Utrwalone powiadamianie o wynikach procesw naukowych i o naukowych refleksjach oraz sprawne rozpowszechnianie tych powiadomie zawsze wieczyo i nadal wieczy dziaalno naukow, a take okrela jej sens. I wprawdzie inne s dzisiejsze rozwizania, inna jest skala zjawiska, jak te inne s efekty, to jednak trudnoci – cho rwnie inne ni przedtem – jak byy, tak pozostay. Wida je wszdzie, nie tylko u nas i nie do koca wiadomo, jakie przyj rozwizania, ktre zreszt wymagaj instytucjonalnych zmian strukturalnych oraz pienidzy.
eby produktywnie uprawia swoj naukow specjalno, trzeba dobrze wiedzie, co aktualnie dodaj do stanu wiedzy inni. Wiedzie – to znaczy dowiedzie si, gdzie szuka tych powiadomie, wstpnie oceni warto oraz do nich dotrze. Paradoksalnie, gigantyczna liczba potencjalnych powiadomie oraz ich globalny wymiar, raczej zamazuj anieli wzbogacaj wiadomo tego, co si naokoo dzieje.
Narzdzia informacyjne w odniesieniu do biecych, najnowszych dokona naukowych funkcjonuj bowiem le. Naukowa informacja biblioteczna oraz czasopimiennicza, uyteczna dla dydaktyki i naukowej dokumentacji, progresywn dziaalno badawcz wspiera w zakresie ograniczonym. Tu bowiem liczy si szybko, niezwoczno, natychmiastowo i merytoryczna kompetentno powiadomie, a tej nikt, poza samymi zainteresowanymi, w peni nie zagwarantuje. Tak wic, chcc nie chcc, rozpoznanie kady musi przeprowadza sam, posugujc si gwnie informacj wydawniczych oficyn naukowych, ktra jest czsto fatalna, a bywa, e adna.
Nawet kto dobrze zorientowany w systemie poday tekstw naukowych, gubi si wrd doniesie o biecych nowociach, czsto bowiem nieuporzdkowanych lub uporzdkowanych pozornie. Na dodatek u nas praktyka jest taka, e o publikacjach niskonakadowych (dla specjalistw nierzadko bezcennych) informacji czsto nie ma wcale, bo dla wydawcy to jedynie kopot. eby zatem znale to, co potrzebne, trzeba nieustannie samemu grzeba w lawinie ofert polskich i obcych – z ogromnym nakadem czasu.
A wszak nie wystarczy samo powiadomienie. Trzeba jeszcze dokona weryfikacji (czyta/nie czyta) oraz wybrane teksty pozyska. To nieraz bywa trudne.
Teoretycznie najatwiej dotrze do rodzimych czasopism naukowych, jednak w istocie – tylko niektrych. Naszych periodykw elektronicznych jest niewiele, dominuj drukowane (trudno dostpne, poniewa dostpno nie opaca si nikomu), tylko selektywnie abonowane przez biblioteki. No bo brakuje pienidzy, tote nikt nie zaprenumeruje czasopisma dla trzech albo szeciu osb. Tak wic prawie kady z nas prenumeruje co indywidualnie. Ale ile mona?
Zagraniczne czasopisma s jeszcze trudniej dostpne, bo ceny zbijaj z ng. Rwnie zabjcze s licencyjne opaty za periodyki elektroniczne. Da si wic dotrze tylko do tego, co jakim cudem zapewniaj biblioteki. Ale obszary niedostpnoci s due.
Rwnie biblioteczne porednictwo ksikowe, dostateczne dla studentw i dydaktykw, nie nada za potrzebami tych osb (by moe nielicznych, ale wanych), ktre musz mie natychmiastow wiedz o najnowszych ustaleniach naukowych. Wydawnicze (rodzime) nowoci s w bibliotekach dostpne w dwa−cztery miesice od edycji. Niby szybko, ale dla niektrych jest to zwoka nie do przyjcia. Znowu wic powstaje konieczno kupowania wasnym sumptem, na co buntuje si portfel, a i organizacyjnie nie jest to atwe.
Ksigarnie bowiem le znosz obrt ksik naukow. Nie chc, nie mog, czasem nie potrafi. W ksigarniach sprzedaje si dobrze jeden tytu w stu egzemplarzach, natomiast fatalnie – sto tytuw po jednym egzemplarzu. A w tych nielicznych, ktre ksiek naukowych nie unikaj, na og trudno cokolwiek znale. To nie jest handel, lecz proteza handlu.
Dlatego ksiki naukowe prbuj sprzedawa sami wydawcy, w trybie internetowym, jednak nie wszystkim si chce. Sprzeda wysykowa niskonakadowej ksiki – ktrej edycja zostaa wszak zrefundowana – jest tylko kopotem, a nie intrat. Ci, ktrzy prbuj robi to porzdnie, kieruj si zawodowym honorem, ale to nie jest kategoria rynkowa.
Lista oficyn akademickich, ktre o wielu publikacjach nie powiadamiaj lub powiadamiaj w sposb (celowo?) nieczytelny, a potem nie reaguj na zamwienia, byaby dusza ni duga. Zreszt dowiadczenia z firmami zagranicznymi wcale nie s lepsze. Ukrywanie cen i dat wydania, nadmuchiwanie opat za porto, ignorowanie zamwie – to jest praktyka nagminna. Ceny za bywaj ksiycowe. W tej sytuacji zakrawa na cud, e mimo to orientujemy si niele, co w naukowej trawie piszczy.
To, czym si wszyscy w nauce zajmuj, powinno – pomijajc cham, wic po weryfikacji – dopenia jej wsplne zasoby. Obok stwierdze wanych, rwnie o rne opinie drobne, ktre kady wnosi, na tym to bowiem polega, eby mie swj wkad. Ot z tym wnoszeniem s liczne trudnoci, ktre wielu naukowym procesom odbieraj sens. Bo eby ten wkad by, trzeba te swoje opinie ogosi, a w zwizku z tym powstaje pytanie: za co oraz gdzie? Najprociej, wydawaoby si, wskaza czasopisma naukowe, lecz nie jest ich duo. Niektre znikaj, inne ukazuj si z opnieniami, a wszystko dlatego, e nie ma kto ponosi kosztw. To nie zmierza w dobrym kierunku.
Najlepsi w swoich dziedzinach kopotw publikacyjnych ewentualnie nie maj, ale nauka na nich si nie koczy. S inni, by moe niewiele gorsi, oraz ci, ktrzy dopiero startuj – dla nich czsto nigdzie nie ma miejsca. To czyni cay wysiek bezproduktywnym i szanse naukowego rozwoju opnia bd nawet redukuje do zera. W tym kontekcie ju marginalny jest fakt, e honoraria za publikacje w czasopismach naukowych albo nie istniej, albo s karykaturalne.
Jeszcze wicej trudnoci towarzyszy publikowaniu ksiek naukowych. Wyjwszy nieliczne grono autorw i kilka dyscyplin, ktrych i w ktrych ksika naukowa jest z natury rzeczy wzitym towarem „rynkowym”, wydawanie tych ksiek ma niedobre cechy dziaalnoci charytatywnej. A to w sposb dramatyczny redukuje sens i warto pracy naukowej.
W caym procesie tworzenia ksiki naukowej napisanie jej, jak si okazuje, jest stosunkowo najmniej kopotliwe. Schody zaczynaj si pniej. Trzeba w roli proszalnego dziada stara si o grant, ktrego nikt atwo nie da, bo rodkw jest mao, wyprosi bezpatnie (czyli na mocy usugi towarzyskiej) opinie o tekcie, a potem rozpocz wspprac z wydawc, ktra take atwa nie jest. Mowa bowiem o produkcji deficytowej, o ktrej wytwrca/wydawca myli ze zgroz, a ewentualnie przyznany grant pokrywa zazwyczaj poow skalkulowanych kosztw. Wobec tego „na pniu” anuluje si autorskie honoraria (pisanie ksiek „za friko” jest zajciem osobliwym), a dalsze pomysy oszczdnociowe rodz si wariantywnie.
Najlepiej – wstpnie kalkulujc koszt wydania tysica egzemplarzy i przejmujc grant refundujcy poow – wyda nastpnie czterdzieci egzemplarzy (reszta: „w pamici komputera”) i spokojnie „wyj na swoje”. Pod warunkiem, e nie bdzie adnej sprzeday, bo to tylko podwysza koszty. Mona te pomniejszy czcionk, a wic i rzeczywist objto, wyrzuci indeksy i inne dodatki, bdzie jeszcze taniej. Autor moe sobie pozgrzyta zbami, ale nie ma nic do gadania. Poniewa, w dodatku, niektre uczelnie wprowadziy grantowe preferencje dla wydawnictw wasnych i powstaa sytuacja „przedrynkowa”, w ktrej warunki s podyktowane z gry, to jest stan patologiczny. W wydawaniu ksiek naukowych dominuj bowiem reguy paternalistyczne, a rozpowszechnianie jest mao drone. Wszystko za dlatego, e to nie jest (lub nieczsto jest) ten rodzaj produkcji, ktr mgby sterowa popyt. Potrzebne s zatem nowe rozwizania, co na wiecie te sobie uwiadomiono.
W rezultacie zarysowuje si koncepcja rozwiza dwutorowych, w trybie nieco innym anieli dotychczas. Z t jednak „zagraniczn” rnic, e naukowa ksika angielskojzyczna trafia na nieporwnanie wikszy potencjalny rynek zbytu ni polska. Dlatego jest znacznie szerzej osadzona w obiegu komercyjnym. Ale rnica dotyczy skali, natomiast same pomysy mog by podobne.
No wic istnieje (tam wikszy, tu mniejszy) obszar tematyczny, w ktrym ksika naukowa moe na siebie zarobi, a nawet przynie jaki zysk, czasami niemay. Tak oficyny edytorskie wydaj chtnie, jakkolwiek coraz wyraniej te wiksze, a wic albo pozauczelniane, albo uczelniane (zwaszcza renomowanych uniwersytetw), lecz penice funkcje wydawnictw uniwersalnych, czyli midzyuczelnianych. Tam bowiem, gdzie takich ksiek mona wyda duo, perspektywy s zachcajce. Sytuacja za, kiedy kada uczelnia prbuje utrzyma wydawnictwo wasne – w wikszoci wszak mae, promocyjnie sabe i z miern organizacj zbytu – ma si chyba ku kocowi. Bo to powoduje dodatkowe obcienie nauki kosztami pozamerytorycznymi, bez adnego efektu. Wida to zwaszcza na rynku elektronicznych czasopism naukowych. Koszty ich edycji – wbrew mniemaniom znaczne i std sone ceny za wykupienie licencji – tylko due firmy wydawnicze potrafi udwign i mie jeszcze poytek.
Ale obok tych ksiek naukowych, ktre rozchodz si dobrze, jest o wiele wicej takich, ktrych obieg ju z zaoenia jest niky, musz wic by w peni dotowane. W odniesieniu do nich, zaczyna by poytkowany jeden z wariantw idei Open Access, czyli bezpatnego dostpu do ksiek ulokowanych w sieci elektronicznej.
Sama koncepcja pocztkowo zmierzaa (i zmierza nadal) do stworzenia elektronicznych repozytoriw dla tych ksiek naukowych, ktre z biegiem czasu straciy szanse na obieg sprzedany, ale nie straciy wartoci treciowej.
Pojawia si mianowicie sugestia, eby poprzenosi je (zremediowa) do sieci i t drog rozpowszechnia bezpatnie. Oczywist niedogodnoci tego rozwizania jest przenoszenie w caoci dugich i jednolitych tekstw z semiotycznego systemu sekwencyjnego (druku) na system z natury niesekwencyjny (elektroniczny). S jednak liczne opinie, e lepsze takie rozpowszechnianie ni adne.
W pierwotnej koncepcji Open Access przyjto zaoenie, e sieciowe rozpowszechnianie bezpatne musi czy si automatycznie z brakiem wpat dla autorw oraz wydawcw, co nie wywoao ich entuzjazmu. I moe dlatego, na razie, w tym trybie weszo do obiegu bardzo niewiele „starszych” ksiek naukowych. Ale tak nie musi by. Dlatego pojawiy si gosy, eby t koncepcj zmodyfikowa i zastosowa wobec tych nowych publikacji naukowych, ktre na jakikolwiek obieg ksikowy szans nie maj adnych. Zamiast wic wyda trzydzieci egzemplarzy ksiki, lepiej zainstalowa tekst w sieci i przeznaczy t drog do obiegu bezpatnego. Koszty realizacji bd wtedy znacznie mniejsze ni przy edycji ksikowej, zatem grant – jakkolwiek konieczny – moe by zredukowany, pokrywajc jeszcze elementarne honorarium autorskie, ktrego w tej chwili na og nie ma i to jest bez sensu. W konsekwencji za ustanie potrzeba utrzymywania a tylu wydawnictw uczelnianych. Edycje elektroniczne mog bowiem i powinny przej uczelniane biblioteki, oczywicie po odpowiednim doposaeniu, ale przy kosztach nieporwnanie niszych. I tak zreszt ju, tu i wdzie, jest.
To uatwi tworzenie bibliotecznych repozytoriw elektronicznych do bezpatnego, publicznego wykorzystania na zasadzie wzajemnoci. Oszczdzi si wtedy dodatkowo pewn, bywa e niema, cz bibliotecznych rodkw na zakupy publikacji (wanie) niskonakadowych. Lecz, co najwaniejsze, dokona si odblokowanie tych naukowych doniesie, ktre dotychczas ukaday si tylko w statystyczny, archiwalny rejestr zasobw i nawet przy krtszej trwaoci nonika jest to zasadnicza, a korzystna zmiana jakociowa. Zarazem szybko poday wzrosaby radykalnie.
Mona w ten sposb poprawi to, co aktualnie kuleje i do tego, by moe, powoli dojrzewamy, pozostawiajc w ksigarskim obiegu sprzedanym t (trwalsz, wic drosz) ksik naukow, ktra ma szanse na szerszy odbir i zbyt, a jednoczenie tworzc inn (elektroniczn) moliwo cyrkulacji doniesie drobnych lub wskospecjalistycznych.
Nie jest to najprawdopodobniej obieg szeroki, raczej potwarty, lecz na pewno lepszy ni ten, ktry jest „poprzymykany”. Tyle e trzeba go dopiero zorganizowa.