Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Rody uczone (103)


Ka¿dy cz³owiek do¶wiadcza kultury od pocz±tku do koñca ¿ycia, jednak¿e intensywno¶æ i ¶wiadomo¶æ tego zale¿± od mnogo¶ci oraz ró¿norodno¶ci do¶wiadczeñ.

Wysoko nad gleb±

Magdalena Bajer
W rodzinach inteligenckich przychodzi³y na ¶wiat postaci szybko rosn±ce ponad intelektualny horyzont swoich czasów. Przekraczaj±ce ca³y zasób tradycji, z jakiej mog³y czerpaæ, wszystk± ¿yzno¶æ duchowej gleby, która je karmi³a. W takich przypadkach zastanawiamy siê nad nierozstrzygniêtym (pewnie nierozstrzygalnym) pytaniem o relacjê: geny – ¶rodowisko, co okazuje siê o wiele mniej interesuj±ce ni¿ biografie wyj±tkowych jednostek. Mnie interesuj± rody, zatem poszuka³am wiadomo¶ci o domu Bronis³awa Malinowskiego – jednego z najwiêkszych... tu zastanawiam siê nad okre¶leniem przypisuj±cym go dyscyplinie czy dziedzinie nauki. Niech to bêdzie badacz kultury, choæ antropologia, etnologia, etnografia, religioznawstwo, historia, filozofia maj± prawo doñ siê przyznawaæ. Okaza³o siê szybko, ¿e trzeba i warto zobaczyæ tak¿e szersze, pozarodzinne otoczenie, bo zwi±zki z nim wiele mówi± o bohaterze. Michael Young, amerykañski biograf Malinowskiego, odkry³ nie tak dawno krótki tekst badacza, który by³, jak siê okaza³o, napisanym po angielsku w latach 30. ubieg³ego wieku konspektem ksi±¿ki Kultura jako do¶wiadczenie osobiste. Ksi±¿ka nie powsta³a, a z konspektu warto przytoczyæ fragmenty. Przywo³uj± ex post do¶wiadczenia ch³opca kilkuletniego, który z matk± spêdza³ d³ugie letnie okresy w odciêtej od ¶wiata karpackiej wiosce i nieco starszego ch³opca – z krakowskich profesorskich salonów. „Rodzina [tubylcza – M.B.] by³a prosta, szczera i surowa. W niedzielê odbywa³y siê zebrania familijne, na których trudne sprawy – awantury i problemy zwi±zane z p³ci± – by³y rozwi±zywane z patriarchaln± rozwag± pod star± grusz±. (...). W Krakowie mieszkali¶my w starym kamiennym budynku, bêd±cym w³asno¶ci± uniwersytetu. By³o to ¿ycie ubogo−dystyngowane, do tego w bardzo kulturalnym ¶wiecie, nie bez godno¶ci i honoru. (...) Tak wiêc nim skoñczy³em osiem lat, ¿y³em w dwu zupe³nie ró¿nych ¶wiatach kulturowych, mówi±c dwoma ró¿nymi jêzykami, jedz±c dwa ró¿ne rodzaje jedzenia, stosuj±c dwa ró¿ne sposoby zachowania siê przy stole, posiadaj±c dwa ró¿ne rodzaje wra¿liwo¶ci i og³ady, uczestnicz±c w dwóch rodzajach rozrywek”. My¶lê, ¿e talentem, rozwiniêtym w bardzo wysokim stopniu, nale¿y t³umaczyæ tê interpretacjê po latach, ale i po licznych do¶wiadczeniach kulturowych w¶ród ludów pierwotnych. Ka¿dy cz³owiek do¶wiadcza kultury od pocz±tku do koñca ¿ycia, jednak¿e intensywno¶æ i ¶wiadomo¶æ tego zale¿±, jak s±dzê, od mnogo¶ci oraz ró¿norodno¶ci do¶wiadczeñ. Obie dane by³y przysz³emu badaczowi ju¿ w dzieciñstwie. W domu pañstwa Malinowskich mówiono i czytano po francusku, ¶piewano z upodobaniem francuskie piosenki, pielêgnowano frankofilstwo, które jedynak okre¶li³ pó¼niej jako „fa³szywe i nierealistyczne”, uznaj±c zarazem za swoje „trzecie medium kulturowe”.

konserwa i awangarda

Biografia ojca jest klasycznym przyk³adem rodowodu polskiej inteligencji. Rodzina ziemiañska z Lubelszczyzny utraci³a maj±tek wskutek represji zaborców, ale te¿ w³asnej niegospodarno¶ci, i przenios³a siê do Lublina. Lucjan Malinowski musia³ zarabiaæ na szkoln± edukacjê, przerywaj±c j± z braku ¶rodków. Ukoñczywszy jednak gimnazjum (z najwy¿szymi ocenami ze wszystkich przedmiotów) wst±pi³ do otwartej w³a¶nie Szko³y G³ównej w Warszawie i skoñczy³ studia na Wydziale Historyczno−Filologicznym w roku 1867. Brat Alfons by³ w Warszawie znanym pediatr±. Lucjan uzupe³nia³ nauki w Berlinie, Jenie, Petersburgu i Moskwie, po¶wiêcaj±c siê dialektologii i prowadz±c badania na ¦l±sku oraz Spiszu. Pierwsze sta³y siê pó¼niej podstaw± doktoratu obronionego w Lipsku. Od 1870 roku zwi±zany by³ do koñca ¿ycia z Krakowem, poza krótk± przerw± na nauczycielsk± pracê w stolicy Królestwa. Po powrocie uczy³ polskiego i jêzyków klasycznych w gimnazjum ¶w. Anny, kontynuuj±c studia w UJ, gdzie po kilku latach obj±³ Katedrê Filologii S³owiañskiej. Lucjana Malinowskiego historycy nauki nazywaj± „ojcem polskiej dialektologii”, czego zasadno¶æ, poza publikacjami, po¶wiadczaj± postaci uczniów, m.in. Jana Bystronia i Kazimierza Nitscha. Tê specjalno¶æ syn niejako rozszerzy³ na inne obszary zró¿nicowañ, ju¿ nie tylko regionalnych, ale cywilizacyjnych, w humanistycznym rozumieniu tego s³owa. Bronis³aw urodzi³ siê czwartego kwietnia 1884. Rodzice mieszkali wtedy w budynku Bursy Akademickiej, której ojciec by³ tzw. seniorem, czyli opiekunem z ramienia uniwersytetu. Czynnikiem ró¿nicuj±cym klimat krakowsko−profesorski by³y czêste kontakty z warszawsk± rodzin± matki i pobyty w górach, konieczne z uwagi na s³abe zdrowie dziecka. W 1890 pañstwo Malinowscy wybudowali w Zakopanem dom, co otworzy³o epokê do¶wiadczeñ kulturowych w tym szczególnym miejscu, zwanym w latach zaborów „czwart± czê¶ci± Polski”. Uniwersytet Jagielloñski by³ w koñcu XIX wieku zarówno ostoj± konserwatyzmu, reprezentowanego g³ównie przez historyczn± Szko³ê Krakowsk±, jak i my¶li daleko wyprzedzaj±cej niektóre osi±gniêcia ¶wiatowe, zw³aszcza w obrêbie najogólniej traktowanego przyrodoznawstwa. Przy tytu³omanii i przestrzeganiu hierarchii szczebli akademickich, przy wtórze salonowych arbitra¿y, uprawianych przez panie profesorowe, toczy³y siê autentyczne, p³odne intelektualnie dysputy i wykuwa³y koncepcje dotycz±ce materialnego oraz duchowego ¶wiata.

„nowocze¶ni”

Otrzymawszy wiadomo¶æ o ¶mierci matki, Bronis³aw Malinowski pisa³ do narzeczonej: „By³a pierwsz± osob± maj±c± na mnie wp³yw w dzieciñstwie. I w m³odo¶ci, po³o¿y³a podstawy wszystkiego, co posiadam w sensie umys³owym. Ale mia³a zupe³nie inny charakter: jej umiejêtno¶æ kochania i g³êbia jej uczuæ, ich sta³o¶æ i intensywno¶æ by³y ogromne. (...) Wspiera³a mnie i pomaga³a mi przy ostatniej ksi±¿ce, któr± napisa³em (po polsku) wiosn± 1914”. Pani Józefa z £±ckich bardzo siê interesowa³a gronem przyjació³ swego syna, umacniaj±c te przyja¼nie, które uwa¿a³a za szczególnie warto¶ciowe. W gimnazjum uczy³a siê razem z nim a¿ do czwartej klasy, a kiedy przed matur± zachorowa³ na oczy, czyta³a mu podrêczniki. „Bronio” mia³ celuj±ce stopnie, choæ bardziej od zadañ domowych poci±ga³y go dyskusje z Józefem Litwiniszynem, szkolnym koleg±, pó¼niej znanym in¿ynierem górnictwa, o dzie³ach Montaigne’a i Emersona, o przysz³ym ¿yciu i powo³aniu do nauki, czego obaj byli zupe³nie pewni. Krakowsko−zakopiañskie przyja¼nie pokazuj±, jak formowa³o siê w krêgach najstarszego uniwersytetu ¶rodowisko sprzyjaj±ce, a z czasem rozwijaj±ce nowoczesne pr±dy w nauce, sztuce, my¶leniu o spo³eczeñstwie. Nale¿eli doñ m.in.: Leon Chwistek, Tadeusz Boy−¯eleñski, Stanis³aw Ignacy Witkiewicz (Malinowski sta³ siê pierwowzorem jednego z bohaterów 622 upadków Bunga), Jan Kasprowicz, Aniela Zagórska (znakomita t³umaczka Conrada) i jej siostra, ¶piewaczka, Karola, matematyk W³adys³aw ¦lebodziñski. Wszyscy ci m³odzi ludzie ¶ledzili i ch³onêli nowe pr±dy – w filozofii empiriokrytycyzm, w nauce pozytywizm, w sztuce formizm – dyskutuj±c ze sob±, umacniaj±c w³asne postawy poprzez wymianê argumentów, wzajemne próbowanie si³ umys³u i ducha. Wyra¼nej dystynkcji nauka – sztuka nie stosowano. Bronis³aw Malinowski uchodzi³ równie¿ za artystê i pisa³ wiersze w manierze m³odopolskiego kabaretu. Warto przywo³aæ urywek tej poezji, o jak± nie podejrzewamy na ogó³ ¶wiatowej miary uczonego: Lecz tylko z w³asnej mêki poznasz dzieje, Przez które dusza wybrana przej¶æ musi, Dopiero wówczas prawda Ci zadnieje, Do której pominiêcia ¿ycie kusi, Wówczas ju¿ jasno przed Tob± widnieje, Jak w±¿ wszechw³adzy ofiarê sw± dusi: Niezrozumia³o¶æ najg³êbszych praw bytu Przetapia w grozê niemego zachwytu (wiersz dla przyjaciela, Tadeusza Nalepiñskiego, poety i publicysty)

ku ¼ród³om

Lucjan Malinowski
W 1901 autor tych rymów wst±pi³ na Wydzia³ Filozoficzny, który wówczas obejmowa³ nauki ¶cis³e, obok filologii, historii i, naturalnie, filozofii, gdzie akurat ta ostatnia by³a w zastoju. Na pocz±tku mocno po¶wiêca³ siê... matematyce. Po skoñczeniu studiów pojecha³ po dalsze nauki do Lipska i Londynu. Maj±c ju¿ doktorat z filozofii (UJ 1908), uzyska³ tytu³ doktora nauk uniwersytetu londyñskiego (w 1916). Po sze¶ciu latach zosta³ docentem antropologii w London School of Economics and Political Sciences tej¿e uczelni. Antropologia by³a na pocz±tku XX wieku nauk± m³od±, po której wiele sobie obiecywano. Umys³ wytrenowany w swobodnych dyskusjach, wszechstronnie otwarty, z bezb³êdnym wyczuciem tego, co wa¿ne, ciekawe, bogate w wielorakie perspektywy, skierowa³ siê ku tej szerokiej dziedzinie. Wyk³ada³ j± Bronis³aw Malinowski w Londynie na pocz±tku lat 20., obejmuj±c kolejno katedry uniwersyteckie z antropologi± w nazwie, zwykle z dodatkiem: spo³eczna. W latach 1930−38 kierowa³ Instytutem Kultur i Jêzyków Afryki, po czym przeniós³ siê do Yale University w New Haven, i tam, do ¶mierci w roku 1942, prowadzi³ Katedrê Antropologii Spo³ecznej. Na lata I wojny ¶wiatowej przypad³y wyprawy naukowe na Now± Gwineê i Wyspy Triobranda, uwieñczone wynikami, które zasadniczo odmieni³y kierunek rozwoju nauk o cz³owieku, wprowadzaj±c w ich paradygmat pojêcie funkcji jako narzêdzia poznania, a badaczowi przynios³y ¶wiatow± s³awê. Trzy lata temu ukaza³ siê, po raz pierwszy w ca³o¶ci, Dziennik w ¶cis³ym znaczeniu tego wyrazu Bronis³awa Malinowskiego. Jest to w³a¶ciwie ksi±¿ka naukowa, choæ tyle samo argumentów maj± ci, którzy stawiaj± Dziennik w rzêdzie dzie³ literackich. Zaczyna siê na pocz±tku roku 1908, kiedy autor pojecha³ na Wyspy Kanaryjskie. „– Program minimum: wzmacnianie woli (fizjologiczne). Ergo asceza, panowanie nad kojarzeniami, panowanie nad wra¿eniami. Ten stan ci±g³ej czujno¶ci, napiêcia (szarpania), walki, karno¶ci jest mi sam w sobie wy¿sz± form± ¿ycia, która mi obecnie znacznie bardziej odpowiada”. Dalej mamy zapiski lipskie, angielskie, zakopiañskie, mailuskie (Australia). Ostatnie s± z roku 1918 w Zeszycie triobrandzkim: „Wszystko przenikniête Mam±: budzê siê co chwila. Nad ranem zatopiony w smutku. Idê na drogê i p³aczê – Nagle przeb³yski rozumienia, wizja przesz³o¶ci. ¯ycie przeszyte strza³± ¿alu, wyrzutów sumienia, rzeczy niepowrotnych – Drobne szczegó³y i pami±tki, bielizna, któr± mi Mama da³a na wyprawê. Ci±g³e wspomnienia i asocjacje”. Bronis³aw Malinowski notuje w³asne stany emocjonalne, wra¿enia, skojarzenia, sny i odmiany intensywno¶ci prze¿yæ w bardzo ró¿nym otoczeniu kulturowym, z naukow± precyzj±. Czyni je przedmiotem badania, niekiedy eksperymentu psychologicznego, konfrontuj±c z elementami tradycji, mitów – tych zapamiêtanych i tubylczych. Jego dzie³o sk³ada siê z pierwszego opisu ludów zamieszkuj±cych Melanezjê, ale przede wszystkim z interpretacji ich ¿ycia codziennego, wyró¿niaj±cej istotne czynniki kultury: jêzyk, moralno¶æ, religiê, wyobra¿enia zbiorowe...
Cytaty w tek¶cie za: Bronis³aw Malinowski, Dziennik w ¶cis³ym znaczeniu tego wyrazu, wstêp i opr. Gra¿yna Kubica, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje