Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Konferencja Rektorów Zawodowych Szkó³ Polskich


Dla wielu Polaków wszystko, co niepañstwowe, wci±¿ wydaje siê niezbyt pewne, podejrzane, obci±¿one grzechem bogacenia siê i ska¿one egoizmem. Co za¶ pañstwowe, to dla odmiany trwalsze, pewniejsze i rz±dz±ce siê mniej bezwzglêdnymi racjami.

Drogi „konwergencji”

Waldemar £azuga

Trudno powiedzieæ, jak d³ugo – ale z pewno¶ci± niezbyt krótko – podzia³ na szko³y publiczne i niepubliczne bêdzie dla znacznej czê¶ci naszego spo³eczeñstwa istotny. W niema³ym stopniu dzieje siê tak za spraw± historii. Dla wielu Polaków wszystko, co niepañstwowe, wci±¿ wydaje siê niezbyt pewne, podejrzane, obci±¿one grzechem bogacenia siê i ska¿one egoizmem. Co za¶ pañstwowe, to dla odmiany trwalsze, pewniejsze i rz±dz±ce siê mniej bezwzglêdnymi racjami. Po jednej stronie tej rzeki mamy jakoby egoizm i bezduszno¶æ, po drugiej – wyrozumia³o¶æ i ludzkie odruchy. Po jednej – dyktaturê rachunku, po drugiej – przyczó³ki serca.

W przypadku szkolnictwa wy¿szego dochodzi jeszcze podzia³ na szko³y „biznesowe” i „niebiznesowe”. Dla wielu ludzi starej daty lub precyzyjnie my¶l±cych ka¿da szko³a jest publiczna, gdy¿ ka¿da dobru publicznemu s³u¿y. W takim razie ¿adna nie jest do koñca „biznesowa”, bo s± to porz±dki trudne do pogodzenia, ró¿ne ¶wiaty. Dla wielu humanistów zw³aszcza modne ostatnio porównywanie szko³y do hipermarketu czy nauki do towaru jest rodzajem intelektualnego nietaktu, je¶li nie wrêcz grubiañstwa. To co¶ równie nieestetycznego, jak zwyczaj sprzedawania ksi±¿ek na wagê lub wyrzucanie ich na ¶mietnik. Niby siê to praktykuje, ale chwaliæ siê przecie¿ nie ma czym. Dla tej czê¶ci naszej profesury wci±¿ liczy siê magia zdobywania wiedzy, rozmaite zwi±zane z tym rytua³y i imponderabilia, prawo do pewnej niepraktyczno¶ci, nonkonformizmu, a tak¿e mocno podkre¶lana wolno¶æ i niezale¿no¶æ osobista. Dla wiêkszo¶ci profesorów spoza uniwersytetu zwi±zki z biznesem s± oczywiste. Nauka jest towarem, ksi±¿ka – produktem, uczelnia – firm±, niezale¿no¶æ osobista – piêknoduchostwem lub mrzonk±, u¿yteczno¶æ prowadzonych przez nich badañ – najwiêksz± zalet±, a niepraktyczno¶æ – strat± czasu. Pierwsi darmowe wyk³ady, prelekcje czy spotkania poza uczelni± uznaj± za wa¿n± dzia³alno¶æ spo³eczn± i traktuj± niezmiernie serio, drudzy – za rodzaj filantropii, do której przewa¿nie nie maj± przekonania. Pierwsi swój zawód wci±¿ jeszcze definiuj± w kategoriach s³u¿by, drudzy – jako wy¿sz± odmianê sprawno¶ci i umiejêtno¶ci mened¿erskich. Pierwsi, mocno skoncentrowani na sobie, du¿o czasu po¶wiêcaj± ideologii swego zawodu, drudzy – skupieni na identyfikowaniu zewnêtrznych potrzeb i ¼róde³ finansowania – uwierzyli, ¿e mog± jej nie mieæ wcale. Pierwsi s± przede wszystkim „przyjació³mi” kultury, drudzy – rynku.

Szkolnictwo niepubliczne – przy wszystkich swoich dotychczasowych s³abo¶ciach – mo¿e byæ (i ju¿ jest!) ciekawym do¶wiadczeniem dla obu tych grup. Przedstawicieli dyscyplin uniwersyteckich przekraczaj±cych progi szkó³ niepañstwowych uderza najpierw brutalna „praktyczno¶æ”, któr± zastaj± na miejscu. Okazuje siê, ¿e zaskakuj±ce mo¿e byæ wszystko: inna funkcja portierni, ewidencja zajêæ, rygoryzm programów, dyskretna kontrola wyk³adów, system ocen, negocjowane stawki, studenci nie toleruj±cy spó¼nieñ, ograniczona do minimum administracja, uproszczone procedury, pewien brak wyrozumia³o¶ci dla wybuja³ego indywidualizmu, a tak¿e dokuczliwy, ma³o sprzyjaj±cy klimat dla intensywniejszego ¿ycia towarzyskiego. Tu – widaæ to go³ym okiem – jest mniej nie posprz±tanych biurek, „swojsko” wyposa¿onych gabinetów, ulubionych fili¿anek lub szklanek, zdjêæ w ramce, gazet sprzed miesi±ca, zu¿ytych d³ugopisów, po¿ó³k³ych papierów, rozrzuconych notatek, zepsutych sprzêtów i ksi±¿ek zagubionych za szaf±. Poza tym spotkania trwaj± krócej, narady odbywaj± siê rzadziej, a decyzje zapadaj± szybciej.

Dla wielu jest to trudna do zniesienia sytuacja psychologiczna. Adaptacja trwa niekiedy latami. Niektórzy jednak szybko zaczynaj± oddzia³ywaæ w obie strony. Raptem dostrzegaj± w uczelniach pañstwowych rozmaite mankamenty organizacyjne, psuj±ce im humor (choæ wcze¶niej nigdy siê tym nie interesowali!), w niepañstwowych natomiast bior± siê za podnoszenie poziomu akademicko¶ci i prawie wszystko dla poprawy humoru chcieliby zmieniæ. Wielu – co ciekawe – odkrywa swoje nowe powo³anie, okazuje siê ¶wietnymi organizatorami, a nawet – bardzo siê sobie dziwi±c – objawia... praktyczny zmys³ biznesowy.

Z kierunkami pozauniwersyteckimi jest odwrotnie. Koledzy reprezentuj±cy te dyscypliny prêdzej czy pó¼niej musz± zmierzyæ siê z wizerunkiem profesora uniwersytetu. Co w nim takiego, ¿e znajduje siê na szczycie najwy¿ej cenionych zawodów, zdystansowa³ inne, budzi uznanie? Otó¿ – paradoksalnie – si³± tego wizerunku jest w³a¶nie jego pozorna „niepraktyczno¶æ” i „niebiznesowo¶æ”, a tak¿e – wi±¿±ce siê z nim – tradycja, tajemnica, rytua³ i magia. Gdy wiêc ju¿ powstan± niepubliczne szko³y biznesowe przypominaj±ce dobrze naoliwione fabryki, wiêkszo¶æ z nich zabiera siê za „ideologiê”. Na pniu „zak³ada” tradycjê. Wymy¶la symbole i rytua³y, na korytarzach stawia rze¼by i ma sk³onno¶æ do beatyfikowania dzia³u marketingu (które tam w³a¶nie bywaj± nadzwyczaj poetyckie). I znów niektórzy nasi koledzy odkrywaj± drug± stronê swojej natury, nieznany wcze¶niej talent albo zapoznan± pasjê. Bywaj± cudownie „niepraktyczni”.

Prof. dr hab. Waldemar £azuga, rektor Wy¿szej Szko³y Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu, wiceprzewodnicz±cy KRZaSP.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje