Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



rody uczone (112)


Ekumeniczne dyskusje toczy³y siê nieustannie w domu pañstwa Klingerów odwiedzanym przez wielu katolickich teologów, filozofów, humanistów otwartych na to, co przyniós³ Drugi Sobór Watykañski.

Klingerowie

cz. 2 Dwa pokolenia teologów
Magdalena Bajer

Klinger i Nowosielski odczytali na nowo kanon ikonograficzny i wedle tego odczytania powsta³a cerkiew (w Bia³ym Borze)

Doktor Micha³ Klinger w wieku ch³opiêcym ogl±da³ oryginalny portret Zygmunta Krasiñskiego w poznañskim salonie wnuczki wieszcza i porównywa³ go z reprodukcj± w szkolnym podrêczniku do polskiego. Tam te¿ widzia³ oryginalnego Caravaggia, który to obraz hrabina przed ¶mierci± ofiarowa³a poznañskim jezuitom. D³ugo jeszcze po wojnie przetrwa³o – jak oaza albo skansen – ¶rodowisko rosyjskich emigrantów, którym Druga Rzeczpospolita u¿yczy³a go¶ciny i warunków do skromnego, lecz godnego ¿ycia. Najbli¿sz± przyjació³k± pani Krasiñskiej by³a Aleksandra Mielnnicka, córka carskiego gubernatora Rygi, która przez wiele lat utrzymywa³a chorego ojca z pensji uniwersyteckiej lektorki kilku jêzyków. Obie utytu³owane damy odwiedza³y czêsto dom pañstwa Klingerów i jego gospodyniê, babkê pana Micha³a Raisê, z rosyjskiej prawos³awnej rodziny Bakaliñskich.

siedlisko dwu kultur

Jerzy Klinger, jedyny syn wielkiego „staro¿ytnika” Witolda, urodzony w Kijowie, sk±d przyjecha³ z matk± Rosjank± do Poznania w wieku czterech lat, wcze¶nie zacz±³ pisaæ wiersze. W obu jêzykach – po polsku i po rosyjsku. Jego jedyny syn Micha³ podkre¶la, ¿e to nie by³a tylko dwujêzyczno¶æ, ale g³êbokie zakorzenienie w dwu kulturach, najnaturalniej w³asnych. Od ojca s³ysza³ nieraz, ¿e w¶ród polskiej inteligencji okresu miêdzywojennego byli najznakomitsi znawcy kultury rosyjskiej poza sam± Rosj±, ¿e nikt, w ¿adnym jêzyku, „tak nie umia³ przet³umaczyæ B³oka czy Puszkina, jak Tuwim na polski”.

Tuwim bywa³ w poznañskim domu Klingerów, m³odziutki Jerzy rozmawia³ z poet±, a pan Micha³ przechowuje kartki, jakie do ojca pisa³ inny z wielkich polskiej literatury, Leopold Staff, zachêcaj±c m³odzieñca do kontynuowania prób pisarskich. Za¿y³a znajomo¶æ z Czes³awem Mi³oszem przesz³a nañ w spadku i ju¿ po ¶mierci ojca potwierdza³y siê w rozmowach z pisarzem opinie o opartej na g³êbokiej znajomo¶ci estymie wobec rosyjskiej kultury obu ¶wietnych umys³ów.

Jerzy Klinger pocz±tkowe nauki pobiera³ w domu. Pó¼niej pos³ano go do gimnazjum ¶w. Marii Magdaleny, gdzie polskiego uczy³ m.in. poeta Wojciech B±k. Podczas okupacji, gdy rodzice ukrywali siê w Warszawie, a prof. Witold Klinger uczestniczy³ w tajnym nauczaniu, syn chodzi³ na komplety. Zaraz po wojnie Jerzy „zrobi³ przy¶pieszone magisterium z filozofii” u W³adys³awa Tatarkiewicza. Znajomo¶æ z Romanem Ingardenem, zawarta podczas krótkiego pobytu rodziny Klingerów w Krakowie, zainteresowanie fenomenologi±, której ten by³ wybitnym przedstawicielem, ale bardziej jeszcze estetyk± Ingardena leg³y u podstaw og³oszonej pracy O strukturze dzie³a poetyckiego.

W trudnych warunkach ¿yciowych przygotowywa³, równocze¶nie doktorat o twórczo¶ci Aleksandra B³oka. Podró¿uj±c miêdzy Warszaw±, gdzie by³ profesor Tatarkiewicz, Krakowem, gdzie Jerzy Klinger otrzyma³ asystenturê w UJ i Poznaniem, gdzie zamieszka³a rodzina... zgubi³ w którym¶ zat³oczonym poci±gu notatki i nigdy ju¿ do B³oka nie wróci³.

sk³onno¶ci z oburzenia. Wybór

We wczesnej m³odo¶ci pozna³ W³adys³awa Broniewskiego i upodoba³ sobie na czas jaki¶ jego „przedwojenny, trochê duchowy, trochê moralny, trochê estetyczny socjalizm”. Mój rozmówca s³ysza³ od rodziców: – Michasiu, nie zdajesz sobie sprawy, czym by³ Ko¶ció³ przed wojn±. Jak straszna by³a bezduszno¶æ wobec niesprawiedliwo¶ci spo³ecznej i Ko¶cio³a i wszystkich wysokich autorytetów.

Ojciec po wojnie wyk³ada³ Marksa, m³odym Marksem siê interesowa³, choæ zawsze najbardziej poci±gali go mistycy, a tak¿e filozofia grecka. Gdy przychodzi³y kolejne instrukcje stalinowskie na uniwersytet, lewicowe sk³onno¶ci nie wytrzymywa³y konfrontacji i dr Klinger w 1950 roku odszed³ z uczelni.

Zosta³ teologiem, maj±c za sob± lektury ojców ko¶cio³a, na których trawi³ noce w Bibliotece Jagielloñskiej, oraz „bazê duchow± wyniesion± z poznañskiej parafii prawos³awnej przed wojn±”. Zaiste imponuj±cy jest ów baga¿ wewnêtrzny i mocna kompletna formacja cz³owieka bêd±cego wtedy nawet nie w po³owie naukowej i ¿yciowej drogi. A parafia prawos³awna w Poznaniu nale¿y do rodzinnej historii integralnie, gdy¿ to Klingerowie zbudowali w pobli¿u koszar ma³± drewnian± cerkiewkê, ¿eby s³u¿y³a licznym prawos³awnym ¿o³nierzom. Kapelan, zarazem proboszcz, gromadzi³ u siebie ca³e ¶rodowisko porewolucyjnych emigrantów−arystokratów oraz wiernych ni¿szego stanu, cywilnych i w mundurach.

Jerzy, zapewne nie przewiduj±c wtedy w³asnej teologicznej przysz³o¶ci, kontaktowa³ siê przed wojn± z metropolit± prawos³awnym Dionizym, który po rewolucji za³o¿y³ niezale¿ny, autokefaliczny Ko¶ció³ prawos³awny, aby od³±czyæ siê od Rosji sowieckiej. Podczas wojny krótko studiowa³ w warszawskim seminarium duchownym, ¿eby pó¼niej po¶wiêciæ siê filozofii, jak siê okaza³o – nie na zawsze.

Komu¶, kto postanowi³ byæ teologiem i opu¶ci³ uniwersytet, nie³atwo by³o znale¼æ zajêcie pozwalaj±ce utrzymaæ rodzinê. Jerzemu Klingerowi pomóg³ przypadek. Spotkany na dworcu Bogus³aw Latawiec, poeta i przedwojenny nauczyciel u Marii Magdaleny, który by³ wówczas kuratorem okrêgu szkolnego, umie¶ci³ oboje rodziców Micha³a (matka mia³a skoñczone studia) w liceum w Ko¼minie Wielkopolskim. Ich uczniem by³ tam dzisiejszy wybitny filozof prof. W³adys³aw Stró¿ewski, który przyznaje siê skwapliwie do duchowych wp³ywów i umys³owych po¿ytków, jakie zyska³ od „psora” Klingera. Szkolny epizod, który przypad³ na czas najbardziej absurdalnych nacisków na nauczanie i wychowywanie „cz³owieka socjalistycznego”, trwa³ trzy lata.

Nowosielski w parafii

Przyj±wszy w 1952 roku ¶wiêcenia kap³añskie, Jerzy Klinger z rodzin± zamieszka³ w Kêtrzynie, zostaj±c... wiejskim popem. Od pocz±tku jednak wiód³ ¿ywot nietypowy dla swego nowego stanu. Zaraz bowiem pojawi³ siê Jerzy Nowosielski i obaj zdecydowali, ¿eby star± stajniê prusk± stoj±c± w mie¶cie pokryæ polichromi± bizantyjsk±. W 1954 roku powsta³a wiêc pierwsza polichromia Nowosielskiego i, zdaniem pana Micha³a, pierwsza na ¶wiecie polichromia zrobiona w kanonicznym stylu prawos³awnym. Trzeba pamiêtaæ, ¿e dzia³o siê to przed renesansem ikony w ¿yciu ko¶cielnym prawos³awia. D±¿enia rosyjskich elit do przywrócenia staro¿ytnej tradycji kanonu liturgiczno−malarskiego udaremni³a rewolucja. Nowosielskiemu uda³o siê przedstawiæ ikonê jako dzie³o sztuki z zachowaniem wszelkich wymogów kanonu.

Dr Micha³ Klinger pamiêta gor±ce dyskusje w kêtrzyñskiej plebanii, z udzia³em starych rosyjskich emigrantów, którzy mieli, nie wiadomo jak przechowane, biblioteki, a w nich ksi±¿ki Miko³aja Bierdiajewa, Lwa Szestowa, innych znawców tej problematyki. Od tych wspomnieñ robi dygresjê o zas³ugach osób z tego grona: Zofii Lichajewej, która zorganizowa³a ca³e muzealnictwo na terenie by³ych Prus Wschodnich, Eugeniusza Gaudziewicza, bibliofila – w³a¶ciciela biblioteki rosyjskiej my¶li religijnej, zarazem twórcy sieci bibliotek miejskich w Kêtrzynie.

Po¶ród tych ludzi, w domu Jerzego Klingera, Nowosielski formowa³ siê jako prawos³awny malarz religijny. Razem odczytali na nowo kanon ikonograficzny i wedle tego odczytania powsta³a cerkiew stoj±ca do dzisiaj, znów, zdaniem mojego rozmówcy, pierwsza na ¶wiecie zbudowana i wyposa¿ona w prawdziwym stylu bizantyjskim.

znowu nauka

Po Pa¼dzierniku reaktywowano istniej±cy przed wojn± w Warszawie prawos³awny Fakultet Teologiczny i niebawem przekszta³cono w Chrze¶cijañsk± Akademiê Teologiczn±. Ksiêdza dr. Klingera, filozofa i teologa, znaj±cego doskonale jêzyki staro¿ytne, ¶ci±gniêto z Kêtrzyna.

Ciê¿ko prze¿ywa³ rozstanie z parafi± i z Nowosielskim, maj±c na pociechê zdobn± jego malowid³ami kryptê w cerkwi na Woli niedaleko uczelni. Pogr±¿y³ siê w pracy naukowej, pisz±c podstawowe ksi±¿ki o zwi±zkach wielkiej prawos³awnej teologii rosyjskiej z zachodni± my¶l± religijn±. Porównywa³ doktrynê Trójcy ¦wiêtej u mistyków wschodnich i zachodnich, przedstawi³ sens teologiczny liturgii prawos³awnej. Syn okre¶la go jako poszukiwacza „w±tków ³±cz±cych”, co przynosi³o uznanie polskich elit intelektualnych.

Jerzy Klinger zmar³ nagle w roku 1976, nie doczekawszy czasu, gdy ekumenizm sta³ siê czê¶ci± nauki Ko¶cio³a, a tak wiele prac naukowych i ogromny trud ca³ego ¿ycia czynnego teologa po¶wiêci³ sprawie jedno¶ci chrze¶cijan. Cierpia³ zawsze bardzo z tego powodu, ¿e w³adze komunistyczne ca³kowicie uniemo¿liwi³y dialog z Ko¶cio³em katolickim. Sam d³ugo nie móg³ pojechaæ na ¿aden kongres teologiczny, w³±czyæ swojej pracy do ¿adnego almanachu, wzi±æ udzia³u we wspólnym nabo¿eñstwie, wyg³osiæ kazania do katolików. Ekumeniczne dyskusje toczy³y siê nieustannie w domu pañstwa Klingerów odwiedzanym przez wielu katolickich teologów, filozofów, humanistów otwartych na to, co przyniós³ Drugi Sobór Watykañski. Gospodarz ma ogromne zas³ugi w spopularyzowaniu prawos³awia w¶ród polskiej inteligencji.

Kiedy po 1956 roku naciski polityczne zel¿a³y, Jerzy Klinger móg³ wyje¿d¿aæ za granicê i poznawaæ z³o¿on± problematykê stosunków miêdzy Zachodem a prawos³awnymi elitami rosyjskimi oraz przedstawiaæ w³asne interpretacje w tej materii. Pionierskim wk³adem w rozwój nowoczesnej teologii s± badania historycznoliterackie tekstu Pisma ¦wiêtego.

wnuk, syn, uczeñ

Micha³ studiowa³ astronomiê. Zajmowa³ siê amatorsko teatrem. W roku 1975 rozpocz±³ studia teologiczne i zd±¿y³ jeszcze pos³uchaæ wyk³adów swego ojca, ten za¶ zd±¿y³ siê jego wyborem ucieszyæ.

W badaniach wybra³ biblistykê. W dzia³alno¶ci publicznej kontynuuje dzie³o ojca, tj. prezentuje zainteresowanym krêgom zwi±zki miêdzy duchowo¶ci± Wschodu i Zachodu, sens teologii prawos³awnej dla ludzi Zachodu, „blask tre¶ci liturgicznych i ikonografii prawos³awia”.

Nie widzi bliskiej perspektywy odnalezienia siê chrze¶cijan w jednym ko¶ciele: – Je¿eli inno¶æ mnie nie fascynuje, tylko jest obca, nieprzyjemna, zatrwa¿aj±ca, to nie zbli¿am siê, ale odwracam. W rozmowie u¿ywa s³ów: droga krzy¿owa, jak± w Polsce przechodz± zwolennicy ekumenizmu, który, zdaniem dr. Klingera juniora, za³ama³ siê pod wp³ywem tryumfalnego prze¿ywania wyzwoleñczych przemian.

W Trzeciej Rzeczypospolitej prawos³awnym dzieje siê dobrze – rosn± cerkwie, rozwijaj± siê klasztory, zape³niaj± seminaria, pojawiaj± wydawnictwa, ale wszystko to poza d±¿eniem do jedno¶ci, bez ducha ekumenizmu, osobno. – Nie ma jeszcze w psychice miejsca na braterstwo. Staæ nas na to, ale potrzeba autorytetów, które poci±gnê³yby ogó³.

Spotkanie z dr. Micha³em Klingerem zakoñczy³o siê rozwa¿aniem o pojmowaniu Ewangelii, której depozytowi po¶wiêci³ niejedn± pracê. Uwa¿a, ¿e mamy dzisiaj do czynienia z faryzeizmem, przypisuj±cym Bogu atrybut sêdziego i redukuj±cym do sankcji moralnej, podczas gdy Chrystus „chodzi³ do grzeszników, a nie do ¶wiêtych i mo¿nych tego ¶wiata.” My¶lê, ¿e wielkie zadania ma przed sob± potomek rodu, ¶wiadom powinno¶ci zwi±zanych ze sw± duchow± sukcesj±.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje