
Istot± parametrycznej oceny instytutów i wydzia³ów jest chêæ powi±zania wielko¶ci dotacji z jako¶ci± badañ naukowych prowadzonych przez oceniane jednostki. Teoretycznie rzecz bior±c, obiektywne wyniki mo¿na uzyskaæ przeprowadzaj±c indywidualn± ocenê ka¿dej jednostki przez zespó³ recenzentów, w której uwzglêdniono by specyfikê wydzia³u czy instytutu. Tylko ¿e przeprowadzenie takiej oceny jest niemo¿liwe i nigdzie w ¶wiecie nie jest stosowane. Poszukuje siê wiêc takich parametrów, które w sposób uproszczony, ³atwo daj±cy siê skontrolowaæ, nadaj± siê do scharakteryzowania dorobku naukowego ocenianej jednostki.
Wiadomo, ¿e prace publikowane w dobrych miêdzynarodowych wydawnictwach s± recenzowane co najmniej przez dwóch recenzentów wybranych z miêdzynarodowego grona specjalistów. Z regu³y nie zdarza siê, aby s³aba praca przesz³a przez takie sito. Ponadto, dobre wydawnictwa maj± rozbudowan± sieæ dystrybucji, co powoduje, ¿e rozpowszechnienie opublikowanych tam prac jest du¿e. A przecie¿ nadrzêdnym celem publikacji jest poinformowanie o uzyskanych wynikach, a nie sam fakt opublikowania.
Najpe³niejsz± miar± warto¶ci publikacji jest liczba cytowañ (pomijam cytowanie krytyczne, bo te jednak dotycz± pojedynczych przypadków), z tym, ¿e ponowne przeprowadzenie takiej oceny nie jest mo¿liwe wtedy, gdy dotyczy ona wielu setek jednostek naukowych zatrudniaj±cych tysi±ce pracowników. Odnosi siê to nie tylko do sytuacji w Polsce, ale tak¿e w innych krajach. W zwi±zku z tym, zaczêto pos³ugiwaæ siê IF, jako miar± ¶redniej liczby cytowañ prac publikowanych w danym czasopi¶mie. Co prawda, w pojedynczych przypadkach mo¿e siê zdarzyæ, ¿e okre¶lona praca nie bêdzie mia³a ¿adnego cytowania i tym samym zostanie dowarto¶ciowana lub te¿ bêdzie mia³a du¿o wiêcej cytowañ i wtedy zostanie niedowarto¶ciowana. Jednak te niestandardowe pojedyncze przypadki ulegaj± u¶rednieniu wraz ze wzrostem liczby ocenianych prac. W konsekwencji IF jest jednym z lepszych parametrów oceny jako¶ci prac i z tego wzglêdu stosuje siê go szeroko w ¶wiecie do oceny dorobku naukowego.
Liczba cytowañ zale¿y jednak nie tylko od wielko¶ci dokonañ przedstawionych w pracy, ale tak¿e od liczebno¶ci uczonych pracuj±cych w danej dyscyplinie. Z tego wzglêdu nadaje siê do rankingu w obrêbie pojedynczych lub bardzo podobnych dyscyplin, ale ju¿ stosowanie IF przy tworzeniu listy rankingowej w grupie skupiaj±cej ró¿ne dyscypliny budzi powa¿ne w±tpliwo¶ci.
Jeszcze wiêksze ró¿nice wystêpuj± pomiêdzy naukami przyrodniczymi i humanistycznymi. W eseju opublikowanym przez Institute For Scientific Information (ISI, 2004) wyra¼nie napisano, ¿e w obrêbie nauk spo³ecznych, artystycznych i humanistycznych IF jest du¿o mniejszy. Ponadto, w tych publikacjach cytowane s± znacznie czê¶ciej tak¿e inne ¼ród³a (ksi±¿ki, dane archiwalne, utwory muzyczne, dzie³a artystyczne etc.). Z tego wzglêdu we wspomnianej publikacji podkre¶lono, ¿e nie powinno siê porównywaæ wielko¶ci IF pomiêdzy bardzo zró¿nicowanymi obszarami badañ naukowych, co nie oznacza, ¿e do ocen prowadzonych wewn±trz dyscyplin humanistycznych nie mo¿na stosowaæ IF.
W mojej ocenie, zaproponowany przez MNiI sposób punktacji prac opublikowanych w czasopismach posiadaj±cych tzw. IF jest klarowny, eliminuje uznaniowo¶æ i w konsekwencji przyczyni siê do podniesienia poziomu naukowego ca³ych ¶rodowisk. Dobre wyniki chemików nie wynikaj± z jakiej¶ szczególnej ³atwo¶ci publikowania prac w czasopismach o wysokim IF, ale z polityki naukowej tego ¶rodowiska. We wczesnych latach 90. Polskie Towarzystwo Chemiczne zaczê³o przeprowadzaæ pierwsze rankingi, posi³kuj±c siê m.in. IF. Spowodowa³o to, ¿e coraz wiêcej badaczy zaczê³o wysy³aæ prace do dobrych czasopism. Otrzymywane recenzje sprzyja³y przygotowywaniu coraz lepszych prac. Obecne dobre wyniki s± rezultatem polityki naukowej PTCh zapocz±tkowanej przed kilkunastu laty.
Przyjêta przez MNiI zasada oceny prac, je¶li bêdzie konsekwentnie stosowana, doprowadzi, o czym jestem przekonany, do podobnych rezultatów, w tym do wiêkszego umiêdzynarodowienia badañ i podniesienia ich poziomu. Jest to niezbêdne, bior±c pod uwagê, ¿e w coraz wiêkszym stopniu bêdziemy musieli uczestniczyæ w programach unijnych. Dalsze umiêdzynarodowienie badañ, poprzez publikowanie prac w dobrych, miêdzynarodowych czasopismach, jest niezbêdne do przygotowania potencja³u polskich uczonych do partnerskiego uczestnictwa w programach unijnych.
O ile klasyfikacja czasopism z tzw. listy filadelfijskiej nie budzi wiêkszych emocji, to lista polskich czasopism naukowych takie emocje budzi i s± one czêsto uzasadnione, mo¿na siê tam bowiem dopatrzyæ du¿ej uznaniowo¶ci. Zabrak³o czytelnego kryterium oceny jako¶ci periodyków. Ogromna wiêkszo¶æ odwo³añ dotyczy³a wyra¼nie tej grupy czasopism. Chcia³bym w zwi±zku z tym zaproponowaæ odst±pienie od sporz±dzania ich listy, a w miejsce tego sformu³owaæ nastêpuj±ce zasady kwalifikacji czasopism wydawanych w Polsce:
Do kategorii 1 (6 punktów) nale¿a³oby zaliczyæ czasopisma wydawane w Polsce w jêzyku angielskim (lub innych jêzykach wiod±cych danej dyscypliny), posiadaj±ce miêdzynarodow± radê redakcyjn±, z udzia³em co najmniej 70 zagranicznych cz³onków rady redakcyjnej.
Kategoria 2 (5 punktów) – czasopisma ogólnopolskie wydawane w jêzyku angielskim, posiadaj±ce w sk³adzie rady redakcyjnej mniej ni¿ 70 proc. cz³onków zagranicznych.
Kategoria 3 (4 punkty) – czasopisma ogólnopolskie wydawane w jêzyku polskim przez komitety PAN i jednostki naukowe posiadaj±ce kategoriê I.
Kategoria 4 (3 punkty) – czasopisma wydawane w jêzyku polskim przez towarzystwa naukowe i jednostki naukowe posiadaj±ce kategoriê II.
Kategoria 5 (2 punkty) – inne czasopisma wydawane jako ogólnopolskie, np. NOT.
Kategoria 6 (1 punkt) – inne publikacje.
Taki uproszczony system kwalifikacji prac naukowych jest bardziej jednoznaczny i pozostawia mniejsz± swobodê w uznaniowym traktowaniu poszczególnych tytu³ów.
Chcia³bym zaznaczyæ, ¿e specyfika publikacji z obszaru nauk humanistycznych i sztuki jest taka, i¿ du¿a ich czê¶æ mie¶ciæ siê bêdzie w³a¶nie w grupie czasopism polskich, ale je¶li ranking bêdzie siê odbywa³ w obrêbie bardzo podobnych dyscyplin, to wszyscy bêd± poruszaæ siê w tym samym przedziale punktów i mo¿liwe bêdzie ustalenie w³a¶ciwej hierarchii jednostek. Nale¿y jednak pamiêtaæ, ¿e specyfika tych dyscyplin powoduje, i¿ bêd± one zawarte w ni¿szym przedziale punktów ni¿ nauki przyrodnicze czy techniczne, co nie znaczy, ¿e s± gorsze. Zosta³o to podkre¶lone w stanowisku Institute For Scientific Information, mówi±cym, ¿e: Impact Factors and overall citation rates in the Social Sciences are lower than those in the Natural Sciences i: Consequently citation data, while sometimes useful, are frequently much less so in journal evaluation in the Arts and Humanities.
Tak wiêc, wprowadzony przez MNiI system ocen parametrycznych, pozwala na do¶æ obiektywne, zgodne ze standardami ¶wiatowymi, oceny poziomu badañ naukowych prowadzonych przez oceniane jednostki naukowe, pod warunkiem, ¿e ocenê prowadzi siê najlepiej w obrêbie pojedynczych dyscyplin, a co najwy¿ej – dyscyplin o bardzo zbli¿onym charakterze. Równie¿ zasada, ¿e do rankingu przyjmuje siê tylko liczbê prac dwukrotnie wiêksz± od liczby pracowników, bêdzie mia³a pozytywny wp³yw na jako¶æ prowadzonych badañ, poniewa¿ wyra¼nie promuje jako¶æ. W przesz³o¶ci niektóre o¶rodki publikowa³y ogromn± liczbê prac na podrzêdnych konferencjach, czêsto ocieraj±c siê o autoplagiaty. Zdarza³o siê, ¿e du¿a liczba prac o bardzo niskiej randze podci±ga³a ocenian± jednostkê. Teraz jest to niemo¿liwe, a to niew±tpliwie zaleta obecnego systemu.
Jednym s³owem, obecne kryteria stosowane w ocenie parametrycznej jednostek naukowych wyra¼nie sprzyjaj± jako¶ci prowadzonych badañ i niew±tpliwie w przysz³o¶ci przyczyni± siê do podniesienia poziomu naukowego prowadzonych badañ, a poprzez ich umiêdzynarodowienie u³atwi± zajêcie lepszej pozycji w programach unijnych.
W±tpliwo¶ci budz± natomiast kryteria stosowane w ocenie badañ aplikacyjnych. Przyznanie za patent a¿ 50 punktów, tj. ponaddwukrotnie wiêcej ni¿ za dwie prace opublikowane w najlepszych czasopismach, jest nieporozumieniem.
Mam do¶wiadczenie w formu³owaniu wniosków patentowych, bo jestem wspó³autorem 86 patentów. Mo¿na uznaæ, ¿e patent wdro¿ony nawet niezale¿nie od uzyskanych efektów ekonomicznych jest znacz±cym osi±gniêciem, dorównuj±cym wysi³kowi wniesionemu w opublikowanie bardzo dobrej pracy w czo³owym czasopi¶mie miêdzynarodowym. Mo¿na siê te¿ zgodziæ, ¿e interes pañstwa wymaga intensyfikacji tego typu dzia³añ i przyznaæ za wdro¿ony patent dwukrotnie wiêcej punktów w stosunku do liczby, jak± siê przyznaje za najlepsze prace opublikowane w najlepszych czasopismach miêdzynarodowych. Przyznanie jednak 50 punktów za niewdro¿ony patent jest grub± przesad±. Sformu³owanie patentu, wiem to z w³asnego do¶wiadczenia, jest co najwy¿ej równowa¿ne jednej pracy naukowej opublikowanej w jêzyku polskim i tak powinno byæ traktowane.
Na zakoñczenie chcia³bym siê odnie¶æ jeszcze do roli badañ podstawowych i stosowanych w rozwoju Polski. Do¶æ czêsto argumentuje siê, ¿e badania rozwojowe zadecyduj± o przysz³o¶ci kraju. To, co jest prawd± w przypadku krajów wysoko rozwiniêtych, niekoniecznie musi siê odnosiæ do obecnej sytuacji w Polsce. Po to, by powsta³y nowoczesne ga³êzie przemys³u, nie wystarczy prowadziæ aplikacyjne badania naukowe nawet na najwy¿szym poziomie. Potrzebna jest jeszcze polityka gospodarcza, która jak dotychczas sprowadza³a siê do szybkiej prywatyzacji za wszelk± cenê. W konsekwencji powsta³y w Polsce peryferyjne zak³ady, które produkuj± dobra dla masowych odbiorców, najczê¶ciej dziêki ¶rednio zaawansowanej technologii. Kto, gdzie i z jakim skutkiem spo³eczno−ekonomicznym dla Polski wdro¿y w tej sytuacji nasze rodzime rozwi±zania?
W krótkiej perspektywie czasowej podstawowe znaczenie dla rozwoju Polski bêdzie mia³o kszta³cenie w szko³ach wy¿szych. Przy czym, szybko zmieniaj±ca siê technika i technologia otaczaj±ca wspó³czesnego cz³owieka sprawia, ¿e absolwent uczelni w swoim ¿yciu zawodowym bêdzie zmuszony kilkakrotnie zmieniaæ ¶rodowisko miejsca pracy. W tej sytuacji szczególnego znaczenia nabieraj± kreatywno¶æ i umiejêtno¶æ permanentnego uczenia siê.
Truizmem jest twierdzenie, ¿e nauczyæ kreatywno¶ci mo¿e nauczyciel akademicki, który sam uprawia twórczo¶æ naukow±, weryfikowan± w skali miêdzynarodowej. W tej sytuacji ogromnego znaczenia nabiera prowadzenie badañ naukowych na mo¿liwie najwy¿szym poziomie w uczelniach, co oznacza, ¿e przede wszystkim finansowanie badañ w szko³ach wy¿szych w najbli¿szych latach decydowaæ bêdzie o rozwoju Polski.
Prof. dr hab. Lucjan Paw³owski, specjalista w dziedzinie in¿ynierii i ochrony ¶rodowiska, pe³ni funkcjê dyrektora Instytutu In¿ynierii Ochrony ¦rodowiska w Politechnice Lubelskiej.