Wanie mino 5 lat od chwili, kiedy zaczem pisywa w „Forum Akademickim” artykuy o nieuczciwoci naukowej. Oceniam, e mj cykl, aczkolwiek czytywany, nie speni zamierze, jakie z nim wizaem. Liczba nagannych przypadkw jest nadal dua, a reakcja rodowisk akademickich prawie adna. Rektorzy wielu uczelni prawie ju jawnie „id na przedawnienia” i nikt na to nie reaguje. Intelektualni piraci wykadaj w coraz to nowych uczelniach, jak gdyby nic si nie stao.
Ministerstwo „nie widzi problemu”, liczne rady i komitety naukowe „o niczym nie syszay”, a ich zacni czonkowie w prywatnych rozmowach ze mn przyznaj, e s bezsilni. O senatach uczelnianych i radach wydziaw lepiej w ogle nie wspomina – tam, gdzie co si dzieje, wszyscy s zastraszeni i milcz, bojc si narazi dziekanom i rektorom. Na niektrych wydziaach nieuczciwo naukowa krluje w biay dzie. Wszyscy wiedz, np. o naukowych grzechach dziekana, ale nikt nie ma odwagi przeciwstawi si panujcym kumplowskim ukadom. Przepisy dyscyplinarne i urzd rzecznika dyscyplinarnego z powodzeniem s wykorzystywane przez niektrych rektorw – take w uczelniach publicznych – do niszczenia przeciwnikw, a przeciwnikiem zostaje kady, kto ma inne zdanie ni rektor lub dziekan i ma odwag to zdanie publicznie wygosi.
Nowa ustawa o szkolnictwie wyszym pozwala rektorowi zawiesi dyscyplinarnie kadego profesora, bowiem „wierny” rzecznik skieruje przecie wniosek o ukaranie, „wierna” komisja dyscyplinarna wyda za orzeczenie. „Niewiernych” posuszny senat uczelni na danie rektora odwouje bez podania przyczyn w czasie ich kadencji. I co z tego, e mona si odwoywa, skoro rezultaty bd dopiero po kilkunastu miesicach. Przez ten okres profesor, nawet belwederski, ma zrujnowane nerwy, utracone zarobki i poszarpan reputacj. Rektorski mobbing jest faktem i nie ma nikogo, kto by chcia to ukrci. Ministerstwo w takich przypadkach przyjmuje taktyk wyczekiwania i stara si „nie ingerowa w dziaalno samorzdnych uczelni”. A e zaczyna panowa bezprawie i niesprawiedliwo, to ju nikogo nie obchodzi.
Przepraszam PT Czytelnikw, e powyszy komentarz pisz bez podawania konkretnych nazwisk i przykadw, ale zapewniam, e te wnioski pyn ze znanych mi realnych sytuacji. Zamierzam opisywa takie sprawy take w prasie wysokonakadowej, aeby nacisk opinii publicznej nie pozwala na podobne, nieprzyzwoite dziaanie.
Od prawie p roku sprawa dyscyplinarna jest zawieszona, bowiem z kocem lata wadze rektorskie Akademii witokrzyskiej zawiadomiy kieleck Prokuratur Rejonow (a jake – zgodnie z now ustaw), e prof. Budze popeni plagiat w swej habilitacji. To nic, e plagiat mia miejsce ponad 5 lat temu, std kady prawnik wie, e sdownie ju si przedawni. Mimo to prokuratura wszcza postpowanie wyjaniajce, Uczelniana Komisja Dyscyplinarna zawiesia za na ten okres kolejne rozprawy przeciwko prof. Budzeniowi. Po ponad 3 miesicach docieka prokuratura orzeka 29 listopada 2006, e „postpowanie zostao umorzone wobec przedawnienia karalnoci przestpstwa”. Mona wic liczy, e w 2007 roku dyscyplinarne rozprawy w Kielcach znw rusz...
Przy okazji chciaem zoy prof. Budzeniowi serdeczne gratulacje z tytuu promotorstwa i obrony jesieni 2006 pod jego kierownictwem kolejnego doktoratu z pedagogiki w bratniej Sowacji. Tym razem do grona uczniw−doktorw doczya pani Krystyna Korneta, nauczycielka z Radomia. Prawdziwej wiedzy nie zahamuj adne procesy! By moe mona si nawet spodziewa, i na przekr wszystkim zawistnikom, ju niedugo prezydent Republiki Sowackiej mianuje dr. hab. Henryka Budzenia prawdziwym profesorem. I wtedy by moe polscy koledzy−profesorowie wybior go kiedy do Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytuw (na mocy porozumienia tytu profesorski ze Sowacji jest rwnowany tytuowi profesora belwederskiego).
Ponad 3 lata temu („FA” 10/2003) pisaem o przypadku doktoratu napisanego za pienidze przez promotora. Sprawa dotyczya pracy doktorskiej Marzeny Tchrzewskiej−Hautt Dziaalno harcerstwa polonijnego we Francji w latach 1919−1946, ktra zostaa obroniona w padzierniku 1999 w Instytucie Historii UMCS (Wydzia Humanistyczny). Promotorem by dr hab. Marek Szczerbiski z Wydziau Zamiejscowego Kultury Fizycznej w Gorzowie Wlkp. (AWF w Poznaniu). To „powiadczenie nieprawdy”, jak w prawniczym jzyku okrela si takie przypadki, zostao wykryte przez gorzowsk policj. Na pocztku wrzenia 2003 tamtejszy prokurator rejonowy postawi formalne zarzuty prof. Szczerbiskiemu, e za obietnic 25 tys. z (czciowo otrzymanych w formie spaty rat za samochd) przedstawi napisan przez siebie monografi jako prac doktorsk.
W kocu wakacji 2003 telefonicznie rozmawiaem ponad godzin z p. Marzen Tchrzewsk, ktra szczerze opowiedziaa, jak wyglda proces „tworzenia doktoratu” i owiadczya, e zezna to take przed wadzami uczelni, bo na doktoracie jej nie zaley. Bezzwocznie powiadomiem o tym wczesnego prorektora prof. Jana Pomorskiego (ktry sam jest historykiem), ale z dr Tchrzewsk nikt z UMCS si nie skontaktowa. Szansa otrzymania jej owiadczenia zostaa zaprzepaszczona.
Powiadomione pniej przez prokuratur wadze uczelni (rektorem by prof. Marian Harasimiuk) spraw doktoratu skieroway do... Komisji Dyscyplinarnej. Nie skierowano natomiast sprawy do dziekana Wydziau Humanistycznego, ktry mia bezwzgldny obowizek wyjani kwesti prawdziwego autorstwa doktoratu. Komisja Dyscyplinarna szybko spraw zawiesia, wymawiajc si koniecznoci czekania na rozstrzygnicie sdowe, ktre w Polsce cignie si latami.
W cigu ostatnich 2 lat kilkakrotnie pisaem do prof. Magorzaty Willaume z Instytutu Historii UMCS, ktra bya recenzentem doktoratu Tchrzewskiej, pytajc, czy podjto jakie kroki w sprawie odebrania tego nierzetelnie uzyskanego stopnia. Nie dostaem adnej odpowiedzi. Takie zachowania uwaam za naganne, bo rola recenzenta nie koczy si na napisaniu pozytywnej recenzji i pobraniu honorarium. Gdy wychodzi na jaw, e praca bya nierzetelna, to oszukany lub wprowadzony w bd recenzent nie moe nic nie robi i udawa, e nic si nie stao. Brak reakcji recenzentw na sygnay o nierzetelnoci doktoratu czy habilitacji rzucaj cie na ich rzetelno naukow. Niestety, przypadki takich zachowa s coraz czstsze.
Obecnie okazao si, e w lipcu 2006 II Wydzia Karny Sdu Rejonowego w Gorzowie Wlkp. wyda wyrok w sprawie powiadczenia nieprawdy w doktoracie z UMCS. Prof. Marek Szczerbiski zosta skazany na rok wizienia w zawieszeniu na 3 lata oraz zakaz wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego na rok. Marzena Tchrzewska−Hautt zostaa skazana na 10 miesicy wizienia w zawieszeniu na 3 lata. Wyrok nie jest prawomocny, bowiem obwinieni odwoali si do Sdu Okrgowego.
Sdzc z wypowiedzi dla lubelskich gazet, uczeni z UMCS nie wiedz, co dalej robi, aczkolwiek dawno powinno si wznowi postpowanie administracyjne w sprawie doktoratu i nierzetelnie uzyskany dyplom doktorski odebra. Sd doktoratu p. Tchrzewskiej w 1999 nie przyzna i sd doktoratu w 2007 nie odbierze. Musi to zrobi dziekan prof. Henryk Gmiterek (sam historyk!) i Rada Wydziau Humanistycznego.