Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Szkieko w oku


MINISTROWI KULTURY

Piotr Mldner−Nieckowski
To znana anegdota. Pisarze czsto j opowiadaj, bo wielu naprawd przeyo takie zdarzenie. Pocig. W przedziale jaka Pani rozpoznaje znanego autora, ktrego widziaa na okadce znanej ksiki, i nie daje mu doj do sowa, poniewa ma co wanego do opowiedzenia. Nieznani nie dopuszczaj do gosu znanych. Znani jednak s wywiczeni i wiedz, e lepiej w takich sytuacjach milcze. Takie podejcie przynosi nieznanym ulg, mog si wreszcie wygada, popisa, pokaza, a nawet pouczy. A nu znany zapamita nieznanego i uczyni z niego znanego, a nu nieznany wpynie na znanego tak, jak nigdy dotd nie udao mu si na nikogo wpyn? Niech w naszym wypadku Pani ma autorowi do opowiedzenia niezwyk histori swojego ycia, tak niesychan i fantastyczn, e, zdaniem tej Pani, nadaje si na scenariusz, a moe i na Nobla. Mona przysic, e jest to historia genialna, a tym samym moe i Pani jest nie byle kim. Wic opowiada. Rzecz jest nawet zajmujca, ale tylko tu, w przedziale pocigu relacji Woomin – Tuszcz, kiedy nie ma nic do roboty. Pisarz usiuje zapamita. Spali si dom, w ktrym na strychu by przechowywany kupon totolotka. Kiedy poar ugaszono, waciciel kuponu dostaje SMS, e trafi wszystkie sze numerw, co oznacza jakie dwa miliony zotych z kawakiem. Ale nawet gdyby nie byo tych milionw, kawaek te by co znaczy, mniej wicej tyle, co samochd. Oczywicie, rodzina jest wcieka na milionera, e tak gupio schowa w kupon i ze zoci sprzedaje pogorzelisko bezdomnemu za puszk piwa. Byy bezdomny wprowadza si do ocalaej piwnicy, gdzie w blaszanym pudeku znajduje kupon, w zasadzie nietknity, z przypalonym rogiem, a e byy bezdomny gupi nie jest, postanawia sprawdzi, czy ten papier ma jak warto. Jako si okazuje, e ma, i to dwch milionw z groszami. Nawet gdyby te miliony przepady, grosze te miayby swoj warto, ale to w tej sytuacji nie ma adnego znaczenia, bo miliony naturalnie jak najbardziej s. Byy bezdomny w tym momencie staje si byym biednym i wraca do ony, ktra ongi wygnaa go z domu za to, e jest nieudacznikiem. Ta przyjmuje go z otwartymi ramionami, bo przecie jej byy m jest teraz ju tylko byym nieudacznikiem, a tacy s warci wicej ni cay tabun nieudacznikw biednych i bezdomnych. Teraz, jako bogacz, moe opiekowa si maonk i dawa jej szczcie. I t on jest wanie ta Pani, ktra to opowiada, a jedzie do Tuszcza, eby zaatwi pozwolenie na odbudow spalonego domu, ktrego staa si wspwacicielk, oczywicie wraz z odzyskanym mem. I Pani koczy w te sowa: „No i co pan na to? Niech pan to natychmiast opisze i wyda ksik, a ja nawet nie chc ani grosza, daj to panu gratis. To jest historia prawdziwa, bo to jest historia z mojego ycia, to mj m z moim totolotkiem”. Prawdziwy autor musiaby w tym momencie ziewn. Usysza niewiele, waciwie prolog, pocztek dziea, a mwic fachowo, ekspozycj. Pisarz musiaby si powanie zastanowi, co z tym fantem robi dalej, jak rozwin tak zaczte dzieje powieciowe (scenariuszowe), eby miay cie sensu. Do czego to ma prowadzi, jaki ma by cel pisania. Z takich prologw jest zbudowana niemal caa komercyjna produkcja filmowa i ksikowa, sprzedajca si wietnie. A to jest mylce. Historyjki typu „deus ex machina” nic bowiem nie wnosz, opowiadaj w kko to samo: diabeek wyskoczy z pudeka i stao si co nieprawdziwego (wygrana i powrt ma). ycie stale dostarcza faktw artystycznie nieprawdziwych, bo przypadkowych, w ktre aden widz i czytelnik nie wierzy. Jeli autor nie wie, co zrobi z bohaterem, to wypuszcza diabeka z pudeka, na przykad kae doniczce spa z drugiego pitra na gow albo zabkanej kuli trafi w serce. Nie chc przez to powiedzie, e sztuka pisania polega tylko na wymylaniu zdarze nieprzypadkowych, ale z ca pewnoci jest ono podstaw warsztatu pisarskiego. Pani z pocigu wyranie si to nie udao, ale to nie ona pisaa. Napisao ycie. Gdyby pisarz by brutalny, musiaby (ziewajc) powiedzie, e to nie ma sensu, jest nudne i ogupiajce. Jeli jednak bdzie grzeczny i zapaa pasj dydaktyczn, wyjani, e fabuki napisane przez ycie s ciekawe tylko dla osb, ktre takie zdarzenia przeyy. Nikt prcz nich nie odczuje ladu emocji. Nikogo nie obchodzi to, e kto inny wygra w totolotka ani to, e wrci nadziany m, aby opiekowa si jak nadt Pani. Ale moe kogo by zainteresowao, co Pani rozumie przez opiek? Tego ju si nie dowiemy, bo pocig dojecha do Tuszcza i Pani wysiada. Chyba e powie nam to pisarz. Niech powie. Dajmy mu troch czasu, niech pomyli, niech wymyli tak, eby byo prawdziwie, i opowie nie tylko o Pani, ale take o nas samych. O naszym kraju, w ktrym takie rzeczy s moliwe. A potem dajmy jeszcze par zotych na wydrukowanie, moe bdzie warto. Co serdecznie dedykuj Panu Ministrowi Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bo mamy sporo prawdziwych pisarzy, ktrych si zaniedbuje.
e−mail: pmuldner@mp.pl
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje