Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Szkie³ko w oku


DOCHODZENIE ZNANEJ PRAWDY

Piotr Müldner-Nieckowski

Moda przysz³a nagle. Od mniej wiêcej pó³tora roku dziennikarze sportowi raptownie przestali odró¿niaæ b³±d od pomy³ki. Kiedy pi³karz strzela do bramki i nie trafia, mówi± obecnie, ¿e siê pomyli³. Do niedawna mówili, ¿e pope³ni³ b³±d. Jeden sprawozdawca (nazwisko znane redakcji) tak nada³, a pozostali podchwycili i nawet nie zauwa¿yli, ¿e dali siê z³apaæ na nowo¶æ pozorn±. To nudne – pomy¶leli – wci±¿ powtarzaæ to samo. Czemu nie spróbowaæ inaczej? Poniewa¿ jednak nazywanie b³êdu strzeleckiego pomy³k± razi s³uchaczy, widzów i czytelników, zaczêto g³o¶no pytaæ, na czym polega ró¿nica miêdzy b³êdem i pomy³k±. Odpowied¼ nie jest ³atwa, bo ró¿nicê tê na ogó³ tylko odczuwamy i nie potrafimy jej zdefiniowaæ na podstawie wyra¼nie sformu³owanego opisu znaczeñ. Nie wyja¶niaj± jej s³owniki. Czytamy, ¿e je¶li kto¶ siê pomyli³, to znaczy, ¿e zrobi³ b³±d, a je¶li kto¶ zrobi³ b³±d, to siê pomyli³. B³êdne ko³o, odsy³acz do odsy³acza. Jak u Lema: Co to znaczy sepulkowaæ? Patrz: sepulki. Co to s± sepulki? Patrz: sepulkowaæ.

Tymczasem zawodnik, który niecelnie kopie pi³kê w stronê bramki, nie myli siê, ale od razu robi b³±d, bo nie ma czasu na my¶lenie, które jest nieodzownym warunkiem mylenia siê. Co innego, kiedy jest na ¶rodku boiska i musi odpowiednio podaæ do kolegi. Wtedy ma czas na my¶lenie i wybieranie, i je¶li wybierze niew³a¶ciwie, to siê w³a¶nie pomyli, a ¿eby rzecz by³a jeszcze bardziej skomplikowana, przez pomy³kê nie robi b³êdu, bo noga wykonuje inny ruch ni¿ zaplanowa³ i kopie pi³kê w³a¶nie odpowiednio. Tak to jest. Mo¿liwe do zrozumienia, ale trudne do pojêcia.

Nie³atwo powiedzieæ, czy to tylko sprawozdawcy sportowi przestaj± rozumieæ znaczenie s³ów, czy te¿ jest to tendencja ogólna. Byæ mo¿e nie chodzi tu o czucie jêzyka, ale o nagminn± sk³onno¶æ do upraszczania, po to, ¿eby mo¿na by³o mówiæ wszystko o wszystkim, nie mówi±c niczego i wywo³uj±c u odbiorcy chaos my¶lowy, który przes³oni bezmy¶lno¶æ nadawcy. Je¶li nie rozumie siê ró¿nicy miêdzy robieniem b³êdu a myleniem siê, to najlepiej u¿yæ tego s³owa, które – byæ mo¿e – mie¶ci wiêcej znaczeñ.

Telewizja niedawno przypomnia³a s³ynne przemówienie sejmowe Tadeusza Mazowieckiego z czerwca 1989 roku, w którym, jako nowo mianowany premier, o¶wiadczy³, ¿e przystêpuje do „formu³owania rz±du”. To chyba wtedy zaczê³o siê powszechne mylenie s³ów. Dawniej robi³a tak tylko w³adza, a teraz Mazowiecki ju¿ by³ nasz, wiêc ze spokojnym sumieniem mo¿na go by³o na¶ladowaæ i myliæ eksploracjê z eksploatacj±, eskalacjê z ekspiacj±. Zaraz potem pojêcia: wolno¶ci z dowolno¶ci±, liberalizmu z libertynizmem.

Dzisiaj, kiedy pojawiaj± siê liczne dowody na to, ¿e wolno¶æ ma granice, bo w przeciwnym razie przeradza siê w anarchiê, problem jêzyka wyst±pieñ publicznych staje siê szczególnie wa¿ny. Z jednej strony uporczywie lansowana poprawno¶æ polityczna wymusza mówienie pó³prawdy, z drugiej dochodzi do naruszania podstawowych zasad wspó³¿ycia przez wprowadzanie nowych, sprzecznych znaczeñ pojêcia wolno¶æ s³owa i nachalne mówienie nadprawdy. Szczególnie dokuczliwym nadu¿yciem wolno¶ci s³owa jest twierdzenie, ¿e je¶li gazeta podaje co¶ obra¼liwego, to czytelnik, którego to obra¿a, ma prawo takiego tekstu nie czytaæ. Tak, ale ¿eby wiedzieæ, ¿e takiego tekstu powinien unikaæ, odbiorca musi wiedzieæ tak¿e, jaka jest jego tre¶æ. Inaczej siê nie da, chyba ¿e prasê czyta najpierw sekretarz.

Jeszcze gorzej jest z wiadomo¶ciami, które same w sobie s± nieszkodliwe, ale kiedy opatrzy siê je specyficznym, w±tpi±cym komentarzem, stanowi± zagro¿enie. „W tym betonie jest azbest” – pisze kto¶ w dobrej wierze, ale dodaje: „Lepiej po nim nie chodziæ, bo azbest jest rakotwórczy” – i wywo³uje panikê. Wiadomo, ¿e azbest jest rakotwórczy tylko wtedy, kiedy w du¿ych ilo¶ciach unosi siê w powietrzu i jest przez d³ugie lata wdychany. Ale przecie¿ mniejsza o to. Rakotwórczo¶æ pozostaje faktem, bez dwóch zdañ. Gdyby ³askawy nadawca wie¶ci poprzesta³ na ich podaniu, by³by obiektywny, tymczasem nie wytrzyma³ i musia³ je po swojemu skomentowaæ, wywo³uj±c niepokój szarego obywatela. Pomyli³ obowi±zek dziennikarski z potrzeb± wyra¿ania opinii osobistych. W konsekwencji pope³ni³ b³±d.

Kto¶ inny mówi w radiu, ¿e w zwi±zku z ptasi± gryp± przedstawiciele rz±du i eksperci przestrzegaj± przed panik±, ale w chwilê potem dociekliwie przypiera do muru weterynarza i pyta, dlaczego pad³e tej zimy ³abêdzie nie by³y zara¿one wirusem, skoro pad³y, i jest niezadowolony, kiedy s³yszy, ¿e ptaki zginê³y z g³odu i mrozu. To nie odpowiada jego koncepcji informowania i dzwoni do kolejnego specjalisty. Mo¿e po to, ¿eby wreszcie siê trafi³ kto¶, kto wywo³a panikê.

Gdyby¶my wytknêli nadu¿ywanie (czwartej) w³adzy, redaktor odpowiedzia³by, ¿e dokonujemy zamachu na wolno¶æ s³owa, bo on nic nie robi, tylko informuje i dochodzi prawdy (mimo ¿e jest ju¿ znana).


Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje