Przesz³o¶æ kulturalna, dziedzictwo twórczego wysi³ku my¶li i r±k pokoleñ o¿ywianych duchem wiary zakorzenionej w Ewangelii, to fundament to¿samo¶ci polskiego narodu. S³usznie Prymas Tysi±clecia wskazywa³ na potrzebê studiowania tego dziedzictwa, poznawania fundamentów, które przed tysi±cem lat by³y zak³adane pod natchnieniem, jakie z pokolenia na pokolenie niesie w sobie wspólnota Ko¶cio³a, zjednoczona wokó³ Chrystusa, pozostaj±ca pod natchnieniem Ducha ¦wiêtego, zmierzaj±ca do domu Ojca. Czy nie jest to pierwsze zadanie uniwersytetów? Czy tym bardziej nie jest to zadanie Uniwersytetu, który nosi imiê Prymasa Tysi±clecia? Jak stolica prymacjalna w Gnie¼nie stoi na stra¿y religijnej tradycji ¶w. Wojciecha, tak niech wasz Uniwersytet strze¿e kulturowej spu¶cizny, która w tej tradycji ma swoje ¼ród³o. B±d¼cie wierni wezwaniu Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego do troski o kulturê.
Wielokrotnie w ostatnim czasie mówi³em do przedstawicieli polskich uczelni wy¿szych o pal±cej potrzebie nie tylko formacji intelektualnej m³odego pokolenia, ale równie¿ kszta³towania w nim ducha zdrowego patriotyzmu, polegaj±cego w³a¶nie na nieustannym odkrywaniu korzeni w³asnej to¿samo¶ci ludzkiej, narodowej i religijnej oraz na wysi³ku wspó³tworzenia tego dziedzictwa, z którego wyrasta rzeczywisto¶æ dnia dzisiejszego. ¦wiadomo¶æ tego, kim jestem, i umiejêtno¶æ brania odpowiedzialno¶ci za to, kim jestem, pozwoli kolejnym pokoleniom m³odych Polaków z pe³nym otwarciem, ale bez poczucia zagubienia, czerpaæ z bogatego dziedzictwa kultury europejskiej i ¶wiatowej. Pozwoli im oddzieliæ prawdziwe, ponadczasowe warto¶ci ludzkiego ducha od przemijaj±cych namiastek dobra, przybieraj±cych kszta³t kulturowego imperatywu wspó³czesno¶ci.
Z przemówienia Papie¿a do delegacji Uniwersytetu Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego w Warszawie, 15 XII 2001 r.
W naszej epoce trzeba na nowo odkryæ wiê¼ ³±cz±c± Ko¶ció³ i uniwersytet. Ko¶ció³ bowiem nie tylko odegra³ decyduj±c± rolê w zak³adaniu pierwszych uniwersytetów, ale by³ przez wiele stuleci „ku¼ni±” kultury i do dzi¶ stara siê pe³niæ tê funkcjê za po¶rednictwem uniwersytetów katolickich i poprzez ró¿ne formy obecno¶ci w wielkim ¶rodowisku uniwersyteckim. Ko¶ció³ ceni uniwersytet jako jeden z tych „warsztatów pracy, przy których powo³anie cz³owieka do poznania i konstytutywny zwi±zek samego cz³owieczeñstwa z prawd± jako celem poznania staje siê codzienn± rzeczywisto¶ci±” tak wielu profesorów, m³odych badaczy i rzeszy studentów.
(...) Dziêki darowi wiary spotkali¶my Tego, który wypowiada te zdumiewaj±ce s³owa: „Ja jestem prawd±” (J 14, 6). Jezus jest prawd± wszech¶wiata i historii, sensem i przeznaczeniem ludzkiego ¿ycia, fundamentem ca³ej rzeczywisto¶ci. Wy, którzy przyjêli¶cie tê prawdê jako powo³anie i pewnik swojego ¿ycia, powinni¶cie ukazaæ zasadno¶æ tego wyboru równie¿ w waszym ¶rodowisku i w waszej pracy na uniwersytecie. Trzeba zatem postawiæ sobie pytanie: jaki wp³yw wywiera prawda Chrystusa na wasze studia, badania, poznawanie rzeczywisto¶ci, na integraln± formacjê osoby? Zdarza siê, ¿e niektórzy, równie¿ ci, którzy mówi±, ¿e s± chrze¶cijanami, na uniwersytecie zachowuj± siê tak, jakby Bóg nie istnia³. Chrze¶cijañstwo nie jest po prostu subiektywnym wyborem opcji religijnej, w gruncie rzeczy irracjonalnym i dotycz±cym sfery ¿ycia prywatnego. Jako chrze¶cijanie mamy obowi±zek dawaæ ¶wiadectwo o tym, co stwierdza Sobór Watykañski II w Konstytucji Gaudium et spes: „Wiara bowiem o¶wietla wszystko nowym ¶wiat³em, ukazuje Boski zamiar co do ca³o¶ciowego powo³ania cz³owieka i dlatego kieruje umys³ ku rozwi±zaniom w pe³ni ludzkim” (n. 11). Musimy ukazywaæ, ¿e wiara i rozum nie s± ze sob± sprzeczne, lecz przeciwnie, ¿e „wiara i rozum s± jak dwa skrzyd³a, na których duch ludzki unosi siê ku kontemplacji prawdy” (Fides et ratio, Wstêp).
Jeste¶cie uczniami i ¶wiadkami Chrystusa na uniwersytecie. Fragment przes³ania Jana Paw³a II do uczestników VIII Miêdzynarodowego Forum M³odzie¿y, 25 marca 2004.
Na was zatem - na ludziach kultury i nauki - bardziej ni¿ na kimkolwiek innym spoczywa odpowiedzialno¶æ za to, by ludzka my¶l nie zamyka³a siê na rzeczywisto¶æ Tajemnicy.
Ta powinno¶æ nie zostaje na was na³o¿ona z zewn±trz, jakby po to, by utrudniæ wasze poszukiwania i ograniczyæ wolno¶æ, ale w rzeczywisto¶ci jest konsekwencj± samej logiki my¶lenia.
Kiedy cz³owiek my¶li, do¶wiadcza swojej ograniczono¶ci, u¶wiadamia sobie, ¿e nie jest prawd±, ale ¿e wrêcz musi jej szukaæ jakby po omacku. Zarazem przeczuwa, ¿e jego poszukiwania nie mog± i nie powinny siê ograniczaæ do ma³o znacz±cych i ograniczonych celów, jako ¿e potê¿na si³a popycha je coraz wy¿ej, ku nieskoñczonemu.
Porywaj±ca przygoda my¶lenia zawiera siê w tej podstawowej dynamice, która stawia cz³owieka miêdzy ¶wiadomo¶ci± w³asnych ograniczeñ a potrzeb± absolutu. Dlatego gdy cz³owiek „my¶li g³êboko”, zachowuj±c dyscyplinê rozumu i uczciwo¶æ serca, wchodzi na drogê, na której mo¿e spotkaæ Boga.
Je¶li tak jest, to s³usznie mo¿na zapytaæ, dlaczego tak wielu by³o my¶licieli, którzy dali pocz±tek najbardziej systematycznym i radykalnym negacjom Boga?
Ko¶ció³ umie odpowiedzieæ na to niepokoj±ce pytanie: choæ to prawda, ¿e sam rozum mo¿e doj¶æ do poznania Boga, w obecnym stanie ludzko¶ci, ska¿onej grzechem, ten¿e rozum jest dotkniêty wielk± s³abo¶ci± (por. Katechizm Ko¶cio³a Katolickiego, 37). My¶lenie nie jest izolowanym procesem dokonuj±cym siê w mózgu, ale pozostaje g³êboko zwi±zane z egzystencjalnym do¶wiadczeniem cz³owieka.
Je¶li zatem pragnie siê, by my¶lenie wyda³o swe najdojrzalsze owoce, zw³aszcza w sferze poszukiwañ prawd metafizycznych, nale¿y kultywowaæ etykê my¶lenia, która nie ma jedynie strzec jego logicznej poprawno¶ci, ale winna w³±czaæ czynno¶ci umys³u w klimat duchowy pe³en pokory, szczero¶ci, odwagi i uczciwo¶ci, ufno¶ci, uwagi po¶wiêconej bli¼nim i otwarcia siê na Tajemnicê. Ta ogólna etyka „my¶lenia” nie zwalnia od trudu poszukiwania, ale je u³atwia i wspomaga, a w sprawach dotycz±cych Tajemnicy wrêcz nadaje mu kierunek, a to dziêki wewnêtrznej wiêzi miêdzy verum i bonum, które w Bogu s± to¿same z samym Jego istnieniem.
Z przemówienia na spotkaniu Jana Paw³a II z przedstawicielami ¶wiata kultury i nauki, 5 wrze¶nia 1993 - Wilno.
M³odzi przedstawiciele ¶rodowisk uniwersyteckich, „wo³ajcie” ¶wiadectwem waszej wiary! Nie zadowalajcie siê ¿yciem przeciêtnym, pozbawionym wznios³ych idea³ów, nastawionym tylko na osi±gniêcie krótkotrwa³ych korzy¶ci. Nie szczêd¼cie wysi³ków, by uniwersytet by³ godny cz³owieka i by równie¿ dzisiaj umia³ w sposób krytyczny s³u¿yæ spo³eczeñstwu.
Europa potrzebuje nowego zaczynu intelektualnego, zdolnego ukazywaæ wzorce ¿ycia opartego na dyscyplinie, zaanga¿owaniu i po¶wiêceniu, prostego w s³usznych d±¿eniach, szczerego w ich realizacji i przejrzystego w sposobie postêpowania. Konieczna jest nowa odwaga my¶lenia, które musi byæ wolne i twórcze, gotowe odpowiadaæ w perspektywie wiary na pytania i wyzwania, jakie stawia ¿ycie, aby jasno ukazywaæ ostateczne prawdy o cz³owieku.
Z homilii Jana Paw³a II w czasie mszy ¶w. dla ¶rodowisk akademickich Rzymu, 11 XII 2002.
Uniwersytet, stwarzaj±c mo¿liwo¶ci rozwoju nauk humanistycznych, mo¿e pomóc w takim oczyszczaniu pamiêci, które nie zapoznaje krzywd i win, ale pozwala przebaczaæ i prosiæ o przebaczenie, a potem otwieraæ umys³ i serce na prawdê, dobro i piêkno, które stanowi± wspólne bogactwo i które zgodnie nale¿y pielêgnowaæ i rozwijaæ. Nauki ¶cis³e te¿ mog± s³u¿yæ dzie³u jednoczenia. Wydaje siê nawet, ¿e dziêki temu, i¿ wolne s± od za³o¿eñ filozoficznych, a zw³aszcza od ideologii, mog± to zadanie wype³niaæ w sposób bardziej bezpo¶redni. Owszem, ró¿nice mog± siê pojawiaæ w odniesieniu do etycznej oceny badañ i nie mo¿na ich lekcewa¿yæ. Niemniej, je¶li badacze uznaj± pryncypia prawdy i dobra wspólnego, nie bêd± wzbraniaæ siê od wspó³pracy w poznawaniu ¶wiata w oparciu o te same ¼ród³a, podobne metody i wspólny cel, którym jest czynienie sobie ziemi poddan±, zgodnie z zaleceniem Stwórcy (por. Rdz 1, 28).
Dzi¶ wiele mówi siê o chrze¶cijañskich korzeniach Europy. Je¶li ich znakiem s± katedry, dzie³a sztuki, muzyki i literatury, to przemawiaj± one niejako w milczeniu. Uniwersytety mog± mówiæ o nich na g³os. Mog± przemawiaæ jêzykiem wspó³czesnym, zrozumia³ym dla wszystkich. Owszem, ten g³os mo¿e nie byæ przyjmowany przez tych, których og³usza ideologia laicko¶ci naszego kontynentu, ale to nie zwalnia ludzi nauki, wiernych historycznej prawdzie, od zadania dawania ¶wiadectwa przez solidne zg³êbianie tajników wiedzy i m±dro¶ci, która wyros³a na ¿yznej glebie chrze¶cijañstwa.
Z przemówienia Jana Paw³a II do delegacji Uniwersytetu Opolskiego, 17 II 2004.
Przez wieki uniwersytety kszta³towa³y duchow± postaæ obecnej Europy, a chrze¶cijañskie przes³anie Dobrej Nowiny tworzy³o w nich klimat otwarcia na prawdê, dobro i piêkno. Pozwala³o to odkrywaæ warto¶ci humanistyczne niezbêdne dla integralnego rozwoju osoby ludzkiej i kszta³towania cywilizowanych spo³eczeñstw. Równie¿ dzi¶ uniwersytety zakorzenione w tej wielkiej tradycji historycznej podejmuj± odpowiedzialne zadanie budowania nowej Europy, w której akademicka wolno¶æ i krytyczna refleksja maj± s³u¿yæ budowaniu bardziej ludzkiego ¶wiata. Etos akademicki, nawi±zuj±cy do chlubnej tradycji dziejów, kieruje uwagê m³odego pokolenia ku warto¶ciom, które wychodz± daleko poza sferê konsumpcji podporz±dkowanej prawom rynku. O kszta³towanie w studentach postaw wra¿liwych na te warto¶ci od dawna troszcz± siê zarówno duszpasterze akademiccy, jak i ¶rodowiska profesorów nawi±zuj±cych do najpiêkniejszej tradycji mistrzów.
Obecny czas g³êbokich przemian kulturowych niesie szczególne wyzwanie dla ¶rodowisk akademickich. Stoi przed nimi zadanie, by do³o¿yæ wszelkich starañ, aby dominacja technologii i my¶lenia pragmatycznego nie prowadzi³a do zaniedbania tych warto¶ci duchowych, które w istotny sposób wp³ywa³y na kszta³t kultury europejskiej. ¦rodowiskom akademickim Europy powierzona jest szczególna troska o warto¶ci, które odgrywa³y podstawow± rolê w twórczym dialogu pomiêdzy logosem racjonalnych interpretacji nauki a ukazywanym przez chrze¶cijañstwo logosem sensu i integralnej prawdy ukazuj±cej duchow± wielko¶æ ¶wiata ludzkiej kultury. Trzeba, aby w kulturze europejskiej ten dialog by³ wci±¿ kontynuowany. Mo¿na w niej bowiem zauwa¿yæ niepokoj±c± „utratê pamiêci i dziedzictwa chrze¶cijañskiego, której towarzyszy swego rodzaju praktyczny agnostycyzm i obojêtno¶æ religijna, wywo³uj±ca u wielu Europejczyków wra¿enie, ¿e ¿yj± bez duchowego zaplecza, niczym spadkobiercy, którzy roztrwonili dziedzictwo pozostawione im przez historiê” (Ecclesia in Europa, 7).
Z listu Jana Paw³a II do rektorów uniwersytetów europejskich uczestnicz±cych w kongresie w Lublinie, 24 kwietnia 2004.