Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Z laboratoriów


Polscy uczeni potrafi± zmusiæ glinê do oczyszczania powietrza z toksyn, a bakterie do odtruwania wody. Umiej± tak¿e odtworzyæ ¶redniowieczne materia³y budowlane.

WA¯NY JEST POMYS£

Artur Wolski

Pomys³owo¶æ uczonych potrafi zaskakiwaæ oryginalno¶ci±. Kto by przypuszcza³, ¿e glina mo¿e pos³u¿yæ do oczyszczania powietrza z toksycznych zanieczyszczeñ, w tym szczególnie uci±¿liwych oparów lotnych zwi±zków organicznych zawieraj±cych chlor? A jednak jest to mo¿liwe. Przekona³a mnie o tym prof. Ewa Serwicka z Instytutu Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN w Krakowie.

Dowiedzia³em siê, ¿e glina zawiera w sobie sk³adniki od dawna stosowane jako sorbenty mineralne oraz katalizatory. S± to tzw. minera³y ilaste, bêd±ce krzemianami, a ich cech± wspóln± jest charakterystyczna budowa warstwowa. Taka struktura wewnêtrzna decyduje o wygl±dzie ziaren tych minera³ów. Zdjêcia z mikroskopu skaningowego zachwyci³y mnie swoj± niepowtarzaln± form±. To, co zobaczy³em, przypomina³o „ró¿e pustyni”, które tury¶ci przywo¿± z wypraw na Saharê. Na zdjêciach widaæ charakterystyczne ³uskowate formy montmorillonitu, minera³u ilastego ciesz±cego siê szczególnym zainteresowaniem badaczy.

Dziennikarska ciekawo¶æ sk³oni³a mnie do zadania pytania: dlaczego ten materia³ tak fascynuje? Odpowied¼ brzmia³a: bo ma du¿± powierzchniê w³a¶ciw±, wysok± pojemno¶æ wymiany kationów oraz cechuje go obecno¶æ centrów katalitycznie aktywnych, g³ównie centrów kwasowych.

Katalityczne wafle

W latach siedemdziesi±tych XX w. opracowano technikê tzw. podpierania montmorillonitów, wykorzystuj±c± warstwowe elementy struktury laminarnej, zwane pakietami, jako prefabrykaty do syntezy porowatych materia³ów kompozytowych. Metoda ta jest obecnie jednym z podstawowych sposobów modyfikacji minera³ów warstwowych. Polega ona na zast±pieniu prostych kationów wystêpuj±cych w przestrzeniach miêdzy pakietami, takich jak sód lub wapñ, du¿ymi oligomerami kationowymi, co prowadzi do zwiêkszenia odleg³o¶ci miêdzypakietowych i otwarcia struktury montmorillonitu. Ten opis wyobrazi³em sobie jako porównanie dwóch struktur zbudowanych np. z wafli, które uk³adane jeden na drugi, daj± wy¶mienitego pishingera serwowanego w krakowskiej Jamie Michalikowej. Tyle ¿e w jednym sód i wapñ to ma³e greckie rodzynki miêdzy waflami, a w drugim, po modyfikacji, du¿e oligomery maj± ju¿ postaæ wielkich prowansalskich rodzynek. Si³± rzeczy przestrzenie miêdzy warstwami wafli musia³y siê zwiêkszyæ.

Co siê dzieje dalej z tak apetycznie opisan± struktur±? W trakcie wygrzewania, w temperaturze powy¿ej 400°C, w wyniku procesów dehydratacji i dehydroksylacji, oligokationy przekszta³caj± siê w podpórki metalo−tlenowe o rozmiarach rzêdu nanometrów i wi±¿± w sposób trwa³y s±siaduj±ce ze sob± pakiety. Modyfikowany w ten sposób montmorillonit zyskuje stabiln±, trwa³± termicznie strukturê. W rezultacie otrzymuje siê mikroporowate materia³y typu sit molekularnych, o powierzchni rzêdu 300−400 m2/g, ³atwo dostêpne dla reagentów. Cechy te sprawiaj±, ¿e podpierane montmorillonity stanowi± niezwykle interesuj±cy materia³ jako potencjalne katalizatory.

W wyniku wspó³pracy naukowej miêdzy Instytutem Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN (grupa prof. E. Serwickiej i dr. T. Macheja) i Wydzia³em Geologii, Geofizyki i Ochrony ¦rodowiska AGH (grupa prof. K. Bahranowskiego), opracowano ostatnio nowy typ katalizatorów, w których podstawowym sk³adnikiem jest w³a¶nie podpierany montmorillonit. S± one przeznaczone do oczyszczania powietrza z toksycznych zanieczyszczeñ, w tym szczególnie uci±¿liwych oparów lotnych zwi±zków organicznych zawieraj±cych chlor. Katalizatorów z podpieranym montmorillonitem u¿ywa siê te¿ jako substancji chroni±cych naturalne ¶rodowisko w przemy¶le chemicznym, przy produkcji herbicydów, tworzyw sztucznych oraz rozpuszczalników, a w przemy¶le samochodowym, lotniczym i elektronicznym do odt³uszczania powierzchni metalicznych. S± równie¿ powszechnie stosowane do chemicznego czyszczenia odzie¿y.

Dwa patenty

Emisja do atmosfery oparów lotnych zawieraj±cych chlor stanowi jedno z g³ównych wyzwañ ekologicznych, bowiem przyczyniaj± siê one do uszczuplania warstwy ozonowej, tworzenia smogu oraz narastania efektu cieplarnianego, a ponadto, co potwierdzi³y badania, maj± w³a¶ciwo¶ci rakotwórcze. ¦wiadomo¶æ szkodliwo¶ci tych substancji zaowocowa³a wprowadzeniem w krajach uprzemys³owionych regulacji prawnych limituj±cych w drastyczny sposób dozwolony poziom emisji organicznych chloropochodnych do atmosfery (np. US 1990 Clean Air Act, Rozp. Min. Ochrony ¦rodowiska, Zasobów Naturalnych i Le¶nictwa RP, 1998). W zwi±zku z wej¶ciem Polski do Unii Europejskiej, w nied³ugim czasie nasz kraj bêdzie zobowi±zany do przestrzegania norm unijnych w zakresie kontroli emisji tych zwi±zków. Stanowi to ogromne wyzwanie dla polskich przedsiêbiorstw, szczególnie dla rozpowszechnionych w ca³ym kraju rzemie¶lniczych lakierni samochodowych, z zasady nie posiadaj±cych ¿adnych urz±dzeñ ograniczaj±cych emisjê par rozpuszczalników do atmosfery. Stan± one przed alternatyw± dostosowania siê do nowych przepisów lub zrezygnowania z dzia³alno¶ci.

Istnieje zatem pal±ca konieczno¶æ opracowania prostych i niedrogich metod ograniczenia emisji rozpuszczalników, które pozwol± na funkcjonowanie polskich przedsiêbiorstw w nowej sytuacji prawnej. Metod± tak± mo¿e byæ katalityczne spalanie tych zanieczyszczeñ. Badania prowadzone przez wymienione zespo³y wykaza³y, ¿e zastosowanie podpieranych montmorillonitów domieszkowanych jonami metali przej¶ciowych lub szlachetnych, jako nowej klasy katalizatorów do spalania lotnych chloropochodnych organicznych, prowadzi do uzyskania materia³ów o wyra¼nie lepszych w³a¶ciwo¶ciach od katalizatorów komercyjnych wykorzystuj±cych no¶niki konwencjonalne. Wykazano, ¿e pe³ne spalanie zanieczyszczeñ zachodzi w temperaturze oko³o 100 °C, ni¿szej ni¿ na dostêpnych na rynku katalizatorach, co w przypadku zastosowañ praktycznych oznacza ogromne oszczêdno¶ci energetyczne. Jednym z powodów tak wysokiej aktywno¶ci katalitycznej s± nanometryczne rozmiary podpórek, które pozwalaj± na rozwiniêcie stosunku powierzchni ziarna tlenku do jego wnêtrza w sposób nieosi±galny w konwencjonalnych no¶nikach katalitycznych. Dodatkowym atutem jest odizolowanie podpórek od siebie i ich trwa³e zwi±zanie z pakietami montmorillonitu, co nadaje im du¿± odporno¶æ na spiekanie w wy¿szych temperaturach. Walorem o praktycznym znaczeniu jest ³atwo¶æ przeprowadzenia tych materia³ów w formê odpornego mechanicznie granulatu.

Najwa¿niejsze elementy dotycz±ce sposobu otrzymywania opisanych katalizatorów zosta³y ujête w dwóch zg³oszeniach patentowych. Ocena mo¿liwo¶ci wdro¿enia tych katalizatorów jest aktualnie prowadzona w ramach programu UE Eureka, przeznaczonego do realizacji tematów cechuj±cych siê du¿± innowacyjno¶ci±.

Cement romañski

Spójrzmy teraz na pomys³owo¶æ uczonych przez pryzmat ochrony zabytków oraz powrotu do tego, co kiedy¶ uznano za doskona³e. W krakowskim Instytucie Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN odtworzono zapomnian± recepturê cementu romañskiego, którego ojczyzn± by³a Anglia. Materia³ zyska³ popularno¶æ w ca³ej Europie, stosowano go tak¿e w Polsce, przede wszystkim w Galicji, do seryjnej produkcji dekoracji ornamentowych.

Jak podaj± ¼ród³a historyczne, pierwszy patent zarejestrowano w 1976 roku. W recepturach mo¿na odnale¼æ przepis na sporz±dzenie cementu romañskiego. Uzyskiwano go z margli – ska³ wapiennych z dodatkiem materia³u ilastego. Pó¼niej te ska³y wypalano poni¿ej temperatury zeszklenia, a nastêpnie ¶cierano na m±czkê. Cement romañski by³ niezwykle wytrzyma³y, a przy tym mia³ krótki czas wi±zania – od 3 do 20 minut. Dziêki tej w³a¶ciwo¶ci mo¿na by³o produkowaæ seryjnie odlewy i ornamentalne dekoracje elewacyjne, nawet je¿eli ich forma wskazywa³a na wybitny rozmach projektanta. Materia³ pe³ni³ tak¿e funkcje ochronne, zbli¿one do tynku. Ciekawa jest te¿ nazwa produktu. Otó¿ wierzono, ¿e cement romañski by³ odpowiednikiem technologii stosowanej kiedy¶ w Rzymie. Dla uczczenia i uszanowania warto¶ci tego wynalazku pozostawiono w nazwie „romañski”. Technologie te stosowano do I wojny ¶wiatowej. Wraz z nastaniem modernizmu wysz³a ona z u¿ytku, a recepturê cementu romañskiego zapomniano.

Miêdzynarodowy projekt ROCEM ma odtworzyæ XIX technologiê. W badaniach uczestniczyli fizycy, chemicy i eksperci w dziedzinie konserwacji zabytków z Wielkiej Brytanii, Austrii, Niemiec, Czech, S³owacji i Polski. Koordynacjê dzia³añ tego naukowego konsorcjum powierzono dr. hab. Romanowi Koz³owskiemu z PAN. W wyniku prac stworzono ju¿ odpowiednik dawnego cementu.

Instytut Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN we wspó³pracy z firm± AC Konserwacja Zabytków, podj±³ dalsze prace badawcze. Dr hab. R. Koz³owski i dr Grzegorz Adamski prowadz± projekt celowy, który ma przebadaæ zastosowanie i skuteczno¶æ wprowadzenia do konserwacji zabytków odzyskanej starej technologii. G³ówny nacisk prac skierowany jest na obserwacjê zachowañ cementu po³o¿onego na dawne zaprawy tynkowe. Bada siê jego funkcje ochronne. Naukowcy obserwuj± te¿ reakcjê starej zaprawy z now± i oceniaj± ich kompatybilno¶æ. Je¶li wszystko przebiegaæ bêdzie zgodnie z za³o¿eniami projektu, to konserwatorzy zabytków odetchn± z ulg±. Jest bowiem szansa na uratowanie wielu starych i warto¶ciowych obiektów.

¯ar³oczne bakterie

A oto jeszcze jeden oryginalny pomys³ uczonych. Maciej Szaleniec, doktorant, postanowi³ „nakarmiæ” bakteriê tym, co ludzie uwa¿aj± za truciznê. W efekcie takiej diety prosty organizm nie ginie, natomiast produkuje co¶, co mo¿e pos³u¿yæ w otrzymywaniu leków. Ale po kolei.

W Instytucie Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN bada siê bakteriê, która jest w stanie spo¿ywaæ produkty ropopochodne. Bakterie wykryto w osadach dennych rzeki Wezery w Niemczech. Po rzece p³ywaj± tankowce, zanieczyszczaj±c jej wody. Ekologia na tym cierpi, ale bakteriom to s³u¿y, bo maj± du¿o pokarmu. Ka¿dy, kto korzysta z auta, wie, ¿e co pewien czas musi odwiedziæ stacjê benzynow±, aby zatankowaæ pojazd. Zapach, jaki towarzyszy tej czynno¶ci, niestety do mi³ych nie nale¿y. Bakteriom to jednak nie przeszkadza. Im intensywniej pachnie, tym lepiej. Znaczy to, ¿e jest du¿y zapas produktów ropopochodnych, pokarmu, który tak bardzo im smakuje. Doskonale na nim rosn± i wytwarzaj± dodatkowo enzym o obiecuj±cych aplikacjach. Przy u¿yciu tego enzymu produkowany jest zwi±zek, który po oczyszczeniu mo¿e pos³u¿yæ jako cegie³ka w produkcji nowych leków.

Jedynym problemem jest zmuszenie bakterii do „seryjnej” produkcji enzymu. W czasie „zjadania” zanieczyszczeñ, do czego ju¿ u¿ywa siê bakterii, zaczyna gwa³townie spadaæ poziom tlenu. Kiedy jego zapasy siê skoñcz±, bakterie trac± apetyt. I tu pojawia siê pomys³ na stworzenie „kuzynów” tych bakterii, ale takich, którym ¶rodowisko beztlenowe bêdzie bardzo s³u¿yæ.

In¿ynieria genetyczna pomaga w tworzeniu bakterii chêtnych do zjadania trucizn w ¶rodowisku beztlenowym. Dziêki niej pojawia siê szansa na zmuszenie bakterii do produkcji na masow± skalê enzymu, który, w³±czony do syntezy farmaceutycznej, mo¿e przynie¶æ produkt w postaci zupe³nie nowego leku.
Artur Wolski, dziennikarz Programu 1 Polskiego Radia, rzecznik PAN.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje