Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



¯ycie akademickie


Jedyn± realn± drog± os³abiania wp³ywu konkurencji bez obni¿ania jako¶ci kszta³cenia lub z jej podwy¿szaniem s±, przewidziane ustaw±, zwi±zki szkó³.

Porozumienia uczelni

Tadeusz Wojciechowski

Mimo teoretycznej nietypowo¶ci rynku edukacji wy¿szej, na którym celem nadrzêdnym o spo³ecznym charakterze powinno byæ d±¿enie do jak najszerszej i jak najlepszej edukacji spo³eczeñstwa, oddzia³ywanie tego szczytnego celu nie jest i nie bêdzie w przysz³o¶ci tak silne, aby zasadniczo wp³yn±æ na os³abienie walki konkurencyjnej. Mo¿liwo¶ci ograniczenia skali i z³agodzenia instrumentów tej walki jest niewiele. Mo¿na raczej przypuszczaæ, ¿e w miarê wzrostu liczby podmiotów rynkowych (szkó³ wy¿szych) i jednoczesnego zmniejszania siê liczby m³odzie¿y pomaturalnej (ni¿ demograficzny, który trwaæ bêdzie przez co najmniej 8 nastêpnych lat), dochodziæ bêdzie raczej do sytuacji, w której podmioty zagro¿one brakiem dostatecznego naboru siêgaæ bêd± po instrumenty promocji i antypromocji (w stosunku do konkurentów) wykraczaj±ce poza granice etyki biznesu.

£atwiej w grupie

Przewidziane ustaw± o szkolnictwie wy¿szym konferencje rektorów szkó³ zawodowych i szkó³ akademickich, grupuj±ce wiêkszo¶æ uczelni, nie s± p³aszczyznami porozumienia niweluj±cego oddzia³ywanie konkurencji i wykorzystywanie niekorzystnych dla klientów instrumentów. Ta forma stowarzyszania szkó³ wy¿szych jest raczej potrzebna do reprezentowania ich wspólnych interesów (a tak¿e ich za³o¿ycieli) wobec organów administracji pañstwowej i uzyskiwania mo¿liwie najlepszych warunków funkcjonowania na rynku.

Jedyn± realn± drog± os³abiania wp³ywu konkurencji, g³ównie zreszt± przez obronê przed silniejszymi podmiotami, a zarazem ograniczanie kosztów pozwalaj±ce na uzyskiwanie lepszej pozycji konkurencyjnej, bez obni¿ania jako¶ci kszta³cenia lub z podwy¿szaniem tej jako¶ci, s±, przewidziane ustaw±, zwi±zki szkó³ lub mniej sformalizowane porozumienia o okre¶lonych zakresach wspó³pracy. Wbrew pozorom i niektórym negatywnym do¶wiadczeniom „martwych” porozumieñ, mog± one byæ realn± drog± uzyskiwania wspólnych korzy¶ci dla wchodz±cych w ich sk³ad podmiotów i zdecydowanej poprawy obs³ugi studentów, a zatem zmniejszania ryzyka wycofywania siê przed ekspansj± konkurencji. Mog± byæ te¿ – i tego nie mo¿na wykluczyæ – pocz±tkiem drogi do koncentracji szkó³ wy¿szych, do tworzenia szkó³ niepañstwowych o rozmiarach, kadrze, wyposa¿eniu i zasiêgu pozwalaj±cych na ofertê realnie lepsz± od oferty szkó³ pañstwowych.

W 2005 roku przedstawi³em trzem uczelniom z Warszawy i okolic koncepcjê takiego zwi±zku lub porozumienia, które – byæ mo¿e – w 2006 lub 2007 rozpocznie dzia³alno¶æ. Koncepcja ta zak³ada zachowanie pe³nej niezale¿no¶ci organizacyjnej i finansowej podmiotów, które deklaruj± jedynie wspólne podejmowanie okre¶lonych przedsiêwziêæ, maj±cych na celu bezpo¶rednie obni¿anie kosztów lub po¶rednie – przez poprawê warunków i jako¶ci kszta³cenia. Jakie to mog± byæ przedsiêwziêcia?

U³atwienia dydaktyczne

Przede wszystkim prowadzenie scentralizowanych zajêæ z okre¶lonych przedmiotów dla wszystkich studentów (lub czê¶ci) objêtych porozumieniem szkó³ w przypadkach, gdy skala rekrutacji nie stwarza warunków op³acalno¶ci prowadzenia tych zajêæ w poszczególnych szko³ach. Dotyczy to oczywi¶cie szkó³ o zbli¿onych lub identycznych kierunkach studiów, w których plany i programy w znacznym stopniu (niekiedy niemal w ca³o¶ci) siê pokrywaj±. W realnych warunkach Warszawy (i okolic), w której dzia³a 60 szkó³ niepañstwowych, dotyczy to przede wszystkim kierunków: ekonomia, zarz±dzanie i marketing, finanse i bankowo¶æ, socjologia, administracja, bo te w³a¶nie kierunki prowadzi ponad 80 proc. tych szkó³.

Podobny, choæ bardziej administracyjny charakter ma wzajemne udostêpnianie sal wyk³adowych i laboratoriów komputerowych do prowadzenia scentralizowanych zajêæ dydaktycznych. Czasem bowiem nie chodzi o wyk³adowców, których w objêtych porozumieniem szko³ach mo¿e byæ nawet nadmiar, ale w³a¶nie o prozaiczny brak pomieszczeñ w okre¶lonej szkole (brak w³asnego budynku, szko³a „na dorobku”, remonty itp.). W takich sytuacjach mo¿e pomóc inna szko³a, blisko zlokalizowana, udostêpniaj±c okresowo swoje sale, w zale¿no¶ci od porozumienia, nieodp³atnie lub taniej ni¿ normalnie kosztuje wynajem.

Du¿y zakres mo¿liwo¶ci wspó³pracy dostrzegam w organizowaniu uzupe³niaj±cych wyk³adów monograficznych poprzez wymianê wyk³adowców lub dopuszczanie do prowadzonych zajêæ studentów ze szkó³ wspó³pracuj±cych. Brak urozmaicenia oferty dydaktycznej zarówno o zwi±zane z programem kierunku przedmioty do wyboru, jak i (tym bardziej) o przedmioty rozszerzaj±ce horyzonty wiedzy studentów (zw³aszcza z zakresu kultury, historii, polityki, stosunków spo³ecznych), jest piêt± achillesow± polskich wy¿szych szkó³ niepañstwowych. Szczególnie relatywnie mniejsze szko³y, prowadz±ce tylko trzyletnie studia zawodowe, opuszczaj± absolwenci wprawdzie z formalnym wy¿szym wykszta³ceniem w okre¶lonej specjalno¶ci, ale brak wiedzy i orientacji w innych dziedzinach czêsto obiektywnie uniemo¿liwia zaliczenie ich do inteligencji.

Zbli¿ony charakter mo¿e mieæ prowadzenie przez pracowników naukowych zatrudnionych w szko³ach tworz±cych zwi±zek specjalistycznych seminariów dyplomowych, dostêpnych dla wszystkich studentów tych szkó³. Bywa tak czasem, ¿e znany profesor prowadzi seminarium dyplomowe koncentruj±c siê na wa¿nych, ale dydaktycznie trudnych problemach. W szkole, w której jest zatrudniony, tylko 2−3 studentów interesuje siê t± tematyk±. Ale na przyk³ad w dwóch innych szko³ach objêtych porozumieniem mo¿e byæ jeszcze kilku studentów. Zbiera siê grupa o rozmiarach prawid³owych z dydaktycznego (6−10 osób), a tak¿e finansowego punktu widzenia dla szkó³, które op³acaj± jednego promotora tej grupy wg klucza ustalonego w porozumieniu.

Nie widzê te¿ ¿adnych przeszkód, aby w szko³ach zawieraj±cych porozumienie wykorzystywaæ wzajemnie mniej (z ró¿nych przyczyn: wieku, zmian programu, mniejszej rekrutacji) obci±¿onych wyk³adowców, do recenzowania prac dyplomowych z innej ni¿ macierzysta, uczestnicz±cej w porozumieniu uczelni. Mo¿e to przynie¶æ, niezale¿nie od ewidentnego zmniejszenia kosztów, zwiêkszenie obiektywizmu recenzji, skrócenie ich terminów i tym samym stanowiæ wk³ad do poprawy jako¶ci kszta³cenia.

Programy kszta³cenia

Kolejn± mo¿liwo¶ci± uzyskiwania przewagi konkurencyjnej, a zarazem uzyskania korzy¶ci z realizacji porozumienia o wspó³pracy, jest wymiana planów i szczegó³owych programów kszta³cenia oraz, ewentualnie, przygotowywanie niektórych programów do zastosowania we wszystkich wspó³pracuj±cych lub tworz±cych formalny zwi±zek szko³ach. Wspólna praca nad programami oznacza, szczególnie w przypadku szkó³ o niewielkim potencjale kadrowym, ¿e wymiana do¶wiadczeñ i dyskusje mog± mieæ znacznie szerszy zasiêg, wykorzystywaæ koncepcje nawet nielicznych, zwi±zanych z poszczególnymi szko³ami autorytetów naukowych, pozwalaæ na uzyskanie „produktu” rzeczywi¶cie wysokiej jako¶ci. I w tym przypadku nie widzia³bym nic „zdro¿nego” w tym, ¿e wspó³pracuj±ce szko³y powo³uj± np. wspóln± komisjê dydaktyczn± z³o¿on± z kilku pracowników naukowych zatrudnionych w tych szko³ach. Komisja mo¿e sk³adaæ okresowe sprawozdania, lub formu³owaæ wnioski o zatwierdzenie wspólnych programów, senatom wszystkich wspó³pracuj±cych szkó³.

Uzupe³nieniem wspó³pracy programowej mo¿e byæ wzajemne udostêpnianie programów informatycznych zwi±zanych z kszta³ceniem i zarz±dzaniem uczelniami tworz±cymi porozumienie. S± bowiem w Polsce szko³y niepañstwowe, które dziêki pasji zawodowej kilku informatyków (czasem nawet jednego) osi±gnê³y tak wysoki poziom informatyzacji dydaktyki, a tak¿e zarz±dzania procesem dydaktycznym i administracj±, ¿e realnie konkurowaæ mog± w tym zakresie zarówno ze szko³ami pañstwowymi, jak i renomowanymi uczelniami zagranicznymi. W ramach porozumienia czy zwi±zku gotowe s± dzieliæ siê swoim dorobkiem z pozosta³ymi uczestnikami nie licz±c na profity, ale licz±c na równie bezinteresown± pomoc w innych dziedzinach.

Jednym ze sprawiaj±cych coraz wiêcej trudno¶ci zadañ programowych s± praktyki studenckie. Na studiach pierwszego stopnia praktyki s± obowi±zkowe, a w wiêkszo¶ci szkó³ ¼le organizowane, koordynowane i sprawdzane. Szko³y najchêtniej reaguj± na propozycje studentów, ¿e odbêd± oni praktykê w firmie cz³onka rodziny lub znajomych. Nie szkodzi, ¿e firma nie ma nic wspólnego z kierunkiem studiów, ¿e jej siedziba mie¶ci siê na drugim koñcu kraju. Wa¿ne jest tylko za¶wiadczenie, ¿e student praktykê odby³. Oczywi¶cie, nie chcê generalizowaæ. S± szko³y, które praktyki organizuj± dobrze lub niemal doskonale, s± g³êboko zakorzenione w lokalnym ¶rodowisku biznesowym i administracyjnym i nie maj± trudno¶ci ze zdobyciem firm chêtnych do przyjêcia studentów, kontroluj± przebieg praktyk i wymagaj± relatywnie obszernych sprawozdañ z ich przebiegu. W³a¶nie dlatego ³atwiej organizowaæ po¿yteczne praktyki w grupie wspó³pracuj±cych szkó³, które mog± nawet powo³aæ w tym celu wspólnie finansowane biuro organizacji praktyk.

Kadra dydaktyczna i badania naukowe

Delikatnym zagadnieniem jest wspó³praca szkó³ uczestnicz±cych w porozumieniu, w zakresie gospodarki kadrowej. Niezbêdne minimum kadrowe ka¿da ze szkó³ musi oczywi¶cie zapewniæ we w³asnym zakresie, chocia¿ nie wykluczam u³atwieñ, np. w postaci wymiany informacji o mo¿liwo¶ciach pozyskania utytu³owanych specjalistów. Ale istnieje kilka sfer gospodarki kadrami, w których wzajemna pomoc mo¿e byæ znacznie szersza i pozwalaæ na ograniczenie kosztów. Zaliczam do nich przede wszystkim mo¿liwo¶æ wykorzystywania utytu³owanych pracowników jednej szko³y, zapewniaj±cych w niej np. minimum kadrowe do studiów II stopnia, do legitymizowania i prowadzenia studiów I stopnia w drugiej szkole. Dostrzegam te¿ mo¿liwo¶æ relatywnie taniej pomocy w sytuacjach, gdy np. konieczne jest (programowo) wprowadzenie okre¶lonego przedmiotu w jednym tylko semestrze, dla niewielkiej liczby studentów. Zaanga¿owanie wyk³adowcy „z rynku” na umowê−zlecenie na jeden semestr jest trudne. Ale je¶li w innej, stowarzyszonej szkole prowadzi on taki przedmiot, wówczas jest to dla niego tylko korzystnym rozszerzeniem dzia³alno¶ci.

Kilka szkó³ mo¿e ³atwiej ni¿ jedna wygospodarowaæ znacz±ce ¶rodki na badania naukowe i zachêciæ kadrê do poszukiwania i realizacji interesuj±cych i spo³ecznie potrzebnych tematów. To, ¿e na ok³adce opracowania podsumowuj±cego wyniki badañ figurowaæ bêd± dwie, trzy czy cztery szko³y, nie powinno przeszkadzaæ nawet najambitniejszym kierownictwom tych szkó³. Tym bardziej – z uwagi na szerszy odd¼wiêk marketingowy – powinno te¿ im zale¿eæ na wspólnym organizowaniu du¿ych, dobrze przemy¶lanych merytorycznie i organizacyjnie, konferencji naukowych. Konferencje organizowane przez kilka uczelni ciesz± siê zreszt± zawsze wiêkszym powodzeniem, ³atwiej przyci±gaj± uczestników z kraju i zagranicy, mog± spowodowaæ zainteresowanie prasy, a wiêc po¶rednio przyczyniæ siê tak¿e do zwiêkszenia popytu na studia w tych uczelniach.

Z badaniami naukowymi wi±¿± siê ¶ci¶le mo¿liwo¶ci wydawnicze szkó³. S±dzê, ¿e znaczne oszczêdno¶ci, a zarazem usprawnienie dzia³alno¶ci wydawniczej uczelni, mo¿na uzyskaæ przez scentralizowanie wydawnictw szkolnych, z zachowaniem zasady publikowania pozycji firmowanych przez ka¿d± szko³ê oraz stworzeniem mo¿liwo¶ci publikowania wspólnych pozycji (np. pisma studenckiego). Zw³aszcza niewielkie szko³y mog± w ten sposób, wspólnie i niewielkim kosztem, stworzyæ solidne wydawnictwo z profesjonaln± obsad± redaktorsk±. Mo¿e ono byæ zlokalizowane w jednej ze szkó³, dysponuj±cej rezerw± powierzchni lokalowej i mo¿e byæ nadzorowane np. przez etatowego sekretarza porozumienia, którego rolê dalej przedstawiam.

Inne mo¿liwo¶ci

Centralizacji przynosz±cej zmniejszenie kosztów mog± te¿ ulegaæ – bez uszczerbku dla poczucia samodzielno¶ci i odrêbno¶ci szkó³ – takie zadaniowe komórki organizacyjne, jak np.: biura karier, dzia³y czy osoby zajmuj±ce siê organizowaniem wspó³pracy z zagranic± i poszukiwaniem mo¿liwo¶ci uzyskania wsparcia z funduszy UE, organizatorzy zajêæ z kultury fizycznej i organizatorzy uczelnianych dru¿yn sportowych itd. Warto nawet rozwa¿aæ wspólne inauguracje roku akademickiego, szczególnie wówczas, gdy wiêkszo¶æ szkó³ uczestnicz±cych w porozumieniu nie dysponuje w³asnymi budynkami.

Relatywnie prostym w realizacji, a zarazem korzystnym dla studentów zadaniem jest zorganizowanie wspólnej informacji o zasobach bibliotecznych, a tak¿e umo¿liwienie korzystania z bibliotek szkó³ objêtych porozumieniem wszystkim studentom tych szkó³. Odpowiednie zsynchronizowanie obs³uguj±cych biblioteki programów informatycznych nie powinno byæ dla szkolnych informatyków zbyt trudnym problemem. Studenci uzyskuj± dostêp do kilkakrotnie wiêkszych zasobów bibliotecznych, a przez wspóln± politykê zakupów uzyskaæ mo¿na nie tylko znacz±ce oszczêdno¶ci, ale tak¿e wiêksze urozmaicenie oferty bibliotek.

Szko³y uczestnicz±ce w porozumieniu mog± tak¿e inicjowaæ i u³atwiaæ zorganizowanie wielop³aszczyznowej wspó³pracy samorz±dów studenckich, poczynaj±c od inicjatyw imprez okoliczno¶ciowych, a koñcz±c na dyskusjach, odczytach i swobodnym uczestniczeniu w dzia³alno¶ci kó³ naukowych ka¿dej szko³y.

Mam nadziejê, ¿e wymienione p³aszczyzny wspó³dzia³ania szkó³, które gotowe s± wspólnie podejmowaæ konkurencyjne wyzwania, s± dostatecznie przekonywaj±ce, mimo ¿e na pewno nie wyczerpuj± wszystkich mo¿liwo¶ci wspó³pracy. Warto jednak dodaæ jedno ostrze¿enie. Do¶wiadczenie uczy, ¿e wszelkie tego typu inicjatywy umieraj± ¶mierci± naturaln±, je¶li nie ma osoby, która stale i intensywnie stara siê realizowaæ ustalone kierunki dzia³ania. St±d te¿ takie porozumienie musi ponie¶æ niewielkie, wspólne nak³ady przeznaczone na utrzymanie sprawnego sekretariatu, co najmniej sekretarza rekrutuj±cego siê spo¶ród pracowników dydaktycznych szkolnictwa wy¿szego, wspomaganego „si³± pomocnicz±”. Osoba ta musi byæ ³±cznikiem miêdzy kierownictwami podmiotów porozumienia, inspiratorem i organizatorem kolejnych posuniêæ.

Opór materii

Mimo oczywistych korzy¶ci wynikaj±cych z tworzenia takich struktur, niektórzy potencjalni ich uczestnicy maj± i zapewne bêd± mieli w przysz³o¶ci obawy i w±tpliwo¶ci. Wynikaj± one z braku wzajemnego zaufania i obaw, czy porozumienie nie ograniczy jednak ich samodzielno¶ci i nie spowoduje zbyt g³êbokiego zagl±dania przez partnerów do ¼róde³ ich osi±gniêæ dydaktycznych i finansowych. Pokutuje te¿ sk³onno¶æ do dzia³ania na rynku w samotno¶ci i podchodzenia z nieufno¶ci± do innych, zw³aszcza konkurencyjnych podmiotów.

Te opory maj± swoje ¼ród³a w fakcie, ¿e niepañstwowa szko³a wy¿sza jest przedsiêwziêciem gospodarczym ukierunkowanym na osi±gniêcie zysku, pozwalaj±cego nie tylko na rozwój utworzonej firmy, ale tak¿e na uzyskanie mo¿liwie wysokich dochodów za³o¿ycieli. Dochody te mo¿na zwiêkszaæ zupe³nie legalnie przez ustalanie wysokich uposa¿eñ dla kanclerzy czy prezydentów, przez zakup ¶rodków trwa³ych (tak¿e budynków) nastêpnie wydzier¿awianych szkole, przez dokonywanie ze ¶rodków szko³y zakupów sprzêtu potrzebnego za³o¿ycielom – poczynaj±c od mebli, komputerów i samochodów – oddawanego im w sta³e u¿ytkowanie. W koñcu tak¿e przez faktyczne, a niekiedy fikcyjne, zatrudnianie i op³acanie cz³onków rodzin.

Komercyjna p³aszczyzna dzia³ania niepañstwowych szkó³ wy¿szych powoduje, ¿e niektórzy za³o¿yciele i ich bliscy wspó³pracownicy traktuj± utworzon± szko³ê wy¿sz± jak przys³owiow± fabrykê makaronu – szczyc±c siê nawet tym okre¶leniem. Chêtnie podejmuj± dzia³ania „restrukturyzacyjne”, je¶li zwiêkszaj± one zysk, nawet wówczas, gdy jako¶æ produktu (zreszt± – przyznajê – trudna do jednoznacznego sprawdzenia w szkolnictwie) ulega pogorszeniu. Ale nie dopuszczaj± mo¿liwo¶ci, aby kto¶ inny korzysta³ z ich do¶wiadczeñ, móg³ oceniaæ ich posuniêcia kadrowe, obserwowa³ ich kondycjê ekonomiczn± i sposoby jej podtrzymywania. Z t± nieufno¶ci± i przekonaniem o w³asnej wyj±tkowo¶ci zapewne wcze¶niej czy pó¼niej polegn± na konkurencyjnym rynku.

Oddajmy jednak sprawiedliwo¶æ i tym, którzy zak³adali szko³y wy¿sze (podobnie jak ¶rednie) z popraw± dochodów osobistych „w tle”, ale przede wszystkim z poczuciem misji. Przedstawiona w tym artykule koncepcja wzmocnienia pozycji przez zawieranie porozumieñ czy tworzenie zwi±zków, przede wszystkim ich dotyczy. To oni mog± czuæ siê zagro¿eni narastaj±c± konkurencj±, bo utrzymanie jako¶ci kosztuje, a zdezorientowany potencjalny student mo¿e wybieraæ tañsze oferty, nawet je¶li rankingi co innego mu podpowiadaj±. Mo¿e te¿ kierowaæ siê zupe³nie innymi kryteriami wyboru (blisko¶æ terytorialna, opinia o ³atwo¶ci studiowania, znane towarzystwo). Konkurencja dostawców na rynku edukacyjnym ma bowiem bardzo wyra¼n± specyfikê, zarówno z racji charakteru ¶wiadczonych us³ug, jak i segmentu nabywców. Ale na ten temat postaram siê szerzej wypowiedzieæ w odrêbnym artykule.

Prof. dr hab. Tadeusz Wojciechowski, ekonomista, specjalizuje siê w ekonomice przedsiêbiorstw i marketingu dóbr produkcyjnych.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje