W „Przegl±dzie Politycznym” (nr 62/63) Jan Tomkowski w eseju Kryzys filologii zastanawia siê nad zjawiskiem upadku d±¿enia do tego, co mo¿na by nazwaæ osi±ganiem poziomu erudyty. Na tle tego eseju felietonista „Tygodnika Powszechnego” KB tytu³uje swój felieton Erudyci na wymarciu (nr 58).
Poniewa¿ od dziesi±tków lat jestem zaanga¿owany w proces kszta³cenia studentów, co prawda w uczelni technicznej, mam bezpo¶redni wp³yw nie tylko na ich wykszta³cenie zawodowe, ale tak¿e na ich postawê i, w mniejszym stopniu, na ich charaktery. Bezpo¶rednia obserwacja m³odzie¿y, przede wszystkim tej, która znajduje siê u koñca swojej kariery akademickiej, nasuwa szereg refleksji, pytañ i w±tpliwo¶ci. Tych pytañ i w±tpliwo¶ci nie ma do kogo kierowaæ, dlatego szukanie odpowiedzi odnosi siê tylko do w³asnych my¶li. Poniewa¿ publikacje, które wymieni³em na pocz±tku, dotykaj± tych w±tpliwo¶ci, sprowokowa³y mnie do zabrania g³osu w kwestii „wymierania erudytów”.
Od pewnego czasu zacz±³em zastanawiaæ siê nad sprawami ogólnego wykszta³cenia spo³eczeñstwa i tu pojawi³ siê problem, który nazwa³em erudycj± w wymiarze spo³ecznym. Dla w³asnych rozwa¿añ przyjmujê, ¿e erudycja w wymiarze spo³ecznym oznacza pewn± liczbê jednostek, które mog³yby byæ uznane za erudytów, wystêpuj±cych w okre¶lonej grupie spo³ecznej czy zawodowej.
Jest rzecz± oczywist±, ¿e wykszta³cenie wy¿sze ma wci±¿ olbrzymi wp³yw na zwiêkszanie siê erudycji w wymiarze spo³ecznym. Ale nie jest z pewno¶ci± ani czynnikiem koniecznym, ani wystarczaj±cym do uzyskania miana erudyty. Erudycji - jako wszechstronnej znajomo¶ci jakiego¶ przedmiotu, rozleg³ych wiadomo¶ci, gruntownego wykszta³cenia, oczytania, wiedzy ksi±¿kowej - nie osi±ga siê z chwil± ukoñczenia akademii. Lata pracy nad doskonaleniem swojej osobowo¶ci i wzbogacanie wiedzy prowadz± w przysz³o¶ci do uzyskania opinii erudyty sformu³owanej przez innych. Jakkolwiek wykszta³cenie nie jest czynnikiem decyduj±cym o poziomie cz³owieka i jego erudycji, tym niemniej mo¿e mieæ du¿e i istotne znaczenie.
W nastêpstwie przeobra¿eñ ekonomiczno-politycznych pojawi³y siê warunki nakazuj±ce obdarzenie ka¿dego, kto nie opiera siê zbyt mocno, dyplomem ukoñczenia wy¿szej uczelni. Entuzjastyczne doniesienia o znacznym wzro¶cie wska¼nika skolaryzacji w kraju nie uwzglêdniaj± poziomu wiedzy, inteligencji czy erudycji absolwentów. Istnienie wielkiej masy studentów w uczelniach ma tak¿e skutki ujemne. Gwa³towny wzrost liczby studiuj±cych, jak to wynika z prawa zale¿no¶ci pomiêdzy ilo¶ci± i jako¶ci± wytwarzanego produktu, si³± rzeczy ma olbrzymi wp³yw na obni¿enie poziomu wykszta³cenia. Ponadto, zarówno studiuj±cych, jak i w³adze uczelni jednoczy podobny stosunek do aktywno¶ci ¿ycia akademickiego. Po stronie ucz±cych siê dominuje prosty pragmatyzm. Pragmatyzm znajduje siê równie¿ w orbicie wyznaczania przez w³adze uczelni celów zwi±zanych z funkcjonowaniem akademii.
Na podstawie tego, co siê dzieje w uczelniach, mo¿na by zaryzykowaæ tezê, ¿e erudycja jest ju¿ zbyteczna, a gruntowne wykszta³cenie darem niepotrzebnym i niechcianym. W³a¶ciwym celem pobytu w uczelni okazuje siê byæ uzyskanie dyplomu, a do tego celu wiedzie misterna sztuka uzyskiwania zaliczeñ i pozytywnych ocen na egzaminach (Jan Tomkowski). Tezê tê odnoszê do znacznej wiêkszo¶ci uczelni, w tym przede wszystkim do uczelni technicznych, których tajniki ¿ycia akademickiego s± mi znane.
Je¿eli wykszta³cenie nie daje podstaw i nie zachêca do tego, aby staæ siê erudyt±, to rodzi siê pytanie, czy obecne warunki bytowania sprzyjaj± poszerzaniu wiadomo¶ci ogólnych i zawodowych, czy oczytanie i wiedza ksi±¿kowa mog± przekonywaæ do warto¶ci ich posiadania, czy wszystko, co dzieje siê dooko³a, mo¿e pobudzaæ i zwiêkszaæ imperatyw wewnêtrzny do stania siê m±drzejszym i lepszym? Na wszystkie te pytania jest odpowied¼ negatywna.
Charakteryzuj±c bardzo ogólnie obecne ¿ycie nominalnej inteligencji, nale¿y stwierdziæ, ¿e nastêpuje zanik zmys³u etycznego, zanik chêci szlachetnej rywalizacji, upadek smaku estetycznego i wra¿liwo¶ci na sztukê. Ponadto panuje skrajny relatywizm, a to powoduje, ¿e wszelkie interpretacje mog± byæ dopuszczone, ³±cznie z absurdalnymi i prostackimi.
¦wiat w swoim rozwoju cywilizacyjnym zmierza do prostoty, przejrzystej funkcjonalno¶ci i totalnej uniformizacji. Codzienne obcowanie z komputerem i internetowym nat³okiem informacji oraz zak³ócenia zwi±zków cz³owieka z technik± informacyjn±, wywo³ane radiem i telewizj±, tworz± szczególny nastrój podniecenia, oparty na splocie ró¿nego rodzaju nerwic. Ksi±¿ka z rzadka doczeka siê swojego amatora, a poezja w ogóle nie jest w krêgu zainteresowania kogokolwiek. Taka ogólna atmosfera ¿ycia wyklucza z otoczenia uznanie dla erudycji, a osoba o wielkiej wiedzy i szerokim wachlarzu zainteresowañ mo¿e byæ uznana przez otoczenie za nieszkodliwego maniaka. Czy wiêc m³ody cz³owiek, wkraczaj±cy w samodzielne intelektualne ¿ycie, bêdzie d±¿y³ do stania siê lepszym, m±drzejszym, do posiadania szerokiej wiedzy ogólnej? Odpowied¼ mo¿e byæ przecz±ca. Jednak nie wyklucza to istnienia jednostek nie podlegaj±cych tej regule, choæ one tylko potwierdz± tezê o intelektualnej szaro¶ci spo³eczeñstwa i zmniejszaj±cej siê erudycji w wymiarze spo³ecznym.
Mo¿na na tle tych rozwa¿añ postawiæ pytanie, czy warto w czasie studiów d±¿yæ do takiego modelu nauczania i kszta³towania osobowo¶ci studenta, aby mia³ on pe³ne podstawy osi±gniêcia w przysz³ym ¿yciu pozycji znawcy w swoim zawodzie i erudyty z racji wiedzy ogólnej? Pytanie to stawiam, maj±c na uwadze przede wszystkim studia techniczne. Odpowied¼ nie mo¿e byæ prosta i jednoznaczna. Postaram siê jednak w krótki sposób przedstawiæ w³asny pogl±d.
Na studiach technicznych mamy do czynienia z mas± studentów. Ogólnie prezentuje ona bardzo s³aby poziom przygotowania do studiów, jakkolwiek na poszczególnych kierunkach mo¿e on byæ ró¿ny. Kierunki studiów ciesz±ce siê popularno¶ci±, aktualnie modne, skupiaj± m³odzie¿ czasem bardzo dobrze przygotowan±. Jednak na znacznej wiêkszo¶ci kierunków technicznych studiuje m³odzie¿ s³abo przygotowana do studiów. Bywa czasem, ¿e w¶ród kandydatów na studia techniczne znajduje siê jednostka, która nie chcia³a studiowaæ w politechnice. Z szarej masy studentów - kandydatów na przysz³ych inteligentów - uczyniæ nale¿y magistrów in¿ynierów po piêciu latach przebywania w uczelni.
Bez wzglêdu na pragmatyzm uczelniany, z ca³ej masy studentów mo¿na uczyniæ jedynie masê magistrów in¿ynierów, która - co jest prawie pewne - nigdy nie wykroczy ponad poziom marnej przeciêtno¶ci intelektualnej i zawodowej. Nawet jednostki zdolne, znajduj±ce siê w tej masie, zostan± sprowadzone do poziomu szarego t³umu, powiêkszaj±cego liczbê absolwentów politechnik. Czy w takim przypadku wysi³ki uczelni, które zmierza³yby do zmiany sytuacji, s± uzasadnione? Nie, poniewa¿ poziomu wykszta³cenia magistrów in¿ynierów samym wysi³kiem uczelni nie mo¿na zmieniæ w sposób zasadniczy, choæby wprowadzono najnowocze¶niejsze techniki nauczania i atrakcyjne programy studiów. Bez zmiany cech materia³u pocz±tkowego materia³ wyj¶ciowy bêdzie zawsze wadliwy, bez wzglêdu na sposób jego traktowania i obróbki.
Pragnê tu z ca³± moc± podkre¶liæ, ¿e wina za niski poziom wiedzy absolwentów szkó³ ¶rednich i s³abe ich przygotowanie do studiów nie le¿y po stronie samej m³odzie¿y. Winien jest ca³y system edukacji w kraju, który do dzi¶ funkcjonuje jedynie dziêki scentralizowaniu wszelkich decyzji pochodz±cych od jednostek pañstwa i jednostek samorz±dowych. Analiza tego systemu nie jest jednak tematem tego opracowania. Pragnê w tym miejscu jedynie podkre¶liæ, ¿e jednym z oczywistych dowodów z³ego systemu edukacji w kraju jest powszechne zjawisko korepetycji, wystêpuj±ce ju¿ w przypadku najni¿szych poziomów nauczania i trwaj±ce przez ca³y edukacyjny okres, ³±cznie z przygotowaniem do studiów. Zjawisko korepetycji obejmuje jednak tylko te jednostki, które staæ na pokrycie jego wymagañ finansowych. Korepetycje ratuj± poziom wiedzy jednostek ambitnych i bogatych.
Taki stan nie mo¿e dalej istnieæ. Nie prowadzi bowiem do wykszta³cenia przysz³ej inteligencji spo³eczeñstwa ani do wychowania zdrowych moralnie obywateli pañstwa. Przeciwnie, wiedzie ku zapa¶ci moralnej, a w tej sytuacji dominacja prostego pragmatyzmu w¶ród nauczaj±cych i nauczanych wydaje siê byæ rzecz± naturaln±, odruchem samoobrony. W takiej sytuacji zmierzch erudycji spo³eczeñstwa bêdzie nastêpowa³ w szybkim tempie, a wtedy bezkszta³tne intelektualnie spo³eczeñstwo stanie siê ³atw± do zmanipulowania mas± jednostek.
W zmianê obecnego stanu edukacji spo³eczeñstwa powinny siê zaanga¿owaæ przede wszystkim w³adze pañstwowych uczelni akademickich. Inicjatywa jakichkolwiek zmian w systemie edukacji spo³eczeñstwa nie powstaje w agendach pañstwa, wype³niaj±cego obowi±zek edukacji spo³eczeñstwa. Dlatego odpowiedzialno¶æ za z³y stan poziomu wykszta³cenia spo³eczeñstwa, pomimo wzrastaj±cego poziomu skolaryzacji, powinni przej±æ ludzie stoj±cy na szczycie instytucji zapewniaj±cej kszta³cenie m³odzie¿y. Je¿eli to nie nast±pi, to przysz³o¶ci naszego narodu nie da siê przewidzieæ. Scenariusze mog± okazaæ siê zbyt ponure.
Prof. dr hab. in¿. Cezary Szczepaniak, konstruktor pojazdów, jest dyrektorem Instytutu Pojazdów Politechniki £ódzkiej i przewodnicz±cym Rady Naukowej Instytutu Transportu Samochodowego w Warszawie.