Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Na marginesach nauki


DROGI DO WOLNO¦CI

Leszek Szaruga

W tym roku laureatem przyznawanej z inicjatywy „Rzeczpospolitej” Nagrody im. Jerzego Giedroycia zosta³ profesor Jerzy Pomianowski, t³umacz Babla i So³¿enicyna, redaktor powsta³ego z inicjatywy Redaktora „Kultury” miesiêcznika „Nowaja Polsza”, którego zadaniem jest kszta³towanie obrazu Polski w¶ród inteligencji rosyjskiej. Rzecz odby³a siê w obecno¶ci i z udzia³em profesora Lecha Kaczyñskiego, prezydenta RP, który w swym przemówieniu gratulacyjnym wysoko oceni³ pracê laureata, w szczególno¶ci podniós³ walory redagowanego przezeñ pisma, co i mnie, jako jego wspó³redaktora, bardzo na duchu podnios³o, gdy¿ od pewnego czasu mo¿na by³o ¿ywiæ obawy, i¿ periodyk ten znajduje siê w niebezpieczeñstwie, ¿e jest dla wielu naszych polityków niewygodny, zbyt niezale¿ny.

Odpowiadaj±c na znakomit± laudacjê Czes³awa Bieleckiego i wyst±pienie pana prezydenta, laureat podkre¶li³, ¿e jest wykonawc± zaledwie drobnego fragmentu testamentu Redaktora „Kultury”. Zwracaj±c uwagê na no¶no¶æ wizji politycznej patrona nagrody i jego konsekwencjê w d±¿eniu do odzyskania niepodleg³o¶ci Polski, wskaza³ Pomianowski zarazem, i¿ wizja ta i praca wsparte zosta³y przez okre¶lenie ¶rodków maj±cych w przysz³o¶ci zabezpieczyæ ow± suwerenno¶æ pañstwa. Do tych ¶rodków w pierwszym rzêdzie nale¿y kszta³towanie polityki zagranicznej nie tylko zwracaj±cej uwagê na problemy dora¼ne, lecz tak¿e na cele d³ugofalowe. Do tych za¶ ostatnich nale¿± przede wszystkim stosunki Polski z krajami po³o¿onymi na wschód od naszej granicy, w szczególno¶ci z Rosj± i Ukrain±, przy czym troska o niezawis³o¶æ tej drugiej to sprawa decyduj±ca o pozycji zarówno naszego kraju, jak te¿ Rosji. Klucz do polskiej polityki zagranicznej i polskiej przysz³o¶ci – mówi³ w zakoñczeniu swego wyst±pienia laureat Nagrody Giedroycia – le¿y w Kijowie, a tego wielu polskich polityków, nawet po skutecznym zaanga¿owaniu siê w bieg Pomarañczowej Rewolucji, dostrzec nie potrafi.

W przemówieniu pana prezydenta pojawi³ siê jednak b³±d, do¶æ przykry. Wskazuj±c, i¿ dotychczasowi laureaci zaanga¿owani byli przede wszystkim w sprawy na Wschodzie, stwierdzi³, ¿e wyj±tek stanowi tu dzia³alno¶æ „Karty”. Ka¿dy, kto „Kartê” czyta wie, i¿ jest wrêcz przeciwnie, ¿e Wschód – zarówno w wymiarze historycznym, jak i w odniesieniu do kwestii bie¿±cych – jest istotnym w±tkiem pojawiaj±cych siê tu publikacji. Ale có¿, b³±dzenie podobno humanum est.

Do pewnego stopnia to prawda. Lecz nie wtedy, gdy b³êdy siê mno¿± nad miarê. Nie wypada, by w trakcie prezentowania kandydatur do nagrody, jej fundatorzy nie wiedzieli o sprawach podstawowych. A tymczasem w trakcie przedstawiania postaci Jana Malickiego, który redaguje pismo „Obóz”, pad³o stwierdzenie, i¿ jest to jedyne pismo „drugiego obiegu”, które przetrwa³o w nowej Polsce. W koñcu w³a¶nie „Karta”, uhonorowana t± sam± nagrod±, do takich pism nale¿y. O tym organizatorzy imprezy wiedzieæ jednak powinni. A wymieniæ tu mo¿na jeszcze choæby gdañski „Przegl±d Polityczny” czy poznañski „Czas Kultury”. Niby to drobiazgi, ale charakterystyczne i przykre, gdy¿ ¶wiadcz±ce o braku profesjonalizmu, o amatorszczy¼nie. Tym bardziej uderzaj±ce, ¿e wytwarzane przez ludzi, którzy w dzia³alno¶æ opozycyjn± i peerelowski „drugi obieg” byli czynnie zaanga¿owani.

Giedroyc, z którym mia³em zaszczyt wspó³pracowaæ przez æwieræ wieku, i który w ci±gu ostatnich lat uhonorowa³ mnie funkcj± swego doradcy literackiego, by³ fanatykiem profesjonalizmu. Mniejsz± zwraca³ uwagê na ludzkie s³abo¶ci i przywary – co widaæ doskonale, gdy czyta siê jego wypowiedzi na temat pisarzy – ni¿ na osi±gniêcia i warsztatow± sprawno¶æ. Otwarty na ró¿ne stanowiska – poza skrajnymi: czy to z lewa, czy z prawa – wiêksz± wagê przywi±zywa³ do wymiernych wyników pracy ni¿ do opcji ideologicznych. Na tym w³a¶nie polega³ fenomen „Kultury”. Gdy siê czyta indeks autorów z pismem wspó³pracuj±cych, nie sposób siê nie zdziwiæ: jak to, to na tych samych ³amach go¶cili – na równych prawach! – ludzie tak od siebie dalecy? A owszem, go¶cili, choæ zapewne w bezpo¶rednim spotkaniu rzuciliby siê nawet do rêkoczynów. To akurat Redaktora nie wzrusza³o, wa¿ne by³o wprzêgniêcie tych dalekich od siebie i drastycznie ró¿ni±cych siê pogl±dami ludzi do pracy – tak, powiem to, choæ brzmi patetycznie i dla wielu niezno¶nie – dla dobra Polski, dla jej odbudowy i przebudowy. To tworzenie przestrzeni spotkania by³o prawdziwym kunsztem politycznej pracy Giedroycia. Nie chodzi³o o to, by siê z nim zgadzaæ – to zreszt± go na ogó³ nudzi³o, a czasem irytowa³o. Chodzi³o o to, by wnie¶æ w dyskurs o Polsce i ¶wiecie ton niezale¿ny i osobisty, najlepiej oryginalny, interesuj±co uargumentowany.

Mo¿na – i to jest dobre zadanie dla politologów czy badaczy my¶li politycznej – zasadnie pytaæ o to, jak siê ma uprawianie polityki z dystansu do konieczno¶ci podejmowania decyzji w bezpo¶rednim kontakcie z polityczn± materi±. My¶lê, ¿e nie s± to sprawy rozdzielne, choæ zapewne kto¶ sprawuj±cy w³adzê i dzia³aj±cy pod presj± okoliczno¶ci mniej ma mo¿liwo¶ci do refleksji i namys³u. ¬le jednak, je¶li w swym otoczeniu, w szerokim krêgu doradców, nie umie zgromadziæ ludzi o odmiennych pogl±dach, je¶li otacza siê wy³±cznie lud¼mi my¶l±cymi – lub daj±cymi to do zrozumienia – tak jak on sam. Oto, s±dzê, kolejna lekcja „Kultury”. Niekoniecznie polityczna.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje