Stali¶my siê ostatnio ¶wiadkami zdumiewaj±cego zjawiska. Oto s±d od ponad dwóch lat szykanuje wezwaniami, gro¼b± aresztu i wysokimi grzywnami emerytowanego, schorowanego profesora, który by³ ofiar± grabie¿y. Jego prze¶ladowcy – z³odzieje – chodz± przez ten czas na wolno¶ci. Do grona ciemiêzców do³±czy³y pañstwowe aparaty s±downictwa i ¶cigania.
Zaczê³o siê od tego, ¿e sêdzina nie zgodzi³a siê na z³o¿enie wyja¶nieñ przez prof. Bogus³awa Wolniewicza, na co ten zareagowa³ wyj¶ciem z sali. Postanowi³, w ramach obywatelskiego protestu, wiêcej siê nie pojawiaæ w s±dzie, s³usznie zak³adaj±c, ¿e skoro na policji z³o¿y³ ju¿ zeznanie, zidentyfikowa³ przestêpców i nie ma wiêcej nic do dodania, a próba z³o¿enia o¶wiadczenia zosta³a odrzucona przez s±d, ten mo¿e skazaæ przestêpców bez udzia³u pokrzywdzonego. Poniewa¿ sytuacje, w których poszkodowani traktowani s± przez s±dy i policjê znacznie gorzej ni¿ przestêpcy, zdarzaj± siê w Polsce bardzo czêsto – przynajmniej czêsto donosi o nich prasa – rodzi siê pytanie, kto i jak kszta³ci³ naszych sêdziów?
Wiele by³o ostatnio mowy o dostêpie do zawodów prawniczych, ale debatowano g³ównie na temat adwokatów i radców. W dyskusji pominiêto sêdziów. Sytuacja w polskim s±downictwie tymczasem jest odmienna ni¿ w najbardziej rozwiniêtych krajach ¶wiata. W Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii do¶æ trudno znale¼æ m³odych sêdziów, bo na to stanowisko trzeba zapracowaæ. ¯eby orzekaæ o czyjej¶ winie lub niewinno¶ci, nie wystarczy wykszta³cenie, wymaga siê kultury osobistej, nienagannej reputacji – któr± mo¿na zdobyæ tylko podczas d³ugiej praktyki – ¿yciowego do¶wiadczenia. Tymczasem u nas sêdziowie to zazwyczaj ludzie m³odzi, niemal wprost po studiach. Bo naj³atwiej zostaæ sêdzi±. Zapewne w³a¶nie dlatego m³oda pani sêdzia mog³a tak arogancko potraktowaæ starego profesora, ofiarê przestêpstwa.
Wnioski z tych obserwacji? Prawnicy w Polsce s± kszta³ceni ¼le. Zapewne uczy siê ich formu³ek i paragrafów, z pewno¶ci± jednak nie uczy siê, ¿e najwa¿niejsze jest dobro i poczucie bezpieczeñstwa ofiary przestêpstwa, ¿e to j± trzeba otoczyæ opiek±. Widocznie nie uczy siê, ¿e litera prawa s³u¿y tylko i wy³±cznie dobrej realizacji ducha prawa. Skoro prawo siê zmienia bardzo czêsto, mo¿emy domniemywaæ, ¿e wci±¿ nie dopracowali¶my siê takiej litery, która oddawa³aby nasze poczucie uczciwo¶ci i przyzwoito¶ci. Tu ju¿ pojawia siê pytanie nie tylko o kszta³cenie prawników, ale o rzetelno¶æ i kompetencje profesorów prawa jako tych, którzy maj± wielki wp³yw na jego powstawanie. Zastanawiaj±ce, ¿e w pierwszych dniach po upublicznieniu sprawy prof. Wolniewicza ¿aden profesor prawa nie wyrazi³ swojej opinii na ten temat.
Sêdziów i prokuratorów nie zweryfikuje rynek, przy ich wyborze trzeba siê kierowaæ wyj±tkow± staranno¶ci±. Inaczej w przypadku adwokatów, którzy sami bêd± dbali o swoj± reputacjê i pieni±dze, i starali siê pracowaæ rzetelnie na rzecz swoich klientów. Pod warunkiem, ¿e znikn± ograniczenia w dostêpie do zawodów prawniczych i na tym rynku, w miejsce korporacyjnej zmowy, zapanuje prawdziwa konkurencja.
Piotr Kieraciñski