
Przedstawione w poprzednim numerze przyk³ady dzia³añ trzech zachodnioeuropejskich akademii nauk, które utworzy³y nowoczesne, pozauczelniane sieci badawcze, pozwalaj± na wyci±gniêcie paru ogólniejszych wniosków. Przede wszystkim widaæ, ¿e sieci badawcze przy akademiach powstawa³y niezale¿nie w ró¿nych krajach jako rozwi±zanie racjonalne, ¿e nastawia³y siê na wspó³pracê z uczelniami, podejmuj±c w stosunku do nich zadania komplementarne i wyprzedzaj±ce, by tym sposobem torowaæ drogê nauce w ca³ym kraju. Zalet± takiej struktury, tj. ³±czenia korporacji uczonych z sieci± placówek badawczych, jest sta³y, kompetentny nadzór nad badaniami i opieka do¶wiadczonych uczonych, oba zadania szczególnie trudne i delikatne w wypadku badañ podstawowych. Takie zast±pienie biurokratycznego nadzoru kompetentnym – naukowym, nie tylko pozwoli³o budowaæ nowocze¶niejsze i przysz³o¶ciowe sieci badawcze, ale równie¿ zwiêkszyæ ich efektywno¶æ i ograniczyæ wydatki na biurokracjê, nietrafione cele naukowe i wyeliminowaæ nieracjonalne rozdysponowanie publicznych pieniêdzy.
Rozpatrywanie powy¿szych przyk³adów nasuwa pytanie: czy sowiecki system wielkiej rozbudowy sieci badawczej, zwi±zanej z akademi± nauk, jest analogiczny do podanych przyk³adów zachodnich, czy te¿ w istotny sposób od nich odmienny? Oczywi¶cie, wspólna jest zasada po³±czenia w jedn± organizacjê korporacji uczonych i sieci placówek badawczych, ale zasada ta nie wydaje siê jeszcze zacieraæ powa¿nych ró¿nic, tym bardziej ¿e jest ona bardzo rozpowszechniona w wielu krajach. Z danych o europejskich akademiach nauk, zebranych jeszcze w latach 90., a dotycz±cych 34 krajów i 48 akademii, wynika, ¿e jedynie 7 akademii w Europie posiada³o sam± korporacjê bez ¿adnych placówek czy chocia¿by zespo³ów badawczych, natomiast 81 proc. akademii dysponowa³o b±d¼ rozbudowan± sieci± placówek badawczych, b±d¼ prowadzi³o na mniejsz± skalê badania w formie indywidualnych programów, projektów czy zespo³ów badawczych. Natomiast system sowiecki d±¿y³ do monopolizacji badañ w placówkach akademii kosztem uczelni, które stawa³y siê niejako wy¿szymi szko³ami o charakterze zawodowym. Ponadto rozbudowana do ostateczno¶ci sieæ placówek Akademii Nauk ZSRR nie tylko zatrudnia³a ca³± cywiln± kadrê badawcz±, ale wkracza³a w dziedziny zwi±zane z bezpieczeñstwem i obron± kraju. W rezultacie bardzo istotny zwi±zek pomiêdzy do¶wiadczon± elit± uczonych, skupionych w korporacji, a placówkami badawczymi stawa³ siê lu¼ny, pozostawiaj±c miejsce dla biurokracji, a wspó³praca z uczelniami nie gra³a istotnej roli.
Je¿eli sowiecki typ sieci badawczej zwi±zanej z akademi± nauk zdaje siê byæ w du¿ym stopniu czym¶ innym, ani¿eli podobne struktury na zachodzie Europy, to nasuwa siê nastêpne pytanie: czy nie jest on w jakim¶ stopniu zbli¿ony do pañstwowych sieci placówek badawczych, jakie powsta³y w pierwszej po³owie XX wieku w Niemczech, we W³oszech, Francji czy w Hiszpanii? Wzorem dla tych struktur by³a Kaiser−Wilhelm Gesellschaft, któr± utworzono w 1911 r. w Niemczech, w ramach przygotowañ do I wojny ¶wiatowej. W 1923 powsta³a we W³oszech sieæ badawcza Consiglio Nazionale delle Ricerche, a w 1939 we Francji Centre National de Recherche Scientifique; strukturê hiszpañsk±, jako mniej nam znan±, pominiemy. Nie miejsce tu, by oceniaæ dzia³anie tych sieci, mo¿na tylko dodaæ, ¿e struktura niemiecka – obecnie Max−Planck Gesellschaft – cieszy siê du¿ym uznaniem w nauce ¶wiatowej, francuska CNRS nieco mniejszym, natomiast w³oskie CNR wymaga g³êbokiej reformy, która, choæ rozpoczêta, jeszcze siê nie zakoñczy³a.
Wspóln± cech± tych sieci jest bardzo wysoki koszt ich utrzymania i dzia³ania, szczególnie gdy porównamy ich efektywno¶æ badawcz± w postaci przeciêtnego kosztu badañ, których wyniki stanowi± pojedyncz± publikacjê naukow±. Jednocze¶nie wystêpuj± w tych sieciach do¶æ wyra¼ne uzale¿nienia polityczne, sytuacja w wypadku badañ podstawowych jest niedobra, co niejednokrotnie odbija siê na ocenie pracy placówek i doprowadza do konfliktów. Je¿eli powstanie sieci niemieckiej i francuskiej mia³o wyra¼ny polityczny czy nawet polityczno−wojskowy charakter, to w wypadku w³oskiego CNR warto przypomnieæ, ¿e w 1937 r. na jego czele stan±³ marsza³ek Badoglio, a pó¼niejsze spory i dyskusje wokó³ struktury i funkcjonowania sieci francuskiej i w³oskiej potwierdza³yby owe polityczne uwarunkowania.
Powy¿sze uwagi na temat pañstwowych sieci badawczych, pozauczelnianych i pozaakademickich, w Europie Zachodniej nie wykazuj± wyra¼nego pokrewieñstwa rozwi±zañ z sowieck± sieci± placówek powi±zanych z akademi± nauk. Inaczej sprawa wygl±da, je¶li spojrzymy na sowieck± czy ju¿ rosyjsk± strukturê od strony uzale¿nienia od aparatu biurokratycznego i uwarunkowañ politycznych, wreszcie pod k±tem widzenia kosztów, które tu bywaj± ogromne, a przynajmniej bywa³y do momentu rozpadu dawnego ZSRR. W tym zakresie analogie w stosunku do odrêbnych, pañstwowych sieci badawczych bêd± wiêksze, choæ trzeba podkre¶liæ, ¿e Rosja, czy wcze¶niej ZSRR, posiadaj± swoj± specyfikê, któr± trudno odnale¼æ na Zachodzie.
Przedstawiony przegl±d pozauczelnianych sieci badawczych w Europie, a w szczególno¶ci tych zwi±zanych z akademiami nauk, oparty na materia³ach i bezpo¶redniej obserwacji, sugeruje nastêpne pytanie, a mianowicie: jak na tym tle wygl±daj± akademie funkcjonuj±ce w Polsce, a konkretnie Polska Akademia Umiejêtno¶ci w Krakowie i Polska Akademia Nauk? Sytuacja PAU wydaje siê prosta, gdy¿ by³a formalnie oparta na XIX−wiecznych wzorach austriackich, a po¶rednio francuskich i dzia³a³a jako korporacja, bez ambicji prowadzenia szerszych badañ. W stosunku do pierwszej po³owy XX wieku stwierdzenie takie nie w pe³ni by³oby ¶cis³e, bardziej mo¿e jednak niepokoiæ inna kwestia. Polska Akademia Umiejêtno¶ci jest traktowana formalnie jako stowarzyszenie, podczas gdy akademie nauk dzia³aj±ce w Europie Zachodniej ciesz± siê specjalnym statusem, by³y powo³ywane na mocy decyzji prawnych wysokiego stopnia – co le¿a³o równie¿ u genezy PAU – i znajduj± siê pod specjaln± opiek± monarchy czy prezydenta, czego ¶lady wystêpuj± w PAU – nie mówi±c o wsparciu z bud¿etu pañstwowego. A tego wszystkiego nie bierze siê pod uwagê.
Sytuacja Polskiej Akademii Nauk, jako korporacji i placówek badawczych jednocze¶nie, jest inna, natomiast nasuwa siê pytanie, do jakiej kategorii, z punktu widzenia struktury i funkcjonowania, mo¿na j± zaliczyæ? Zasada po³±czenia korporacji i sieci placówek, jak wiemy, o niczym nie przes±dza, wystêpowa³a i na wschodzie, i na zachodzie Europy. Finansowanie jej dzia³añ z pañstwowego bud¿etu równie¿ o niczym nie stanowi – 98 proc. akademii europejskich z takiego finansowania korzysta.
Tworzenie nowoczesnych instytutów oraz podejmowanie prac komplementarnych i wyprzedzaj±cych w stosunku do pozosta³ych podmiotów ¿ycia naukowego jest ju¿ cech± akademii zachodnich, podczas gdy struktura rosyjska czy radziecka przejmowa³a ca³o¶æ badañ, niejako je monopolizuj±c. W rezultacie wspó³praca z uczelniami, jako zasada dzia³ania, dotyczy³aby i akademii zachodnich, i Polskiej Akademii Nauk, mimo pojawiaj±cych siê utrudnieñ, a nie obejmowa³a struktury sowieckiej. Nadzór korporacji i opieka w stosunku do placówek to znowu cecha charakterystyczna akademii zachodnich oraz polskiej – póki ingerencja Komitetu Badañ Naukowych nie zaczê³a tego utrudniaæ – natomiast w Akademii Nauk ZSRR nadzór ten przejmowa³a raczej biurokracja ani¿eli korporacja. Wreszcie koszty badañ w sieciach nale¿±cych do akademii na Zachodzie by³y ni¿sze ni¿ w odrêbnych sieciach pañstwowych, co potwierdza³yby równie¿ ni¿sze koszty placówek PAN, mo¿na natomiast w±tpiæ, czy podobnie niedrogo wypada³o to w Rosji, choæ porównania w tym zakresie s± ma³o miarodajne. W sumie struktura i funkcjonowanie PAN znajduje znacznie wiêcej analogii w podobnych akademiach nauk na zachodzie ani¿eli na wschodzie Europy.
To zbli¿enie do struktur i dzia³añ zachodnich akademii nie jest chyba przypadkowe. Niemniej pokrewieñstwo strukturalne nie przes±dza jeszcze o merytorycznym charakterze badañ i ich nastawieniu, które mog± byæ inne i kwestia ta wymaga³aby wyja¶nienia. Wiemy, ¿e w dobie Polski Ludowej PAN by³a azylem, i to dosyæ skutecznym, dla ludzi zdolnych, niezale¿nie my¶l±cych, mniej lub bardziej podejrzanych dla w³adz – problem, którego m³odsze pokolenia nie widz± i nie rozumiej±. Przede wszystkim jednak akademia dokona³a podstawowego prze³amania teorii i praktyki tzw. socjalistycznej nauki, dokona³a otwarcia na Zachód, przebicia „¿elaznej kurtyny”. Porozumienie i wspó³praca naukowa z Francj±, funkcjonuj±ce od jesieni 1956 r. (formalne od 1958), a w latach nieco pó¼niejszych z W³ochami, Angli±, NRF i USA, to by³ wy³om, na jaki nie potrafi³a siê zdobyæ ¿adna instytucja naukowa z tzw. obozu socjalistycznego, z wyj±tkiem Wêgier, które nieco pó¼niej posz³y polskim ¶ladem. Porozumienia te przynios³y liczne stypendia naukowe, z których korzystali naukowcy z placówek akademii i ze szkó³ wy¿szych, a prowadzi³y do wspólnych konferencji, dyskusji, wydawnictw z nauk± zachodni±. By³ to wielki powrót naszej nauki na Zachód, powrót do nauki ¶wiatowej, jej pytañ badawczych, metod naukowych i wniosków, wolnych od ideologicznych doktryn i nacisków. Zmiany nie nastêpowa³y z dnia na dzieñ, lecz oddzia³ywa³y gruntownie i szeroko. Dotyczy³o to nie tylko nauki, uprawianej przez nasze instytuty, a stopniowo i uczelnie, nauki, która zaczê³a doganiaæ osi±gniêcia ¶wiatowych o¶rodków badañ i to nieraz tych najlepszych. Dotyczy³o to po¶rednio w jakiej¶ mierze i innych krajów tzw. socjalistycznych, których przedstawiciele niejednokrotnie poprzez nasz± naukê pragnêli poznawaæ zachodni±.
Owe wyjazdy zagraniczne dotyczy³y pozornie niewielkiego grona – do tzw. VI Sekcji École Pratique des Hautes Études w Pary¿u w latach 1956−89 wyjecha³o blisko 1000 m³odszych naukowców – by nie wspomnieæ o pó¼niejszych wyjazdach do innych krajów. Wp³yw tych wyjazdów by³ jednak wielki i nie dotyczy³ tylko nauki. Wyje¿d¿aj±cy, i to na pobyty co najmniej kilkomiesiêczne, to naukowcy, którzy wkrótce potem uczyli innych, studentów, asystentów, którzy wyg³aszali referaty, dyskutowali, og³aszali artyku³y i ksi±¿ki. Dzia³a³ tu wiêc mno¿nik w upowszechnianiu wiedzy, obserwacji, do¶wiadczeñ, przy czym by³ to przep³yw informacji pewnych, pochodz±cych od ludzi krytycznie patrz±cych na ¶wiat i otoczenie, na pañstwo, gospodarkê, spo³eczeñstwo i kulturê. Wierzono im niew±tpliwie bardziej ani¿eli oficjalnym delegacjom czy mediom, w³asnym, a nawet obcym, choæ ten rodzaj oddzia³ywania wymaga³by osobnych badañ socjologicznych i politologicznych.
Dzia³ania akademii budzi³y niepokój w³adz, a szczególnie doktrynerów partyjnych. Uwa¿ano, ¿e sk³ad korporacji jest niekorzystny (w 1975 r. 79 proc. cz³onków PAN to byli bezpartyjni), a wiêkszo¶æ pracowników placówek akademii uwa¿ano wrêcz za element politycznie podejrzany. By ograniczyæ ich szkodliwy wp³yw na spo³eczeñstwo, zakazano ³±czenia pracy w placówkach akademii i w uczelniach, gdzie zamiast naukowców pojawili siê „nauczyciele akademiccy”. W 1963 r., wzorem radzieckim, utworzono Komitet Nauki i Techniki, który drog± finansow± mia³ kontrolowaæ dzia³ania akademii. Wreszcie w 1968 r. M. Moczar i jego grupa ¿±dali rozbicia PAN, zabrania jej placówek i poddania ich ¶cis³ej kontroli. Wysuwano przy tym zarzut, ¿e wprawdzie placówki akademia stworzy³a dobre, ale nie potrafi³a zapewniæ nale¿ytego nad nimi nadzoru, nie tyle naukowego, co politycznego.
Nie miejsce tu jednak¿e na pisanie historii Polskiej Akademii Nauk czy trudno¶ci, na jakie napotyka³a w PRL i w dobie III Rzeczypospolitej. W tym wypadku chodzi o wnioski znacznie szerszej natury. Powy¿sze wywody mia³y przekonaæ czytelnika, ¿e XX wiek przyniós³ rozbudowê nauki w Europie (w USA podobnie) i w zwi±zku z tym powstanie sieci placówek badawczych pozauczelnianych dwóch rodzajów. Niejako w sposób naturalny pojawi³y siê placówki badawcze, nastawione g³ównie na badania podstawowe, przy istniej±cych na zachodzie i wschodzie Europy akademiach nauk, a równolegle w niektórych krajach utworzono pañstwowe sieci badawcze, nie mówi±c o ewentualnych laboratoriach przemys³owych itp. Przegl±d typowych akademii z placówkami, istniej±cych na Zachodzie, pozwala na stwierdzenie, ¿e takie rozwi±zanie najczê¶ciej funkcjonuje poprawnie, jest efektywne naukowo i mniej kosztowne ani¿eli sieci odrêbne. Na tym tle obie dzia³aj±ce w Polsce akademie – i PAU, i PAN – znajduj± analogie w¶ród zachodnich struktur naukowych, a ró¿ni± siê znacznie od wschodnich. Wreszcie refleksja zwi±zana z polskim do¶wiadczeniem historycznym. Wszystkie niemal powa¿niejsze polskie instytucje naukowe maj± obc± metrykê, co nie oznacza, ¿e s³u¿y³y obcym celom. W rêkach polskich naukowców nie tylko siê rozwinê³y, ale tworzy³y w³a¶nie polsk± naukê, jako podstawow± czê¶æ bogactwa narodowego i widomy przejaw to¿samo¶ci narodowej, prowadz±c, w wypadku najnowszej naszej historii, w niema³ym chyba stopniu, do demonta¿u pseudonaukowej ideologii systemu oraz do zmiany postaw i d±¿eñ spo³eczeñstwa.
Prof. dr hab. Andrzej Wyczañski, historyk, pracuje w Instytucie Historii na Wydziale Historyczno−Socjologicznym Uniwersytetu w Bia³ymstoku.