S³ynne dzie³o Arnolda van Gennepa, ksi±¿ka, która zmieni³a wiele w badaniach nad zachowaniami cz³owieka, rewolucyjna w antropologii, nowatorska, poruszaj±ca ciekawy i trudny problem rytua³ów, tak wa¿nych w ¿yciu jednostek i spo³eczeñstw, ci±gle aktualna i odkrywcza, napisana zosta³a… w 1909 roku. Pierwsze polskie wydanie ukazuje siê dopiero teraz, niemal sto lat pó¼niej i nadal mo¿e szokowaæ, zaskakiwaæ i uczyæ.
Bez w±tpienia dla antropologów, a w szczególno¶ci dla antropologów kultury, jest to lektura obowi±zkowa. Chocia¿ prawdopodobnie nie znajd± tu zbyt wiele nowych informacji, to bez w±tpienia bêd± mogli podziwiaæ cz³owieka, który jako pierwszy, i to w do¶æ m³odym wieku, zapu¶ci³ siê na dziewicze tereny badañ nad trudnym tematem obrzêdów. Jak twierdzi Joanna Tokarska−Bakir, Gennep by³ nie tylko pionierem w badaniu obrzêdów i ich wp³ywu na rozwój cywilizacji, ale tak¿e odwróci³ problem i przebada³ wp³yw cywilizacji na obrzêdy. Jego praca jest wzorcem, a tak¿e przedmiotem mniej lub bardziej ¶wiadomych plagiatów naukowych. A¿ dziw, ¿e tak wa¿na w badaniach antropologicznych, psychologicznych czy socjologicznych ksi±¿ka zosta³a przet³umaczona na jêzyk polski dopiero teraz. Jednak czytelnika nieobeznanego z tematem z pewno¶ci± zainteresuje, dlaczego ¶lub jest tak wa¿n± dla wszystkich kultur i religii uroczysto¶ci±, dlaczego nie wolno witaæ siê przez próg, do czego s³u¿y³ ³uk triumfalny b±d¼ dlaczego Pigmeje czcz± rurê melioracyjn±.
Gennep, tworz±c w 1909 roku swoje nowatorskie dzie³o, mia³ 36 lat, dwie powa¿ne publikacje na koncie i ogromn± wiedzê na temat obrzêdów. Co ciekawe, w swych badaniach posi³kuje siê notatkami sporz±dzanymi przez podró¿ników i odkrywców, dopiero potem osi±gniêciami innych antropologów. Nie nale¿y te¿ zapominaæ, ¿e badania dotycz±ce ludzkich zachowañ i ich kulturowych czy historycznych przyczyn nale¿a³y wtedy do nowych dziedzin nauki, podobnie jak psychologia czy nowoczesna krytyka literacka. Oczywi¶cie nie mo¿na zaprzeczyæ, ¿e praca ta, pomimo i¿ nadal aktualna, nosi ¶lady typowej dla naukowców pocz±tku XX wieku fascynacji erotyzmem, który w tym czasie powoli przestawa³ byæ tematem tabu nie tylko w badaniach nad ludzkimi zachowaniami czy tradycjami, ale i w literaturze. Mo¿na by nawet s±dziæ, ¿e ka¿dy szanuj±cy siê uczony tamtego okresu uznawa³ za konieczne odwo³aæ siê do tej sfery ludzkiego ¿ycia. Tak jest te¿ w wypadku Gennepa – z lubo¶ci± opisuje obrzêdy inicjacji seksualnej, zjawisko prostytucji ¶wi±tynnej czy seksualne obrzêdy integracji. Dla wspó³czesnego czytelnika takie zafascynowanie seksualno¶ci± cz³owieka bywa momentami mêcz±ce i sprawia wra¿enie niedojrza³o¶ci autora jako naukowca. Jednak zapewne na czytelniku pocz±tku XX wieku robi³o to wra¿enie nowoczesnego podej¶cia do badañ i odwagi w poruszaniu ka¿dego tematu, nawet trudnego czy zakazanego. Co ciekawe, podej¶cie do tabu, jego ³amanie, obalanie i zapominanie o nim jest tak¿e przedmiotem badanym przez Gennepa – gdyby móg³ czytaæ sw± pracê z punktu widzenia cz³owieka wspó³czesnego, mia³by pewnie ciekawe spostrze¿enia dotycz±ce szybkiej ewolucji spo³ecznej i kulturowej XX i XXI wieku.
Arnold van Gennep, Obrzêdy przej¶cia. Systematyczne studium ceremonii, t³um. Beata Bia³y, wstêp Joanna Tokarska−Bakir, Pañstwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2006, seria: Seria Antropologiczna.
Autor zastrzega, i¿ jego praca nie jest oryginalna. Streszcza i systematyzuje dotychczasowe badania. Pozycjê tê ¶mia³o mo¿na nazwaæ podrêcznikiem akademickim w pigu³ce. Oto powody: przekazana tu wiedza dobrze sprawdzi siê przy pisaniu semestralnych prac naukowych, jêzyk i styl wypowiedzi wywodz± siê z sali wyk³adowej, a przy tym autor stroni od chwytów popularyzatorskich. Chce g³ównie uczyæ, a nie bawiæ.
Eco rezygnuje z omawiania poszczególnych autorów na rzecz ukazania kolejnych problemów. Rozpoczyna od naszkicowania kwestii ¶redniowiecznej wra¿liwo¶ci estetycznej. Podkre¶la przy tym, ¿e by³a ona spontaniczna i dotyka³a nie tylko pojêæ abstrakcyjnych, ale i konkretnych do¶wiadczeñ. Autor nie zgadza siê z teori±, i¿ ¦redniowiecze z pobudek moralistycznych odrzuci³o piêkno zmys³owe. Pisze o postrzeganiu piêkna przez mistyków, zwraca uwagê na to, ¿e nawet ci, którzy piêtnowali przepych ¶wiêtych miejsc, doceniali ich walory estetyczne.
Ciekawy ustêp dotyczy estetyki proporcji, wi±¿±cej siê z Augustiañsk± definicj± piêkna jako proporcji czê¶ci, której towarzyszy s³odycz barwy. Sporo miejsca mediewista po¶wiêca muzycznemu piêknu ¶wiata. Przypomina Boecjuszowsk± tezê, i¿ muzyk to teoretyk, znawca matematycznych regu³ rz±dz±cych ¶wiatem d¼wiêków, podczas gdy wykonawca czêsto nie jest niczym wiêcej, jak tylko pozbawionym bieg³o¶ci s³ug±. Muzykiem zatem mo¿na nazwaæ jedynie tego, kto ocenia rytmy i melodie w ¶wietle rozumu. Eco przywo³uje tak¿e wyja¶nienie zjawiska oddzia³ywania muzyki na samopoczucie i psychikê s³uchacza.
Odrêbny rozdzia³ dotyczy estetyki ¶wiat³a. ¦redniowiecze upodoba³o sobie barwy – nie tylko w sztuce, ale i w ¿yciu codziennym, zwyczajach, ubiorze, ozdobach czy broni. Eco przywo³uje Hugona ze ¶w. Wiktora, który nade wszystko ceni³ kolor zielony – symbol wiosny, odrodzenia. Pisze te¿ o mistykach oraz filozofach, którzy zachwycali siê ¶wietlisto¶ci± i ¶wiat³em s³onecznym. W tym kontek¶cie t³umaczy charakter ¶redniowiecznej architektury, która umo¿liwia³a ¶wiat³u przenikanie konstrukcji ko¶cio³ów.
Istotnym problemem przy omawianiu estetycznej wra¿liwo¶ci ¦redniowiecza jest symboliczno−alegoryczna wizja ¶wiata zaludnionego znaczeniami, odniesieniami, ukrytymi sensami, Bo¿ymi znakami. Eco wyrokuje, i¿ w obliczu upadku miast, wyniszczenia wsi, g³odu, wojny, epidemii i przedwczesnej ¶miertelno¶ci system symboliczny móg³ stanowiæ reakcjê wyobra¼ni, rodzaj antidotum na strach. Szczegó³owo omawia ró¿ne postaci i przejawy alegoryzmu: alegoryzm Pisma ¦w., encyklopedyczny, uniwersalny, wreszcie alegoryzm dzie³ sztuki. W tym miejscu czytelnik mo¿e odczuæ niedosyt. Wydaje siê bowiem, ¿e temat ¶redniowiecznego alegoryzmu w sztuce jest tak ciekawy, a znajomo¶æ regu³, wed³ug których mo¿na odczytaæ ówczesn± sztukê, tak wa¿na, ¿e w±tek ów zas³uguje na szersze omówienie. Aby dope³niæ obrazu ¶redniowiecznej wra¿liwo¶ci estetycznej, Eco porusza problemy psychologii i teorii poznania, a tak¿e inwencji artystycznej i godno¶ci artysty.
Jak widaæ, wybitny mediewista w niepozornie wygl±daj±cej ksi±¿ce porusza mnóstwo tematów. I choæ szkicowo¶æ wywodu komplikuje niekiedy jego rozumienie, pozycjê tê mo¿na poleciæ czytelnikowi, który poszukuje zwiêz³ego i w miarê wyczerpuj±cego obrazu estetycznej wra¿liwo¶ci epoki.
Umberto Eco, Sztuka i piêkno w ¦redniowieczu, t³um. Magdalena Kimula, Miko³aj Olszewski, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2006.

Francis Fukuyama wie¶ci³ niegdy¶ koniec historii, a potem tak¿e koniec cz³owieka. Koniec historii jednak nie nast±pi³, a tego drugiego wydarzenia wci±¿ oczekujemy. Oczekiwaniu z za³o¿enia ma towarzyszyæ niepokój i brak nadziei. Z dzie³ami Fukuyamy wi±¿e siê brak nadziei, niewiara w cz³owieka, w jego mo¿liwo¶ci refleksji i odrodzenia. Pesymizm jest te¿ g³ówn± domen± Wprowadzenia do cywilizacji XXI wieku, krótkiego kompendium w zakresie ogólno¶wiatowych tendencji wystêpuj±cych na prze³omie XX i XXI w.
Ksi±¿ka sk³ada siê z dziesiêciu rozdzia³ów, z czego pierwsze dwa stanowi± wprowadzenie do pojêcia cywilizacji. W kolejnych omówione zosta³y kwestie: stosunku cywilizacji do humanizmu, z³o¿ono¶ci wspó³czesnej ekonomii, uzale¿nieñ ludzkich, sieci neuronowych. Znalaz³y siê te¿ rozdzia³y traktuj±ce o tym, czy we wspó³czesnej nauce istnieje postêp, o kataklizmach zagra¿aj±cych naszej planecie oraz o tzw. dekompozycji ludzkiej osoby. Uderza informacyjny nat³ok, a same problemy, o których pisz± autorzy, znamy ju¿ z t³umaczeñ amerykañskich ksi±¿ek.
Autorzy, ¿ongluj±c faktami i umiejêtnie przeskakuj±c z jednej kwestii na drug±, napisali dzie³ko, które nawet lekko siê czyta, ale nadmiar danych – za ka¿dym razem ekscytuj±cych – czyni je ma³o wyrazistym. Informacje maj± udowadniaæ wstêpne za³o¿enia. Wk³ad w³asny jest znikomy.
Na pewno nie jest to ani synteza burzliwych dziejów ludzko¶ci prze³omu stuleci, ani tym bardziej analityczna monografia usi³uj±ca zg³êbiæ przyczyny opisywanych zjawisk.
Jêzyk ksi±¿ki jest zbyt prosty, uczniacki. W pracach naukowych czy popularnonaukowych krótkie zdania s± wprawdzie zalet±, ale tu napotkaæ mo¿na zdania o niewielkim ³adunku tre¶ci, a tak¿e o du¿ej wieloznaczno¶ci terminologicznej: To, co dzieje siê na Ziemi, zale¿y od tego, co dzieje siê w przestrzeni kosmicznej. A tam zachodz± wielkie „holokausty”, albo: Stworzenia, zwierzêta, ro¶liny nie uprawiaj± ¿adnej ekonomii, a mimo tego utrzymuj± siê przy ¿yciu. Z ca³± pewno¶ci± jakie¶ zasady obowi±zuj±. Autorom nie uda³o siê te¿ unikn±æ pustos³owia: Nale¿y rozwijaæ cywilizacjê, maj±c na uwadze dobro ogó³u, a nie cele partykularne w±skich grup interesu. A w³a¶nie tak toczy³a siê dotychczasowa cywilizacja.
Zastanawiaj±c siê nad przydatno¶ci± ksi±¿ki, doszed³em do wniosku, ¿e mo¿na poleciæ j± studentom specyficznego wyk³adu monograficznego, koñcz±cego siê przyjemn±, raczej towarzysk± pogadank± egzaminacyjn±.
W ksi±¿ce napotkamy to, co nazwa³em sentencjami. Nale¿± do nich niew±tpliwie: Komfort ¿ycia rodzi ociê¿a³o¶æ umys³u; Ludziom ci±gle siê myli standard ¿ycia z egzystencj±; Przesiadywanie przy aparaturze „usztywnia” nasz organizm i nadwerê¿a wzrok; Kszta³cimy specjalistów, a nie humanistów i to jest dotkliwa luka cywilizacyjna.
Komu ma s³u¿yæ ta ksi±¿ka, która otrzyma³a w recenzji wydawniczej jednego z profesorów wysok± ocenê, jako praca wype³niaj±ca w³a¶nie „dotkliw± lukê w polskiej my¶li humanistycznej”? Wy¶wiechtany frazes o wype³nianiu luk w nauce, nawet je¶li pochodzi od autorytetu, nie jest w stanie podnie¶æ walorów pracy.
Z ca³± pewno¶ci± jest ta ksi±¿ka pochwa³± pracy prof. Józefa Bañki Filozofia cywilizacji. Autorzy wielokrotnie powo³uj± siê na dzie³o tego uczonego.
Janusz Czerny, Beata Krzyszpin, Wprowadzenie do cywilizacji XXI wieku, Wydawnictwo Hyla, Bytom 2006, seria: Nauka dla Praktyki.
Ksi±¿ka ojca Waltera J. Burghardta SJ, emerytowanego profesora Woodstock College, teologa, znawcy patrystyki, dotyczy sprawiedliwo¶ci, a czêsto raczej jej braku, w szybko zmieniaj±cym siê ¶wiecie globalizacji i Internetu. Autor, mocno zaanga¿owany w walkê o sprawiedliwo¶æ, zebra³ ogromny materia³ faktograficzny dotycz±cy problemów zwi±zanych z szeroko rozumian± sprawiedliwo¶ci± w wielu dziedzinach rzeczywisto¶ci politycznej, spo³ecznej, wreszcie na p³aszczy¼nie teologicznej. Materia³ ten sk³ada siê na piêæ rozdzia³ów ksi±¿ki. Pierwszy, Anatomia sprawiedliwo¶ci, ma charakter wstêpny; odró¿nia siê w nim ró¿ne wymiary sprawiedliwo¶ci – prawn±, etyczn± i biblijn±. Rozdzia³ drugi, Sprawiedliwo¶æ urzeczywistniana, podejmuje „klasyczne” problemy etyki szczegó³owej, takie jak: wojna sprawiedliwa, kara ¶mierci, problem imigracji czy kwestie ekologii. Rozdzia³ trzeci, Sprawiedliwo¶æ eucharystyczna (sam tytu³ brzmi do¶æ dziwnie), ma charakter ¶ci¶le teologiczny i dotyczy zwi±zku miêdzy uczestnictwem w liturgii eucharystycznej a dzia³aniem spo³ecznym. Rozdzia³ IV z kolei po¶wiêcony jest analizie problemów zwi±zanych z postêpuj±c± globalizacj±, a rozdzia³ V, Sprawiedliwo¶æ komunikowana – zmianom w komunikacji powodowanym przez rozwój Internetu i innych technik informacyjnych; rozdzia³ ten zawiera obszerny (ok. 50 stron) przegl±d wielu amerykañskich i miêdzynarodowych stowarzyszeñ na rzecz pokoju i ich witryn internetowych.
Niestety to, co mog³oby byæ zalet± ksi±¿ki, tzn. ogrom materia³ów z ró¿nych dziedzin ¿ycia spo³ecznego, jest jej podstawow± wad±. Ksi±¿ka ma, niestety, do¶æ publicystyczny, niepog³êbiony charakter. Autor postawi³ sobie chyba zbyt ambitne wymaganie, aby przedstawiæ wszelkie dziedziny, w których o sprawiedliwo¶ci mo¿na by mówiæ. Same cytaty osobno wyodrêbnione, czasem stronicowe lub d³u¿sze (nie liczy³em wcale niema³ej liczby przytoczeñ drukowanych kursyw± w tek¶cie), zajmuj± oko³o jedn± czwart± ksi±¿ki. Czêsto, podaj±c teksty bez jakiegokolwiek komentarza lub podsumowania, autor nie jest w stanie zapanowaæ nad tym materia³em. Natomiast brakuje mi w Sprawiedliwo¶ci analiz dotycz±cych tego, czym jest sprawiedliwo¶æ jako taka, jak to pojêcie o korzeniach staro¿ytnych zastosowaæ do z³o¿onych problemów ¶wiata, takich jak np. globalizacja, prowadz±ca do utraty przez rz±dy pañstw kontroli nad przep³ywem kapita³u i poszukiwania coraz to tañszych miejsc pracy. W jaki sposób pojêcie wojny sprawiedliwej zaadaptowaæ do doktryny wojennej USA, opieraj±cej siê na pojêciu wojny prewencyjnej (tu autor przytacza fragmenty artyku³ów prasowych i wypowiedzi polityków, zamiast podj±æ próbê powa¿nej analizy kwestii). W koñcu, jakie zagro¿enia dla sprawiedliwo¶ci niesie rozwój Internetu? W tej ostatniej kwestii dominuje entuzjazm autora, np. zachwyt nad grami komputerowymi, wyra¿ony w s³owach: Niew±tpliwie te internetowe kontakty [przy okazji prowadzenia gier przez Internet – M. L. ] wzmocni± globalne powi±zania miêdzy jednostkami, zapobiegaj±c wyobcowaniu i agresji (!). Niestety, takich uproszczeñ jest w ksi±¿ce wiele. Najwiêksze zdziwienie wywo³a³o jednak u mnie to, ¿e s³owo „cnota”, podstawowe przy rozwa¿aniu tego, czym jest sprawiedliwo¶æ, w ksi±¿ce siê nie pojawia (zauwa¿y³em je w jednym miejscu i to na dodatek w cytacie).
Walter J. Burghardt, Sprawiedliwo¶æ. Globalna perspektywa, t³um. Anna Krzy¿ówek, Wydawnictwo WAM, Kraków 2006.
W Polsce jest niewiele publikacji naukowych zwi±zanych z prac± socjaln±. Dyscyplina ta nie jest u nas zbyt mocno osadzona ani w badaniach naukowych, ani w dydaktyce akademickiej, pomimo ¿e jest to kierunek studiów. Chocia¿by z tego wzglêdu z du¿± ¿yczliwo¶ci± nale¿y przyj±æ ksi±¿kê Krzysztofa Frysztackiego Socjalna Ameryka. Niew±tpliwie jest to ciekawe studium przedstawiaj±ce problemy socjalno−bytowe w Stanach Zjednoczonych. Z analizy wynika, ¿e wiele do¶wiadczeñ amerykañskich mo¿na przenosiæ na polski grunt, zrozumia³e, ¿e z uwzglêdnieniem naszej rzeczywisto¶ci.
Autor wskazuje, ¿e praca socjalna, zw³aszcza ta odnosz±ca siê do konkretnego ¶rodowiska, to nies³ychanie bogata i zarazem skomplikowana rzeczywisto¶æ spo³eczna. I bêdzie siê ona „zagêszczaæ” z uwagi chocia¿by na starzenie siê wspó³czesnych spo³eczeñstw. Jest to równie¿ przestrzeñ badawcza wci±¿ ma³o znana i w wielu pañstwach dok³adnie nierozpoznana.
Pomimo ¿e celem ksi±¿ki jest przedstawienie zjawisk i procesów wspó³czesnych w Stanach Zjednoczonych, pewne zagadnienia maj± charakter uniwersalny. Wspó³cze¶nie bowiem pomoc spo³eczna i szeroko rozumiana praca socjalna staj± siê nie tylko potrzeb± i konieczno¶ci±, ale tak¿e polityk±. Dlatego praca socjalna musi byæ dzia³alno¶ci± profesjonaln±, która wspiera jednostki, grupy oraz spo³eczno¶ci w przywracaniu b±d¼ odzyskiwaniu zdolno¶ci do spo³ecznego funkcjonowania, np. osób wykluczonych spo³ecznie.
Na podstawie wnikliwych badañ, odnosz±cych siê do Stanów Zjednoczonych, na wielu przyk³adach Krzysztof Frysztacki wykazuje skomplikowane uwarunkowania wykonywania zawodu pracownika socjalnego, jego ogromnej odpowiedzialno¶ci i koniecznej spo³ecznej wra¿liwo¶ci. Obok tego podjêty zosta³ problem indywidualizmu, który sprowadza siê do przekonania i umacniania w spo³eczno¶ci ludzkiej fundamentalnej odpowiedzialno¶ci ka¿dego z nas za samego siebie i w³asn± rodzinê, a nie oczekiwania, ¿e kto¶ nas zwolni z tego obowi±zku. Zrozumia³e, ¿e konieczna staje siê tu tak¿e gotowo¶æ pomocy innym osobom, które znalaz³y siê w trudnej sytuacji, najczê¶ciej nie z w³asnej winy, i podlegaj± wykluczeniu spo³ecznemu, jak chocia¿by u nas ca³e ¶rodowiska popegeerowskie. Chodzi tu o pozytywn± reakcjê na ludzi potrzebuj±cych pomocy. Praca socjalna w okre¶lonych ¶rodowiskach jest tego odzwierciedleniem.
Dlatego dzi¶ nies³ychanie wa¿ny staje siê status pracy socjalnej, jako dyscypliny akademickiej, od tego zale¿y bardzo wiele. Chodzi o to, aby w postawach m³odzie¿y rozwijaæ funkcje poznawcze, wyja¶niaj±ce i aplikacyjne. Autor podpowiada, jak to zrobiæ i wprowadza pojêcie ¶wiatopogl±du socjalnego. Najogólniej chodzi tu o zrozumienie tej problematyki w zmieniaj±cych siê warunkach wspó³czesnej rzeczywisto¶ci. Zawsze najbli¿ej powinien byæ pracownik socjalny, ale mo¿e on skutecznie realizowaæ swoj± pracê tylko wówczas, gdy zostan± mu stworzone ku temu odpowiednie warunki. Z ksi±¿ki mo¿na dowiedzieæ siê, jak to nale¿y robiæ, a do¶wiadczenia emerytalne mog± s³u¿yæ jako pomoc tak¿e w innych warunkach.
Krzysztof Frysztacki, Socjalna Ameryka. O obszarze pomocy spo³ecznej i pracy socjalnej w Stanach Zjednoczonych, wydawnictwo NOMOS, Kraków 2006.