Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



RODY UCZONE (109)


W baga¿u przekazywanym dalej jest jeszcze aktywno¶æ na ró¿nych forach – towarzystw naukowych, samorz±du lekarskiego, w komisjach i gremiach, pomagaj±cych lepiej urz±dziæ opiekê nad chorymi dzieæmi.

Trzebiccy

cz. 2 Sprzeciw i wierno¶æ
Magdalena Bajer

Ludziom, których koniec wojny spotka³ w wieku dorastania, jeszcze nie ca³kiem ukszta³towanym duchowo, choæ nieraz bole¶nie ju¿ do¶wiadczonym, trudno by³o wybieraæ ¿yciowe drogi w dramatycznie odmienionej sytuacji. Krystyna Rowecka i Jacek Trzebicki wybrali tak samo, jakkolwiek w ca³ym splocie motywów sk³aniaj±cych do tego ka¿de z nich znajdziemy i wspólne, i indywidualne w±tki. Wspólne obojgu by³o zainteresowanie medycyn± i sk³onno¶æ do takiej s³u¿by innym, która jest bezwzglêdnym, niekwestionowanym dobrem, je¶li siê j± pe³ni ofiarnie. On mia³ za sob± trzy pokolenia zas³u¿onych lekarzy. Ona tradycjê ¶wiat³ych, zaanga¿owanych w ¿ycie publiczne prawników i stryja, zarazem ojca chrzestnego, genera³a Grota, wspó³twórcê i dowódcê Armii Krajowej.

tu³aczka i ¿a³oba

Pani profesor ma tradycje niepodleg³o¶ciowe siêgaj±ce 1863 roku, kiedy to pradziadek walczy³ w powstaniu styczniowym, a i po prababce Chrzanowskiej oraz jej rodzinie motywy patriotyczne odziedziczy³a. Chrzanowskim w³adze carskie skonfiskowa³y niewielki maj±tek, zostawiaj±c prababkê Krystyny z dziewiêciorgiem dzieci w trudnym po³o¿eniu. Zacz±³ siê miejski, pocz±tkowo nielekki ¿ywot. Jedna z córek wysz³a za m±¿ za Stefana Roweckiego (imiê rodzinne, jak u Trzebickich Rudolf), który by³ urzêdnikiem miejskim w Piotrkowie Trybunalskim.

Krystyna urodzi³a siê w roku 1933, kiedy jej rodzicom powodzi³o siê ju¿ nieco lepiej, mimo ¿e ojciec, Stanis³aw Rowecki, koñczy³ przerwane ochotnicz± wypraw± na wojnê bolszewick± 1920 roku studia prawnicze, a dom utrzymywa³a g³ównie matka, pracuj±c jako sekretarka „Je¼d¼ca i hodowcy” i bior±c dodatkowe zajêcia. W 1938 roku m±¿ uzyska³ uprawnienia adwokackie, ale nied³ugo móg³ spokojnie wykonywaæ upragniony zawód.

Jedynaczka podczas wojny „dosta³a” m³odsz± siostrê. Niemcy aresztowali w Piotrkowie mê¿a jej ciotki, a wkrótce j± sam±, zostawiaj±c osierocone nagle dziecko u dozorcy. Obcy ludzie zawie¼li czteroletni± rozp³akan± Zosiê do Warszawy, odnajduj±c tam jej wuja, który z kolei powierzy³ j± drugiej siostrze, matce Krystyny. By³ prawnikiem, pracowa³ w Archiwum Akt Dawnych w Piotrkowie, sk±d uciek³ wiedz±c, ¿e okupanci go szukaj±.

Rodzina Stanis³awa Roweckiego z siedmioletni± Krystyn± i niani± rozpoczê³a tu³aczkê ju¿ w 1940 roku, kiedy to przyszed³ do ich mieszkania na Brackiej stryj Stefan z wiadomo¶ci±, ¿e musz± je opu¶ciæ i starannie zatrzeæ ¶lady. Kolejne mieszkania zmieniali co kilka miesiêcy a¿ do koñca wojny. Córka chodzi³a do trzynastu szkó³, licz±c tajne komplety. Ma³a kuzyneczka sta³a siê ukochan± siostr±, do dzisiaj blisk±. Zosta³a stomatologiem, antycypuj±c pó¼niejsze rodzinne zami³owania. Nie zobaczy³a swojej matki, która w O¶wiêcimiu zmar³a, jak mówi³o zawiadomienie, na tyfus. Ojciec wróci³ z obozu schorowany i ostatnich kilka lat prze¿y³ w Piotrkowie.

Wojenn± chronologiê utrwali³y w pamiêci Krystyny owe zawiadomienia o ¶mierci bliskich, nadchodz±ce z ró¿nych miejsc okupowanej Polski. Brat matki zosta³ zamordowany w obozie ko³o Tarnowa. Potem stryj Grot w Sachsenhausen. Potem dwaj bracia matki w Katyniu... Najbli¿si prze¿yli i trzeba by³o odnale¼æ miejsca, gdzie da³oby siê dochowaæ wierno¶ci temu, co uznawali za najwa¿niejsze ci, którzy prze¿yli, czego uczyli rodzice, co niebawem przysz³o przekazywaæ w³asnym dzieciom.

dobro oczywiste

Krystyna Rowecka rok przed matur± w gimnazjum sióstr nazaretanek postanowi³a sobie, ¿e bêdzie najlepsz± uczennic±. Dotrzyma³a obietnicy i to by³o (pewnie nie ca³kiem u¶wiadomione) wype³nienie zobowi±zania wobec stryja Stefana, narodowego bohatera, któremu powojenne w³adze sk±pi³y laurów.

Posz³a na studia medyczne. Postanowienie z klasztornej szko³y trwa³o – spo¶ród piêciuset absolwentów tylko ona i jedna kole¿anka otrzyma³y wyró¿nione „czerwone dyplomy”. Poza satysfakcj± nie dawa³y nic – ani wyboru miejsca sta¿u (obowi±zkowy rok po studiach), ani pracy w Warszawie. Sta¿ odby³a niemal w ca³o¶ci doje¿d¿aj±c do Pruszkowa, a zakoñczy³a w Klinice Pediatrycznej Akademii Medycznej. Po nastêpnym roku bezp³atnej tam pracy zda³a konkursowy egzamin – znowu najlepiej – zostaj±c asystentem. Prof. Rajmund Barañski, pierwszy szef i mistrz, powierzy³ jej opiekê nad studentami, tj. kompletowanie grup æwiczeniowych, uk³adanie planów zajêæ i egzaminów, zbieranie indeksów do podpisu itp. Lubi³a te obowi±zki, a do¶wiadczenia z tamtego czasu przekazywa³a pó¼niej córce, studentce medycyny oraz jej kolegom, licznie i czêsto przesiaduj±cym w domu pañstwa Trzebickich. Powtórzy³o siê to po dalszych kilku latach, gdy syn poszed³ ¶ladem rodziców oraz paru generacji lekarskich przodków po mieczu.

Pediatr± pani Krystyna by³a w rodzinie pierwszym. Pracuj±c zawsze z chorymi dzieæmi, swoje, gdy chorowa³y, powierza³a mê¿owi (o jego lekarskiej drodze dalej) i niani, gdy¿ wszystkie sprawy osobiste lekarza musz± byæ podporz±dkowane obowi±zkom wobec pacjentów. Pani profesor szybko przebiega w opowie¶ci etapy w³asnej kariery naukowej, stwierdzaj±c, ¿e postêpowa³a „krok po kroku”. Owe kroki to: doktorat w roku 1967, habilitacja – 1976, profesura – 1989. A do tego sta¿e naukowe we Francji i praca w Algierii, blisko sto publikacji oryginalnych, g³ównie z zakresu pulmonologii niemowlêcej. Badania prof. Roweckiej−Trzebickiej przynios³y nowe spojrzenie na wa¿ne zagadnienia diagnostyczne i nowe koncepcje terapeutyczne.

Æwieræ wieku szefowa³a Oddzia³owi Niemowlêcemu w Centrum Zdrowia Dziecka, z którym dot±d jest zwi±zana. Zespó³ swoich bliskich wspó³pracowników opisuje tak: – Je¶li kto¶ rano nie przyszed³ punktualnie, to my¶my siê martwili, bo to znaczy³o, ¿e sta³o siê co¶ bardzo wa¿nego albo co¶, nie daj Bo¿e, z³ego. My¶lê, ¿e oni to przekazuj± dalej. Oni to studenci, z których niejeden jest ju¿ profesorem i wychowuje kolejne pokolenia, ale tak¿e syn i córka – lekarze, którzy nieraz patrzyli, jak matka, nie bacz±c na w³asne niedomagania, biegnie do kliniki. Dzisiaj uwa¿aj± to za najzupe³niej oczywiste.

W baga¿u przekazywanym dalej jest jeszcze aktywno¶æ na ró¿nych forach – towarzystw naukowych, samorz±du lekarskiego, w komisjach i gremiach, pomagaj±cych lepiej urz±dziæ opiekê nad chorymi dzieæmi. Wra¿liwo¶æ spo³eczna, anga¿uj±ca wiele inicjatywy i energii, sta³a siê po wojnie kontynuacj± rodzinnych tradycji patriotycznych.

spod babcinej rêki

W Natalinie ko³o Warszawy, sk±d fotografiê domu ogl±da³am na ¯oliborzu, siada³o do sto³u kilkana¶cie osób. W¶ród nich niespe³na dziesiêcioletni u progu drugiej wojny Jacek (rodzice rozstali siê, ojciec mieszka³ wtedy w Krakowie) oraz jego kuzyn – obaj na wychowaniu u babci, która by³a g³ow± tego wielopokoleniowego domu. Koniec sto³u obsiadany przez m³odzie¿ nazywano „folwarkiem”. Rodzinne gniazdo usz³o parcelacji, bo obszar maj±tku nie przekracza³ piêædziesiêciu hektarów, mo¿liwe wiêc by³o – a¿ do roku 1970, kiedy Natalin trzeba by³o sprzedaæ – ¿ycie wedle regu³, jakim zewnêtrzna rzeczywisto¶æ zaprzeczy³a – kategorycznie, nieraz brutalnie.

Babcia by³a protestantk±, co znajdowa³o odbicie w codziennej dyscyplinie, w dystansie miêdzy dzieæmi i starszymi, w jasno formu³owanych oczekiwaniach – owego „tak, tak – nie, nie” wobec ka¿dego staj±cego przed cz³owiekiem wyboru. W niedzielê przyje¿d¿ali z Warszawy go¶cie i w pokoju babci, przy podwieczorku, dyskutowano o sytuacji na froncie, o niemieckiej okupacji, o przewidywanym koñcu wojny, a gdy nadszed³, o tym, jakie bêd± dalsze losy Polski. M³odzie¿ tego s³ucha³a. Starsi kuzyni Jacka byli ¿o³nierzami Armii Krajowej – dwu z nich rozstrzelali Niemcy, wraz z rodzicami, jeden znalaz³ siê w Stutthofie. Po wojnie innego m³odzieñca z rodziny aresztowa³o UB.

Przyjêcie nowych porz±dków przez rodziny obojga moich rozmówców by³o takie same. Bez z³udzeñ, bez pokus w³±czenia siê, z prze¶wiadczeniem, ¿e zawsze trzeba s³u¿yæ ludziom potrzebuj±cym.

Z Natalina Jacek Trzebicki pojecha³ do Bia³egostoku studiowaæ medycynê – po nieudanej próbie dostania siê do... Szko³y Podoficerów Broni Pancernej, za które to niepowodzenie dzisiaj dziêkuje Opatrzno¶ci. Miêdzy pierwszym niezdanym egzaminem wstêpnym a drugim, zakoñczonym szczê¶liwie, pracowa³ w Warszawie w PCK, poznaj±c z bliska zak³amanie i fikcjê pod szlachetnym szyldem.

W Bia³ymstoku na pocz±tku prze¿y³ trudne warunki – mieszkanie w 36 osób w oficynie pa³acu Branickich, gdzie mie¶ci siê do dzisiaj Akademia Medyczna, kopanie rowów pod fundamenty akademika. Po dwóch latach wróci³ na dalsze studia do Warszawy, gdzie spotkali siê pó¼niejsi pañstwo Trzebiccy, aby po sze¶cioletniej znajomo¶ci, w roku 1959, wzi±æ ¶lub. Pan Jacek by³ wtedy pocz±tkuj±cym radiologiem i pracowa³ w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach. Temu miejscu pozosta³ wierny do emerytury, choæ w latach osiemdziesi±tych pracowa³ równie¿ w szpitalu na warszawskim Bródnie. Szybko zrobi³ obie lekarskie specjalizacje i doktorat (1970), a w 1971 roku rodzina z dwojgiem dzieci wyjecha³a na trzy lata do Algierii.

Po kilkunastu latach by³a „Solidarno¶æ” – dr Trzebicki zosta³ szefem zwi±zku w tworkowskim szpitalu. Przed Bo¿ym Narodzeniem 1981 aresztowano na mie¶cie siedemnastoletniego syna Janusza za „podburzanie przeciwko w³adzy ludowej”. S±d wojskowy skaza³ go na trzy lata wiêzienia w zawieszeniu. Broni³ dziadek, mecenas Stanis³aw Rowecki, po raz ostatni wtedy przywdziawszy adwokack± togê. Z domu podczas rewizji zabrali maszynê, na której pani profesor przepisywa³a ulotki. Echo losów sprzed kilkudziesiêciu lat, ¶wiadectwo wierno¶ci dane przez kolejne pokolenia.

ci±g³o¶æ naturalna

Od czasu do czasu odbywaj± siê zjazdy rodzinne. W ostatnim uczestniczy³o ponad siedemdziesi±t osób. Przewagê, jak wspomina pani profesor, mieli prawnicy. Lekarzami s± dzieci pañstwa Trzebickich oraz ich synowa. Janusz wybra³ trudn± specjalizacjê – anestezjologiê, pracuje w Instytucie Transplantologii warszawskiej Akademii Medycznej. Swoim synom przekazuje to, co sam wyniós³ z domu – pierwszeñstwo pacjentów przed wszystkimi w³asnymi sprawami. Córka Ewa, mieszkaj±ca we Francji, powiedzia³a expressis verbis rodzicom: – Chcia³abym mieæ taki dom, jaki sama mia³am z Wami.

Patriotyzm tego pokolenia Trzebickich przeszed³ próbê na pocz±tku ich ¿yciowej drogi. Nie tak dramatyczn±, jak ta, któr± prze¿yli przodkowie, ale Ewa zawioz³a swoj± rodzinê do Sachsenhausen, ¿eby zobaczy³a miejsce, gdzie zgin±³ stryjeczny dziadek, genera³ Grot.

Spotkanie na ¯oliborzu koñczê ogl±daniem albumu fotografii z uroczysto¶ci ods³oniêcia jego pomnika w Warszawie. Trójka wnucz±t sk³ada wi±zanki kwiatów. – My¶my im nie mówili wielkich s³ów. Tak jak nam nikt nie nakazywa³ kochaæ Ojczyzny. Uczyli¶my ¿yæ uczciwie.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje