Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



MODEL KARIERY NAUKOWEJ


Status profesora maj±cego pe³ne uprawnienia akademickie osi±ga siê zbyt pó¼no, a okres pracy, w którym sprawno¶æ intelektualna jest najwiêksza, up³ywa na dzia³aniach, których celem nadrzêdnym jest awans formalny.

Spory o model kariery

Jerzy Stanis³aw Olêdzki

Spory o model kariery akademickiej czy naukowej nie s± nasz± lokaln± specyfik±. Tocz± siê ju¿ od koñca XIX w. w wielu krajach i towarzysz± zwykle znacz±cym prze³omom politycznym. Naturalnym motorem pracy w ogóle, a pracy naukowej w szczególno¶ci, jest i bêdzie – oprócz wewnêtrznego zadowolenia – chêæ zrobienia kariery. Kariera ta jest zwykle rozumiana jako droga rozwoju pozwalaj±ca na mo¿liwie pe³n± realizacjê pasji poznawczych, zawsze w zgodzie z rot± ¶lubowania doktora – „nie dla pospolitej korzy¶ci ani pró¿nej chwa³y”.

Ale jest te¿ inna motywacja, ju¿ nie tak bezinteresowna. Adept nauki ¶lubowanie doktorskie traktuje wtedy z przymru¿eniem oka, a na nauce stara siê usadowiæ podobnie jak jemio³a na drzewie. Modny dzi¶ subiektywizm g³osi, ¿e konkretny cz³owiek nie ma nad sob± ¿adnych norm, nakazów i powinno¶ci moralnych ani te¿ ¿adnych celów i zadañ do spe³nienia – nie musi siê wiêc liczyæ z nikim i niczym, a pojêcia dobra i z³a nie maj± sensu. D±¿enie do szczê¶cia sprowadza siê do swoistej „felicytologii stosowanej” z has³em „¿yj w zgodzie z samym sob±” na czele. Pos³uguj±c siê tego rodzaju filozofi± ¿yciow± oraz „uk³adami” i systemem „zapo¿yczeñ” mo¿na przecie¿ osi±gn±æ tytu³ profesorski. Daje on posiadaczowi szereg przywilejów, w tym nieusuwalno¶æ ze stanowiska, niez³e dochody i poczucie w³adzy. Pada w tym miejscu zwykle okrzyk: „Przyk³ady, nazwiska!” Nazwisk nie bêdzie, ale do¶wiadczenie ¿yciowe autora wskazuje, ¿e ten drugi model nie jest, niestety, czysto teoretyczny.

Bezpo¶rednie potwierdzenie oficjalnego odej¶cia od szczytnych motywów kariery naukowej mo¿na wszak¿e znale¼æ. Jeden z polskich rektorów podczas dyskusji sejmowych nad ustaw± Prawo o szkolnictwie wy¿szym w 2005 roku stwierdzi³ wprost: „M³odzi ludzie poszukuj± mo¿liwo¶ci doktoryzowania siê dla awansu”. To twierdzenie sta³o siê uzasadnieniem ustawowego dopuszczenia niestacjonarnych odp³atnych studiów doktoranckich (art. 98) – ¼ród³ami dodatkowych dochodów nie mo¿na dzi¶ gardziæ. Wydaje siê, ¿e przyzwoito¶æ nakazywa³aby jednak zmieniæ rotê ¶lubowania dla zdobywaj±cych stopieñ doktora w tym trybie.

Formalnie od przesz³o pó³ wieku obowi±zuje u nas model umownie zwany niemieckim. Zachód natomiast pos³uguje siê modelem, który jest zasadniczo zmodyfikowanym modelem niemieckim i czêsto zwany jest anglosaskim. Odej¶cie w wielu krajach ¶wiata od modelu niemieckiego poprzedzone by³o g³êbok± dyskusj±, w której wymieniano g³ówne wady systemu zatrudniania i awansowania nauczycieli akademickich, powoduj±ce, ¿e status profesora maj±cego pe³ne uprawnienia akademickie osi±ga siê zbyt pó¼no, a okres pracy, w którym sprawno¶æ intelektualna jest najwiêksza, up³ywa na dzia³aniach, których celem nadrzêdnym jest awans formalny. Warto przytoczyæ tu np. g³o¶ne i szeroko dyskutowane ksi±¿ki: Frederica Lilge’a The Abuse of Learning: The Failure of the German University (1948), Fritza Ringera The Decline of the German Mandarins: The German Academic Community, 1890−1933 (1969) i Konrada Jarauscha Students, Society, and Politics in Imperial Germany: The Rise of Academic Illiberalism (1982). Wskazywana by³a tam równie¿ podatno¶æ modelu niemieckiego na ideologizacjê i jego du¿a uleg³o¶æ wobec doktryn totalitarnych. Nie bez g³êbszego za¿enowania odnotowano po II wojnie ¶wiatowej fakt, ¿e liczba cz³onków organizacji nazistowskiej w¶ród niemieckiej profesury by³a ¶rednio dwukrotnie wy¿sza ni¿ w innych krêgach spo³ecznych. Dzi¶ pytanie, jaki procent obecnych profesorów w Polsce ma w swym ¿yciorysie przynale¿no¶æ do PZPR, nale¿y do pytañ, których zadawaæ nie nale¿y, bo „ciszej nad t± trumn±”. Ale przecie¿ przynajmniej socjologowie powinni na nie odpowiedzieæ. Z pewno¶ci± bêd± o to pytani. Vaclav Havel ostatnio do¶æ rozbrajaj±co przyzna³: „Proszê sobie wyobraziæ, co by by³o, gdyby¶my zwolnili wszystkich cz³onków partii komunistycznej. Mogliby¶my rozpu¶ciæ Akademiê Nauk, wiêkszo¶æ uczelni straci³aby profesorów...”

Jest do¶æ oczywiste, ¿e poprzedni model nale¿y zast±piæ modelem kariery polegaj±cej na zdobywaniu autorytetu w ¶rodowisku naukowym i spo³eczeñstwie – autorytetu bêd±cego odbiciem rzeczywistej wiedzy i osi±gniêæ.

Jak jest?

Mamy dzi¶ jeden z najbardziej skomplikowanych systemów nadawania stopni i tytu³ów naukowych w ¶wiecie. Narzucony ustaw± z 1951 roku – i w swym zasadniczym kszta³cie istniej±cy po dzieñ dzisiejszy – sowiecki model kariery akademickiej polega na zdobywaniu kolejnych szczebli kariery wed³ug dwóch równoleg³ych torów. Tor stopnia naukowego i tytu³u (ros. zwanije) biegnie ¶cie¿k±: stopieñ doktora – stopieñ doktora habilitowanego – tytu³ profesora (nadawany do¿ywotnio przez prezydenta RP). Tor stanowiska (ros. po³o¿enije) biegnie ¶cie¿k±: asystent – adiunkt – docent – profesor nadzwyczajny – profesor zwyczajny. Tory te s± wzajemnie sprzê¿one i wyt³umaczenie systemu rang nauczycieli akademickich osobom postronnym, je¶li jeszcze uwzglêdniæ przy tym stanowiska funkcyjne (kierownik zak³adu, kierownik katedry, dyrektor instytutu, dziekan, rektor), jest zadaniem nies³ychanie trudnym.

Uproszczony schemat obowi±zuj±cy dzi¶ w Polsce pokaza³em na rys. 1. Nawi±zuje on do popularnego w teorii organizacji modelu wzrostu poprzez kryzysy (wg McClure, P.F., The New Entrepreneurs’ Guidebook, Menlo Park, California: Crisp Publications, 1998). O ile jednak kryzysy w organizacji mog± przyczyniaæ siê do jej rozwoju, to indywidualna droga rozwoju nauczyciela akademickiego niekoniecznie musi wygl±daæ jak ¶cie¿ka przez zaminowane pole. Praktyka nader czêsto pokazuje, ¿e w warunkach polskich pokonywanie kolejnych szczebli wi±¿e siê z powa¿nym ryzykiem wypadniêcia z zawodu b±d¼ wej¶cia w sytuacjê o w±tpliwym kontek¶cie etycznym. Sporo takich przypadków mo¿na znale¼æ na rozmaitych forach internetowych i coraz trudniej przychodzi „zamiatanie ich pod dywan”.

Przyczyny obecnej deprecjacji doktoratu w Polsce s± oczywiste: fa³szywe motywacje, zbiurokratyzowany system ocen. Zasada podwójnej rotacji doprowadzi³a do wyja³owienia wysi³ków badawczych m³odszych pracowników nauki w okresie pierwszych 15 lat ich pracy. Skierowa³a bowiem te wysi³ki na gromadzenie dorobku formalnego, w warunkach polskich tylko wyj±tkowo bêd±cego dorobkiem prawdziwie warto¶ciowym. Przyczyn± tego dysonansu by³a ra¿±ca dysproporcja miêdzy wymaganiami formalnymi a mo¿liwo¶ciami sprostania im:

• wymagaj±c od doktoranta czy habilitanta licz±cych siê publikacji, nie przewidywa³o siê ¶rodków finansowych na jego udzia³ w konferencjach miêdzynarodowych i miêdzynarodowych przedsiêwziêciach badawczych;

• wymagaj±c wyników badañ warto¶ciowych w skali ¶wiatowej, nie przewidywa³o siê ¶rodków na aparaturê, literaturê, us³ugi informacyjne;

• wymagaj±c pracy najwy¿ej kwalifikowanej i w podwójnym wymiarze czasowym, wynagradza³o siê j± poni¿ej kosztów najprostszej pracy fizycznej.

Wszystko to prowadzi³o i nadal prowadzi do g³êbokiego zak³amania, do powstawania wielu karier na fundamencie szeroko rozbudowanych „zapo¿yczeñ” czy wrêcz plagiatu lub tworzenia pseudonaukowej fikcji. Obecn± sytuacjê w dziedzinie np. doktoratów technicznych z pewn± niedu¿± przesad± mo¿na scharakteryzowaæ stwierdzeniem: „niewa¿ny jest temat i tre¶æ rozprawy, wa¿ny jest promotor, a promotor, recenzenci i cz³onkowie rad naukowych pracuj± wg zasady – dzi¶ ja tobie, jutro ty mnie”. Podobne oceny tego procesu podaj± te¿ niektórzy przedstawiciele nauk humanistycznych. Habilitacja jest broniona przed rad± naukow±, która w swojej wiêkszo¶ci nie zna siê, bo i znaæ nie mo¿e, na temacie rozprawy. Centralna Komisja w za³o¿eniu mia³a byæ sitem odsiewaj±cym prace s³abe. Elastyczne oka mia³o jednak to sito, skoro nie zdarzy³o siê, aby CK odrzuci³a pracê s³ab± „ustosunkowanego” habilitanta, zdarza³o siê natomiast odrzucanie prac warto¶ciowych, kontrowersyjnych i niezrozumianych przez tajnego recenzenta CK. Jedynym istotnym argumentem za utrzymaniem wy¿szego od doktora stopnia naukowego jest obserwowany niekiedy niski poziom doktoratów nadawanych przez niektóre jednostki. Je¶li jednak nie podniesiemy poziomu prac doktorskich, realny stanie siê tu i ówdzie pojawiaj±cy siê postulat, by zachodniego mastera zrównaæ z polskim doktorem i w nastêpstwie stopieñ PhD (doctor of philosophy) z polskim doktorem habilitowanym.

Wed³ug polskich przepisów, dopiero doktor habilitowany uzyskuje takie uprawnienia akademickie, które w uczelniach zagranicznych maj± osoby po uzyskaniu doktoratu. Ju¿ teraz wynikaj± z tego powodu trudno¶ci formalne w toku kontaktów z uczelniami zagranicznymi na ¶wiecie i w Europie.

Jak powinno byæ?

Zgodnie z ogólnie przyjêtymi definicjami, system jest wewnêtrznie uporz±dkowanym zbiorem elementów tworz±cych pewn± ca³o¶æ, a organizacja jest systemem zmierzaj±cym do osi±gniêcia ustalonego celu. Jest oczywiste wobec tego, ¿e organizacjê systemu szkolnictwa wy¿szego, podstawowe elementy, tworzy siê wokó³ celu, którym najogólniej jest poszukiwanie prawdy i jej przekazywanie. Tu od ¶redniowiecza nic siê nie zmieni³o. Czasy nowo¿ytne pozwoli³y wyró¿niæ piêæ podstawowych elementów organizacji systemu (patrz rys. 2), które s± regulowane prawem. Nie mo¿na jednak zmieniaæ jednego elementu systemu i nie uwzglêdniaæ koniecznych wtedy zmian w elementach pozosta³ych. Racjonalne i celowe jest wiêc porz±dkowanie ca³ego systemu szkolnictwa wy¿szego w ramach jednej ustawy. Dlaczego jednak tak siê nie sta³o? Dlaczego pozostawiono ustawê o stopniach i tytu³ach naukowych praktycznie nietkniêt±? Odpowied¼ mo¿e byæ prosta. Wystarczy³a wypowied¼ jednego z przedstawicieli „góry” nauki polskiej podczas posiedzenia podkomisji sejmowej, który z rozbrajaj±c± szczero¶ci± stwierdzi³, ¿e je¶li nawet pos³owie wprowadz± zmiany, których ¶rodowisko nie zaakceptuje, „to jest ono na tyle inteligentne, ¿e je mo¿e storpedowaæ”. Tu nawet najodwa¿niejszym „szczêki opad³y”, bo przecie¿ nie sposób odmówiæ profesurze inteligencji. A ta ustami znacznej wiêkszo¶ci swych przedstawicieli powiedzia³a gromkie „nie” dla prób zmiany modelu kariery akademickiej.

Szkolnictwo wy¿sze jest organizacj±, ka¿da szko³a jest organizacj±. Mo¿na wiêc postawiæ pytanie: jaki model organizacji powinni¶my przyj±æ dla szkó³ wy¿szych w Polsce jutra? Obserwujemy dzi¶ globaln± zmianê paradygmatu organizacji, polegaj±c± na przej¶ciu od struktury zhierarchizowanej, zwanej mechaniczn±, do struktury sieciowej, zwanej naturaln± (Hurst D.K.: Crisis and Renewal: Meeting the Challenge of Organizational Change, Boston 1995). Zmiana ta odbywa siê w zwi±zku z przechodzeniem spo³eczeñstw od etapu industrialnego do etapu informacyjnego. Konsekwencj± rozwoju informatyzacji staje siê upowszechnianie wiedzy w sieci, wzrost egalitarno¶ci. Analizy porównawcze prowadzone w Harvard Business School wskazuj±, ¿e przej¶cie to charakteryzuje siê zmian± w organizacji struktury pionowej na poziom±, zast±pieniem zadañ rutynowych upe³nomocnianiem, formalistycznych procedur – dostêpem do informacji, strategii konkurencji – strategi± wspó³pracy, sztywnej kultury organizacji – kultur± adaptacyjn± (patrz rys. 3).

Struktura organizacyjna, do której przywykli¶my, która wydawa³a siê stabilna i niemal wieczna, podlega w najlepszych dzi¶ organizacjach du¿ym przemianom. W strukturze sieciowej najwa¿niejsze jest rozeznanie, który element sieci, które jej ogniwo dane zadanie wykona najlepiej. W naszych ¶rodowiskach, gdy szukamy specjalisty do rozwi±zania konkretnego problemu, przede wszystkim zwracamy uwagê na to, czy proponowana osoba potrafi ten problem rozwi±zaæ zgodnie z regu³ami sztuki najlepiej. Skrót przed nazwiskiem ma tu znaczenie wtórne. Odpowied¼ na pytanie, czy organizacja funkcjonuje dobrze, to odpowied¼, czy potrafi ona wskazaæ ogniwa najlepiej realizuj±ce wyspecyfikowane zadania i czy je dobrze realizuje. W organizacji wg paradygmatu mechanicznego panuje zasada konkurencji. Klasyfikuje ona ogniwa organizacji wed³ug zdolno¶ci do konkurowania. Wed³ug nowego paradygmatu, nad zasad± konkurencji przewa¿a zasada wspó³pracy i j± wrêcz zastêpuje. Czy wobec tego ów nowy paradygmat nie przystaje lepiej do dzisiejszych wyzwañ? Nie mo¿na przecie¿ utyskiwaæ, ¿e w ¶rodowiskach naukowych brak ¿ywych dyskusji, brak autentycznego ¿ycia, nie dostrzegaj±c, ¿e cz³onkom organizacji proponuje siê uczestnictwo w „wy¶cigu szczurów”, w którym nie mo¿e byæ mowy o wspó³pracy, bo bo¿kiem jest „konkurencja”.

Dzi¶ podstawow± s³abo¶ci± starego systemu jest traktowanie organizacji uczelni jako systemu ¶ci¶le zhierarchizowanego i sformalizowanego. Tymczasem coraz g³o¶niej podnoszone s± postulaty uwzglêdniania w regulacjach statutowych tych elementów, które zwykle znajduj± siê poni¿ej linii zanurzenia, je¶li przyj±æ do opisu organizacji model góry lodowej (patrz rys. 4). O ile czê¶æ widoczna góry by³a przez statuty dostrzegana, o tyle wszystko to, co znajduje siê poni¿ej linii zanurzenia, jest przez nie pomijane, jako nieistotne. Nie bierze siê wiêc pod uwagê postaw pracowników w organizacji, ich postrzegania ewentualnych zmian, nie bierze siê pod uwagê norm grupowych i stosunków miêdzyludzkich, nie docenia siê wp³ywu konfliktów, które – gdy siê pojawiaj± – powinny byæ mo¿liwie szybko rozwi±zywane. Je¶li przy konstruowaniu regulacji prawnych nie uwzglêdni siê czê¶ci podwodnej, to powstaj± regulacje puste. Takich pustych regulacji w prawie dotycz±cym sfery szkolnictwa wy¿szego jest sporo. Nale¿y do nich z pewno¶ci± okresowa ocena nauczycieli akademickich, która wyra¼nie w ca³ym naszym szkolnictwie wy¿szym nie funkcjonuje dobrze. I tu ko³o siê zamyka. Bez nowego podej¶cia do dostêpno¶ci informacji, bez struktury sieciowej, bez zmian w modelu kariery, regulacje dotycz±ce oceny nadal pozostan± puste.

Zmiana paradygmatu organizacji zak³ada równie¿ zmianê funkcji „najwy¿szego kierownictwa”. Szczególnie intensywnie rozwijane s± tu kierunki „ka¿dy jest liderem” (Bergmann H., Hurson K., Russ−Eft D., Everyone a Leader – A Grassroots Model for the New Workplace, J. Wiley & Sons 1999) i „zarz±dzanie bez przywództwa” (Lakomski G., Managing without Leadership, Elsevier 2004). Zak³adaj± one, ¿e ka¿dy pracownik organizacji o strukturze sieciowej dobrze j± zna i mo¿e proponowaæ ¶rodki i drogi poprawy jej funkcjonowania. W tym sensie liderem jest ka¿dy, kto potrafi wskazaæ rozbie¿no¶ci miêdzy dzia³aniem organizacji a celami, do których ona d±¿y, w sposób motywuj±cy innych do osi±gniêcia tych celów. Pracownicy graj± tu ró¿ne role, zale¿ne bardziej od czasu, miejsca i umiejêtno¶ci lub do¶wiadczenia ni¿ od ich utytu³owania. Do po¿±danych cech pracownika takiej organizacji nale¿±: zdolno¶ci, do¶wiadczenie, potrzeba niezale¿no¶ci, profesjonalne nastawienie. Pracownikom zdolnym i do¶wiadczonym nie trzeba mówiæ, co maj± robiæ. Tak¿e wtedy, gdy zadania s± rutynowe i proste, nie ma potrzeby specjalnego ukierunkowania. Ka¿dy wiêc w miejscu, w którym pracuje, jest liderem. Ju¿ choæby z tak pobie¿nego przegl±du widaæ, ¿e do organizacji uczelni paradygmat systemu naturalnego przystaje du¿o lepiej ni¿ paradygmat poprzedni.

Ci, którzy pierwsi zauwa¿± symptomy zachodz±cych przemian, p³yn±ce z nich po¿ytki i dostosuj± siê do nowego paradygmatu, dostaj± premiê pionierów. Ci, którzy siê opó¼niaj±, po jakim¶ czasie mog± co najwy¿ej pocieszaæ siê, ¿e skanseny te¿ pe³ni± po¿yteczn± rolê.

Je¶li zatem w warunkach polskich „opór materii” narzuca ci±gle strukturê hierarchiczn±, to jednak spróbujmy nieco j± sp³aszczyæ. Rozwi±zaniem mo¿e byæ wiêc hierarchia trójstopniowa (np. profesor pe³ny, profesor pomocniczy i asystent). Nawi±zuje do dobrze ugruntowanego we wszelkim rzemio¶le uk³adu: mistrz – czeladnik – uczeñ. To samo dotyczy³oby tak¿e innych grup pracowniczych szkolnictwa wy¿szego, np. pracowników bibliotecznych, archiwalnych, a tak¿e dokumentacji i informacji naukowej. Tak wiêc:

• nale¿y pozostawiæ stanowisko asystenta – jest ono przeznaczone dla osób, które maj± tytu³ magistra i zamierzaj± ubiegaæ siê o stopieñ doktora;

• nastêpnym szczeblem powinno byæ stanowisko profesora pomocniczego, które mo¿e zajmowaæ osoba maj±ca stopieñ doktora, je¶li wygra konkurs na to stanowisko. Konkurs og³asza siê wtedy, gdy dana jednostka organizacyjna dysponuje nieobsadzonym etatem profesora, przy czym liczba etatów wynika z zadañ wykonywanych przez jednostkê (a nie z liczby osób, które uzyska³y doktorat);

• na stanowisko profesora pe³nego awansowaliby pracownicy stosownie do osi±gniêæ zawodowych i sta¿u pracy w uczelni. Anga¿uj±c na te stanowiska osoby nie bêd±ce dotychczas pracownikami uczelni, stosowano by postêpowanie konkursowe.

Postêpowanie konkursowe ma zasadnicze znaczenie dla prawid³owego obsadzania stanowisk profesorów w uczelniach oraz dla poziomu naukowego ca³ego ¶rodowiska akademickiego – powinno byæ prowadzone w sposób szczególnie odpowiedzialny i pod kontrol± wewnêtrzn± (rektor i senat) oraz zewnêtrzn± (Pañstwowa Komisja Akredytacyjna), a tak¿e przy wykorzystaniu Internetu.

Przysz³a ustawa powinna stanowiæ równie¿, ¿e stopieñ doktora jest najwy¿szym stopniem kwalifikacji zawodowej, a równocze¶nie jest jedynym stopniem naukowym. Naturaln± konsekwencj± tego jest uprawnienie doktorów do prowadzenia i recenzowania prac doktorskich. Doktor powinien braæ udzia³ w kszta³ceniu kadry naukowej wtedy, gdy ma udokumentowane osi±gniêcia naukowe, a rada wydzia³u uzna przedstawiony temat pracy doktorskiej podopiecznego za godny opracowania. Przewód kwalifikacyjny na stopieñ doktora wymaga³by zatem istotnych zmian, które w szczegó³ach zosta³y przedstawione w projektach poselskich prawa o szkolnictwie wy¿szym III i IV kadencji Sejmu. Proponowane tu rozwi±zanie ma na celu:

• zbli¿enie polskiego systemu do istniej±cego w wiêkszo¶ci krajów zachodnich, gdzie stopieñ doktora jest uznawany za jedyne formalne ¶wiadectwo uzyskania kwalifikacji do pe³nienia obowi±zków i funkcji akademickich;

• racjonalizacjê wysi³ku pracowników nauki, którzy nie bêd± musieli wykonywaæ drugiej pracy z przewodem kwalifikacyjnym tylko po to, by zdobyæ dodatkowy stopieñ i zwi±zane z nim uprawnienia akademickie, a swoje osi±gniêcia bêd± dokumentowaæ w postaci publikacji, opracowañ technicznych, dzie³ artystycznych, wdro¿eñ nowych rozwi±zañ itp. – tak¿e w ogólnie dostêpnych bazach internetowych;

• umo¿liwienie wcze¶niejszego uczestniczenia w pracy zespo³ów naukowych i badawczych dysponuj±cych lepszym oprzyrz±dowaniem, szczególnie do badañ wymagaj±cych nowoczesnej aparatury. Dotychczasowy system stopni naukowych, wymagaj±cy indywidualizacji wyników, nie zachêca³ do pracy na rzecz wyników zespo³owych, chocia¿ w dzisiejszym ¶wiecie g³ównie na tej drodze uzyskuje siê najbardziej znacz±ce rezultaty.

Konsekwencj± proponowanych rozwi±zañ by³aby likwidacja Centralnej Komisji ds. Tytu³u Naukowego i Stopni Naukowych i przekazanie uczelniom spraw przewodów kwalifikacyjnych i konkursów. Nadzór nad ca³o¶ci± pe³ni³aby Pañstwowa Komisja Akredytacyjna, która przecie¿ i tak musi czuwaæ nad studiami doktoranckimi. Wyra¼nie o jeden byt tu za du¿o. Dla osób wychowanych w spo³eczeñstwie totalitarnym naturalne wydaje siê poszukiwanie i tworzenie cia³ kontrolnych. Przeciwstawieniem tej postawy jest poszukiwanie takich regulacji, gdy strona, której dzia³alno¶æ podlega unormowaniu, sama jest zainteresowana w przekonaniu otoczenia, ¿e dzia³alno¶æ ta mie¶ci siê w granicach norm, a nawet, ¿e jest od tych norm lepsza. Im bardziej otwarty system spo³eczny, tym lepiej dzia³a ten mechanizm. Dlatego pilnie potrzebna jest nie reforma trybu dzia³ania CK – co postuluje dzi¶ ona sama – ale jej likwidacja, po³±czona z napiêtnowaniem samej idei centralizacji badania kwalifikacji do pracy naukowej. Artyku³ 27. przyjêtej przez Polskê Rekomendacji dotycz±cej statusu personelu nauczaj±cego w szko³ach wy¿szych (UNESCO 1997) mówi wszak¿e: „Personel nauczaj±cy w szko³ach wy¿szych mo¿e skutecznie egzekwowaæ wolno¶ci akademickie w przyjaznym ¶rodowisku. Takie ¶rodowisko gwarantuje jedynie demokracja; dlatego jest tu zawarte wyzwanie dla wszystkich do rozwijania spo³eczno¶ci demokratycznych.”

skansen gerontokracji

Obowi±zuj±cy obecnie w Polsce model kariery naukowca i nauczyciela akademickiego nie mo¿e byæ dalej utrzymany. Hamuje inicjatywê i faworyzuje postawy konformistyczne. Utrwala przywileje w±skiego krêgu starszej kadry naukowej, która chce zachowaæ dotychczasowy tryb kooptacji. Dalsze utrzymywanie wysokiej hierarchii stopni i zale¿no¶ci s³u¿bowych jest prób± zapewniania presti¿u w sposób administracyjny.

Przyk³ad krajów, w których habilitacja nie jest znana, a nauka rozwija siê wyra¼nie lepiej, by³ istotnym argumentem na rzecz rezygnacji z wymagania tego stopnia przy obsadzaniu stanowisk profesorskich w Niemczech. Ojczyzna modelu niemieckiego g³osem Wissenschaftsratu (Rady Nauki) zaleca radykaln± reformê kariery akademickiej i deklaruje wprost: „Droga habilitacji nie jest zgodna z realizacj± celów reformy” (http://www.wissenschaftsrat.de/presse/pm_0401.htm).

Polski doktor habilitowany jest wiêc dzi¶ dziwol±giem w ¶wiatowych zestawieniach stopni naukowych. Wraz z tytu³em profesorskim nadawanym przez prezydenta RP daje to podstawê, by uznaæ nasz system za ostatni± w Europie wiêksz± enklawê funkcjonowania mandarynów w nauce, swoisty skansen gerontokracji. Przy szerokim rozprzestrzenianiu wiedzy poprzez upowszechnienie szkolnictwa wy¿szego, w tym za pomoc± wspó³czesnych mediów (komputer, Internet), anachroniczna struktura skazuje nas na uwi±d.

Szkolnictwo wy¿sze i nauka w Polsce znalaz³y siê w b³êdnym kole. O niezbêdnych zmianach i drogach wyj¶cia z kryzysu radzi i decyduje „góra”, której cz³onkowie, ¶wiadomie lub nie¶wiadomie, zainteresowani s± w utrzymaniu istniej±cego stanu, gdy¿ wszelkie odwa¿niejsze zmiany godz± w ich interesy osobiste i grupowe.

Wydawnictwo Cambridge University Press podjê³o siê wydania ambitnego monumentalnego dzie³a, czterotomowej A History of the University in Europe. Obecnie ukoñczono prace nad tomem trzecim – Universities in the Nineteenth and Early Twentieth Centuries (1800−1945). S± w nim zawarte wyra¼ne echa dyskusji, o których wspomina³em wy¿ej (Lilge, Ringer, Jarausch). Tom czwarty – od roku 1945 do dzisiaj – „piszemy” wszyscy, wspólnie z reszt± Europy.

Dr in¿. Jerzy Stanis³aw Olêdzki, adiunkt w Politechnice Warszawskiej, jest przewodnicz±cym Komisji ds. Organizacji i Finansowania Nauki Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarno¶æ”. W latach 1992−93 by³ wiceministrem edukacji narodowej odpowiedzialnym za finanse. e−mail: jsol@iem.pw.edu.pl www: http://sierra.iem.pw.edu.pl/~jsol
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje