W warsztatach na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Marii Curie−Sk³odowskiej sta³ zielony turystyczny rower. – Uwa¿a³em, ¿e rower to pojazd, którego historia jest ju¿ zamkniêta. Jednak ten wpad³ mi w oko od pierwszego wejrzenia – mówi dr Jan Sarzyñski. Mimochodem zapyta³ mechaników, czyj to sprzêt. – Kupi³em go na gie³dzie samochodowej – wspomina Jan Cytawa, pracownik techniczny na Wydziale Fizyki, a po po³udniu – w³a¶ciciel osiedlowego serwisu rowerowego. Odremontowa³ rower i przywióz³ na uczelniê, ¿eby go pomalowaæ w lepszych warunkach ni¿ mia³ w swoim ciasnym warsztacie. – Mo¿e w³a¶nie ten zielony kolor zwróci³ moj± uwagê – wspomina J. Sarzyñski, który wkrótce sta³ siê posiadaczem roweru.
Po procesji Bo¿ego Cia³a pojecha³ rowerem nad podlubelski Zalew Zemborzycki. – By³o to raptem kilkana¶cie kilometrów w obie strony, ale wówczas wydawa³o mi siê, ¿e dokona³em ogromnego wyczynu – wspomina dr Sarzyñski. W nastêpnym roku pojecha³ do rodziny do Szczebrzeszyna, blisko 90 km. – Wybra³em trasê g³ówn± drog±. My¶la³em, ¿e nigdy tam nie dojadê. Gdy dotar³em na miejsce, serce bi³o mi ze wzruszenia, ¿e siê jednak uda³o. Obecnie takie trasy nie robi± na nim wra¿enia. – Wtedy dopiero uczy³em siê je¼dziæ – opowiada – wybieraæ dobre drogi, rozk³adaæ si³y na ca³± wycieczkê.
W latach 90. fizycy z UMCS urz±dzali pod koniec roku akademickiego „Exodus” – „rytualn±” piesz± wycieczkê dolin± rzeki Ciemiêgi. W 2000 r. Jan Sarzyñski ju¿ od paru lat je¼dzi³ rowerem po okolicach Lublina. Wiedziano o tym w pracy i zaproponowano, aby oprócz grupy pieszej w „Exodusie” brali udzia³ rowerzy¶ci. – 2 czerwca zebra³o siê nas sze¶ciu – wspomina dr Sarzyñski. Podczas tej wycieczki pad³ pomys³ utworzenia klubu kolarskiego i urz±dzania wspólnych wycieczek. – Nazwa ABC wziê³a siê st±d, ¿e wszyscy byli¶my pocz±tkuj±cy – mówi. Po kilku latach, gdy grupa nabra³a do¶wiadczenia, postanowiono inaczej zinterpretowaæ nazwê. Na fali modnych skrótów angielskich, wymy¶lono, ¿e to po prostu Academic Bicycle Club.
Klub ABC ma zupe³nie nieformalny charakter. Nie ma zapisów, legitymacji ani wyborów zarz±du. Cz³onkiem jest ten, kto je¼dzi na wycieczki. Pocz±tkowo odbywa³y siê one raz w miesi±cu, ostatnio – nawet co tydzieñ. Od pierwszej wycieczki Jan Sarzyñski prowadzi rzeteln± statystykê: trasa wycieczki, przebyte kilometry, uczestnicy. Podczas spotkania podsumowuj±cego sezon podaje do wiadomo¶ci, kto w ilu wycieczkach uczestniczy³ i ile kilometrów przejecha³ z Klubem ABC. W ubieg³ym sezonie najbardziej wytrwali zrobili na klubowych wycieczkach ponad 1,5 tys. kilometrów. W ci±gu 6 lat istnienia klubu odby³o siê 95 wycieczek, podczas których przebyto 7,5 tys. kilometrów. Przez klub przewinê³o siê w tym czasie ponad 70 osób, a w ostatnim sezonie aktywnie uczestniczy³o w wycieczkach przesz³o 20 osób. Najmniejszy sk³ad grupy by³ dwuosobowy, najwiêksza liczy³a ponad 20 osób.
Rowerzy¶ci z ABC to zwykli ludzie. Nie maj± wydumanych kosztownych rowerów ani sportowych ambicji. Chc± natomiast jak najwiêcej zobaczyæ, poznaæ. Dr Sarzyñski starannie planuje ka¿d± wycieczkê, zawsze wie, co ciekawego bêdzie po drodze do zwiedzenia. Wycieczki maj± najczê¶ciej charakter jednodniowych wypadów w okolice Lublina. S± równie¿ wypady kilkudniowe, a w ostatnim sezonie odby³ siê nawet dwutygodniowy wyjazd za granicê. Podczas podró¿y po Litwie Jan Sarzyñski zadziwi³ wszystkich swoj± znajomo¶ci± rosyjskiego, która kilkakrotnie okaza³a siê bardzo pomocna. Sam prezes ABC na temat komunikacji z innymi lud¼mi powiada: – Najlepszym jêzykiem jest u¶miech i pozdrowienie.
Ostatnio ustali³o siê, ¿e rowerzy¶ci z ABC spotykaj± siê w niedzielê o godz. 9 pod pomnikiem patronki uniwersytetu. Stamt±d rozpoczynaj± swoje woja¿e. W dni ¶wi±t narodowych, 3 maja i 11 listopada, wycieczki maj± charakter programowy. Pierwsza taka wyprawa prowadzi³a szlakiem lubelskich pomników. – Znalaz³em ich ponad trzydzie¶ci – mówi dr Sarzyñski. Kolejna wiod³a szlakiem lubelskich ko¶cio³ów. – Na nastêpnej poznamy lubelskie dworki i pa³ace – planuje prezes Klubu ABC.
Stopniowo, bez ¿adnej reklamy, klub stawa³ siê coraz bardziej znany w¶ród lubelskich turystów−kolarzy. Coraz mniejszy odsetek uczestników wycieczek stanowili pracownicy uczelni. Dzi¶ trzech fizyków z zak³adu, w którym pracuje dr Sarzyñski, bierze udzia³ w klubowych imprezach. Nadal jednak, gdy mówiê znajomym, ¿e wybieram siê na wycieczkê z ABC, odpowiadaj± pytaniem: – Aaa, z tymi fizykami?
Wspomnia³em, ¿e ABC jest klubem nieformalnym. Jednak Jana Sarzyñskiego od pocz±tku wszyscy tytu³uj± prezesem. – Jestem prezesem samow³adnym. Nikt mi tej funkcji nie powierzy³ ani nikt jej nie podwa¿a. My¶li poma³u o wychowaniu nastêpcy, który kontynuowa³by jego turystyczne dzie³o. – Co sobie kogo¶ upatrzê, przestaje z nami je¼dziæ – ¶mieje siê z tych planów dr Sarzyñski.
Wierny od dziesiêciu lat swojemu zielonemu rowerowi, prezes Sarzyñski my¶li jednak o wymianie sprzêtu na lepszy. – Teraz s± du¿o lepsze rowery, maj± wiêcej prze³o¿eñ, a mój poma³u zaczyna siê sypaæ. Co roku wymieniam oko³o dziesiêciu szprych – mówi.
Niezast±pionym kompanem wycieczek ABC jest „autor” roweru prezesa, Jan Cytawa – wozi ze sob± zaplecze techniczne dla starych, wys³u¿onych rowerów uczestników wycieczek i naprêdce potrafi naprawiæ ka¿d± usterkê. Wiele z tych rowerów zosta³o przez niego zbudowanych z ró¿nych „przygodnie spotkanych czê¶ci”, podobnie jak zielony rower prezesa. W¶ród uczestników tworz± siê wiêzi towarzyskie. Zim± z rowerów „przesiadaj± siê” na narty biegowe. Mijaj± lata, kolejne zakoñczenia sezonu kolarskiego w Klubie ABC, gdy Jan Sarzyñski prezentuje dokonania klubu. Wiêkszo¶æ klubowiczów nie wyobra¿a sobie, ¿e móg³by to robiæ kto¶ inny.