![]() |
| Marian Misowicz |
Krakowskim rodzinom inteligenckim (nie wszystkim) historia pozwolia y przez wicej ni jedno pokolenie w rodzinnych domach, nasiknitych atmosfer od pokole pielgnowan. Dlatego, jeli w trzecim kolejnym pokoleniu pojawiaj si fizycy, trudno orzec, czy to dziedzictwo biologiczne, skutek przekazywania genw, czy dziaanie tradycji. Potomkowie Mariana Misowicza oba te czynniki bardzo sobie ceni.
Zanim usiedlimy do stou, gdzie czekay ju filianki z herbat i domowe ciasteczka, pani Maria Rybicka, z domu Misowiczwna, fizyk, pocigna mnie do ssiedniego pokoju, by pokaza wiszcy na cianie niewielki krucyfiks z uaman rk Chrystusa i rys na drzewie krzya. Siostra gospodyni, prof. Teresa Malecka, stojc w progu, powiedziaa: Teraz jest u Marysi, za jaki czas przyjdzie do nas. My si t pamitk dzielimy. Modsza crka wielkiego fizyka nie posza ladem ojca, a dokadniej: jak on wybraa drog i karier akademick, ale w innej dziedzinie, zreszt sercu ojca bliskiej. Jest muzykologiem. Obaj ziciowie maj tytuy profesorskie, wiatowej miary osignicia w swoich specjalnociach, nalecych do fizyki dowiadczalnej, ktrej nestor w Polsce by ich mistrzem, zanim zosta teciem.
Krzysztof Rybicki zmar kilkanacie miesicy po mojej wizycie w krakowskim domu, gdzie wychoway si obie crki pastwa Misowiczw, dokd na spotkanie przyszli Teresa i Piotr Maleccy oraz syn gospodarzy dr Jan Rybicki - anglista wiele wiedzcy o fizyce. Profesorowie z drugiego pokolenia „fizycznego rodu” s autorami wielu prac, wychowawcami sporego grona uczniw, czonkami towarzystw naukowych i redaktorami naukowych czasopism. W trzecim pokoleniu, doktorem fizyki jest Andrzej Rybicki, a najmodszy syn pastwa Maleckich, Pawe, niebawem skoczy studia na Wydziale Fizyki UJ.
Tradycja zajmowania si nauk i uprawiania fizyki nie siga zamierzchych czasw. Marian Misowicz, urodzony w roku 1907, we Lwowie, majc 11 lat zosta sierot. Podczas wojny polsko-ukraiskiej odamek bomby wpad do sypialni, zabijajc rodzicw. On i kuzynka uratowali si cudem. Na brzegu rozwalonej ciany pozosta uszkodzony krucyfiks, ten ktry widziaam w krakowskim mieszkaniu pastwa Rybickich. Kiedy chopca cigano z ruin, zabra i ocali t jedyn pamitk lwowskiego dziecistwa.
Trafi do dalszej rodziny, Kajetana i Jzefy Dudziakw w Krakowie. Naley si im wdziczne wspomnienie, gdy zajli si sierot troskliwie i mimo innych planw umoliwili „zajcie si tym, co go pocigao, tj. fizyk”. A planem i nadziej waciciela zakadu stolarsko-tapicerskiego byo uczynienie ze dziedzica tej schedy, po stosownych naukach w Wiedniu. Marian chcia pj na uniwersytet i studiowa matematyk, zapewne pod wpywem znakomitego nauczyciela, jakiego mia w gimnazjum. Prof. Nikodym uczy rachunku rniczkowego, czego program szkolny nie przewidywa, i powtarza, e w matematyce rachunek rniczkowy jest tym, czym w muzyce IX Symfonia Beethovena. Prof. Teresa Malecka skwapliwie potwierdzia epokowe znaczenie utworu i dodaa, e ojciec gdy ju by fizykiem i mia jakie takie warunki do dogadzania swoim upodobaniom, sta si melomanem, a pierwsz pyt, jak kupi i najczciej jej sucha bya IX Symfonia.
Tak zaczyna si muzyczny wtek w rodzinnych dziejach. Znacznie wczeniej dziadek Dudziak, widzc determinacj wychowanka, powiedzia mu: eby chocia zosta profesorem, co rycho okazao si proroctwem, adresat speni za yczenie ponad miar oczekiwa.
W Uniwersytecie Jagielloskim studiowa, mimo fascynacji matematyk, fizyk, uzupeniajc edukacj w Utrechcie. W latach 1930-31 by asystentem, uczc jednoczenie w jednym z krakowskich gimnazjw. Prac naukow kontynuowa w Akademii Grniczej. Podczas wojny prowadzi tajne wykady. W roku 1949 zosta profesorem nadzwyczajnym Akademii Grniczo-Hutniczej, ktra wtedy otrzymaa tak nazw. W latach 50. by prorektorem tej uczelni.
Marian Misowicz naley do pionierw fizyki jdrowej i fizyki czstek elementarnych. Dokona wielu znaczcych odkry w tych dziedzinach. Wychowa pokolenia badaczy, kierujc prac zespow naukowych w Instytucie Bada Jdrowych oraz krakowskim Instytucie Fizyki Jdrowej. Z tego ostatniego wywodz si obaj jego ziciowie, profesorowie, ktrzy dochowali si ju sami naukowego potomstwa. Ich mistrz inicjowa i prowadzi midzynarodowe programy badawcze, organizowa kongresy, konferencje, sympozja.
Pani Misowiczowa bya z upodoba humanistk. Ogromnie lubia poezj Kasprowicza, naleaa do „elaznych” abonentw prywatnej wypoyczalni ksiek przy ul. w. Jana. Crkom bya wdziczna za to, e „znalazy jej wspaniaych ziciw”. A crka starsza, przejwszy si t opini, wasn karier naukow zamkna doktoratem, pracujc do emerytury w Instytucie Fizyki Jdrowej, pomna sw matki: Marysiu, ty masz dom, dzieci... Prof. Piotr Malecki powiada, e mama skrya si za osob ojca, bardzo wraliwa na jego osignicia i wszelkie przeszkody na drodze naukowej, bardzo ambitna, jeli o niego szo. Przypomnia, jak oburzaa si, po prawie pwieczu, na wspomnienie jakiego przyjcia w profesorskim krakowskim domu przed wojn, kiedy modego asystenta, jej ma, ktry by w tym rodowisku czowiekiem nowym, potraktowano protekcjonalnie. wiadomo tego, e ojciec doszed do swoich osigni i zasuonej nimi pozycji w nauce „od samego dou”, miaa due znaczenie wychowawcze, uczya ceni to, co zapracowane, zdobyte bez innej pomocy, jak duchowe wsparcie i dzielona z najbliszymi ambicja.
Maria i Teresa oswajay si z fizyk od najmodszych lat. Ojciec lubi opowiada o tym, co robi w laboratorium, co go akurat najywiej interesuje, take o swoich uczniach, ktrych mia wielu. Uczniowie, a i starsi wsppracownicy, przewijali si nieustannie przez dom profesora. Modsza crka miewaa czasami trudnoci z klaswkami z fizyki. Wtedy mama wkraczaa do gabinetu ze sowami: Marian zrb co, bo Teresa nie daje sobie rady. Ojciec cierpliwie tumaczy, mwic sobie pewnie w duchu, e w tej latoroli nastpczyni nie zyska. Z czasem ow doran pomoc przejmowa „chopiec” Teresy, dzisiejszy prof. Piotr Malecki.
Obie crki wyszy za m za kolegw, ktrych poznay w wanych yciowych okolicznociach. Fizyka bya jedn z barw ich wsplnych modzieczych przey, stajc si pniej drog Piotra, Krzysztofa i Marii, ktra stworzya dom, gdzie, jak zreszt w domu modszej siostry, powtarzaj si naukowe pasje i powiela atmosfera yczliwego dzielenia si wiedz oraz ciekawoci wiata.
Rozmow z przedstawicielami trzech pokole, toczon w domu, gdzie crki przyprowadzay swoich narzeczonych i mw, a wnuki duej lub krcej mieszkay, trudno byo utrzyma w chronologicznych rygorach. Raz po raz wpadao w ni wspomnienie zwizane z osob, ktra cae spotkanie ogniskowaa, ktrej kady z uczestnikw zawdzicza co istotnego.
Wnuk, pan dr Rybicki, powiada, e stara si naladowa dziadka w umiejtnoci cierpliwego suchania innych, choby nie mieli mu wiele do powiedzenia. Majc 10 lat zamcza go pytaniem, czy prawdopodobna moe by hipoteza o tym, i gwiazdy pulsujce s „sekretnym dzieem istot pozaziemskich”. Dziadek nie nazwa jej bzdur, ale tumaczy, e prawdopodobiestwo miaego pomysu jest bardzo mae. Kiedy chopiec spyta, czy moe wynosi jeden na dziesi, usysza, e jest znacznie mniejsze. Doszedszy w kolejnych ustpstwach do dziesiciu miliardw dowiedzia si od „uczciwego profesora fizyki”, e prawdopodobiestwo tego rzdu rzeczywicie jest moliwe.
Drugi wnuk, dzisiaj doktor fizyki, pilnie sucha rozmw przy rodzinnych obiadach, kiedy to mwiono take o „polityce fizycznej”, tj. o tym, jakie szanse maj modzi na samodzielny rozwj, co rzeczywicie decyduje o awansach naukowych w tym rodowisku, ktre przeszkody na drodze do publikacji trzeba koniecznie usun, w czym naladowa dobre orodki wiatowe... Zapamita sobie wyczuwalne w tych rozmowach napicie midzy wiatem teoretykw i „dowiadczalnikw” (wszyscy potomkowie profesora nale do tych drugich). Wyznanie, e jeszcze teraz na sowo „teoretyk” nieco si wzdraga, wywoao zgodny protest mamy i cioci, gdy ich ojciec nigdy rodowiska nie dzieli, skupiajc wok siebie zainteresowanych fizyk dowiadczaln, a rnice zda oraz wzajemne oceny problematyki badawczej pozostawiajc naukowym dyskusjom.
W domu przy ul. Wrzesiskiej, u pastwa Rybickich, odbyway si regularnie czwartkowe „kolacje z dziadkiem” i znw rozprawiano gwnie o fizyce, o ludziach zajmujcych si fizyk, ale te o innych ludzkich pasjach. Andrzej tak si osucha, e zdarzao mu si udawa studenta starszego roku przed modszymi kolegami z fizyki. Sto terminw, ktre wpaday w ucho przez lata, cakowicie wystarczao, eby ich przerazi.
Co czwartek od dawna odbywa si Krakowskie Konwersatorium Fizyczne, spotkanie „ochotnicze” fizykw ze wszystkich uczelni i instytutw. W latach 80. prof. Misowicz chodzi na nie w towarzystwie swoich ziciw, po czym razem udawali si na rodzinn kolacj do Rybickich. 13 maja roku 1982 pan Krzysztof Rybicki wygasza referat, domowa dysputa nieco si, w zwizku z tym, przeduya. Co nas tkno - wspomina po latach - eby ojca odprowadzi, poniewa trzynastego kadego miesica w stanie wojennym wieczorna Msza w. w kociele mariackim gromadzia tumy, co bywao powodem atakw si porzdkowych. Rodzinne grono fizykw, ju pod poczt gwn (niedaleko domu), milicja polaa z armatki wodnej. Im bliej Rynku, tym trudniej byo oddycha z powodu gazw zawicych. Po tej gorcej dyskusji o fizyce, po tej spokojnej kolacji, kiedy dalej rozmawialimy o rzeczach odlegych od dnia codziennego, wyjcie na ulice, w kby dymu, wybuchy petard, okrzyki komend i przebijajcy si przez ten haas Hejna Mariacki, to by czysty surrealizm. Do mieszkania ojca przy ul. Mikoajskiej nie udao si wej przez gsty dym. Wrcili do dzieci, ktre znacznie pniej uprzytomniy sobie, e Marian Misowicz drugi raz uszed z yciem z powanego zagroenia. Pierwszy raz we Lwowie, gdy mia 11 lat, drugi raz na 11 lat przed mierci.
Kiedy Maria i Teresa byy dziemi, w domu mwio si duo o historii, zwaszcza tej najwieszej, wojennej, ktra bya bardzo gbokim dowiadczeniem obojga rodzicw. Ojciec mia pogldy jednoznaczne i bardzo cile okrelone granice. Konsekwentnie odmawia namowom wstpienia do partii, a byway natarczywe, cznie z przesuchaniami w UB po mierci Stalina. W granicach dopuszczalnoci miecio si „dobro nauki polskiej”, ktre to sformuowanie byo w rodzinie synonimem ojcowskich pozytywnych poczyna w istniejcych warunkach. Profesor podejmowa rne dziaania organizatorskie, czsto pod wpywem swoich uczniw, zarazem przyjaci, i ze wzgldu na ich dobro, ktre stanowio dla warto wobec wielu wtpliwoci nadrzdn.
Z niema czci rodowiska naukowego podziela nadzieje na reformy zapowiadane przez ekip Edwarda Gierka. W 1972 roku zosta posem na Sejm. W wyborach na nastpn kadencj nie chcia startowa, jednak wanie modzi przyjaciele, wanie „dla dobra nauki”, namwili go na to. Crki zgodnie pamitaj, e tego bardzo aowa. Pani prof. Malecka mwi o ojcowskiej „yce spoecznej”, czasem w domu nazywanej „dziaack”. Wiedzia, e modym ludziom powinien stwarza warunki rozwoju naukowego, wysya ich za granic, pomaga w zdobywaniu stopni akademickich. Wiedzia te dobrze, e to wymaga kompromisw, stawania raz po raz na owej wykrelonej samemu sobie granicy dopuszczalnych ustpstw, ktra musiaa by tym wyraniejsza. Udao mu si wychowa due grono niezalenie mylcych ludzi.
Najstarszy wnuk Jan pamita z lat 80. coraz bardziej dramatyczne dyskusje przy rodzinnym stole - spotykano si zawsze na obiedzie, pniej okazj do rozmw stay si kolacje - kiedy dziadek stawia pytania, jak daleko naley i „dla dobra nauki” i bolenie mwi, e oto zblia si koniec ycia, a „cigle nie ma takiej Polski, jakiej zawsze pragnem”.
W poowie lat 80., kiedy odbywa si zjazd polskich fizykw w Gdasku, prof. Misowicz odwiedzi Lecha Was i odby z nim dug rozmow o sprawach podstawowych. Nastpne pokolenie, podchwytujc ten trop, zaangaowao si mocno w „Solidarno”.
Pani prof. Malecka wzia po ojcu umiowanie pracy naukowej, ktra w muzykologii wymaga podobnego podporzdkowania wszystkich mocy umysu i ducha, jak w fizyce, a take, w jakim stopniu, „dziaactwo”, gdy udziela si w yciu swojej uczelni, Akademii Muzycznej. Bya prodziekanem, dziekanem, prorektorem, organizuje rozmaite spotkania, konferencje, naley do rnych gremiw opiniujcych, decyzyjnych. Mniej ni siostra naladuje matk, ktra rwnie jest jej ideaem jako osoba osigajca harmoni midzy wasnymi pragnieniami i tym, co uznaa za nadrzdne w yciu: prowadzeniem domu, takiego wanie, jakim by dom rodzinny Teresy i Marii.
Panowaa w nim wyrozumiao dla dziecinnych czy modzieczych sabostek, dla powszednich przewinie, pod warunkiem, e nie zasaniano ich kamstwem. Wiadome byy granice, jakich przekroczy nie wolno, ale kad sytuacj pod tym wzgldem niebezpieczn rozwaano wsplnie, nigdy pochopnie nie osdzajc, mimo gorcych nieraz sporw, ktre dotyczyy sedna sprawy.
Rodzice i dziadkowie moich rozmwcw mieli wspln pasj, poza nauk, poza codziennym yciem domowym, jakkolwiek crki w niej uczestniczyy: Tatry (nierzadkie to w rodzinach inteligenckich, zwaszcza krakowskich). Dugi okres narzeczestwa przewdrowali wsplnie, od schroniska w Roztoce, przez Dolin Biaej Wody, na sowack stron. Marian zabiera lin, dla asekurowania troch nieostronej przyszej ony, cho nie byy to wspinaczki, ale „chodzenie turystyczne”. Maria i Teresa nie znay dugo innych wakacji jak w Bukowinie u zaprzyjanionych grali, dokd jechao si z pociel, garnkami, ksikami... Stamtd byy kilkudniowe wypady do grskich schronisk, a na co dzie poranna praca ojca i dugie spacery po obiedzie. Dopiero kiedy przyszli pastwo Rybiccy si poznali, Marysia Misowiczwna pierwszy raz pojechaa w Bieszczady.
Wnuk Jan jest ostatni osob, ktra bya z profesorem na Hali Gsienicowej. Nazywao si, e pomaga dziadkowi przygotowywa referat o ciekych krysztaach - Marian Misowicz by pionierem tej dziedziny, istnieje wielko fizyczna „Misowicz viscosity” - a naprawd byo przyjemnoci, zrobion wieo upieczonemu studentowi anglistyki. Referat zosta wygoszony na otwarciu midzynarodowego kongresu w Indiach w 1982 roku. Janek ukoczy anglistyk i zrobi doktorat z komputerowej analizy tumacze Trylogii na angielski.
Pod koniec spotkania z potomkami wielkiego fizyka wrcia kwestia przenoszenia duchowego dziedzictwa na kolejne pokolenia. Zgodzilimy si, nie majc monoci zmierzenia udziau w tym genw, e najwiksz rol ma przykad, codzienne obserwowanie wzorw, ze wiadomoci wymaga ze strony tych, ktrzy s wzorem, no i nieodzown chci, by wymaganiom sprosta. Zgodzilimy si te z czym, co dla gospodarzy spotkania byo i jest niezauwaalnie oczywiste, e to rozmowy, nieustannie toczony dyskurs, na rnych pitrach wanoci, ale zawsze o tym, co naprawd wane, stymuluj dojrzewanie zainteresowa, zaraaj pragnieniem, by taki dyskurs sta si codziennym zajciem, kieruj ku pracy polegajcej na stawianiu pyta i szukaniu odpowiedzi.
W drugim pokoleniu rodu ju uczonego pojawi si jeszcze jeden czynnik warunkujcy przeduanie tradycji i wzbogacajcy j. Trzeba o tym osobno opowiedzie.
Tekst powsta na podstawie audycji Rody uczone, nadanej w programie BIS Polskiego Radia S.A. w marcu 2002 r.