI Index".

  • ~fdvsdf 23.05.2026 15:07

    Polska ma byc skansensem komuny, bezprawia i ciemnoty religijnej w srodku Europy, z prostego powodu. Aby nie wyrosla na niezalezne gospodarczo panstwo, tak sie nie stanie, mamy zla lokalizacje pomiedzy Rosja i krajami zachdonimi. Tutaj ma byc kolonia gospodarcza w centrum EU. Po pierwsze w tym kraju nikt nie ma kasy ani kapitalu poza oligrachami komunistycznymi po 1989 roku. Po drugie nikt normalny jeli chodzi o ludzi kto ma troche rozumu w glowie nie bedzie pracowac w polskich firmach typu januszex biznesow gdzie ludzie i zarzadzanie maja mentalnosc chlopa panszczyznianego na folwarku., a wszelkie inwestycje w technologie lub w ludzi to zbedny koszt. Po trzecie duze podatki, zmienne prawo, nieprzewidywalne sady i prokuratura. Wyborazcie sobie ze jestescie prywatnami bizmesmenami, otwieracie fabryke, nagle sejm pod wodza Czarnka oglasza w nocy nacjonalizcje zachodnich firm czytaj zlodziejstwo w bialy dzien, ludzie ida do sadu i pozywaja skarb panstwa o odszkodowanie, sprawa w sadzie trwa 10 lat, po firmie i majatku takiej firmy nic nie zostaje, sad wydaje smieszny wyrok z odszkodowaniem na grosze. Po czwarte rozbudowana budzetowka ktora ma gdzies prywatny sektor, ba wiec potrafi robic przekrety za lapowki za koncesje i licencje i ich bezkarnosc oraz uprzeilejowane renty emerytury i przywileje. Po szoste uprzewilejowana pozycja kosciola katolickiego do prania mozgow ludziom, trzymania ich w ograniczeniu, biedzie i dziadostwie oraz pralni pieniedzy dla gangusow. To jest Polska w skrocie. Po siodme brak kadr w szkolnictwie do uczenia tych rzeczy zwiazanymi z technologiami, wszyscy poszli robic do prywatnych firm lub wyjechali zagranice. Za pare lat beda juz tylko stare dziadki pamietajacy z sentymentem PRL. Podziekujcie rzadom po 1989 roku za niszczenie tego kraju. Efekt jest taki ze nikt nie chce miec dzieci ani rodzin. Bo wiedza ze sytuacja jest nieprzewidywalna a na instytucje publiczne nie ma co liczyc.

  • ~Sławomir Wacewicz 23.05.2026 14:32

    Dzięiuję za ten świetny tekst, przede wszystkim merytorycznie bardzo prawidzwy, ale też świetnie napisany.

  • ~prof. dr hab. ZS 23.05.2026 13:44

    Po co nam dolina krzemowa, po co inwestować w rozwój nowoczesnych technologii jak za chwilę będą w Berlinie.
    To megalomania.

    To powiedział dwugodzinny prezydent RP.

    • ~A L 25.05.2026 17:45

      Natomiast rezydent Pałacu Prezydenckiego powiedział: uga buga uuuuugghhh. Skłania do myślenia.

    • ~Alek Rachwald 25.05.2026 08:57

      Nie powiedział.

  • ~po co takie apele? 23.05.2026 10:45

    Można pisać takie apele i opracowania. Tylko po co? Na co można liczyć w Polsce, skoro wygrywa się wybory na programie 8*. Taką mamy "inteligencję", i to głównie z wielkich miast, co to jest w stanie zrozumieć tylko program 8* jako znakomity program rozwoju kraju. Już dawno temu jeden pan wiceminister mówił że .... z Polską Wschodnią, a dziś ta narracja rozlewa się na cały kraj. Ot i mamy co mamy a "inteligencja" zachwycona wyborem i rozwojem nauki i nie tylko.

  • ~Profesor PAN 23.05.2026 10:12

    A ten pan nie wziął pod uwagę, że rządzącym właśnie o to chodzi? Głupimi łatwiej rządzić.

    • ~student 23.05.2026 16:14

      Dziadku, pora odpocząć na emeryturze, nie siać zamieszania wieloma wcieleniami na forach; to są inne czasy, których nie zrozumiesz.

      • ~Alek Rachwald 25.05.2026 08:58

        Młodzieńcze, to ponad twój poziom, nie zaprzątaj sobie tym jasnej główki.

      • ~być studentem 24.05.2026 14:00

        Z pewnością "to są inne czasy" i trzeba byś nie lada "inteligentem" by zrozumieć realizację programu 8*, tych czasów i chamstwo, jakie wylewa się każdego dnia. A na uczelniach, dziś jest sporo studentów z poziomem intelektualnym urągającym tym uczelniom i te osoby nie powinni się tam znaleźć i są one wynikiem innych czasów.

      • ~komentator (poprzedni) 23.05.2026 21:25

        Studencie, słuchaj starszych i okazuj im szacunek. Możesz się z nimi nie zgadzać, ale szacunek to PODSTAWA w relacjach międzyludzkich. Skoro jesteś pan studentem, to znaczy, że zdał pan maturę, zwaną "świadectwem dojrzałości". Niezależnie od tego, jakie oceny pan tam uzyskał, to właśnie wystawił pan swoją wypowiedzią świadectwo swojej NIEdojrzałości.

        • ~student 24.05.2026 11:05

          Szanowny Komentatorze,
          Szacunek faktycznie jest podstawą relacji międzyludzkich i działa w obie strony. Również starszy rozmówca nie zyskuje autorytetu samym wiekiem, lecz sposobem argumentacji i gotowością do dialogu. Matura nie czyni nikogo automatycznie „dojrzałym”, tak samo jak wiek nie czyni nikogo automatycznie mądrym, dojrzałym i nieomylnym. Dojrzałość to umiejętność rozmowy bez protekcjonalnego tonu, bez oceniania rozmówcy z góry i bez prób ustawiania go we własnej życzeniowej hierarchii; używanie argumentów i danych, a nie wyłącznie własnych życzeniowych tez. Można się ze mną nie zgadzać, to naturalne. Sprowadzanie dyskusji do pouczania i wytykania „niedojrzałości” nie wnosi nic do tematu, jest próbą uciszenia rozmówcy niż merytoryczną polemiką. Nie jest to poziom uniwersytecki.

          • ~komentator (poprzedni) 25.05.2026 10:09

            Cyt."Sprowadzanie dyskusji do pouczania i wytykania „niedojrzałości” nie wnosi nic do tematu, jest próbą uciszenia rozmówcy niż merytoryczną polemiką. Nie jest to poziom uniwersytecki."

            Pan sam pouczał tutaj jednego z Dyskutantów cyt."Dziadku, pora odpocząć na emeryturze, nie siać zamieszania wieloma wcieleniami na forach; to są inne czasy, których nie zrozumiesz."
            Ale, jak widać, chyba niepotrzebnie się wtrącałem w wasze swary.

        • ~Profesor PAN 24.05.2026 08:52

          A administracja mogłaby swoją drogę chwycić miotłę i trochę pozamiatać. Nie wszystkie teksty zasługują na Forum Akademickie.

          • ~komentator (poprzedni) 25.05.2026 10:04

            No, wie Pan, celem mojej wypowiedzi było zwrócenie uwagi kol. "Studenta" na to, jak (nie) powinna wyglądać dyskusja publiczna. Nie oczekiwałem na jakąś wdzięczność z Pana strony, ale nie oczekiwałem też i takiej Pana reakcji... Ale cóż, zapamiętam to sobie.

            • ~Profesor PAN 25.05.2026 19:08

              To był komentarz do pana na temat imć studenta. Jeśli wyszło kwiprokwo, to przepraszam. A za komentarz dziękuję. Do imć studenta pisać nie będę, bo wie pan, nie wszyscy zasługują na to, by im odpowiadać.

          • ~kk 25.05.2026 09:10

            Pierwsza miotła winna dotyczyć PAN, ale mamy demokrację i wolność słowa człowieku minionej epoki.