Kiedy piêæ lat temu przyby³am na stacjê Robinson i zamieszka³am przy ulicy Einsteina w pobli¿u domu Marii Curie−Sk³odowskiej we Francji, wiedzia³am, ¿e muszê wyp³yn±æ na g³êbiê i zainwestowaæ w przysz³o¶æ swoj±, regionu, kraju. Stawiaj±c pierwsze kroki w ¶wiecie nauki szybko przekona³am siê, ¿e potrzebujê tak samo du¿o pokory, m±dro¶ci, mêstwa, jak i zapa³u. O badaniach naukowych uczeni pisz± wiele, przedstawiaj±c swoje osi±gniêcia i wyniki. Opisuj±c pocz±tki wspó³pracy naukowej oraz projekty, w których mia³am zaszczyt uczestniczyæ w ostatnich latach, stara³am siê omin±æ informacje dotycz±ce analizy wyników, stosowanych technologii, poniewa¿ wyniki badañ s± przygotowywane do druku w czasopi¶mie z listy filadelfijskiej.
Trzeba mieæ wytrwa³o¶æ i wiarê w siebie.
Maria Sk³odowska−Curie
¦l±zacy, górnicy, hutnicy, ludzie nauki, nie boj±cy siê ciê¿kiej pracy, wierz±cy i potrafi±cy uszanowaæ niedziele i ¶wiêta, pokorni, a nie ulegli, nobli¶ci, autorytety, nadzieja...
Urodzi³am siê w krainie, gdzie od lat wszystkim wiadomo, ¿e tylko ciê¿k± prac± doj¶æ mo¿na do celu. Mo¿na u¿alaæ siê nad sob±, z³± sytuacj± w kraju. Ka¿dy wie, ¿e przeciêtnemu cz³owiekowi nie jest ³atwo. Ale dlaczego nie byæ ponad przeciêtno¶æ?
Kiedy¶ mówiono: „podstawówka, liceum, studia, praca”. A dzi¶? Dla wielu m³odych „praca” zamieni³a siê w „bezrobocie”. Dlaczego? To pytanie stawia wiele osób. Znajduj± ró¿ne wyt³umaczenia – ekonomiczne, socjologiczne, inni powtarzaj± gdzie¶ us³yszane has³a... A ja mam w uszach s³owa mojej matki, która mawia³a, ¿e w domu mia³a dwa mercedesy. Pierwszym by³ mój brat, drugim ja. Paliwo za¶ stanowi³y wiedza i m±dro¶æ ¿yciowa. Dzi¶ jestem studentk± jednej z najlepszych ¶l±skich uczelni i cieszê siê z moich ma³ych osi±gniêæ. Zaczê³o siê... W³a¶nie, jak siê zaczê³o? Próbujê przypomnieæ sobie pocz±tki mojej wielkiej przygody z fizyk±.
Kilka lat temu us³ysza³am s³owa: „Wyp³yñ na g³êbiê” – g³êbiê marzeñ, g³êbiê nadziei, g³êbiê mo¿liwo¶ci. „Wyp³yñ i nie poddawaj siê”. Zaczê³o siê od olimpiad, potem by³y inne konkursy w szkole ¶redniej, niezapomniany konkurs „Fizyka a ekologia”. Chocia¿ nie zdoby³am pierwszego miejsca, to od tego czasu fizyka, dot±d kojarzona z elektronik±, badaniem w³asno¶ci cia³, przeró¿nymi zadaniami i do¶wiadczeniami, sta³a siê mo¿liwo¶ci± poznawania ¶wiata. Kilka miesiêcy pó¼niej zwiedza³am elektrowniê j±drow± w Tihange w Belgii. Nastêpnie, w Sejmiku ¦l±skim, jako najm³odszy uczestnik Seminarium SEP, wywo³a³am burzliw± dyskusjê, przedstawiaj±c ekologiczne aspekty rozwoju energetyki j±drowej. Warto zauwa¿yæ, ¿e by³o to w latach 90., po decyzji o przerwaniu budowy jedynej w Polsce elektrowni j±drowej w ¯arnowcu. Rok pó¼niej rozpoczê³am studia na kierunku fizyka techniczna. Studia, pog³êbianie wiedzy, dyskusje, wyjazdy, zdobywanie do¶wiadczenia, czas, w którym powoli zaczyna³am wyp³ywaæ na g³êbiê, a w³a¶ciwie przygotowywa³am siê do rejsu.
Pierwszy raz wyjecha³am do Francji, by nauczyæ siê jêzyka, z nadziej± powrotu w kolejnym roku w ramach stypendium. Przez rok mieszka³am przy ulicy Einsteina, nieopodal domu Marii Curie w Sceaux. Wyjazd w ramach programu Sokrates niestety siê nie odby³. Jednak rok pó¼niej uczestniczy³am w kursie naukowym Nowoczesna technologia dla ¶rodowiska w école Nationale Supérieure d’Arts et Métiers w Bordeaux. By³ to mój pierwszy wyjazd naukowy podczas studiów oraz mo¿liwo¶æ pracy w miêdzynarodowym zespole m³odych ludzi.
Minê³o kilka miesiêcy, rozpoczê³am przygotowanie próbek i pomiary do pracy dyplomowej. Pierwotnie zamierzone badania, bêd±ce fragmentem wiêkszego projektu badawczego, realizowanego przez Zak³ad Zastosowañ Radioizotopów Instytutu Fizyki Politechniki ¦l±skiej z Akademi± Górniczo−Hutnicz± w Krakowie oraz Wigierskim Parkiem Narodowym, mia³y na celu przybli¿enie obiegu wêgla we wspó³czesnym ¶rodowisku sedymentacji jeziora Wigry.
W ZZR wykonywane jest datowanie metod± 14C osadów jeziornych pochodz±cych z g³êbokich wierceñ, datowania metod± 210Pb i 137Cs m³odych osadów jeziornych, badania izotopów stabilnych (13C, 18O). Datowanie ma na celu konstrukcjê bezwzglêdnej skali czasu zdarzeñ klimatycznych zapisanych w sk³adzie izotopów stabilnych w osadzie wêglanowym, w sk³adzie okrzemek i py³ku ro¶lin. Niekiedy, ze wzglêdu na niewielk± zawarto¶æ materia³u organicznego w osadzie wêglanowym pochodz±cym z wierceñ w ró¿nych miejscach jeziora, konieczne jest równie¿ datowanie 14C osadu wêglanowego. Zarówno datowanie frakcji organicznej, jak i wêglanowej, obarczone jest systematycznym b³êdem postarzenia osadu zwanym efektem rezerwuarowym. W celu oszacowania jego wielko¶ci, zosta³y podjête badania sk³adu izotopowego wêgla we wspó³czesnych ro¶linach i wêglanach w ¶rodowisku sedymentacji jeziora Wigry. Rozszerzenie badañ o analizê sk³adu izotopowego z rozró¿nieniem sk³adu gatunkowego ro¶lin sta³o siê mo¿liwe dziêki stypendium w ramach programu Leonardo da Vinci w UFZ – Centre for Environmental Research Leipzig−Halle w Niemczech.
Pierwszy wyjazd badawczy do Niemiec. Przez trzy miesi±ce mia³am mo¿liwo¶æ poznania technologii, dokonania pomiarów, przeprowadzenia wielu dyskusji, poznania wyj±tkowych ludzi. Przyjecha³am z pude³kiem próbek, wyjecha³am z baga¿em do¶wiadczeñ, wyników, ale i pytañ, na których czê¶æ uda³o nam siê wspólnie znale¼æ odpowied¼. Na podstawie wykonanych pomiarów zawarto¶ci izotopów w ro¶linach l±dowych, zanurzonych i wodnych, muszlach, wêglanach str±conych z ro¶lin, wodzie dokona³am analiz, bior±c pod uwagê ró¿ne aspekty: gatunki badanych ro¶lin, koncentracjê ca³kowitego wêgla w ro¶linach, sposób przeprowadzania procesu fotosyntezy, zmiany izotopowe w celulozie i ca³ej materii organicznej, zmiany izotopowe w ró¿nych czê¶ciach ro¶lin. Sk³ad izotopowy ro¶lin i wêglanów uzale¿niony jest od wielu czynników, m.in. klimatycznych i hydrologicznych, a w przypadku ro¶lin równie¿ ich fizjologii oraz sposobu przeprowadzania fotosyntezy. Pomimo trudno¶ci w interpretacji biogeochemicznej uzyskanych wyników pomiaru, uwa¿am tê czê¶æ badañ za najwa¿niejsz± w mojej pracy, poniewa¿ mog³am nauczyæ siê metodyki badañ eksperymentalnych zwi±zanych ze spektrometri±.
Trzeba mieæ wytrwa³o¶æ i wiarê w siebie. Trzeba wierzyæ, ¿e cz³owiek jest do czego¶ zdolny. Cz³owiek nigdy nie ogl±da siê na to, co zrobione, ale na to patrzy, co ma przed sob± do zrobienia. Niech ka¿dy z nas, jak jedwabnik, tka swój kokon i nie ¿±da wyja¶nieñ, po co i na co...
Maria Sk³odowska−Curie
1 grudnia 2004 roku rozpoczê³am studia doktoranckie. Poszukuj±c w Internecie informacji o stypendiach dla doktorantów, znalaz³am program Marie Curie. Z³o¿y³am aplikacje do trzech uczelni, pozytywn± odpowied¼ otrzyma³am z dwóch. Mimo ¿e czasu mia³am niewiele, nie czu³am obaw, wyjazd potraktowa³am jako szansê.
Pierwszy wyjazd doktorancki – na pó³ roku do Uniwersytetu Warwick w Wielkiej Brytanii, o¶rodka naukowego, w którym najczê¶ciej s³ysza³am: „Try, do it”. Próbuj i zrób tak, jak uwa¿asz za s³uszne. Jeste¶ naukowcem! Brzmia³o to dumnie. Stanê³am przed szans±, ogromnym wyzwaniem, ale i lekcj± pokory. W dniu, w którym przyby³am do Anglii, okaza³o siê, ¿e nie mogê dokonaæ pierwotnie zamierzonych badañ, ale czeka mnie zupe³nie nowe zadanie. Brytyjski opiekun naukowy zaproponowa³ mi pracê w zespole Mass Spec, zajmuj±cym siê spektrometri±, w ramach dwóch projektów: pierwszego – dotycz±cego kwasów naftowych, zanieczyszczeñ wody kanadyjskich jezior oraz drugiego – hydrolizy enzymatycznej drewna. Pierwsze zadanie by³o ³atwiejsze, poniewa¿ dotyczy³o badañ bie¿±cych prowadzonych w laboratorium.
Hydroliza enzymatyczna drewna nastrêcza³a wiele problemów, a poniewa¿ badali¶my próbki z Polski, Anglicy zadawali wiele pytañ. Im bardziej wydawa³o mi siê, ¿e jestem u celu, tym wiêcej pytañ siê pojawia³o. Sze¶æ miesiêcy, 184 dni, du¿o i ma³o. Wiedzia³am, ¿e to jest moje zadanie i sama muszê doj¶æ do opracowania metody, przeprowadziæ stosowne analizy. Na biurku w moim gabinecie le¿a³o pude³ko z próbkami, a obok zeszyt, komputer i zaproszenie na konferencjê. W brytyjskiej uczelni by³o zwyczajem, ¿e na konferencje je¼dzili wszyscy uczeni zainteresowani dan± tematyk±.
Przez pierwsze tygodnie zbiera³am literaturê, spêdza³am godziny w bibliotece. A kiedy by³am pewna, ¿e znalaz³am metodê, okaza³o siê, ¿e od teorii do praktyki jeszcze daleka droga. Kiedy rozpoczê³am badania w brytyjskim laboratorium, warunki pracy przekroczy³y moje naj¶mielsze oczekiwania dotycz±ce dostêpno¶ci do aparatury, odczynników. Przypomnia³a mi siê sytuacja, gdy pierwszy raz wesz³am do laboratorium UFZ, w którym znajdowa³o siê kilka spektrometrów, podczas gdy w polskim instytucie starali¶my siê o pierwszy tego typu spektrometr. Tymczasem w Anglii czeka³o na mnie dwana¶cie spektrometrów, w tym jeden budowany przez naukowców Uniwersytetu Warwick.
Rozpoczêli¶my serie testowe. Przez cztery miesi±ce pojawia³y siê ró¿ne problemy zwi±zane z preparatyk±. Zmieniali¶my wszystko, od rozpuszczalników po odczynniki. Zamiast widma w postaci kilku pików, obserwowali¶my dziesi±tki ró¿nych pików, z wyj±tkiem tych, które nas interesowa³y. Po piêciu miesi±cach badañ nie mia³am dobrych wyników. Przeprowadzi³am dziesi±tki eksperymentów i wiedzia³am tylko, jak proces nie powinien wygl±daæ. Z drugiej strony czu³am siê jak Edison, który zapytany o swoje pora¿ki, odpowiedzia³: „Ale¿ to nie by³y pora¿ki, odkry³em ponad 1000 sposobów, jak ¿arówka nie dzia³a. Jestem coraz bli¿ej celu”.
Tymczasem mój opiekun naukowy nawi±za³ wspó³pracê z brytyjskim producentem spektrometru kupionego do laboratorium w Polsce, dziêki czemu mog³am wzi±æ udzia³ w jednodniowym szkoleniu oraz wykonaæ pomiary sk³adu izotopowego celulozy w Manchesterze.
Zosta³y dwa tygodnie, ostatnie dwa tygodnie i ostatnia próba. Dokonali¶my ostatniej modyfikacji procesu. W napiêciu obserwowa³am, jak próbka zostaje pobrana z naczynka i wprowadzona do spektrometru. Obserwowa³am widmo i... uda³o siê! Eureka! Warto by³o spróbowaæ jeszcze raz! Pomiary powtórzyli¶my kilka razy – efekt by³ podobny. Przez kolejne dwa tygodnie dokona³am kilkudziesiêciu pomiarów. Niestety, nie uda³o nam siê dokoñczyæ badañ. Mam jednak nadziejê, ¿e znajd± siê ¶rodki finansowe na wyjazd w celu ich dokoñczenia.
Trzeba mieæ wytrwa³o¶æ i wiarê w siebie. Trzeba wierzyæ, ¿e cz³owiek jest do czego¶ zdolny i staraæ siê osi±gn±æ to za wszelk± cenê...
Maria Sk³odowska−Curie
Jutro bêdê ja – m³ody cz³owiek, ciekawy ¶wiata. Przede mn± wiele zadañ, kolejne wyzwania, szanse, mo¿liwo¶ci, dalsze dyskusje, aby to, co by³o skomplikowane, a staje siê proste, co powoduje tak wielki entuzjazm w moich badaniach, mog³o zostaæ w³a¶ciwie przedstawione.
Co bêdzie za rok, czas poka¿e. Wiem jedno – chcê stawiaæ kolejne kroki w niezwyk³ym ¶wiecie nauki. Dziêkujê jednocze¶nie tym, którzy pozwalaj± mi go odkrywaæ. Wiem, ¿e warto wyp³yn±æ na g³êbiê, czêsto p³yn±c pod pr±d, nie zawsze widz±c drugi brzeg.
Stypendia, praca w zespo³ach miêdzynarodowych, mo¿liwo¶æ wymiany do¶wiadczeñ, dyskusji, to ogromna szansa, przed któr± staje cz³owiek. Mam nadziejê, ¿e ju¿ nied³ugo w polskich o¶rodkach naukowych zniknie problem zwi±zany z pozyskiwaniem ¶rodków finansowych, ¿e m³odzi ludzie bêd± s³yszeli jak najczê¶ciej s³owa: „Spróbuj, zrób, co uwa¿asz za s³uszne” i bêdzie to owocem dobrej wspó³pracy do¶wiadczonych opiekunów naukowych z m³odymi naukowcami.
Kariera Marii Curie−Sk³odowskiej pokaza³a, ¿e kobiety s± zdolne do prowadzenia prac naukowych i mog± osi±gaæ w nich doskona³e wyniki. Mo¿e nie za wszelk± cenê, ale ciesz±c siê równie¿ z tego, co nas otacza.
Im bardziej siê cz³owiek starzeje, tym mocniej czuje, ¿e umiejêtno¶æ cieszenia siê chwil± bie¿±c± jest cennym darem, podobnym do stanu ³aski.
Maria Sk³odowska−Curie
¦l±sk, ziemia noblistów, ciê¿ka praca, królestwo wêgla i stali, kopalnie, huty, ziemia krwi przelanej za wolno¶æ, kraj moich dziadków, rodziców, mojego dzieciñstwa, marzeñ... i przysz³o¶ci!