Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Szkie³ko w oku


KOCHANOWSKI, FREDRO I MY

Piotr Müldner−Nieckowski

Je¶li kibice chodz± na stadiony tylko po to, ¿eby siê biæ z innymi kibicami, to widocznie jest im to potrzebne. Nie chcê uchodziæ za prasowego mentora ani znawcê spo³eczeñstwa, wiêc nie bêdê socjologicznie ocenia³ tych potrzeb ani definiowa³, kim s± ludzie zwani pseudokibicami. Jednak dostrzegam pretekst, którym siê pos³uguj±, ¿eby wywo³ywaæ burdy. Jest nim niew±tpliwie przywi±zanie, prawdziwe czy udawane, do jakiego¶ symbolu. Zwykle chodzi o klub sportowy albo – wcale nierzadko – po prostu o miejscowo¶æ. Symbol ten nie musi byæ obiektem uwielbienia, wystarczy, ¿e pe³ni funkcjê lepiszcza grupy. Najbardziej znana jest nienawi¶æ miêdzy grupami z Warszawy i Krakowa oraz Warszawy i Poznania, a w Warszawie miêdzy zwolennikami Polonii i Legii, w Krakowie – Cracovii i Wis³y. W Internecie mo¿na znale¼æ teksty ¶wiadcz±ce o antagonizmach miêdzy Toruniem i Bydgoszcz±, Gdañskiem i Gdyni±, Gorzowem i Zielon± Gór±, Kielcami i Radomiem.

Mówi siê, ¿e m³odzie¿, która nie ma zainteresowañ umys³owych, szuka rozwi±zania swoich problemów w fizyczno¶ci, w sile, tê za¶ zapewnia gromada. Wierz± w to sami kibice. Jeden z ich blogów opatrzono has³em „Gdyby nie by³o Naszego Klubu, w Europie by³aby totalna wojna”, a pod nim umieszczono setki podpisów i zachêtê do przy³±czenia siê.

Kiedy interesowa³em siê zakupem pierwszego w ¿yciu powa¿nego komputera, rozwa¿a³em alternatywê: IBM PC czy MacIntosh. Nie mia³em o tym zielonego pojêcia, wiêc chodzi³em na gie³dy komputerowe i zbiera³em informacje. Szybko siê zorientowa³em, ¿e przy stolikach z komputerami IBM PC zbierali siê wrogowie komputerów MacIntosh, a przy stolikach MacIntosha wrogowie IBM−ów. Nie przeciwnicy, ale w³a¶nie wrogowie. Ka¿dy zwolennik komputera innego ni¿ w³a¶ciciel danego stolika by³ zagro¿ony. Podobne pary mo¿na by³o zaobserwowaæ w¶ród wielbicieli komputerów Atari i Amiga, Commodore 64 i ZX Spectrum, a tak¿e systemów operacyjnych, na przyk³ad Linux i Windows, przegl±darek Internet Explorer (Microsoft) i Netscape, edytorów Emacs i Vi, a nawet psów i kotów, kawy i herbaty. To wygl±da na nieustaj±c± wojnê religijn±. Walcz± ko¶cio³y pietruszki z ko¶cio³ami marchewki.

Mia³em do czynienia ze wszystkimi powy¿szymi parami systemów, pozna³em ich wady i zalety, ale do dzisiaj nie jestem w stanie sprecyzowaæ merytorycznych przes³anek przewagi której¶ z opozycji. Zewnêtrzne przyczyny owej „nienawi¶ci w parach” wydaj± siê g³upawe, infantylne, prymitywne. Tak te¿ je postrzega bezradna opinia publiczna. Skoro jednak niektóre formy walki par staj± siê gro¼ne, a zacietrzewieniu nie ma koñca, musz± istnieæ jakie¶ przyczyny wa¿niejsze. Nie mi³o¶æ do Legii czy Wis³y, nie ukochanie firm IBM czy Apple.

Zauwa¿my, ¿e w internetowych grupach dyskusyjnych stale wystêpuje zjawisko „flame wars” (wojen na obelgi) i „trollingu” (celowego wzniecania awantur). Jeszcze w 1990 Mike Godwin w jednej z dysput internetowych zwróci³ uwagê na to, ¿e je¶li dyskusje siê przeci±gaj±, to prêdzej czy pó¼niej prowadz± do obrzucania siê drastycznymi obelgami, w¶ród których zaczynaj± dominowaæ argumenta ad personam, z porównywaniem do Hitlera i Stalina oraz przypisywaniem adwersarzom cech rodem z nazizmu, antysemityzmu, rasizmu i terroryzmu.

Swego czasu obserwowa³em statecznego znajomego, profesora fizyki, który da³ siê wci±gn±æ w tak± pu³apkê i przeistoczy³ w infantylnego wojownika o g³upstwa. Zacz±³ od obja¶niania zjawiska kwarków. Wywi±za³a siê internetowa dyskusja, w której laicy opowiadali coraz wiêksze bzdury. Wkrótce kto¶ zarzuci³ mu niekompetencjê, co wywo³a³o w nim z³o¶æ. Ta przerodzi³a siê we w¶ciek³o¶æ. Jako cz³owiek inteligentny i utalentowany literacko z szybko¶ci± karabinu maszynowego p³odzi³ coraz dotkliwsze i obrzydliwsze obelgi, ale otrzymywa³ jeszcze gorsze. Spocony i zmêczony nie dawa³ za wygran±.

Mamy to na bazarach. Mamy tak¿e w jêzyku, mówimy przecie¿ o wrzaskliwych, k³ótliwych przekupkach, o jednej babie, która drugiej babie... A skoro m±dro¶æ ludowa a¿ o tym grzmi, kobietom wojny bliskie wojnom religijnym te¿ nie s± obce. W latach 70. g³o¶na by³a sprawa dwóch lekarzy w jednym z miast powiatowych, którzy pok³ócili siê na ¶mieræ i ¿ycie. Jeden by³ ordynatorem ginekologii (parter), drugi chirurgii (piêtro). Oficjalnie posz³o o to, ¿e ¿ona chirurga mia³a za z³e ¿onie ginekologa, ¿e ginekolog ma samochód volvo, a ¿ona ginekologa, ¿e chirurg ma mercedesa. Nieoficjalnie dowiedzia³em siê jednak, ¿e nie wiadomo, o co posz³o. Tymczasem parter najpierw nie utrzymywa³ stosunków z piêtrem, a piêtro z parterem, pó¼niej zaczê³o siê buntowanie pacjentek. Nie pomog³a interwencja w³adz i wyrzucenie ze stanowisk. Chirurg z ginekologiem przenie¶li siê do innego miasta, jeden na parter, drugi na piêtro. Sam arcymistrz Fredro lepiej by tego nie wymy¶li³.

Ponad czterysta lat temu Jan Kochanowski napisa³ poemat „Zgoda”. Wszystko to ju¿ zna³, wszystko przewidzia³, byæ mo¿e nawet stadiony.

e−mail: pmuldner@mp.pl

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje