We wspczesnej kulturze nastaa moda na wtrno, o ktr mona oskary niejeden „autorytet”. Od dzi do grona takich mao przenikliwych mylicieli zaliczam Guy Deborda. Zasyn on pod koniec lat 60. jako wsptwrca Midzynarodwki Sytuacjonistycznej, nieformalnej organizacji zrzeszajcej awangardowych twrcw, ktrych gwnym zajciem bya krytyka wspczesnego wiata. Sytuacjonici dalecy byli od dyktowania konstruktywnych rozwiza, namitnie za to pitnowali zarwno kapitalistyczny rynek, jak i socjalistyczn biurokracj.
Pierwsze tumaczenie Spoeczestwa spektaklu na polski byo (jak twierdzi tumacz) efektem niezrozumienia oryginau. Nie sposb przeoy ksiki bez znajomoci jzyka dialektyki oraz wiedzy na temat stosowanego przez Deborda zabiegu stylistycznego nazwanego „przechwytywaniem”. Chodzi o to, by interesujcy fragment jakiego dziea wyj z kontekstu, podda go dodatkowym przeksztaceniom i w ten sposb pozbawi pierwotnego znaczenia. W nowym kontekcie fragment w ma zyska nowe, uwspczenione i poprawione znaczenie. Entuzjazm jednych czytelnikw jest zapewne wielki, inni mog wszake posdzi autora o dopisywanie ideologii do zwykego cytowania innych mylicieli. W przypadku Deborda najwaniejszym mylicielem jest Karol Marks.
Tytuowy spektakl jest tu rozumiany w wskim sensie jako rodki masowego przekazu, gwnie produkcja rynku, reklamy i obrazu. Spoeczestwo jest widzem tego spektaklu, zrcznie manipulowanym i wykorzystywanym przez orodki wadzy. Pogldy autora nie pozostawiaj wtpliwoci, i jest on wiernym wyznawc idei Marksa. Podczas lektury miaam momenty dj vu, gdy trafiaam na ustpy, ktre cakiem niedawno odnajdywaam w ksice Baumana, take czsto cytujcego autora Kapitau. Wrd takich „przechwyconych” myli przytoczy mona nastpujc, dotyczc wyobcowania widza w przedmiocie kontemplacji: (...) im wicej [widz] kontempluje, tym mniej yje; im silniej utosamia si z oficjalnymi obrazami szczcia, tym gorzej rozumie swoje ycie i pragnienia. Podobnie pisze Bauman: ycie na ekranie przymiewa nasze codzienne dowiadczenia i odbiera im urok.
Debord porusza te inny problem spoeczestwa ponowoczesnego. Chodzi o nowoczesny model sprawowania wadzy, nowe techniki wadania ludmi. Intelektualista zwraca uwag na to, i koncentracja mediw oznacza skupienie wadzy w rkach administratorw istniejcego systemu. Wojna o rzd dusz, pragnienie posiadania wadzy nad milionami moe zosta wygrana jedynie za pomoc mediw. Debord przyglda si te problemowi konsumpcji. Zwraca uwag, e konsumenci stali si niewolnikami produkcji, podkrela ekspansj rynku i towaru. wiat w tej ksice (napisanej pod koniec lat 60.) jest ju globalnym rynkiem, ktrego prawdziwym wadc jest pienidz.
Dwadziecia lat pniej francuski pisarz rozwin sw krytyk w Rozwaaniach o spoeczestwie spektaklu, ktry po zamcie przeomu lat 60. i 70. umocni si i rozszerzy. Dumny z trafnoci swych spostrzee autor zawar w rozwaaniach opis naszych „nieszczliwych czasw”. Pisze: (...) niniejsze uwagi nie dbaj o moralizowanie. Nie poszukuj tego, co korzystne albo chocia lepsze. Ograniczaj si do opisu tego, co jest. Zaiste, przydaoby si cho ziarno konstruktywnej krytyki. Kada rewolucja wprowadza wszak nowy ad. W tej sytuacji nawet najbardziej trafna krytyka moe si okaza jaowa.
Wrd przeszo 8 mld stron www sporo suy jedynie rozrywce. W jednym z esejw Wielkiej sieci Marta Grabowska zauwaa jednak rwnie istnienie miejsc nioscych pomoc. Chodzi o internetowe grupy wsparcia. Anonimowy kontakt pozwala na gbok szczero i otwarte dzielenie si swoimi, nawet mao popularnymi opiniami – tumaczy rosnc popularno tych stron. I dodaje, e w porwnaniu z grupami spotykajcymi si „w realu”, internetowe s o wiele szczersze w ujawnianiu swoich problemw i tajemnic. Zanika uczucie wstydu, zaenowania, w zamian osoba potrzebujca dostaje potny zastrzyk energii w postaci wsparcia, akceptacji, pozytywnych uczu.
Niebezpieczne staje si jednak przekroczenie granicy midzy „realem” a „wirtualem”. Po co szuka rozwizania problemw w wiecie zewntrznym, skoro mona to zrobi klikajc myszk? Konkurencja jest powana, co dostrzegli ju lekarze, wyodrbniajc z szerokiej gamy uzalenie kolejne – od Internetu. Pojawiaj si opinie, e medium to osabia tradycyjne wizi czce spoeczno i prowadzi do izolacji czowieka w wyimaginowanym rodowisku. Tyle e wizi te s tak sabe, e Internet, ktry sprzyja do szerokiej gamie relacji, moe im tylko pomc – ripostuj eksperci.
Nie da si ukry, e globalna sie stworzya atrakcyjn namiastk „drugiego wiata”. Tam te mona przeczyta najnowsze wydanie gazety, zrobi zakupy czy przej si po praskim mocie Karola. Ale, tak jak i w „realu”, nie brakuje ludzi, ktrym trudno si w tej pajczynie odnale, a nawet porusza. Tutaj s okrelani mianem „analogowych”. I jest to powd do swoistej segregacji. Bo tak jak na boiskach pikarskich w czarnoskrych pikarzy rzuca si bananami, tak na skrajny ostracyzm naraeni s dzi internetowi analfabeci. Ludzie ucyfrowieni, sieciowi, bd elit, ludzie analogowi – podklas. Tak jak czowiek musia si udomowi, eby przetrwa, tak dzi musi si „usieciowi” – konstatuje Kazimierz Krzysztofek. To „usieciowienie” ma swoje ciemne strony. „Sieciowych obywateli” bdzie coraz wicej, tylko co z tego, jeli powstanie spoeczestwo szumu i chaosu informacyjnego. Ju w tej chwili pojawiaj si problemy z selekcjonowaniem masy danych, a przecie wiadomoci w sieci to teraz ledwie 6 proc. oglnej wiedzy.
Mieszkacy Wirtulandii musz si zreszt zmierzy z ca mas innych problemw. Kto bdzie, w obliczu internetowego wyu, okrela normy kodeksu obowizujcego w globalnej wiosce, skoro ju teraz zdarzaj si „barbarzycy” amicy netykiet? Jak sobie poradzi z naruszaniem norm szczeroci? Wreszcie, jak rozpozna wrd internautw prawdziwy autorytet?
Tytu ksiki przywodzi na myl ide Orwellowskiego Roku 1984. Wydaje si, e Wielka Sie to krlestwo Wielkiego Brata. Ludzie (...) yj w przestrzeni monitorowanej, bo technika cyfrowa pozostawia przecie lady. Powiksza ona sfer widzialnej wolnoci, ale te i niewidzialnej kontroli. Co ciekawe, mao kto chce wyzwoli si z takiej wolnoci. A ju najmniej modzi uytkownicy, korzystajcy z SMS−owych bramek, czatw, forw czy innych form kontrolowanej rozrywki. Doprawdy, Orwell musi teraz przewraca si w grobie.
Ksiki o muzyce wspczesnej ukazuj si w Polsce sporadycznie, kad wic trzeba wita z radoci. Mam przed sob obszern rozpraw o nowym romantyzmie w twrczoci polskich kompozytorw. Szkoda, e to monografia naukowa a nie ksika krytyczna. Gdyby byo inaczej, znalazoby si w niej miejsce na wartociowania, porwnywanie utworw i kompozytorw. Mona by zestawi dokonania pokolenia stalowowolskiego z dorobkiem pokolenia 33, skoro jedni i drudzy po roku 1976 znaleli si w jednym nurcie. W rozprawie, ktr otrzymalimy, to wszystko nie jest moliwe. Autor pokazuje tylko przeomowe utwory niedawnych awangardzistw: I Koncert skrzypcowy Pendereckiego, III Symfoni Greckiego i Kocielec 1909 Kilara. Nie interesuje go dalszy rozwj wielkiej trjki. A byoby to ciekawe. Porzuca ich jednak dla modych, bo ksika jest przede wszystkim o Krzanowskim, Knapiku i Lasoniu.
W opisie modego pokolenia nowych romantykw pewne kwestie wydaj mi si niejasne. Np.: czy w 1976 roku wystartowali z wasn propozycj estetyczn, czy te wpisali si w nurt, ktry pi minut wczeniej stworzyli niedawni awangardzici? Jeli prawd jest to drugie, wwczas pod znakiem zapytania staje oryginalno pokolenia stalowowolskiego. Wydaje si, e w przypadku nurtw neo− takie pytanie trzeba jednak postawi. Podsumowujc za nowy romantyzm, trzeba by zapyta o to, jakie arcydziea stworzy. Czytelnik ksiki nie otrzymuje tu wyranej odpowiedzi.
Ze zdumieniem dostrzegem, e zjawiskiem wrogim, zamachem na ludzkie wartoci staje si w tej ksice awangarda. Rozumiem, e takie pogldy mogli gosi modzi krytycy, wprowadzajcy 30 lat temu na scen nowy, antyawangardowy nurt. Dzi jednak tamten jzyk brzmi anachronicznie. Tym bardziej e to raczej nurty postawangardowe (spektralizm, nowa zoono) przyniosy wicej dzie wybitnych ni neostyle, ktre wpady w puapk epigonizmu i banau. Ksice trzeba wic zarzuci anachroniczny obraz awangardy, niemelodyjnej, nienaturalnej, zdehumanizowanej i wyalienowanej muzyki, ktra wszystko odrzucia w imi nie wiadomo czego. Tak wypowiadali si na pocztku lat 60. XX w. Opalski, Kaski czy Waldorff. Dzi inaczej rozumiemy pikno w muzyce, estetyka sztuki wspczesnej poszerzya t kategori.
Ksika jest przede wszystkim kompilacj opinii krytykw, kompozytorw, muzykologw. Brak tu wasnej pracy krytycznej autora, oczywicie poza opracowaniem zebranego materiau i analizami poszczeglnych kompozycji. Tymczasem chciabym si dowiedzie, co ma na ten temat do powiedzenia mody muzykolog, urodzony w roku 1975, ktry powinien mie dystans do sporw sprzed 30 lat, a zarwno awangardy, jak i nowego romantyzmu sucha jako prdw uksztatowanych, skoczonych i... zamknitych.
Ksika opowiadajca o punkcie zwrotnym w rozwoju muzyki polskiej, o chwili, w ktrej znudzia si awangarda, wychodzi w czasie, gdy pojawia si kolejny punkt zwrotny. Znudzi si bowiem nowy romantyzm, z czym autor ksiki wyranie nie moe si pogodzi. Pokolenie, ktre miao zhumanizowa muzyk i na nowo pozyska odbiorc, zgino z horyzontu. Filharmonie nie graj muzyki Knapika i Lasonia, a w powszechnym odbiorze melomanw nadal centralnymi postaciami pozostaj Penderecki, Grecki i Kilar.
Abraham Pais, fizyk, autor dwch ksiek o Einsteinie, postanowi opisa ycie innego synnego fizyka. Niels Bohr, laureat Nagrody Nobla, uznawany jest za ojca mechaniki kwantowej, wsptworzy teori struktury jdra atomowego. Jeden z najwaniejszych dla fizyki odkrywcw. Jeden z najwikszych geniuszy XX wieku. Jeden z tych naukowcw, ktrych odkrycia czy badania zmieniy bieg historii. W nekrologu Bobra, napisanym przez fizyka Wernera Heisenberga w 1963 roku pojawiy si sowa: Bohr wywar wikszy wpyw na fizyk i fizykw w naszym stuleciu ni jakikolwiek inny uczony, nawet Albert Einstein. A mimo to mona przyj za pewnik, e 70 proc. zapytanych na ulicy przechodniw nie wiedziaoby, kim by Bohr, podczas gdy Einsteina znaj niemal wszyscy.
Bohr by spokojnym, kulturalnym czowiekiem, yjcym cicho ze swoj on. Zajmowa si dziemi, nie gra na skrzypcach, ubiera si z klas, nie pokazywa nikomu jzyka, pracowa spokojnie i w ciszy. Badania swoje stara si doprowadzi do koca. Einstein wprost przeciwnie, nie zwaa na konwenanse, ubiera i zachowywa si jak chcia, trudne obliczenia zostawia asystentom. Wszystkim rni si od spokojnego kolegi i nawet gdy ju si poznali, da mu si zapamita przede wszystkim przez to, e korzystajc z chwili nieuwagi Duczyka ukrad mu tyto do fajki. Einstein, ze swoj wielk fryzur i barwn osobnoci, bardziej nadawa si na wizerunek (i stereotyp) szalonego naukowca, ktrego odkrycie mogoby zniszczy wiat. Moe wanie dlatego Bohr nie jest tak znany, jak Einstein, chocia jego odkrycia i badania, le wykorzystane, mogyby zniszczy niejeden wiat.
Niels Bohr by Duczykiem, jak sam twierdzi, na dobre i na ze. Autor szczegowo rysuje jego biografi rozpoczynajc od drzewa genealogicznego, by wyjani, z jakiej rodziny wywodzi si synny uczony i jak to wpyno na jego ycie. A cho nie byy to czasy atwe, dziecistwo uczonego upyno szczliwie. Musz podkreli, e Pais, ktry dobrze zna Einsteina, zaprzyjani si z Bohrem podczas jego pobytu w USA i utrzymywa ten kontakt po powrocie uczonego do Kopenhagi. Bywa czsto na rodzinnych kolacjach u pastwa Bohrw, z ktrych wynis wspomnienia domowego ciepa i mioci, ktrych tak brako w otoczeniu Einsteina. Zreszt w pewnym okresie Pais peni te, nieoficjalnie, funkcj sekretarza Bohra, ktry mia tak okropny charakter pisma, e sam nie mg si niejednokrotnie rozczyta. Bohr, zmuszony przez hitlerowcw do emigracji, powrci do kraju zaraz po wojnie. Jego prac badawcz finansoway gwnie Browary Carlsberg. W Kopenhadze zaoy w 1921 Instytut Fizyki w uniwersytecie, w ktrym pracowa jako wykadowca i dyrektor administracyjny. Wyrnia si jako uczony, ale te jako dziaacz spoeczny. Pomaga ydom w czasie II wojny wiatowej i dziaa na rzecz pokoju na wiecie po 1945.
Bardzo duo miejsca powica autor sytuacji politycznej czasw, w ktrych y Bohr. Wszystko to przeplatane jest faktami z biografii Einsteina i Maxa Plancka, z ktrym autor take wsppracowa. Ale przede wszystkim jest to ksika, ktr czyta moe kady – i wielki pasjonat fizyki, i zwyky szary zjadacz chleba. Bo kady moe wycign z niej ciekawe informacje. Jeli nie o teorii kwantw, to o tym, jak y w zgodzie ze wiatem.
Literatura polska XX wieku jest zjawiskiem zamknitym i coraz mniej znanym. Ilu to pisarzy minionego stulecia czeka na odkrycie! Pokazuje to omawiany zbir szkicw, zapisw dyskusji i dokumentw. Losy tytuowej trjki poczy Pozna, burzliwe poszukiwania religijne, a take dowiadczona ju za ycia marginalizacja. Ich biografie wi si z niezwykle wanymi faktami oraz procesami historycznymi i kulturowymi.
Kazimiera Iakowiczwna stanowi czstk czaru i dramatu rodowiska wileskiego, grupy poetyckiej Skamander, legendy marszaka Jzefa Pisudskiego, dziejw tuaczki po klsce wrzeniowej 1939, a wreszcie zmaga z toporn rzeczywistoci PRL. ycie i utwory Romana Brandstaettera wypenia tragiczna tre gehenny ydowskiej, a zarazem zawiadczony osobistymi decyzjami dialog midzy judaizmem a chrzecijastwem. W biografii Wojciecha Bka zapisa si traumatycznie nie tylko czas wojny i okupacji, ale rwnie Polski Ludowej. By on poet, ktry nie poszed na kompromis z wadz komunistyczn. Przypaci to marn egzystencj i przedwczesn mierci.
Autorzy szkicw migawkowo krel sylwetki tych twrcw, co jest suszne, gdy dziki temu ich wyjtkowo bogate biografie nie przesaniaj dokona literackich oraz ideowych. Omwiono zmienno form modlitewnych w powojennych wierszach Wojciecha Bka, jego dramat Tomasz Morus o mechanizmach wadzy, ale i o wiernoci wasnym przekonaniom, oraz walory Bkowego przekadu Psaterza.
Kazimier Iakowiczwn pokazano jako poetk czterech miast (Wilna, Krakowa, Warszawy, Poznania), autork licznych listw (epistolografi uprawiaa nawet wtedy, gdy prawie cakowicie utracia wzrok). Przypomniano, e wczya si swoimi wierszami w woanie o beatyfikacj zamczonego przez bolszewikw w Moskwie ks. Konstantego Budkiewicza.
Roman Brandstaetter pokazany zosta jako czytelnik Biblii, a take autor dramatu lepa ulica (to jeden z nielicznych utworw, ktry w sposb niezafaszowany ujawnia tragiczn prawd o czynach i wyborach Polakw zaraz po zakoczeniu drugiej wojny wiatowej, a w obliczu ksztatujcej si wadzy komunistycznej). Uwadze badaczy nie uszy motywy chrzecijaskie w dorobku tego ydowsko−polskiego pisarza.
Do ciekawszych gosw naley wypowied ks. Waldemara Chrostowskiego. Stwierdza on, e wspczesnym czytelnikom brakuje wraliwoci, ktr reprezentowali ci dwudziestowieczni twrcy. Mimo to podzieli si nadziej: Brandstaetter, Bk i Iakowiczwna powoli odzyskuj nalene im miejsce w naszej wiadomoci zbiorowej – duchowej, religijnej, moralnej, a nawet teologicznej. Ale znacznie wicej jest jeszcze do zrobienia.
Ksika zaprasza do dyskusji nad literacko−duchowymi dzieami poznaskiej trjki. Zacht do dalszej refleksji s rwnie materiay zawarte w aneksie, np. odbitka odrcznego listu ks. kard. Stefana Wyszyskiego do abpa Przykuckiego w sprawie opieki nad Iakowiczwn czy jej wiersze z tomu Sowik litewski (1936) dotyczce ks. Budkiewicza.
Warto nadmieni, e publikacja jest kolejnym owocem aktywnoci Stowarzyszenia im. Romana Brandstaettera, ktre dziaa przy Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Ksika prof. Groblera nie jest „zwykym” podrcznikiem, raczej obszernym, zawierajcym ogromny adunek wiedzy, a przy tym niezwykle jasno napisanym, przegldem dyskusji filozoficznych w podstawowych kwestiach filozofii nauki.
Wedug autora, metodologia nauk stanowi dzia filozofii nauki. Cztery rozdziay ksiki s wyznaczone przez podstawowe grupy problemw stawianych na gruncie tak rozumianej metodologii. Pierwszy z nich, najobszerniejszy, przedstawia podstawowy w filozofii nauki problem: skoro rozumowania stosowane w nauce s zawodne, to czy w ogle s prawomocne i dziki czemu ich wnioski maj w ogle status poznawczy? Autor przedstawia probabilistyczn koncepcj nauki, dokadnie prezentuje falsyfikacjonizm oraz stanowisko Kuhna, a nastpnie analizuje rne koncepcje wyjaniania (wyjanianie jest bowiem gwnym celem nauki). Drugi rozdzia powicono problemom struktury teorii naukowej, a w tym szczeglnie: definiowaniu i klasyfikowaniu poj, pojciu prawa nauki, problemowi idealizacyjnego charakteru praw naukowych i redukcji terminw, i szerzej: jednych nauk do innych. Trzeci rozdzia dotyczy kwestii typologii nauk, a czwarty jest powicony podstawowym sporom w kwestii statusu poznawczego nauki, wrd ktrych podstawowe stanowiska rozmieszczone s na osi realizm – konstruktywizm – relatywizm. Rozdziay poprzedza uatwiajcy lektur obszerny, analityczny spis treci.
Umiejscowienie metodologii nauk pord dziaw filozofii nauki rzutuje na tre ksiki. Wydaje si, e bardziej adekwatnym tytuem byyby „Problemy filozofii nauki”. W Polsce zwykle metodologia traktowana bywaa jako dzia logiki szeroko pojtej, a to wskazywao na normatywny charakter tej dziedziny. Dlatego w jej obrbie umieszczany by zwykle obszerny dzia semiotyczny, teoria definicji oraz teoria rozumowa. Oczywicie, ksika nie ma charakteru normatywnego, co nie oznacza, e autor uchyla si od wasnych propozycji rozwiza prezentowanych zagadnie. W podstawowej kwestii wyjaniania w naukach empirycznych oraz uprawomocnienia wiedzy empirycznej autor opowiada si za wyszoci abdukcjonizmu (goszcego tzw. zasad wnioskowania dla najlepszego wyjanienia, tzn. postulatu, e naley w obliczu zaskakujcego zjawiska szuka hipotezy, z ktrej mona dedukcyjnie wyprowadzi to, e takie zjawisko zajdzie) lub eksplanacjonizmu nad tzw. koncepcjami alternatywnymi (np. anarchizmem metodologicznym goszonym przez Feyerabenda). Z kolei w kwestii statusu poznawczego nauki (niejako podsumowujc cao rozwaa) prof. Grobler opowiada si za stanowiskiem zwanym przez siebie realizmem pluralistycznym. Jest to realizm wewntrzny, gdy akcentuje, e celem nauki jest stopniowe przyblianie si do prawdy (przy czym prawda traktowana jest w sposb obiektywny, tzn. o prawdziwoci zdania rozstrzyga wiat, a nie spoecznie negocjowalna konstrukcja), wewntrzno za realizmu polega na tym, e prawdziwo ograniczona jest do okrelonego ukadu pojciowego (jzyka danej nauki). Racj dla przyjcia takiego stanowiska jest to, e unika si w ten sposb problemw, do jakich prowadz stanowiska opozycyjne, np. instrumentalizm, antyrealizm czy empiryzm konstruktywny.