Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Agora


Polskie rozwi±zania prawne dotycz±ce szkolnictwa wy¿szego i nauki uniemo¿liwiaj± Polsce zmierzenie siê z czo³ow± dwudziestk± pañstw uczestnicz±cych w ¶wiatowej konkurencji gospodarczej.

Dyskusja o zagro¿eniach

Krzysztof Paw³owski

Polskie szkolnictwo wy¿sze wchodzi w krótki okres wzglêdnego spokoju, „ma³ej stabilizacji”. Wchodz± powoli w ¿ycie przepisy wprowadzaj±ce now± ustawê, która zapewne na wiele lat wyznaczy ramy zmian dla szkó³ wy¿szych. Spadek liczby kandydatów na studia jest jeszcze ma³o zauwa¿alny i wci±¿ „wystarcza” studentów dla niemal wszystkich typów szkó³ wy¿szych, aby pokryæ koszty ich funkcjonowania. Uczelnie pañstwowe s± ¶wie¿o po wyborach rektorskich, nowe w³adze Ministerstwa Edukacji i Nauki wydaj± siê byæ przewidywalne, a w³adze pañstwowe, poprzez stypendia ze ¶rodków publicznych dla studentów uczelni niepañstwowych, doprowadzi³y do czê¶ciowego obni¿enia op³at za studia w uczelniach prywatnych. Wszystko to sk³aniaæ mo¿e za³o¿ycieli niepublicznych szkó³ wy¿szych do odprê¿enia i wziêcia g³êbokiego oddechu, mo¿e nawet wybrania siê na d³ugi urlop po piekle ostatnich piêciu, dziesiêciu czy piêtnastu lat nieustannej pracy, stresu, niepewno¶ci.

Mam jednak przeczucie, ¿e ³atwo i dobrze ju¿ by³o, ¿e piek³o dopiero nadchodzi i to dla wszystkich zaanga¿owanych w szeroko rozumiany obszar szkolnictwa wy¿szego i nauki, nie tylko w uczelnie prywatne.

Po pierwsze, toczy siê walec globalizacji, a zarazem coraz intensywniejszej konkurencji wewn±trz Unii Europejskiej. Coraz czê¶ciej do bardziej ¶wiat³ych polityków odpowiedzialnych za przysz³o¶æ pañstwa polskiego docieraæ bêdzie ¶wiadomo¶æ, ¿e warunkiem koniecznym uczestnictwa w konkurencji ¶wiatowej jest wysoka jako¶æ kadr oraz badañ naukowych i ich zastosowania w gospodarce. I zapewne znajdzie siê grupa polityków my¶l±cych powa¿nie o tworzeniu dla Polski przewagi konkurencyjnej (wci±¿ w to wierzê), która zrozumie, ¿e nie wystarczy dosypaæ pieniêdzy do bud¿etu szkolnictwa wy¿szego i nauki, nawet zwiêkszyæ ¶rodki trzykrotnie, tylko trzeba uruchomiæ mechanizmy rozwojowe, a wcze¶niej usun±æ wszystkie bariery tkwi±ce obecnie w systemie.

Po drugie, Polska jest na pocz±tku procesu negatywnych zmian demograficznych. Liczba 19-latków dopiero zaczyna siê zmniejszaæ i prawdziwy spadek liczby kandydatów na studia nast±pi w okolicach 2010 roku, a wiêc ju¿ „jutro”, bo trudno oczekiwaæ, ¿eby wska¼nik skolaryzacji kandydatów przyjmowanych na studia wzrós³ znacznie powy¿ej 60 procent. Spadek liczby kandydatów na studia zostanie pog³êbiony zapewne wzrastaj±c± liczb± wyjazdów na studia za granicê coraz wiêkszej liczby m³odych Polaków i to tych najbardziej utalentowanych, mobilnych i ambitnych. Ju¿ dzisiaj efekty wyjazdów obserwuj± uczelnie oferuj±ce studia w jêzyku angielskim.

Po trzecie, rynek badañ, ekspertyz sta³ siê ju¿ miêdzynarodowy i polski przedsiêbiorca poszukuj±cy nowo¶ci, konkretnych innowacji, pomocy we wprowadzeniu w³asnych pomys³ów, je¿eli nie znajdzie partnera w najbli¿szej uczelni, i to partnera w pe³ni profesjonalnego, to poszuka odpowiednich instytucji i ludzi gdzie indziej.

Podwójne okulary

Zasadnicz± tez± artyku³u jest stwierdzenie, ¿e polskie rozwi±zania prawne dotycz±ce szkolnictwa wy¿szego i nauki uniemo¿liwiaj± Polsce zmierzenie siê z czo³ow± dwudziestk± pañstw uczestnicz±cych w ¶wiatowej konkurencji gospodarczej. Dystans pomiêdzy nauk± polsk± i jej osi±gniêciami a ¶wiatowym poziomem odniesienia bêdzie wzrasta³ i tylko w czê¶ci jest to problem braku pieniêdzy czy mentalno¶ci polityków. Prawdziwy problem tkwi w mentalno¶ci zasadniczej czê¶ci ¶rodowiska akademickiego (traktuj±c je ca³o¶ciowo jako ¶rodowisko uczelni i instytucji naukowych oraz badawczych), w swoistym konserwatyzmie i samozadowoleniu.

Jestem by³ym politykiem, z oczywistych wiêc powodów patrzê na sytuacjê w szkolnictwie wy¿szym i nauce poprzez „dwie pary okularów”. Wed³ug mnie jedn± z przyczyn obecnego stanu rzeczy jest fakt, ¿e politycy oddali ca³kowicie decyzje dotycz±ce przysz³o¶ci szkolnictwa wy¿szego i nauki w rêce samego ¶rodowiska, a tak naprawdê – korporacji profesorskiej. Tak by³o politykom wygodniej – bo po co nara¿aæ siê tak wp³ywowemu ¶rodowisku. Jednak nadrzêdn± spraw± powinien byæ interes pañstwa i spo³eczeñstwa, a nie ¶rodowiska akademickiego.

Dobrym przyk³adem tego by³ sposób procedowania podczas uchwalania ustawy o szkolnictwie wy¿szym, kiedy zarówno ministerstwo, jak i pos³owie, praktycznie nie wnie¶li ¿adnych istotnych zmian do projektu opracowanego przez zespó³ prezydencki, z³o¿ony z samych przedstawicieli ¶rodowiska akademickiego. Nie krytykujê nowej ustawy o szkolnictwie wy¿szym, porz±dkuje ona wiele spraw dotycz±cych szkolnictwa wy¿szego, ale nie wnosi istotnie nowych rozwi±zañ, których celem by³oby zwiêkszenie konkurencyjno¶ci pañstwa czy wzmocnienie jego tendencji rozwojowych. A wszyscy futurolodzy powtarzaj± to samo – o przysz³o¶ci ¶wiata zdecyduje gospodarka oparta na wiedzy, a kluczem jest wykszta³cenie spo³eczeñstwa, rozwój badañ i innowacji.

Bariera odp³atno¶ci

Najwa¿niejsz± spraw± jest usuniêcie barier w rozwoju systemu szkolnictwa wy¿szego i sektora badañ naukowych. Chcia³bym ograniczyæ siê do trzech najwa¿niejszych: strachu ¶rodowiska akademickiego przed wprowadzeniem do systemu zjawiska konkurencji, zbyt d³ugiej ¶cie¿ki kariery akademickiej i z³ego sposobu kszta³cenia nauczycieli. Bez równoczesnego ich usuniêcia system nie ruszy do przodu, niezale¿nie od ilo¶ci ¶rodków bud¿etowych przeznaczonych na jego finansowanie.

Podstawowym problemem jest przywi±zanie ¶rodowiska do rozwi±zañ tradycyjnych, zwi±zanych z szerok± interpretacj± autonomii uczelni publicznych, oczekiwania na pe³ne finansowanie z bud¿etu pañstwa funkcjonowania uczelni i instytucji naukowych oraz obrona formu³y studiów nieodp³atnych w uczelniach publicznych. Strach przed wprowadzeniem zasad konkurencji do systemu, pokrywany jest uczonymi wywodami, ¿e konkurencja zniszczy system, spowoduje wielkie straty i ¿e nie mo¿na przenosiæ brutalnych zasad rynkowych do tak wznios³ego obszaru, jak kszta³cenie i badania naukowe.

Zasadnicz± spraw± jest wprowadzenie czê¶ciowej odp³atno¶ci za studia stacjonarne w uczelniach publicznych. Rzeczywisto¶æ, jaskrawo ujawniona po otwarciu dla Polaków rynków pracy w niektórych pañstwach Unii Europejskiej, wskazuje wrêcz na absurdalno¶æ utrzymania studiów bezp³atnych – obywatele jednego z najbiedniejszych pañstw Unii poprzez podatki finansuj± kszta³cenie lekarzy czy architektów dla najbogatszych pañstw UE: Irlandii, Wielkiej Brytanii czy Szwecji. Poza tym, obecny system ograniczonej liczby miejsc na nieodp³atnych studiach w uczelniach publicznych powoduje, ¿e czê¶ciej dostaj± siê na te studia kandydaci z rodzin zamo¿niejszych, ze ¶rednich i du¿ych miast, koñcz±cy dobre licea. Obecny system uniemo¿liwia zatem jedn± z podstawowych zasad UE – demokratyczny dostêp do wykszta³cenia wy¿szego.

System studiów nieodp³atnych jest oczywi¶cie bardzo wygodny dla uczelni publicznych, bo daje im wielk± przewagê rekrutacyjn± nad uczelniami niepublicznymi (nie jako¶ciow±, tylko cenow±). Ale wygoda dla instytucji publicznych nie musi przek³adaæ siê na interes pañstwa i jego obywateli. I nie przek³ada siê.

W swojej ksi±¿ce Spo³eczeñstwo wiedzy – szansa dla Polski, omawianej swego czasu w „Forum Akademickim” (nr 12/2004), przedstawi³em projekt systemu bardziej racjonalnego i zapewniaj±cego rzeczywisty demokratyczny dostêp do wy¿szego wykszta³cenia. Ten projekt polega na sfinansowaniu pierwszego roku studiów wszystkim podejmuj±cym naukê w uczelniach, niezale¿nie od formy i trybu studiowania (tak¿e w uczelniach niepublicznych) oraz na wprowadzeniu odp³atno¶ci za studia w uczelniach publicznych od drugiego roku studiów. Odp³atno¶æ taka mia³aby byæ wsparta przez bon edukacyjny (algorytm) dla studentów na studiach stacjonarnych (jako preferowanej przez pañstwo formie studiów) w wysoko¶ci 3 tysiêcy z³otych za rok, a tak¿e rozwiniêty system stypendiów socjalnych za dobre wyniki w nauce, który pracowitemu studentowi pozwoli studiowaæ bez zap³acenia choæby z³otówki czesnego. Oczywi¶cie, pañstwo nadal pokrywa³oby koszty funkcjonowania i inwestycji tylko w uczelniach publicznych, ale nowe warunki pozwala³yby konkurowaæ wszystkim uczelniom o kandydatów na studia jako¶ci± oferty programowej i sposobem jej realizacji.

Zak³adaj±c, ¿e za oko³o 10 lat liczba studentów w Polsce spadnie do 1-1,2 miliona osób, a PKB przez kolejne 10 lat wzro¶nie o 4 procent rocznie, oszacowana kwota 7,4 miliarda z³otych rocznie oznacza³aby mniejsze obci±¿enie dla bud¿etu ni¿ kwota obecnie przeznaczana wy³±cznie na sfinansowanie studiów w uczelniach publicznych. To zastanawiaj±ce, ¿e uczelnie publiczne obawiaj± siê wprowadzenia odp³atno¶ci i bonu edukacyjnego. Moim zdaniem, na nowym systemie najbardziej zyska³yby najwiêksze i najlepsze uczelnie publiczne, które maj± spore rezerwy kadrowe umo¿liwiaj±ce znaczne zwiêkszenie liczby miejsc na studiach stacjonarnych i które zrealizowa³y du¿e inwestycje podnosz±ce komfort studiowania, a najbardziej straci³yby s³abe i ¶rednie uczelnie niepubliczne.

Wprowadzenie efektywnych metod zarz±dzania do uczelni publicznych nie mo¿e ograniczyæ siê wy³±cznie do zmian w systemie finansowania studiów. Trzeba by zmieniæ definicjê autonomii akademickiej, powinny wyra¼nie wzrosn±æ uprawnienia organów jednoosobowych (rektorów, dziekanów, dyrektorów instytutów naukowych) kosztem organów kolegialnych. Warto dla przyk³adu przytoczyæ jedno z obecnych rozwi±zañ ustawowych, ewidentnie utrudniaj±cych zmiany w uczelniach.

Nowa ustawa, tak jak poprzednia, daje wy³±cznie uprawnienia do wprowadzania nowych kierunków studiów oraz decydowania o planie studiów, programach nauczania cia³om kolegialnym, tak¿e w uczelniach niepublicznych. A jest spraw± oczywist±, ¿e ka¿de wybieralne cia³o kolegialne jest emanacj± wydzia³owych lub uczelnianych grup interesów. Takie grupy mog± byæ zainteresowane utrzymaniem konkretnych, realizowanych g³ównie przez swych cz³onków programów studiów, nawet gdyby nie by³o to w interesie danego wydzia³u lub uczelni. Z drugiej strony, wprowadzenie nowych, nawet najbardziej atrakcyjnych kierunków studiów lub zmian w programach mo¿e byæ kontestowane przez wiêkszo¶æ rady wydzia³u lub senatu i rektorzy lub dziekani mog± byæ bezradni. Ograniczenie opisanych powy¿ej uprawnieñ wy³±cznie do decyzji cia³ kolegialnych jest wyra¼nym b³êdem, obni¿aj±cym zdolno¶æ do zmiany i konkurowania o miano najlepszych.

Ciernista droga awansu

Istotnym czynnikiem os³abiaj±cym niew±tpliwie polskie szkolnictwo wy¿sze i sektor instytucji naukowych jest zbyt d³uga ¶cie¿ka kariery akademickiej. Poniewa¿ do usamodzielnienia siê m³odego kandydata na uczonego (w znaczeniu pozytywnym, tzn. decydowania o przedmiocie badañ i dysponowania ¶rodkami finansowymi na nie) potrzeba co najmniej od 12 do 15 lat, to wielu najbardziej uzdolnionych ludzi rezygnuje z uprawiania nauki b±d¼ wyje¿d¿a do uczelni zagranicznych, g³ównie amerykañskich. Uwa¿am, ¿e potrzebna jest redykalna zmiana – rezygnacja z dwóch etapów kariery naukowej, to jest habilitacji i pañstwowego tytu³u profesora, przy równoczesnym drastycznym zaostrzeniu kryteriów uzyskiwania stopnia doktora oraz zwiêkszeniu rangi stanowiska profesora uczelnianego. Ka¿da propozycja zlikwidowania stopnia doktora habilitowanego jest traktowana jako wyraz frustracji doktorów, którzy byli lub s± zbyt s³abi pod wzglêdem naukowym, aby zdobyæ habilitacjê. Cz³onkowie „korporacji profesorskiej” uwa¿aj±, ¿e habilitacja jest barier± chroni±c± polsk± naukê przed bylejako¶ci±, ale mo¿na przytoczyæ setne przyk³ady, ¿e zarówno stopnie, jak i tytu³y, nie zabezpieczaj± nauki przed nisk± jako¶ci±.

Zaostrzenie kryteriów uzyskiwania stopnia doktora powinno zacz±æ siê od przyjêcia zasady, ¿e doktorant broni swojej pracy nie przed macierzyst± rad± wydzia³u lub rad± naukow± instytutu, tylko przed obc± rad±, wylosowan± z listy instytucji, które maj± w danej dziedzinie uprawnienia do nadawania stopnia doktora. Mo¿na rozwa¿yæ sprawê upublicznienia recenzji czy te¿ obowi±zek powo³ywania recenzenta zagranicznego (jêzyk angielski sta³ siê i tak podstawowym jêzykiem komunikowania w nauce). Bardzo wa¿nym elementem nowego systemu musi byæ przejrzysto¶æ procedur – miêdzy innymi okre¶lenie minimalnego dorobku naukowego, pozwalaj±cego otworzyæ przewód doktorski, sposób wyboru recenzentów, wreszcie sposób wyboru rady, przed któr± broni siê pracy. W nowym systemie niezbêdne by³yby przejrzyste mechanizmy wychwytywania b³êdnych decyzji czy obni¿ania jako¶ci prac doktorskich. Dla przyk³adu: rada jednostki, której kilka wniosków o nadanie stopnia odrzucono by w procedurze kontrolnej Centralnej Komisji, traci³aby uprawnienia do nadawania stopnia doktora na okres kilku lat.

Rezygnacja z habilitacji i tytu³u profesora wymaga³aby wielu zmian w ustawach i rozporz±dzeniach, ale je¶li wskutek wprowadzenia nowych rozwi±zañ w polskich uczelniach, zatrudnienie znale¼liby najzdolniejsi i dosz³oby do odm³odzenia kadry naukowej, to efektem zmian po dziesiêciu latach by³by wzrost poziomu prac naukowych i mierzalne efekty wprowadzenia innowacji w gospodarce.

Przy okazji zmian systemowych konieczne jest rozwi±zanie problemu w³a¶ciwej formy kszta³cenia nauczycieli w Polsce przez wyspecjalizowane uczelnie. Obecny system nie zapewnia wykszta³cenia wysokiej jako¶ci nauczycieli. W du¿ej mierze mamy w Polsce do czynienia z negatywnym doborem kadry, nie tylko z uwagi na niskie p³ace nauczycieli. Zdaniem autora, w³a¶ciwym rozwi±zaniem by³oby w³±czenie lepszych uczelni pedagogicznych do najbli¿szych uniwersytetów (aby uzyskaæ synergiê zasobów) oraz zlikwidowanie najs³abszych. Nie powinno siê te¿ kontynuowaæ kszta³cenia nauczycieli na studiach zawodowych, a ju¿ niedopuszczalna jest forma kszta³cenia nauczycieli na studiach zaocznych. Do zawodu nauczycielskiego powinni i¶æ najlepsi absolwenci studiów uniwersyteckich, a obecna sytuacja – ni¿ demograficzny oraz wzrost bezrobocia w¶ród absolwentów studiów wy¿szych – u³atwia dobór mo¿liwie dobrych kandydatów do zawodu nauczyciela. Istotnym elementem kszta³cenia nauczycieli powinien byæ obowi±zkowy system studiów podyplomowych, powtarzanych co sze¶æ-osiem lat, s³u¿±cych odnowieniu i od¶wie¿aniu wiedzy zawodowej, a zarazem podnosz±cych kompetencje i umiejêtno¶ci.

Kultura dyskusji

Analitycy Ministerstwa Edukacji i Nauki powinni dog³êbnie przemy¶leæ model fiñski. Co takiego jest w rozwi±zaniach systemowych szko³y fiñskiej, ¿e fiñscy piêtnastolatkowie w badaniach kompetencji prowadzonych przez OECD plasuj± siê na samym szczycie listy? Finlandia lokuje siê tak¿e w czo³ówce pañstw, w których stworzono najlepsze warunki do konkurowania w gospodarce (wolno¶ci gospodarczej). Jestem g³êboko przekonany, ¿e bez zmian w sposobie kszta³cenia i doboru nauczycieli nie uzyskamy tego, co najwa¿niejsze – aktywnego spo³eczeñstwa wiedzy, bez którego nie da siê konkurowaæ z najlepszymi i uzyskaæ efektu w postaci miejsca Polski na li¶cie najbardziej rozwiniêtych pañstw ¶wiata i najzamo¿niejszych spo³eczeñstw.

Jedn± z naszych s³abo¶ci jest brak kultury dyskusji publicznej, polemik nie skierowanych przeciwko komu¶, lecz dyskusji na rzecz znalezienia rozwi±zañ lepszych. Mam nadziejê, ¿e ten artyku³ tak zostanie odczytany. Z punktu widzenia za³o¿yciela i rektora szko³y wy¿szej, która zdoby³a markê, ale jej obecna pozycja wci±¿ za³o¿yciela nie satysfakcjonuje, by³oby lepiej, gdyby otoczenie uczelni by³o s³abe i ma³o mobilne, bo wtedy by³oby ³atwiej osi±gaæ zamierzone cele i pozycjê. Ale bardziej interesuje mnie to, w jakiej Polsce bêdzie ¿y³ mój wnuk i dzieci moich absolwentów.

Dr Krzysztof Paw³owski jest rektorem Wy¿szej Szko³y Biznesu – National-Louis University w Nowym S±czu.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje