Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Problemy nauki


Czy mobilno¶æ kadry jest warunkiem rozwoju nauki w Polsce?

DWA MODELE

Marek Chmielewski, Janusz Jurczak

Przed sze¶ciu laty og³osili¶my w czasopi¶mie „Nauka” (4/2000, s. 135−142) uwagi o procesie rozwoju pracownika nauki w Polsce. Uwagi te nie straci³y aktualno¶ci. Obecny artyku³ jest rezultatem tych wcze¶niejszych i nowych wspólnych przemy¶leñ.

¦ledz±c pojawiaj±ce siê od czasu do czasu w prasie, radio i telewizji opinie na temat kszta³cenia i rozwoju kadry naukowej, odnosi siê wra¿enie, ¿e powinni¶my w Polsce wypracowaæ w³asny model, ró¿ni±cy siê od tego, który dominuje w najbardziej rozwiniêtych cywilizacyjnie krajach ¶wiata. Wprawdzie istniej± pewne ró¿nice pomiêdzy Europ± Zachodni±, Stanami Zjednoczonymi a Japoni±, fundamentalne regu³y s± jednak wszêdzie podobne. Do nich nale¿±: wiod±ca rola liderów i ich sta³a, niewielka liczba, mobilno¶æ pomocniczej kadry naukowej, ograniczenie do minimum awansu w jednej placówce od studenta do profesora i wreszcie konkurencja miêdzy uczelniami, tak aby ukoñczenie lepszej gwarantowa³o lepsz± pracê.

Od wielu lat utrzymujemy w kraju dziwny system, który zamiast zbli¿aæ oddala nas od sprawdzonych rozwi±zañ ¶wiatowych. Brak zdecydowanej woli przeciwdzia³ania temu stanowi rzeczy spowoduje gwa³town± zapa¶æ nauki i edukacji uniwersyteckiej w Polsce w wyniku emigracji najzdolniejszej m³odzie¿y, czego symptomy ju¿ daj± siê zaobserwowaæ. Niestety, zamiast rozumnych reform pod has³em zbli¿enia do Europy, obserwuje siê godne po¿a³owania manipulowanie projektami ustaw o szkolnictwie wy¿szym oraz o stopniach i tytu³ach. Praktyki te nie zmierzaj± do poprawy sytuacji, a raczej do spe³nienia nadziei licznej grupy sfrustrowanych pracowników nauki ¶redniego szczebla i utrwalenia, a nawet pog³êbienia niefortunnych rozwi±zañ ustawy z wrze¶nia 1990 roku. Jak tak dalej pójdzie, uczelnie bêd± mia³y wiêcej profesorów ni¿ studentów. Przeciwstawienie siê tym wysoce niepokoj±cym tendencjom nie powinno jednak mieæ charakteru „rewolucyjnego”, poniewa¿ ani nauka, ani edukacja nie lubi± zmian gwa³townych, dyktowanych potrzeb± chwili. Przez d³u¿szy czas powinny obok siebie funkcjonowaæ dwa modele kariery naukowej. Uwagi, które dalej przedstawiamy, uwzglêdniaj± funkcjonowanie starego, aczkolwiek poprawionego, oraz nowego modelu.

Nie mamy ambicji wypowiadania opinii na temat ca³ej nauki, zamierzamy swe rozwa¿ania ograniczyæ do chemii, której problemy s± nam najlepiej znane. Nauki przyrodnicze, stosowane i humanistyczne maj± bowiem swoje indywidualne spojrzenia na omawiane dalej problemy, choæ z pewno¶ci± pewne uogólnienia s± mo¿liwe.

Sta¿ podoktorski

Rozwa¿ania chcieliby¶my rozpocz±æ od problemów uniwersyteckiego kszta³cenia chemików, szczególnie w aspekcie ró¿nicy pomiêdzy naszym, krajowym pojmowaniem wy¿szego wykszta³cenia, a standardami ¶wiatowymi. Obecnie na ¶wiecie (w chemii) wy¿sze wykszta³cenie oznacza doktorat. Chemik ze stopniem magistra jest, nie tylko w uczelniach, ale nawet w laboratoriach przemys³owych, traktowany jako wysoko kwalifikowany technik. Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie Zachodniej, ogromna wiêkszo¶æ studentów podejmuj±cych naukê w licz±cych siê uniwersytetach koñczy edukacjê stopniem doktora. Jest zatem oczywiste, ¿e nowoczesny model kszta³cenia chemika zmusza do prowadzenia badañ naukowych, aby sprostaæ wymaganiom stawianym pracom doktorskim.

Nauka i dydaktyka akademicka s± ze sob± mocno zwi±zane, nie ma bowiem dobrej dydaktyki uniwersyteckiej bez równoczesnego prowadzenia badañ naukowych. Naturaln± konsekwencj± obecno¶ci znacznej liczby doktorantów w strukturze wspó³czesnej szko³y wy¿szej powinno byæ przejmowanie przez tê grupê czê¶ci obowi±zków dydaktycznych. Utrzymywanie przez uczelnie licznej grupy asystentów i adiunktów, którzy dydaktykê traktuj± jako jedyny obowi±zek wobec pracodawcy, jest nieporozumieniem. O efektywno¶ci badañ decyduje, przede wszystkim, grupa kierowników naukowych i ¶rodki, jakimi oni dysponuj±. Wbrew czêsto powtarzanym opiniom, zatrudnienie na etatach wp³ywa na zmniejszenie aktywno¶ci naukowej m³odszych pracowników. Stabilizacja powinna obejmowaæ kadrê profesorsk± i niewielk± grupê osób zajmuj±cych siê jedynie dydaktyk±, która powinna mieæ pensum dydaktyczne porównywalne z obowi±zuj±cym nauczyciela szko³y ¶redniej, a wiêc oko³o 18 godzin tygodniowo. Ograniczy to tak niepokoj±c± dzi¶ tendencjê do wieloetatowo¶ci.

Bardzo wa¿nym, a niedocenianym czêsto, wspó³czesnym elementem dydaktyki jest praca w jednej sali laboratoryjnej dyplomantów, doktorantów, sta¿ystów po doktoracie i habilitantów. Odgrywa ona niezwykle wa¿n± rolê w ukszta³towaniu m³odego pracownika nauki, gdy¿, oprócz pog³êbiania wiedzy, uczy samodzielno¶ci, formu³owania za³o¿eñ projektów badawczych i wspó³pracy naukowej.

Chyba najwy¿sza pora, aby upowszechniæ w kraju roczne lub dwuletnie sta¿e naukowe po doktoracie, na które mo¿na by otrzymywaæ granty z Ministerstwa Nauki lub fundacji pozabud¿etowych. Aplikowaæ o taki grant móg³by zainteresowany lub te¿ grant móg³by byæ udzielony ze ¶rodków, które potencjalny opiekun sta¿u uzyska³ wcze¶niej na w³asny projekt badawczy. Zatem grant powinien pokrywaæ rzeczywisty koszt projektu, a wnioskodawca nie powinien byæ zmuszany do podania w aplikacji grantowej imiennej listy wspó³pracowników lub doktorantów; oni pojawi± siê po uzyskaniu finansowania. Wydaje siê nam, i¿ popularne dzi¶ granty promotorskie s± nieporozumieniem. Uczelnia kszta³c±ca na poziomie doktorskim lub instytut, który ma prawo nadawania stopnia doktora, powinny z w³asnych ¶rodków finansowaæ studia doktoranckie.

Wracaj±c do poprzedniego w±tku, nale¿y stwierdziæ, ¿e m³ody cz³owiek po ukoñczeniu doktoratu nie powinien odbywaæ sta¿u podoktorskiego ani wykonywaæ pracy habilitacyjnej w macierzystej uczelni lub instytucie naukowym. W ostatnim czasie niechêæ do finansowania sta¿y podoktorskich zaczyna zanikaæ. Zarówno Ministerstwo Edukacji i Nauki, jak i Fundacja na rzecz Nauki Polskiej zaczynaj± uruchamiaæ granty finansuj±ce sta¿e podoktorskie.

Szybka ¶cie¿ka

Jeszcze wiêcej emocji wywo³uje habilitacja, choæby dlatego, i¿ czê¶æ naukowców i niektórzy politycy optuj± za likwidacj± tego stopnia, upatruj±c w nim przyczynê pó¼nego osi±gania samodzielno¶ci naukowej. To b³êdny pogl±d. Paradoksalnie, habilitacja nie powinna byæ uwa¿ana za nabycie prawa do samodzielno¶ci naukowej, lecz powinna wynikaæ z samodzielno¶ci naukowej. Przyczynami zbyt powolnego pokonywania szczebli kariery naukowej s± przede wszystkim: dominuj±cy nadal tradycyjny sposób wykonywania pracy doktorskiej, studia doktoranckie, o których siê tyle dzisiaj mówi s± studiami tylko z nazwy, oraz sta³e zatrudnienie doktorów, którego konsekwencj± jest kontynuowanie, po powrocie ze sta¿u, pracy pod kierunkiem by³ego promotora rozprawy doktorskiej.

Pojawiaj±ca siê propozycja ograniczenia liczby stopni naukowych jedynie do stopnia doktora, tak jak to jest np. w Stanach Zjednoczonych, mog³aby byæ do zaakceptowania jedynie pod warunkiem spe³nienia innych przyjêtych tam zasad, o których wspomina³em na wstêpie.

Pozostañmy na razie przy aktualnie obowi±zuj±cym systemie. Habilitacja, je¶li ma pozostaæ, powinna byæ wykonywana bezpo¶rednio po powrocie ze sta¿u, w ramach kilkuletniego grantu, który w ca³o¶ci pokrywa³by koszty osobowe oraz badawcze. Habilitant, otrzymuj±cy grant trzyletni z mo¿liwo¶ci± przed³u¿enia o dalsze trzy lata, odpowiada³by wówczas amerykañskiemu assistant professor; tam maksymalny czas tej formy zatrudnienia to siedem lat. Ocena aplikacji o grant habilitacyjny, dokonana przez niezale¿nych recenzentów, powinna wy³oniæ najlepszych kandydatów do dalszej kariery naukowej. O granty habilitacyjne mo¿na by³oby wystêpowaæ do ministerstwa, FNP lub nawet do szko³y wy¿szej lub instytutu, które by³yby zainteresowane wspieraniem takiej dzia³alno¶ci. Nie ulega w±tpliwo¶ci, i¿ szko³a wy¿sza lub placówka badawcza udzielaj±ca stypendium habilitacyjnego odczuje wymierny zysk z takich sytuacji. Z kolei habilitant musi mieæ pe³n± ¶wiadomo¶æ, ¿e nawet znakomicie oceniona rozprawa nie zapewnia dalszego zatrudnienia w macierzystej placówce.

W Instytucie Chemii Organicznej PAN oferujemy mo¿liwo¶æ ubiegania siê o co¶ w rodzaju czteroletniego grantu habilitacyjnego. Nazywamy to szybk± ¶cie¿k±. Aplikacje s± starannie analizowane przez zespó³ profesorów, powo³any przez dyrektora. Proponowana tematyka nie mo¿e byæ prost± kontynuacj± ani tej z doktoratu, ani ze sta¿u. Efekty s± nadspodziewanie dobre. Dziêki tej polityce mamy kilka zupe³nie nowych, znakomicie rozwijaj±cych siê tematów. Mieli¶my niedawno dwóch habilitantów w wieku 33 lat, a wkrótce bêdziemy mieæ dalszych, równie m³odych. Problem w tym, ¿e, jak dotychczas, tylko nasi byli doktoranci sk³adaj± aplikacje o nasze granty. Co wiêcej, pokoleniowa wymiana samodzielnej kadry naukowej instytutu powoduje, ¿e zwalniane miejsca zape³niamy naszymi wypromowanymi habilitantami. Zatem nie wyrobili¶my jeszcze mechanizmu odej¶cia z instytutu doktorów habilitowanych po zakoñczeniu szybkiej ¶cie¿ki.

Polityka naukowa

My¶lê, ¿e mo¿na zaryzykowaæ tezê, i¿ m³ody cz³owiek po sta¿u podoktorskim, który korzystaj±c z samodzielno¶ci finansowej nie z³o¿y rozprawy habilitacyjnej w ci±gu sze¶ciu lat, ma niewielkie szanse, aby zostaæ liderem naukowym. Powinien wiêc we w³asnym, dobrze pojêtym interesie zrezygnowaæ z akademickiej kariery naukowej. Dominuj±cy dzisiaj model awansu, który przewiduje pokonanie wszystkich szczebli w tej samej placówce, a czêsto w tej samej tematyce, jest kuriozalny. Prowadzi do degeneracji tematyki badawczej placówki, do wadliwej struktury zatrudnienia, a przede wszystkim powoduje negatywne zmiany w ca³ym procesie kszta³cenia. Przy najlepszych chêciach pracownika i jego opiekuna, ten model nieuchronnie ogranicza lub wrêcz uniemo¿liwia szybkie usamodzielnienie. Usamodzielnienie bowiem to nie tylko podjêcie w³asnej tematyki, lecz równie¿ umiejêtno¶æ pozyskania ¶rodków i wspó³pracowników, a wiêc przyjêcie pe³nej odpowiedzialno¶ci za realizacjê zg³oszonego projektu. Powinien znikn±æ popularny dzi¶ sposób promowania, który czêsto rozpoczyna siê od takich mniej wiêcej s³ów kierowanych do czterdziestoletniego wspó³pracownika: „No to, panie Wojtku, teraz tym siê pan zajmie i to bêdzie pó¼niej tematem pañskiej habilitacji”.

Dzisiaj, uzyskanie stopnia i tytu³u naukowego zmusza placówkê do awansowania pracownika wraz z pokonywaniem przez niego kolejnych etapów kariery od asystenta, poprzez adiunkta, doktora habilitowanego a¿ do profesora. Je¶li uczelnia, dziêki obecno¶ci wybitnego uczonego, u³atwia rozbudowanie jego tematyki i umo¿liwia formalny awans licznej grupy jego wychowanków, mo¿e siê zdarzyæ, ¿e mamy kilku profesorów jednej specjalno¶ci, a brakuje nam profesorów z innej. Negatywny wp³yw takiej sytuacji na proces dydaktyczny jest tak oczywisty, i¿ chyba nie trzeba tego faktu uzasadniaæ.

Nale¿a³oby wiêc okre¶liæ liczbê etatów kadry profesorskiej wydzia³u i przyporz±dkowaæ je okre¶lonym kierunkom, tak aby nie naruszaæ pierwotnie za³o¿onej struktury dydaktycznej. Podobne, choæ nie te zasady powinny obowi±zywaæ w instytutach, zw³aszcza w instytutach PAN, które s± finansowane g³ównie ze ¶rodków bud¿etowych. Liczba etatów samodzielnych pracowników powinna byæ konsekwencj± polityki naukowej, która uzasadni wielko¶æ instytutu i zatwierdzi jego program badawczy. Brak mobilno¶ci kadry naukowej, w po³±czeniu ze stale powiêkszaj±c± siê grup± samodzielnych pracowników, powoduje zmniejszanie siê zespo³ów badawczych i, w konsekwencji, rezygnacjê z szerzej zakre¶lonej tematyki na rzecz prowadzenia drobnych badañ przyczynkowych lub patologicznej wspó³pracy naukowej z zagranic±, w której Polak jest wykonawc± pomys³ów zewnêtrznego kierownika projektu. Mobilno¶æ kadry umo¿liwi³aby wyrównanie i podniesienie poziomu badañ w znacznie wiêkszej ni¿ dotychczas liczbie szkó³ wy¿szych i instytutów.

Stan rozdrobnienia tematycznego jest dodatkowo wspierany przez wewnêtrzne decyzje komisji i zespo³ów Ministerstwa Edukacji i Nauki, które nie bacz±c na pocz±tkowe obietnice, i¿ o przyznaniu grantu bêdzie decydowaæ jedynie jego warto¶æ merytoryczna, uzale¿nia wysoko¶æ finansowania od formalnej wielko¶ci zespo³u, co wiêcej – uniemo¿liwia liderowi naukowemu zespo³u kierowanie wiêcej ni¿ jednym grantem. Warto uzmys³owiæ decydentom, i¿ w krajach rozwiniêtych jedynie kadra profesorska mo¿e wystêpowaæ o granty na samodzielne badania naukowe. Jest nie do pomy¶lenia, aby pomocniczy pracownik nauki, który nie jest na tzw. tenure track, móg³ samodzielnie wystêpowaæ o grant badawczy do fundacji takich, jak amerykañskie NSF czy NIH. Pomocniczy pracownicy nauki powinni mieæ prawo wystêpowania jedynie o granty podoktorskie, habilitacyjne lub krótkie pobyty sta¿owe w wybranym laboratorium. Umo¿liwianie adiunktom wystêpowania o granty badawcze na równi z samodzieln± kadr± prowadzi do takich patologii, jak pisanie przez lidera naukowego aplikacji w imieniu wspó³pracownika, w której faktyczny pomys³odawca wystêpuje jako wykonawca.

Nadzieja w mobilno¶ci

Przy okazji zmian dostosowawczych do systemu kszta³cenia w Unii Europejskiej (trójstopniowy system: licencjat – magisterium – doktorat) nale¿y bardzo silnie lansowaæ konieczno¶æ rozdzielania etapów kszta³cenia na dwie uczelnie lub uczelniê i instytut PAN, który gwarantuje odpowiedni program. Szczególnie godny polecenia wydaje siê system, w którym licencjat uzyskuje siê w uczelni bliskiej miejsca zamieszkania, a o kontynuacjê nauki aplikuje siê do jednej z czo³owych uczelni kraju. Przy tej okazji warto wskazaæ na ciekawe, bardzo korzystne w naszym przekonaniu, rozwi±zanie w postaci studiów doktoranckich wspólnie prowadzonych przez uczelnie i instytuty PAN.

W powszechnej opinii, pe³ne wykszta³cenie na poziomie doktorskim musi byæ zakoñczone rocznym b±d¼ dwuletnim sta¿em w mo¿liwie najlepszym o¶rodku naukowym. Po powrocie ze sta¿u kandydat podejmuje wa¿n± ¿yciow± decyzjê: opuszcza uczelniê i podejmuje pracê w przemy¶le, w³asnym przedsiêbiorstwie, administracji itp. lub aplikuje o grant habilitacyjny i po jego uzyskaniu rozpoczyna w³a¶ciw± karierê naukow± w uczelni lub instytucie. Jest oczywiste, ¿e nowa tematyka nie powinna, w ¿adnym przypadku, byæ prost± kontynuacj± tej z okresu doktorantury lub sta¿u podoktorskiego i nie powinna byæ podejmowana w placówce, w której wykonywany by³ doktorat. Kolejna zmiana miejsca pracy winna nast±piæ po uzyskaniu stopnia doktora habilitowanego. Uczelnie, które maj± wolne miejsca profesorskie o okre¶lonej specjalno¶ci, og³aszaj± konkursy, przy czym tylko w zupe³nie wyj±tkowych przypadkach mo¿na by ubiegaæ siê o etat w placówce, w której wykonywana by³a habilitacja. Nale¿a³oby wprowadziæ obowi±zkowy udzia³ w komisjach decyduj±cych o przyjêciu nowych profesorów osób delegowanych przez resort edukacji lub Radê G³ówn± Szkolnictwa Wy¿szego.

Zdaniem naszym i naszych kolegów, mobilno¶æ kadry zmusi m³odych kandydatów do kariery naukowej, do samodzielno¶ci, powinna usun±æ patologie, o których wspomnieli¶my. Konieczno¶æ zdobycia grantu habilitacyjnego, a potem chêæ zwiêkszenia szans w konkursie o stanowisko profesora w dobrym miejscu, uruchomi aktywno¶æ naukow± i kreatywno¶æ kandydatów. Równocze¶nie bêdzie mo¿na równomiernie obsadzaæ warto¶ciowymi lud¼mi wszystkie krajowe szko³y wy¿sze. Mobilno¶æ kadry powinna uaktywniæ ca³e ¶rodowisko szkó³ wy¿szych i instytutów badawczych, usprawniæ przep³yw informacji naukowej, a tak¿e ograniczyæ wieloetatowo¶æ. Naukowcy, którzy nie potrafi± samodzielnie zaproponowaæ projektu badawczego, a dzia³aj± znakomicie je¶li ich program badawczy zosta³ wytyczony przez kogo¶ innego, znajd± siê w laboratoriach przemys³owych, gdzie kierunek badañ wyznacza rynek. Trzeba mieæ nadziejê, ¿e bêdzie to równie¿ przemys³ krajowy, który na razie nie interesuje siê oryginaln± my¶l± naukow±, a finansuje jedynie prace odtwórcze. Wielu dyrektorów bez ¿enady chwali siê likwidacj± pionu badawczego w kierowanym przez siebie zak³adzie. Ulubione sformu³owanie, to: „wyprowadzi³em za bramê”. Z drugiej strony, wielu polityków i ludzi zajmuj±cych siê organizacj± nauki obiecuje spo³eczeñstwu gruszki na wierzbie, mówi±c, ¿e nauka uzdrowi gospodarkê. Otó¿ uzdrowi tylko wtedy, kiedy gospodarka bêdzie tego chcia³a. Rol± ludzi nauki jest uzmys³awianie decydentom, zarówno w sferze polityki, jak i gospodarki, wa¿no¶æ tych problemów, które starali¶my siê przybli¿yæ.

Prof. dr hab. Marek Chmielewski, chemik, pracuje w Instytucie Chemii Organicznej PAN w Warszawie. Prof. dr hab. Janusz Jurczak, chemik, pracuje na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Referat wyg³oszony na konferencji Model awansu naukowego w Polsce, 17−18 marca 2006 w Krakowie.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje