Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Rody uczone (105)


Abraham Stern zas³yn±³ g³ównie wynalazkiem „machiny rachunkowej”, któr± mo¿na uznaæ za prototyp pó¼niejszych maszyn licz±cych, wrêcz protoplastê komputera.

S³onimscy cz. 1 Bogactwo

Magdalena Bajer

Najbardziej zas³u¿onego nauce przedstawiciela rodu, profesora Piotra S³onimskiego, spotka³am raz w ¿yciu. Podczas rozmowy w warszawskim studio Rozg³o¶ni Polskiej RWE w roku 1991. Cieszy³ siê wtedy, ¿e niedaleko od miejsca, gdzie rozmawiali¶my, dobiega koñca budowa nowego gmachu Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN, którego dyrektorem zosta³ przyjaciel prof. S³onimskiego, W³odzimierz Zagórski Ostoja. Po piêtnastu latach rozmawia³am z prof. Zagórskim o przyja¼ni z mistrzem i o samym mistrzu.

Z o¶wieconej Warszawy

Stolica Rzeczypospolitej bynajmniej nie by³a prowincj± Europy w drugiej po³owie XVIII stulecia. Pr±dy umys³owe, poczynane w krêgu paryskich encyklopedystów, szybko trafia³y nad Wis³ê. Podchwytywa³a je, poza ¶rodowiskiem dworu stanis³awowskiego, wcale liczna grupa inteligencji ¿ydowskiej, ludzi wywodz±cych siê z zamo¿nych rodzin, wykszta³conych przewa¿nie w prawie, medycynie, naukach ¶cis³ych, handlu. Z tego ¶rodowiska bierze pocz±tek ród S³onimskich, ws³awiony w naszych czasach i w naszej ojczy¼nie g³ównie przez poetê Antoniego.

Pierwszym uczonym by³ pradziad – Abraham Stern, cz³onek Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, wprowadzony doñ przez samego za³o¿yciela Stanis³awa Staszica, który wcze¶niej ¶ci±gn±³ go z zak³adu zegarmistrzowskiego w Hrubieszowie. Wie¶ci o talentach m³odego cz³owieka rozchodzi³y siê bowiem szeroko, tak¿e w rodzinnych hrubieszowskich dobrach jego protektora. W Warszawie Stern doskonali³ swe umiejêtno¶ci matematyczne, paraj±c siê równie¿ pisaniem wierszy i t³umaczeniem autorów ¿ydowskich. Zas³yn±³ jednak g³ównie wynalazkiem „machiny rachunkowej”, któr± mo¿na uznaæ za prototyp pó¼niejszych maszyn licz±cych, wrêcz protoplastê komputera. W jej cieniu pozosta³y inne wynalazki, jak „mechaniczna m³ocarnia, machina do ¿êcia i machina tartaczna”. Prace z mechaniki, referowane na posiedzeniach TPN, zawsze ¶ci±ga³y licznych s³uchaczy i wywo³ywa³y ¿ywe dyskusje.

W warszawskich salonach, a odwiedza³ tak¿e oddalon± rezydencjê ksiêcia Adama Czartoryskiego w Pu³awach, uczony popularyzowa³ idee „haskali” – ruchu o¶wieceniowego powsta³ego w krêgach ¯ydów niemieckich. Zak³ada³ on asymilacjê, pojêt± jako uczciwe partnerstwo ze spo³eczno¶ci± kraju osiedlenia i patriotyczne zobowi±zania wobec tego kraju, przy g³êbokiej ¶wiadomo¶ci zwi±zku z w³asn± tradycj± religijn± i kulturow± oraz ich pielêgnowaniu. Abraham Stern zna³ obie doskonale. By³ ¶wietnym talmudyst±. W latach dwudziestych XIX wieku opracowa³ dla w³adz Królestwa Polskiego projekt szko³y rabinów. Po d³ugotrwa³ych dyskusjach, wobec proponowanych zmian uzna³, ¿e nie odpowiada on wzorcom haskali, mówi±c najkrócej i odmówi³ objêcia funkcji dyrektora. Uczony zmar³ w roku 1842. W jego biografii znajdujemy zal±¿ki obecnych w nastêpnych pokoleniach zainteresowañ przyrodoznawczych, najogólniej je okre¶laj±c.

Najm³odsza córka Sara wysz³a za Chaima Zeliga S³onimskiego, co ugruntowa³o „uczon±” tradycjê, jako ¿e by³, podobnie jak te¶æ, matematykiem, a tak¿e wynalazc±. Matematyczn± wiedzê wykorzysta³ przede wszystkim w badaniach astronomicznych.

Po edukacji religijnej w rodzinnym Bia³ymstoku, zg³êbia³, jako samouk, nauki ¶cis³e, przyswajaj±c sobie jednocze¶nie jêzyki: niemiecki, francuski i rosyjski, w Zab³udowie, gdzie mieszka³ z pierwsz± ¿on± u jej rodziców. Ma³¿eñstwo siê rozpad³o, S³onimski, z przystankiem w Wilnie, wywêdrowa³ do Warszawy. Tam spotka³ swego przysz³ego drugiego te¶cia Abrahama Sterna i nawi±za³ z nim wspó³pracê.

W roku 1834 ukaza³a siê pierwsza ksi±¿ka dwudziestoczteroletniego badacza, hebrajski podrêcznik matematyki Podstawy nauki. W nastêpnym roku opublikowa³ pracê omawiaj±c± kometê Halleya, na szerszym tle analizy zachowania ruchomych cia³ niebieskich, równie¿ po hebrajsku. Ksi±¿ka zyska³a wielk± popularno¶æ, jako ¿e wie¶ci o zbli¿aniu siê komety obiega³y kraj, docieraj±c tak¿e do ma³ych miasteczek ¿ydowskich.

Poza Polsk± rozs³awi³a imiê Chaima S³onimskiego inna praca, poprzedzona przedmow± dwu warszawskich astronomów – Dzieje niebios, wydana w roku 1838. Uczony zacz±³ bywaæ w Królewcu i, czê¶ciej, w Berlinie, gdzie go¶ci³ w najs³ynniejszym wówczas salonie intelektualnym Henrietty Herz, poznaj±c takie osoby, jak: Aleksander Humboldt, jego brat Wilhelm, Fryderyk Schiller, Gabriel Mirabeau.

Na forum miêdzynarodowym zas³yn±³ polski uczony tak¿e wynalazkami. Najpierw maszyn± licz±c± w³asnego pomys³u, nastêpnie ulepszon±, na podstawie odkrycia matematycznego, wersj± „machiny rachunkowej” Abrahama Sterna, co przynios³o mu nagrodê petersburskiej Carskiej Akademii Nauk. W 1859 skonstruowa³... telegraf, który szczegó³owo przedstawi³ dwa lata pó¼niej w broszurze Opis sposobu przesy³ania dwóch ró¿nych depesz i jednoczesnego przyjmowania dwóch innych na tych samych ³±czach. W rodzinnej legendzie ten wynalazek da³ asumpt radzieckim historykom nauki do che³pienia siê pierwszeñstwem przed Edisonem. Wszak dokona³ go carski poddany (!) 15 lat wcze¶niej.

Sam autor mniej dba³ o patenty i dochody z nich ni¿ o szerzenie wiedzy naukowej, a tym samym obywatelskiej, w¶ród ¿ydowskiej inteligencji. Temu mia³o s³u¿yæ czasopismo w jêzyku hebrajskim i polskim, którego projekt zg³osi³, wraz z grup± zwolenników haskali, w roku 1857. Przedsiêwziêcie uda³o siê zrealizowaæ dopiero piêæ lat pó¼niej, kiedy to S³onimski uzyska³ pozwolenie w³adz i zacz±³ wydawaæ „Hacfirê” po hebrajsku. Polskojêzyczny odpowiednik, „Jutrzenka”, ukazywa³ siê kilka lat, „Hacfira” za¶ by³a przez pó³ wieku trybun± o¶wieconych ¶rodowisk ¿ydowskich Europy, wierna ideom za³o¿yciela, zmar³ego w roku 1904, to jest asymilacji opartej na równo¶ci wykszta³cenia i wiedzy. Ksi±¿ki Chaima Zeliga S³onimskiego wydawane s± do dzisiaj, przede wszystkim w Izraelu.

Humani¶ci w Rosji – pozytywi¶ci w Warszawie

W nastêpnym pokoleniu po¶ród trzech braci S³onimskich pojawi³ siê zdeklarowany humanista – Ludwik, zapisany w anna³ach rosyjskiej historii (i w encyklopedii) jako Leonid, bo wraz z wyznaniem zmieni³ imiê. Przeszed³ za¶ na prawos³awie pod wp³ywem ¿ony, córki swego uniwersyteckiego mistrza, Fainy Wengierowej, która studiowa³a na kursach medycznych dla kobiet.

Sam, po warszawskim gimnazjum, ukoñczy³ prawo w Kijowie i zacz±³ pisywaæ artyku³y do gazet s±dowych, co niebawem zwróci³o nañ uwagê i spowodowa³o przeniesienie do Petersburga, jak mia³o siê okazaæ, na sta³e.

W 1875 znalaz³ siê w redakcji miesiêcznika „Russkaja Mysl”, jako kieruj±cy dzia³em politycznym pisma, które by³o forum wymiany pogl±dów ¶rodowiska liberalnych intelektualistów. W najobszerniejszym dziale, po¶wiêconym literaturze, spotkaæ mo¿na by³o wielkie nazwiska, m.in. Antoniego Czechowa. S³onimski pisywa³ o wspó³czesnych problemach ¿ycia w Rosji.

Na pocz±tku lat osiemdziesi±tych zwi±za³ siê na resztê ¿ycia (zmar³ w roku 1918) z innym pismem – miesiêcznikiem „Wiestnik Jewropy”. By³o jednym z charakterystycznych dla epoki „to³stych ¿urna³ow”, nawi±zuj±c tytu³em do swego poprzednika, wychodz±cego na pocz±tku XIX wieku pod kierunkiem Miko³aja Karamzina. Nowy „Wiestnik” mia³ wyra¼ne nachylenie historyczne, jednak w powi±zaniu z aktualnymi zjawiskami spo³ecznymi i kulturalnymi. Zamieszcza³ pamiêtniki, biografie, beletrystykê historyczn± i recenzje publikacji w tych gatunkach pi¶miennictwa. Skupili siê wokó³ pisma rosyjscy „okcydentali¶ci”, szukaj±cy na Zachodzie wzorów do urz±dzania ¿ycia we w³asnym kraju, propaguj±cy miêdzynarodow± wspólnotê ludzi ¶wiat³ych.

Ludwik-Leonid S³onimski przeszed³ ewolucjê zainteresowañ. Od esejów historycznych i portretów wielkich postaci, jak Cromwell czy Napoleon, do analiz ekonomicznych. Zainteresowa³ siê Marksem i pierwszy przedstawi³ rosyjskim inteligentom jego idee, z którymi polemizowa³. W 1890 opublikowa³ ksi±¿kê Doktryna ekonomiczna Karola Marksa, wkrótce przet³umaczon± na niemiecki. W rodzinnym archiwum pozosta³ egzemplarz, który czyta³ (kilkakroæ!) Lew To³stoj i opatrzy³ mnóstwem uwag na marginesach.

Inn± zupe³nie drog± poszed³ m³odszy brat Stanis³aw, ojciec poety Antoniego. Urodzony w Warszawie, tam ukoñczy³ gimnazjum, a na studia pojecha³ do Akademii Medyko-Chirurgicznej do Petersburga. Uzupe³nia³ je pó¼niej w Warszawie, po dyplomie za¶ pracowa³ w Radomsku, Czêstochowie i £odzi, by w 1886 wróciæ na sta³e do miasta rodzinnego. Wyspecjalizowa³ siê w dermatologii i wenerologii, opublikowa³ popularn± broszurê z tej dziedziny, ale praktykowa³ g³ównie jako internista, lecz±c ubogich ze wszystkich dzielnic stolicy.

Jego druga ¿ona, Eugenia Poznañska, matka Antoniego, Piotra i Haliny, pochodzi³a z dawno spolonizowanej i „zmieszczania³ej” rodziny. Pod jej wp³ywem Stanis³aw S³onimski ochrzci³ siê w obrz±dku rzymskokatolickim i, naturaln± kolej± rzeczy, ochrzci³ te¿ dzieci. Katolicyzm, jak dzi¶ mówimy, otwarty, stanowi³ integralny sk³adnik postawy pozytywistycznej inteligencji koñca XIX stulecia, bêd±c swoistym ³±cznikiem miêdzy racjonalistyczn± tradycj± O¶wiecenia i patriotycznymi zobowi±zaniami – duchowymi oraz intelektualnymi – epoki zaborów.

Doktor S³onimski uosabia³ niemal idealnie wszystkie cechy tego ¶rodowiska. Erudycja humanistyczna, przy wielkiej wra¿liwo¶ci artystycznej, czyni³a go po¿±danym bywalcem kawiarni literackich, autorem i bohaterem anegdot obiegaj±cych miasto, przyjacielem literatów i aktorów. By³ cz³onkiem warszawskiej bohemy i zarazem gorliwym spo³ecznikiem, biegaj±cym do chorych po strychach i suterenach w pogodê i s³otê. Utrzymuje siê, nie sprawdzona ostatecznie, teza, jakoby Prus z osoby Stanis³awa S³onimskiego wzi±³ pierwowzór doktora Szumana w Lalce.

Z du¿± czê¶ci± pozytywistów dzieli³ warszawski lekarz sk³onno¶æ do lewicowych programów spo³ecznych, co zbli¿y³o go do PPS. Antoni S³onimski wspomina ceratow± kanapê w rodzicielskim domu, na której kilka razy spa³... Józef Pi³sudski. Ojca za¶ tak charakteryzuje: „Wierzy³ w socjalizm i niepodleg³o¶æ Polski i s³u¿y³ tym dwóm idea³om, w jego pojêciu jednoznacznym. Z³udzenia jego i nadzieje, nawet jego b³êdy, wynika³y z wiary w cz³owieka, z wiary w postêp i z patriotyzmu, a obowi±zek przychodzenia z pomoc± ludziom cierpi±cym praktykowa³ na co dzieñ”.

Najm³odszy z synów Chaima Zeliga i Sary Stern – Józef (ur. 1860) mia³ w rodzinie opiniê genialnego lingwisty. Dobrze gra³ na skrzypcach i piêknie rysowa³. Ulegaj±c duchowi epoki, której wiara w postêp, dziêki wynalazkom technicznym i szerokiemu komunikowaniu siê ludzi, dyktowa³a potrzebê zast±pienia ³aciny nowym miêdzynarodowym jêzykiem, opracowa³ takowy, nazywaj±c go linguo romane universale (we w³asnej ortografii). Nie uda³o mu siê go upowszechniæ, jak zrobi³ to, niemal rówie¶nik S³onimskiego, Ludwik Zamenhof, twórca esperanta.

Józef, znaj±cy biegle kilkana¶cie jêzyków obcych, utrzymywa³ siê z lekcji, jako ¿e drugie jego ¿yciowe przedsiêwziêcie – wydawnictwo samouczków, których brak stwierdzi³ (np. dla Portugalczyków chc±cych siê nauczyæ polskiego lub Norwegów t³umacz±cych na ¿ydowski), nie przynosi³o dochodów. Nie przyj±³ siê równie¿ opracowany przezeñ system stenografii. Z tym wszystkim wszak¿e „stryj Józef”, ciep³o wspominany przez Antoniego, przynale¿y do owego ¶wiat³ego rodu S³onimskich, trwale zapisanych w kulturze polskiej i europejskiej – patriotów i kosmopolitów zarazem, w dobrym, pozytywistycznym znaczeniu tego okre¶lenia.

W stolicach ¶wiata

Do¶æ wcze¶nie rozdzieli³y siê linie rodziny pomiêdzy kraje i narody, zachowuj±c na ogó³ wiadomo¶ci o sobie nawzajem, niekoniecznie za¶ bli¿sze kontakty. Ma³¿eñstwa S³onimskich przysporzy³y wielu znanych, w ró¿nych sferach ¿ycia, postaci i licznych w±tków tradycji. Dzia³o siê to w du¿ej mierze za spraw± kobiet, które w rodzinach ¿ydowskich cieszy³y siê wiêksz± swobod± ni¿ synowie, wnosi³y wiêc w domowe ¿ycie nowe pr±dy umys³owe i obyczaje.

Sara Stern, wykszta³cona i oczytana w literaturze europejskiej, zas³ynê³a wystawieniem ¿ydowskiej sztuki przez s³uchaczy szko³y rabinackiej w ¯ytomierzu, której m±¿ jej by³ przez parê lat inspektorem. Stworzone przez ni± kó³ko dramatyczne dzia³a³o d³ugo i owocnie.

Synowa Sary, Faina Wengierowa, zapocz±tkowa³a rosyjsk± ga³±¼ rodziny, pieczêtuj±c asymilacjê kulturow± przyjêciem prawos³awia wraz z mê¿em i jednocze¶nie z chrztem pierwszego syna Aleksandra. Nie przewiduj±c zapewne ich losów, ukrywa³a przed dzieæmi ¿ydowskie pochodzenie, które mog³o byæ atutem, jako czynnik wzbogacaj±cy duchowo i intelektualnie. A losy zawiod³y wielu cz³onków rodziny daleko. Pod koniec XIX wieku sytuacja inteligencji ¿ydowskiej by³a szczególna. Po powstaniu styczniowym rz±d nasili³ dzia³ania rusyfikacyjne na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej. W szko³ach ¿ydowskich obowi±zywa³ jêzyk rosyjski, co usuwa³o istotn± przeszkodê w procesie asymilacji. Inteligencja poddawa³a siê tym tendencjom, upatruj±c we wtopieniu siê w naród dominuj±cy na wielkim obszarze Europy szansê uzyskania wolno¶ci politycznych.

Najbardziej znany poza Rosj± i Polsk±, przede wszystkim na drugiej pó³kuli, jest Nicolas Slonimsky, ¶redni syn Fainy, kompozytor oraz muzykolog, któremu nale¿y siê osobny, obszerny rozdzia³ rodzinnej opowie¶ci (w nastêpnym numerze).

Syn najm³odszy, Michai³, ¿y³ w wybranej przez Ludwika-Leonida ojczy¼nie i jako pisarz radziecki pozostawi³ portrety bliskich w powie¶ci Rodzina £awrowów.

W tej rosyjskiej, z czasem rosyjsko-amerykañskiej linii, muzyka i literatura stanowi± znacz±ce w±tki zami³owañ oraz osi±gniêæ. Najm³odsza siostra Fainy, Isabelle, by³a utalentowan± pianistk± i wyk³ada³a w petersburskim konserwatorium. Wielk± s³awê pedagogiczn± zyska³a pó¼niej w Nowym Jorku, dok±d wyjecha³a ze Zwi±zku Sowieckiego. W zgodnej opinii historyków muzyki, wychowa³a ca³e pokolenie amerykañskich wirtuozów oraz kompozytorów, do którego nale¿eli m.in.: Leonard Bernstein i siostrzeniec Nicolas Slonimsky, który zmar³ej w 1956 roku „cioci Belli” po¶wiêci³ piêkne wspomnienie.

Druga jego ciotka Zinaida, ¿ona poety Miko³aja Minskiego, by³a t³umaczk± z jêzyka angielskiego. Prze¿ywszy wiele lat w Pary¿u, zmar³a w Nowym Jorku w roku 1941.

Jeszcze jedn± postaæ z rozga³êzionej i wielorako obecnej w kulturze swoich czasów, a ró¿nych krajów rodziny trzeba wymieniæ – Siemiona Wengierowa, brata Fainy S³onimskiej. Wyk³ada³ historiê literatury w uniwersytecie petersburskim, wydawa³ dzie³a zbiorowe Szekspira, Schillera i innych obcojêzycznych klasyków. Szerzej zas³yn±³ jako krytyk, znawca twórczo¶ci Turgieniewa i przyjaciel pisarza, z którym korespondowa³. Pozosta³ po nim (w postaci fiszek), nieopublikowany nigdy s³ownik biograficzny pisarzy rosyjskich.

Genealogiczne i historyczne kwerendy dopisa³yby do szeregu wspomnianych przeze mnie osób niejedn± jeszcze spokrewnion± lub skoligacon± z o¶wieconym (to s³owo najbardziej doñ pasuje) rodem. Choæby Osipa Mandelsztama, znakomitego poetê i tak¿e t³umacza o tragicznym losie. W obecnym pokoleniu, którego zas³ugi mo¿na ju¿ sumowaæ i darzyæ wdziêczno¶ci±, odezwa³y siê dono¶nie dwa g³ówne w±tki: przyrodniczy i artystyczny. O tym nastêpna opowie¶æ.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje