S± pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi. Dylemat sformu³owany przez sir Francisa Galtona – nature or nurture – jako ¿ywo przypomina hamletowskie rozterki albo jeszcze bardziej egzystencjalne poszukiwanie prawdy opisane miêdzy byæ a mieæ. I choæ min±³ ju¿ ca³y wiek, do dzi¶ nie wiadomo, co bardziej – geny czy ¶rodowisko – determinuje nasze zachowania.
A pytania siê mno¿±. Je¶li rodzice maj± poziom inteligencji wy¿szy od ¶redniego, to czy ich dziecko bêdzie równie b³yskotliwe? Czy mo¿liwe, by¶my dziedziczyli równie¿ pogl±dy polityczne? Czy szukamy partnera podobnego do siebie, czy kierujemy siê bardziej zasad± przyci±gania przeciwieñstw? Wreszcie, co wyro¶nie z naszych dzieci?
Tak, s± kwestie, które od zawsze nurtowa³y cz³owieka. Gdyby wszystkie próby rozwik³ania zagadki Galtona umie¶ciæ na wahadle, to przechyla³oby siê ono raz w stronê przekonania o genetycznym uwarunkowaniu, innym razem – w kierunku ¶rodowiska. Swoj± cegie³kê do tych rozwa¿añ, ju¿ nie tylko czysto teoretycznych, dok³adaj± naukowcy z dzia³aj±cego od blisko dekady w Uniwersytecie Warszawskim Interdyscyplinarnego Centrum Genetyki Zachowania. Skupiaj± siê g³ównie na temperamencie, który wbrew powszechnej opinii nie do koñca jest uwarunkowany genetycznie. Owszem, udzia³ czynników biologicznych jest znacznie wiêkszy ni¿ ¶rodowiskowych, ale tylko u dzieci. Wraz z wiekiem tendencje siê odwracaj±.
– Czynniki genetyczne zwi±zane s± bezpo¶rednio z kszta³towaniem siê mechanizmów biologicznych, na podstawie których tworzy siê osobowo¶æ cz³owieka. Mózg jest niejako baz± do rozwoju osobowo¶ci, ale to, jak ukszta³tuj± siê okre¶lone cechy, zale¿y od wp³ywu otoczenia – przekonuje prof. dr hab. W³odzimierz Oniszczenko, dyrektor centrum. I dodaje: – W³a¶nie to, co obserwujemy jako sta³o¶æ zachowania, w moim przekonaniu mo¿e zale¿eæ tak¿e od ¶rodowiska.
Jakiego? Tu mo¿liwo¶ci jest wiele. Rodzina, rówie¶nicy, koledzy z pracy... Zdarza siê te¿ i tak, ¿e dzieci wychowywane w tej samej rodzinie nierzadko ró¿ni± siê miêdzy sob±. Mój rozmówca przypisuje to tzw. ¶rodowisku specyficznemu.
– Jest to zasób indywidualnych, niepowtarzalnych do¶wiadczeñ osobistych, zwi±zanych choæby z kolejno¶ci± urodzin – precyzuje. – Kiedy z dwojga dzieci jedno jest starsze, czêsto ma ono poczucie krzywdy, ¿e czego¶ mu nie wolno, zawsze musi ustêpowaæ, czuje siê pokrzywdzone. Podobnie jest, gdy rodzice mówi±, ¿e kochaj± swoje dzieci tak samo. Wcale nie znaczy to jednak, ¿e dzieci maj± poczucie, i¿ s± jednakowo traktowane.
Specyficznego do¶wiadczenia nabywa siê równie¿ w grupach rówie¶niczych. Z tym, ¿e ma to g³ównie miejsce w okresie dorastania. Dzieci orientuj± siê wówczas bardziej na rówie¶ników, którzy w zakresie standardów zachowañ bywaj± wiêkszymi autorytetami ni¿ rodzice. Nie mo¿na jednak negowaæ roli rodziny, która do pewnego momentu odgrywa mimo wszystko wa¿n± rolê. I w tym sensie znów czynnik genetyczny staje siê budulcem podstawy dalszego biologicznego zachowania.
Prof. Oniszczenko zwraca równie¿ uwagê na inne zjawisko kszta³tuj±ce indywidualne do¶wiadczenia. Chodzi o korelacje genotypu i ¶rodowiska.
– W przypadku aktywnej korelacji ludzie poszukuj± ¶rodowiska, które odpowiada ich genetycznie uwarunkowanym cechom. Je¿eli mamy ¶wiadomo¶æ tego, ¿e jeste¶my inteligentni, to szukamy wokó³ siebie równie inteligentnych. Je¶li kto¶ jest ekstrawertykiem, to d±¿y do poznania ludzi o podobnym temperamencie. Efektem tego jest wzmacnianie danej cechy.
Podobnie jest z poszukiwaniem ¿yciowych partnerów. Wydawaæ by siê mog³o, ¿e dobór w tym zakresie jest zupe³nie losowy. Naukowcy pozbawiaj± nas z³udzeñ – jest tendencyjny i raczej na zasadzie podobieñstwa cech. W parach ma³¿onków istnieje bowiem s³aba, ale jednak pozytywna zale¿no¶æ miêdzy ich cechami. Bardziej lubimy wiêc osoby podobne do nas samych i takich te¿ szukamy.
– Ostatnio badali¶my podobieñstwa ma³¿onków na Bia³orusi i w Polsce. Okaza³o siê, ¿e tam ma³¿onkowie s± podobni w zakresie ¿wawo¶ci (tempa, szybko¶ci i ruchliwo¶ci zachowania) oraz wytrzyma³o¶ci i aktywno¶ci. W Polsce z kolei ³±czy ich reaktywno¶æ emocjonalna i wra¿liwo¶æ zmys³owa. Z czego to wynika? Mo¿na wysnuæ hipotezê, ¿e skoro na Bia³orusi warunki ¿ycia s± trudniejsze, to ma³¿onkowie dobieraj± siê pod wzglêdem cech, które w najwiêkszym stopniu decyduj± o przystosowaniu. U nas liczy siê za to sfera emocjonalna – ocenia prof. Oniszczenko.
Mo¿na przypuszczaæ, ¿e w przypadku inteligencji dobór bywa jeszcze bardziej celowy, bo trudno sobie wyobraziæ, by osoba o wy¿szym ni¿ przeciêtny ilorazie szuka³a partnera mniej inteligentnego. Warto siê jednak zastanowiæ, jakie bêd± konsekwencje tego zjawiska w kolejnych pokoleniach. Czy dziecko, którego rodzice maj± wy¿szy iloraz inteligencji, bêdzie równie inteligentne?
– Ma wiêksze szanse od innych – prognozuje prof. W³odzimierz Oniszczenko. Jednocze¶nie odrzuca tezê o przewadze genów w tworzeniu naszej osobowo¶ci. W jego przekonaniu, ¿aden ze skrajnych pogl±dów na tê kwestiê nie ma uzasadnienia. Chocia¿ mówi siê, ¿e geny realizuj± pewien swój program, co mia³oby przek³adaæ siê na nasze zachowanie, to trudno z drugiej strony wyobraziæ sobie, by nie podlega³y wp³ywowi ¶rodowiska.
– Je¶li dziecko spo¿ywa produkty zanieczyszczone o³owiem, to bêdzie mia³o obni¿ony poziom inteligencji – przytacza badania angielskich naukowców. – A zanieczyszczenia, dieta, có¿ to jest, jak nie ingerencja otoczenia? – pyta retorycznie. I po chwili stawia sprawê jasno (o ile mo¿na siê w tej kwestii jasno wyraziæ): – Moje pogl±dy w tej sprawie okre¶li³bym jako centrowe. Oczywi¶cie, i jeden, i drugi czynnik jest wa¿ny, ale nie przesadza³bym z nadmiernym znaczeniem genów. Nawet je¶li przyjmiemy, ¿e ich rola jest wiêksza ni¿ nam siê wydaje, to daleki jestem od my¶li, ¿e to w³a¶nie one decyduj± w pe³ni o naszym zachowaniu – ucina.
S³owa prof. Oniszczenki potwierdza wynik badañ dotycz±cych postaw spo³eczno−politycznych. Niektóre, jak konserwatyzm czy autorytaryzm, rzeczywi¶cie maj± wyra¼ny sk³adnik genetyczny i tym samym najwiêksze szanse dziedziczenia. Ale ju¿ tego, ¿e dzieci maj± pogl±dy zbli¿one czy podobne do rodziców tej samej p³ci, nie uda³o siê potwierdziæ. To z kolei mo¿e ¶wiadczyæ o wp³ywie czynników ¶rodowiskowych. Podobnie je¶li chodzi o stosunek do gospodarki. Wolny rynek czy interwencjonizm pañstwowy s± zdeterminowane tylko przez ¶rodowisko, w jakim siê wychowujemy. W przeciwieñstwie do... s³uchania jazzu. Je¶li kto¶ namiêtnie s³ucha Diany Krall, to jest wielce prawdopodobne, ¿e tak± muzykê bêdzie te¿ lubi³o jego dziecko.
– Amerykanie pokazali, ¿e nawet stosunek do kary ¶mierci mo¿e byæ uwarunkowany genetycznie. Nie udowodniono oczywi¶cie, ¿e to gen ma taki zapis, lecz tylko to, ¿e geny sprzyjaj± rozwojowi okre¶lonych cech, które z kolei wyznaczaj± przyjmowanie okre¶lonych postaw. I tak okaza³o siê, ¿e zwolennikami kary ¶mierci s± raczej osoby ekstrawertywne, które reprezentuj± tzw. tward± umys³owo¶æ, a to sprzyja postawom prawicowym – t³umaczy prof. Oniszczenko i ju¿ zapowiada kolejne badania z tego cyklu. Tym razem nad postaw± fundamentalizmu religijnego.
Podstawowym narzêdziem, jakim w swojej pracy pos³uguj± siê genetycy zachowania, jest metoda bli¼ni±t. Jej istota sprowadza siê do porównywania podobieñstw w parach bli¼ni±t jedno− i dwujajowych, najczê¶ciej wychowywanych w tym samym ¶rodowisku. W ramach Polsko−Niemieckiego Programu Badania Bli¼ni±t, pos³uguj±c siê w³a¶nie t± metod±, opisano 27 cech temperamentu. Wynik nie pozostawia³ z³udzeñ. Mimo i¿ oprócz standardowych ankiet samoopisowych zastosowano równie¿ kwestionariusze szacunkowe, w których ka¿de z bli¼ni±t w parze by³o opisywane przez dwóch niezale¿nych obserwatorów, efekt by³ niemal jednakowy. Niezale¿nie od rodzaju ankiety, badanie da³o twardy dowód na dziedziczno¶æ okre¶lonych cech temperamentu.
– Program trwa³ trzy lata i by³ pierwszym na tak du¿± skalê przeprowadzanym w naszej czê¶ci Europy. Przy okazji stworzyli¶my jedyny w swoim rodzaju rejestr adresowy bli¼ni±t mieszkaj±cych w Polsce. Niemcy nie mogli uwierzyæ, ¿e nam siê uda³o. Na ¶wiecie tworzy siê rejestry bli¼ni±t, które siê rodz± i od razu okre¶la siê typ ich zygotyczno¶ci, rejestruje siê mnóstwo innych parametrów. U nas wychodzi to dopiero po badaniach, ex post. Ale dziêki temu, ¿e stworzyli¶my tak± bazê adresow±, w której mamy oko³o pó³ miliona osób, mo¿emy teraz do nich wysy³aæ materia³y badawcze. Tak du¿ej bazy nie ma chyba nikt na ¶wiecie – prof. Oniszczenko nie kryje dumy.
Ocenie wp³ywu genetycznego s³u¿y te¿ rzadziej stosowana metoda studiów rodzinnych, w której porównuje siê osoby spokrewnione genetycznie, mieszkaj±ce razem albo osobno. Trzecia metoda – adopcyjna – ma z kolei na celu wykazanie roli wspólnego ¶rodowiska. Je¿eli miêdzy dzieæmi i przybranymi rodzicami wyst±pi podobieñstwo, to nie mo¿na wyt³umaczyæ go inaczej ni¿ wp³ywem wspólnego otoczenia.
Coraz bardziej zauwa¿alna jest ju¿ jednak tendencja odchodzenia od tradycyjnych metod i wyra¼ny zwrot w kierunku technik molekularnych, czyli badañ na poziomie DNA. W warszawskim centrum próbowano niedawno sprawdziæ zwi±zek pomiêdzy ró¿nicami w pewnych genach a ró¿nicami w cechach osobowo¶ci. Chodzi³o o aktywno¶æ i reaktywno¶æ emocjonaln±, które wydaj± siê najsilniej powi±zane z poziomem pobudzenia kory mózgowej. Aktywno¶æ zwi±zana jest z dostarczaniem bod¼ców, stymulacji, z kolei reaktywno¶æ przejawia siê w intensywno¶ci reakcji emocjonalnych. Ró¿nice w tych dwóch cechach porównano z ró¿nicami w zakresie dwóch genów: receptora dopaminy, który koduje bia³ko odpowiedzialne za nape³nianie dopamin± po³±czeñ miêdzy w³óknami nerwowymi oraz transportera serotoniny, odpowiedzialnego za kodowanie bia³ek zwi±zanych z usuwaniem serotoniny z synapsy. Testy pokaza³y, ¿e za dziedziczno¶ci± stwierdzan± na podstawie metody bli¼ni±t mog± siê kryæ wp³ywy zwi±zane z genem serotoniny w przypadku aktywno¶ci i dopaminy w przypadku reaktywno¶ci emocjonalnej. Zw³aszcza ta druga cecha, co tak¿e potwierdzili naukowcy z ICGZ ju¿ w tradycyjnych badaniach, jest silnie powi±zana ze sk³onno¶ci± do odreagowywania emocji. Porównuj±c stres pourazowy u powodzian i ich dzieci okaza³o siê, ¿e w rodzinie mo¿e mieæ miejsce jego indukowanie. W zakresie przejawów stresu rodzice s± do siebie podobni, a do nich upodobniaj± siê z kolei dzieci. Ale, co zauwa¿ono, bardziej jednak do ojca.
– Nastêpuje zara¿anie siê stresem pourazowym, w którym to procesie, niezale¿nie od p³ci dziecka, istotn± rolê odgrywa ojciec. To sugeruje równie¿, ¿e w Polsce nadal mamy do czynienia z patriarchalnym modelem rodziny – wyja¶nia prof. Oniszczenko.
Badania molekularne rozbudzi³y spore nadzieje. Któ¿ móg³ przypuszczaæ, ¿e bli¼niêta monozygotyczne ró¿ni± siê miêdzy sob± równie¿ z powodów genetycznych? Tymczasem w³a¶nie badania DNA pokaza³y, ¿e w bia³kach, które otaczaj± geny, zachodz± pewne reakcje chemiczne, które wprawdzie nie zmieniaj± sekwencji genu, ale wp³ywaj± za to na jego aktywno¶æ. Poniewa¿ dzia³a to inaczej u ka¿dego cz³owieka, czynnik ten mo¿e ró¿nicowaæ tak¿e bli¼niêta jednojajowe. To pewnie nie ostatnia nowo¶æ w eksperymentach genetyków zachowania. Gorzej, je¶li techniki molekularne zrodz± pokusê udoskonalania cz³owieka. Dyrektor ICGZ bagatelizuje jednak to zagro¿enie.
– Wci±¿ nie wiadomo, ile jest takich genów odpowiedzialnych za poszczególne cechy. A i tak najprawdopodobniej rozpoznaæ wszystkich siê nie uda, bo zakres wp³ywu niektórych z nich jest zbyt ma³y, by identyfikacja mog³a siê udaæ. Jest to niemo¿liwe.
Prof. Oniszczenko oczekuje bardziej tego, ¿e poznanie i opisanie genów bêdzie mia³o wiêksze znaczenie w patologii. Byæ mo¿e dziêki temu uda siê zapobiegaæ albo leczyæ choroby genetyczne. Bo skoro nie mo¿emy byæ lepsi, to b±d¼my chocia¿ zdrowsi, ¿yjmy d³u¿ej – nawo³uj± genetycy.
Zaraz, zaraz, nie mo¿emy byæ lepsi?
– Có¿, genami naj³atwiej wyt³umaczyæ w³asne s³abo¶ci. Ale to, jak siê zachowujemy, jest w równej mierze wynikiem mechanizmów biologicznych, jak te¿ ¶rodowiska, w którym funkcjonujemy oraz w³asnej aktywno¶ci. O tym czêsto siê zapomina, a przecie¿ cz³owiek jest w stanie kierowaæ w³asnym zachowaniem – optymistycznie koñczy prof. W³odzimierz Oniszczenko.