Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Nie nale¿y „na si³ê” dokonywaæ dora¼nych napraw systemu, który jest niedobry. Najlepszym rozwi±zaniem bêdzie przygotowanie projektu nowego rozporz±dzenia i podanie go pod rzeczywist±, a nie jedynie pozorowan±, dyskusjê.

Regu³y parametryzacji

Jerzy Marian Brzeziñski

Mimo wielu uwag krytycznych, które sk³adaj± siê na niniejszy g³os w dyskusji, jedno chcia³bym zadeklarowaæ: jestem zwolennikiem oceny parametrycznej jednostek naukowych, przeprowadzanej wedle transparentnych, intersubiektywnych i spo³ecznie uzgodnionych regu³. Nie uwa¿am te¿, aby mo¿liwe by³o porzucenie procedur zapocz±tkowanych w latach 90. przez zespo³y KBN. ¯a³ujê jedynie – i nie mogê siê z tym pogodziæ – ¿e nowe zasady oceny parametrycznej powsta³y w swoistej opozycji do poprzednich, bo ¶rodowisko naukowe zd±¿y³o siê ju¿ do nich przyzwyczaiæ i w du¿ej mierze zaakceptowaæ. Uwa¿am, ¿e budowanie nowego na gruzach starego nie zawsze prowadzi do najlepszych rozwi±zañ. My¶lê te¿, ¿e nie wi±za³oby siê z wiêkszym ryzykiem przyjêcie za³o¿enia, ¿e poprzedni system by³ jednak racjonalny – wszak tworzyli go ludzie nauki, którzy mieli jakie¶ pojêcie o zasadach funkcjonowania instytucji naukowych w ¶wiecie i w kraju. Dlaczego sta³o siê tak, jak siê sta³o?

Bodaj¿e na jednym z ostatnich posiedzeñ KBN (14 kwietnia 2004) przyjêto w formie uchwa³y propozycje zespo³u roboczego, pracuj±cego pod kierunkiem prof. Macieja ¯ylicza, odnosz±ce siê do poprawy zasad prowadzenia oceny parametrycznej w nastêpnym czteroletnim okresie 2001−04. Jak pisa³ w „FA” prof. ¯ylicz, zespó³ mia³ opracowaæ nowe, bardziej rygorystyczne i przejrzyste zasady oceny parametrycznej. W nastêpnej kadencji prace tego zespo³u [w innym sk³adzie osobowym – J.B.] by³y prowadzone pod kierownictwem prof. M. Karoñskiego. Nowe podej¶cie do zasad oceny parametrycznej mia³o zapewniæ – jak pisze M. ¯ylicz – stabilno¶æ systemu ocen przy jednoczesnym ograniczeniu oceny punktowej do najlepszych osi±gniêæ naukowych/naukowo−wdro¿eniowych; taki sposób liczenia efektywno¶ci sumarycznej ocenianych jednostek, aby uwzglêdniæ: 1) specyfikê zadañ, jakie okre¶lone grupy jednostek powinny spe³niaæ oraz 2) oczekiwania organów za³o¿ycielskich. Niestety, projekt dosta³ siê w rêce urzêdników, a ci zrobili z niego legislacyjne monstrum. Pisa³ bowiem M. ¯ylicz w tym samym artykule: (…) powsta³ dokument niespójny i posiadaj±cy wiele wad. Najwiêksz± wad± jest centralizacja systemu, wspólna lista punktacji czasopism do wszystkich dyscyplin, wspólne – w zwi±zku z tym bardzo mgliste – zasady i definicje poszczególnych rodzajów publikacji, oparcie rankingu na efektywno¶ci, a nie kolejno¶ci w rankingach itp. Ta ostatnia uwaga doprowadza znowu do porównywania punktów za osi±gniêcia w poszczególnych kategoriach. Moim zdaniem, nie da siê wypracowaæ wspólnych zasad, list, definicji, np. pomiêdzy naukami humanistycznymi i biologi± molekularn±, naukami podstawowymi a technicznymi, nastawionymi na wdro¿enia. Te sprawy trzeba pozostawiæ zespo³om merytorycznym oceniaj±cym poszczególne dziedziny lub grupy dziedzin.

Uwa¿ali¶my wówczas – po do¶wiadczeniach weryfikacji materia³ów z³o¿onych przez jednostki naukowe, stanowi±cych podstawê wydania oceny parametrycznej za lata 1997−2000 – ¿e jedna z najistotniejszych korekt systemu powinna polegaæ na tym, by jednostka nie przedk³ada³a sumy swoich publikacji za ostatnie cztery lata, ale tylko ograniczon± ich liczbê. Tê liczbê postanowili¶my powi±zaæ z liczb± osób zatrudnianych (parametr N) w danym okresie przez ocenian± jednostkê naukow±, bior±cych udzia³ w prowadzonych badaniach naukowych (bez wyk³adowców i pracowników administracji).

uniwersalny parametr?

Moim zdaniem, trafno¶æ postêpowania ewaluacyjnego bêdzie pochodn± przyjêtej krotno¶ci N. Nie mo¿na tego uczyniæ mechanicznie (prof. M. ¯ylicz pisze o 2N) – tak postêpowano dotychczas, gdy nie powi±zano „produkcji” naukowej jednostki z liczb± zatrudnianych przez ni± badaczy i tak post±piono teraz, gdy wszystkie dyscypliny naukowe (a dok³adniej: jednostki je skupiaj±ce) zmuszono do tego, aby w swoich raportach przedk³adanych ministerstwu ujê³y jedynie (albo a¿) 2N publikacji – i to bez wzglêdu na to, czy jest to fizyka, gdzie licz± siê tylko artyku³y w miêdzynarodowych czasopismach o wysokich IF ujête w Science Citation Index, czy dyscypliny humanistyczne, w których przede wszystkim licz± siê ksi±¿ki publikowane w jêzyku ojczystym, a artyku³y og³aszane w czasopismach miêdzynarodowych stanowi± raczej margines. S± i takie nauki spo³eczne (psychologia, socjologia), których przedstawiciele znacznie mniej pisz± ksi±¿ek ani¿eli poloni¶ci, teolodzy czy historycy, ale za to dbaj± o to, aby publikowaæ w czasopismach ujêtych w Social Science Citation Index. Zatem ³±czenie dyscyplin naukowych z listy humanistycznej i spo³ecznej (np. psychologii z filozofi± czy socjologii z histori±) w tzw. jednorodne grupy nie ma wiêkszego sensu.

Je¿eli przyjmiemy zbyt nisk± warto¶æ tego parametru, np. 1 x N, to mo¿emy doprowadziæ do tego, ¿e bardzo dobre czy nawet dobre jednostki naukowe skupiaj±ce fizyków, chemików czy matematyków wype³ni± listê publikacji tylko tymi o najwy¿szej punktacji (teraz 24 pkt.). Zatem skala punktacji nie bêdzie ró¿nicowa³a w górnym podzakresie jej warto¶ci. Analogicznie, poloni¶ci, historycy, filozofowie czy teolodzy zdo³aj± zape³niæ listê publikacji ksi±¿kami, których punktacja (6−20 pkt.) przewy¿sza punktacjê najlepszych czasopism z ministerialnej listy B (czasopisma polskie – do 6 pkt.). Je¿eli jednak przyjmiemy wiêksz± krotno¶æ N, np. 3 x N czy 4 x N, to „zmusimy” jednostki naukowe do pokazania tak¿e swoich s³abszych „produktów” i wywo³amy subtelniejsze zró¿nicowanie jednostek na skali ocen. Mówi±c inaczej, skala bêdzie mia³a wiêksz± dyskryminatywno¶æ.

W ka¿dym razie wielko¶æ parametru x N powinna byæ dopasowana do specyfiki jednorodnej grupy dyscyplin naukowych. Taka te¿ by³a sugestia wspomnianego zespo³u. Trudno zrozumieæ, dlaczego podjêto decyzjê o unifikacji tego parametru i przyjêciu jego sta³ej warto¶ci 2N dla wszystkich grup dyscyplin. Ubocznym skutkiem podjêtej decyzji by³o to, ¿e w grupie jednostek uznanych (a nie de facto) za humanistyczne na li¶cie kategorii 1 znalaz³y siê przede wszystkim jednostki o profilu literaturoznawczym, historycznym, teologicznym. I tak, pozycje od 1 do 26 (50 proc.) na li¶cie jednostek kategorii 1 zajmuj± a¿ 23 (!) jednostki de facto humanistyczne, a jedynie 3 to jednostki o profilu spo³ecznym. Jednym z mo¿liwych wyja¶nieñ uzyskanego rankingu jest to, ¿e badacze tych problemów znacznie wiêcej publikuj± ksi±¿ek ni¿ przedstawiciele dyscyplin spo³ecznych, a punktacja ksi±¿ek (nawet drukowanych w lokalnych wydawnictwach) znacznie przewy¿sza punktacjê artyku³ów naukowych (poza tymi z najwy¿szego przedzia³u listy filadelfijskiej).

Jak s±dzê, mo¿na temu w przysz³o¶ci zaradziæ przez limitowanie liczby ksi±¿ek, które przedstawia dana jednostka. Nale¿y te¿ rozbiæ „sk³adankowe” wydzia³y uczelniane, na których wachlarz dyscyplin naukowych nie odpowiada kryteriom jednorodno¶ci przyjêtym przez autorów ankiety. Nie mo¿e bowiem byæ tak, ¿e obok s³abej pedagogiki na wydziale znajduje siê bardzo silna historia, a tak „jednorodny” wydzia³ zaliczony zosta³ do grupy humanistycznej (dlaczego nie spo³ecznej?). Nie da siê utworzyæ jednorodnych grup z jednostek uczelnianych (wydzia³y), które tworzono niekiedy w sposób bardzo odbiegaj±cy od przestrzegania jakichkolwiek kryteriów naukoznawczych. Niech tedy literaturoznawcy „¶cigaj± siê” z literaturoznawcami, teolodzy z teologami, a psycholodzy z psychologami. To za¶, czy psychologia bêdzie zaliczona do grupy humanistycznej, czy do spo³ecznej, nie jest bez znaczenia dla jej finalnej oceny. W przyjêtym podziale wag (suma = 10) grupa humanistyczna uzyskuje za wyniki dzia³alno¶ci naukowej 7 pkt., a grupa spo³eczna 6 pkt. Z kolei za zastosowania praktyczne grupa humanistyczna otrzymuje 1 pkt, a grupa spo³eczna 2 pkt.

Gdy ma³e jest piêkne

Uwa¿na lektura listy jednostek kategorii 1 z grupy humanistycznej prowadzi do wniosku, ¿e zadziwiaj±co du¿o znalaz³o siê na niej – i to w górnej czê¶ci – jednostek ma³ych, kilkunasto−, a nawet kilkuosobowych. Ma³ej jednostce, zw³aszcza gdy zatrudnia 3−5 osób du¿o i wysoko punktowo publikuj±cych, ³atwiej uzyskaæ wysokie warto¶ci wska¼nika efektywno¶ci II. Zrównanie du¿ych jednostek (wielodyscyplinowe wydzia³y du¿ych uczelni) z jednostkami ma³ymi i bardzo ma³ymi prowadzi do zniekszta³cenia oceny.

Z tym problemem zetkn±³ siê Zespó³ Nauk Humanistycznych H−01 KBN przy przeprowadzaniu kategoryzacji jednostek naukowych za okres 1997−2000. Aby te jednostki nie zdominowa³y listy jednostek kategorii 1 (a przypomnijmy, ¿e by³a ona ostro limitowana), wprowadzona zosta³a kategoria „M” (ma³e jednostki – o N < 25). Na sporz±dzonej w tym roku li¶cie znalaz³y siê jednostki, których N < 25. Dlaczego zrezygnowano z kategorii „M”?

Ocena samooceny

Istotnym novum przeprowadzonej w 2006 roku oceny jednostek naukowych by³o wprowadzenie samooceny poziomu publikacji. W pkt. 6, Monografie naukowe, podrêczniki akademickie, jednostka naukowa sama decydowa³a, kieruj±c siê w³asnymi, wewnêtrznymi zasadami, ile punktów przypisze danej publikacji. I tak: za monografiê (nie zdefiniowano operacyjnie terminu monografia!) lub podrêcznik akademicki w jêzyku angielskim – 12−24 pkt., za monografiê w jêzyku polskim lub w innym nie angielskim – 6−20 pkt., za rozdzia³ w monografii lub podrêczniku akademickim w jêzyku angielskim – do 12 pkt., za rozdzia³ w monografii lub podrêczniku akademickim w jêzyku polskim lub innym nie angielskim – do 6 pkt., za redakcjê monografii lub podrêcznika akademickiego – 5−10 pkt.

Zauwa¿my, ¿e najwiêcej punktów mo¿na by³o uzyskaæ za monografiê (lub podrêcznik) w jêzyku angielskim. W kategorii rozdzia³ów tak¿e najwiêcej punktów mo¿na by³o uzyskaæ, gdy by³ on napisany w tym jêzyku. Zatem niewa¿ne by³o to, czy dan± pracê wyda³o renomowane wydawnictwo o zasiêgu ¶wiatowym (np. w psychologii dobr± renom± cieszy siê amerykañski wydawca Lawrence Erlbaum), czy te¿ instytutowa maleñka manufaktura wydawnicza. Wa¿ne, ¿e jêzykiem publikacji by³ angielski. Rozdzia³ ulokowany w bardzo dobrej pracy zbiorowej wydanej po niemiecku i przez uznanego w ¶wiecie wydawcê móg³ uzyskaæ maksymalnie 6 pkt. (tyle samo, co rozdzia³ opublikowany przez jakiegokolwiek wydawcê polskiego), a rozdzia³ wydany przez znanego jedynie lokalnie wydawcê polskiego, ale napisany w jêzyku angielskim, móg³ uzyskaæ a¿ 12 pkt. Dla historyków sztuki (grupa: nauki humanistyczne) równie wa¿nym (a czasem wa¿niejszym) jêzykiem publikacji jest te¿ w³oski, francuski czy niemiecki. Z kolei dla psychologów (grupa: nauki humanistyczne!) jest to rzeczywi¶cie angielski. Jednak nale¿y odró¿niaæ – bo psycholodzy dobrze to ró¿nicuj± – pracê napisan± w jêzyku angielskim i wydan± w Polsce od pracy wydanej przez ¶wiatowego wydawcê. Ankieta powinna odzwierciedlaæ to rozró¿nienie; zdecydowanie wy¿ej powinna byæ punktowana praca wydana poza Polsk± od pracy wydanej w kraju.

Jednak tak siê nie sta³o. Dlaczego? Autor rozporz±dzenia zdecydowa³ siê na ryzykowny krok. Kierownik ka¿dej jednostki naukowej – kieruj±c siê wewnêtrznymi kryteriami, których nie by³ zobowi±zany ujawniaæ, a wiêc, które nie mia³y charakteru intersubiektywnego – sam ocenia³ poziom naukowy ka¿dej wyszczególnionej w pkt. 6 ankiety „2N” publikacji swoich pracowników. Przyjêto wysoce idealizuj±ce (naiwne?) za³o¿enie, i¿ wszyscy kierownicy jednostek zaliczonych do „jednorodnej” grupy dyscyplin naukowych bêd± stosowaæ te same kryteria oceny i bêd± siê nimi pos³ugiwaæ obiektywnie. Mówi±c inaczej, wyst±pi± w roli sêdziów kompetentnych. Nie powinno tedy dziwiæ, i¿ prawie w 100 proc. oceny by³y najwy¿sze. Po prostu kierownicy jednostek naukowych uznali, i¿ w ramach ograniczeñ podyktowanych wielko¶ci± parametru 2N wybrali swoje najlepsze prace. Przecie¿ mo¿na to by³o przewidzieæ.

Pytanie, czy by³y to rzeczywi¶cie prace najlepsze, zas³uguj±ce na przydzielenie im najwy¿szej punktacji? Niestety, w ramach zaproponowanego systemu ewaluacji, musi ono pozostaæ bez odpowiedzi. Jednak¿e zamiast uznaæ swoj± pora¿kê, postanowiono ratowaæ system poprzez wprowadzenie... oceny samooceny. To nic, ¿e nie przewidzia³o jej rozporz±dzenie ministra. Poniewa¿ zespó³ roboczy ZR 1 nie by³by w stanie odnie¶æ siê do publikacji kilkunastu ró¿nych dyscyplin naukowych – od empirycznych, jak psychologia, do teoretycznych, jak filozofia czy teologia – szukano pomocy u ekspertów zewnêtrznych. Jednak¿e i oni nie byli w stanie – w ramach swoich rzeczywistych, a nie postulowanych kompetencji – sprostaæ wyzwaniu. Po pierwsze, trudno – nawet w ramach tej samej dyscypliny – dokonaæ oceny poziomu reprezentowanego przez dan± pracê. Po drugie, jak to zrobiæ, je¿eli ma siê wgl±d tylko w zapis bibliograficzny ksi±¿ki czy rozdzia³u? Praca z ekspertami rzeczywistym systemem peer review mia³aby swój sens, gdyby ministerstwo zdecydowa³o siê na taki radykalny ruch – ka¿da jednostka pokazuje tylko X (powiedzmy, ¿e 10) swoich najlepszych prac. Wówczas mo¿na je rozes³aæ do kompetentnych recenzentów, którzy wype³nialiby standardow± ankietê oceny publikacji.

Je¶li za¶ chodzi o to posuniêcie „ratunkowe”, to mam jeszcze kilka pytañ odnosz±cych siê do samych ekspertów, metodologii ich pracy oraz trybu ich powo³ania. Po pierwsze, jaki jest status ekspertów, którzy dokonuj± oceny samooceny publikacji? Rozporz±dzenie nic o nich nie mówi, a zatem jakie jest ich prawne umocowanie? To¿ to swoista partyzantka! Po drugie, niepokoi mnie brak transparentno¶ci regu³ pracy zespo³ów ekspertów. Dlaczego ¶rodowisko nic na ten temat nie wiedzia³o i nadal nie wie? Po trzecie, dlaczego ministerstwo nie opublikowa³o w Internecie ich listy, ze wskazaniem obszarów dokonywanych przez nich ocen? Po czwarte, kto uzna³ ich kompetencje? Czy ich wysoki status odpowiada temu, który zajmuj± w swoich ¶rodowiskach akademickich? Po pi±te, jak by³o mo¿liwe repunktowanie monografii oraz rozdzia³ów w monografiach na podstawie znajomo¶ci li tylko opisu bibliograficznego? I po szóste, czy mo¿na byæ specjalist± w wielu dyscyplinach naukowych?

Proponujê przywrócenie stosowanej przez dawny zespó³ H−01 sta³ej punktacji za ksi±¿ki i rozdzia³y albo rozsy³anie wskazanych przez jednostkê prac (element samooceny) do zewnêtrznych recenzentów (ocena systemem peer review).

humani¶ci w presti¿owych czasopismach

Pkt 5. ankiety odnosi siê do artyku³ów naukowych. W niektórych dyscyplinach, jak: matematyka, fizyka, chemia, to dziêki tym publikacjom przede wszystkim jednostka naukowa zdobywa najwiêcej punktów i wysok± kategoriê. W dyscyplinach de facto humanistycznych nadal dominuj± monografie i rozdzia³y w pracach zbiorowych. Jednak s± takie dyscypliny humanistyczne i – przede wszystkim – spo³eczne, w których udzia³ (w ogólnej sumie punktów) artyku³ów punktowanych w tej czê¶ci ankiety ma zdecydowanie du¿y udzia³. Je¶li chodzi o punktacje artyku³ów naukowych, to najwy¿ej cenione s± publikowane w czasopismach z listy filadelfijskiej, a dok³adniej w tych z Master Journal List, og³aszanej w Internecie przez filadelfijski Institute of Scientific Information, które przebi³y siê na ³amy jednej z trzech baz: Science Citation Index, Social Science Citation Index oraz Arts & Humanities Citation Index. Nie wchodz±c w szczegó³y dotycz±ce kszta³towania siê MJL, zauwa¿my tylko, ¿e zastosowane przez autorów ankiety zró¿nicowanie punktów (24−20−15−10) za publikacje w czasopi¶mie z MJL, które znalaz³o siê w jednej z trzech baz, odpowiada wysoko¶ci IF danego czasopisma.

I mo¿na by to zaakceptowaæ, gdyby nie jedna kwestia. Czê¶æ autorów – dodajmy: polskich! – z tradycyjnie pojmowanych nauk humanistycznych, mimo ¿e publikuje w czasopismach o zasiêgu ¶wiatowym (np. filozofowie w presti¿owych „Mind” i „Erkenntnis”), to jednak „skazana” jest tylko na 4−6 pkt. Dlaczego? Wyt³umaczenie tego zdumiewaj±cego faktu jest bardzo i wstydliwie proste – ministerstwo nie zakupi³o trzeciej bazy – A&HCI. Zatem ci badacze, którzy de facto publikuj± w czasopismach z os³awionej listy filadelfijskiej, nie s± przez system parametryzacji widziani. Tylko tyle i a¿ tyle. Prowadzone przez ró¿nych „naukometrów” i publicystów analizy stanu polskiej nauki wykazuj±, ¿e humani¶ci nie drukuj± (albo w nik³ym stopniu) w licz±cych siê w ¶wiecie czasopismach naukowych. Oczywi¶cie jest to ocena trafna, gdy bêdziemy analizowaæ dorobek polonistów, ale nie jest ju¿ ona s³uszna (albo zani¿ona) w odniesieniu do filozofów, historyków sztuki, jêzykoznawców, archeologów.

Poniewa¿ polskie czasopisma naukowe z obszaru nauk humanistycznych i spo³ecznych nie podlegaj± ocenie bibliometrycznej prowadzonej wg regu³ stosowanych przez ISI (brak IF), powstaje problem przypisania odpowiedniej punktacji artyku³om w nich zamieszczanym. Dotychczasowa, ale – co muszê przyznaæ – do¶æ u³omna praktyka, stosowana w odniesieniu do czasopism humanistycznych i spo³ecznych przez zespo³y H−01 i H−02 dawnego KBN, polega³a na uk³adaniu list A i B (o odpowiednio zró¿nicowanej punktacji – 6 i 3 pkt.) w porozumieniu z komitetami naukowymi PAN i innymi zespo³ami eksperckimi. Mimo pocz±tkowego zignorowania tych list przez ministerstwo, zosta³y one jednak, po licznych protestach, tymczasowo przywrócone przez ministra. Obowi±zywa³y przy ustalaniu kategorii jednostki naukowej – wbrew rozporz±dzeniu ministra, które nic o nich nie mówi. Zosta³y one wprowadzone przypisem do oficjalnej listy czasopism obejmuj±cej: listê A – „czasopisma z listy filadelfijskiego instytutu informacji naukowej” – 24−10 pkt. i listê B – „pozosta³e czasopisma zagraniczne lub czasopisma polskie” – 6−5−4 pkt. oraz lokalne czasopisma krajowe – 1 pkt. Na tej dodatkowej, ze wspomnianego przypisu, li¶cie znalaz³y siê czasopisma z dawnej KBN−owskiej listy „B”, punktowane jako 3 pkt. W ten sposób dora¼nie za³atano dziurê w rozporz±dzeniu. Wiem jednak – i to dobra wiadomo¶æ – ¿e odpowiedni zespó³ ekspertów pracuje w ministerstwie nad rozwi±zaniem problemu list polskich czasopism.

Uwzglêdnianie awansów naukowych

Jednym z trzech – obok wyników dzia³alno¶ci naukowej i zastosowañ praktycznych wymiarów oceny parametrycznej jednostek naukowych – by³ wymiar kadry. By³ on te¿ poprzednio uwzglêdniany, ale teraz go okaleczono. Dlaczego tak uwa¿am? W punkcie 1. ankiety ocenia siê tylko awanse naukowe w³asnych pracowników oraz uprawnienia jednostki do nadawania stopnia doktora (5 pkt. za ka¿de uprawnienie) i stopnia doktora habilitowanego (10 pkt. za ka¿de uprawnienie). Dlaczego zrezygnowano z premiowania jednostek za przeprowadzanie doktoratów i habilitacji osób spoza ich sk³adu? Teraz s³yszê g³osy, ¿e nie warto siê trudziæ i przeprowadzaæ przewodów zwi±zanych ze stopniami naukowymi i tytu³ami profesora osobom spoza jednostki posiadaj±cej odpowiednie uprawnienia. Konsekwencje s± ³atwe do przewidzenia. Osobom pracuj±cym w instytutach i wydzia³ach, które nie maj± uprawnieñ do doktoryzowania i habilitowania, bêdzie znacznie trudniej ni¿ dotychczas uzyskiwaæ awanse naukowe. Jednostki, które mog³yby je przeprowadzaæ, nie s± do tego zachêcane.

Moim zdaniem, zbyt du¿o punktów przypisano za stopieñ doktora (8 pkt. to o 2 wiêcej ni¿ bardzo dobry artyku³ krajowy z ministerialnej listy A). Uwa¿am, ¿e nale¿y obni¿yæ liczbê do poziomu 3−2 pkt.

Je¿eli zachowaæ wymiar kadry, to nale¿y w czê¶ci dotycz±cej uprawnieñ braæ pod uwagê tak¿e zewnêtrzn± aktywno¶æ jednostki. Mo¿na oczywi¶cie zró¿nicowaæ punktacjê, jak to by³o dotychczas, za w³asne i zewnêtrzne awanse naukowe.

Przedstawione uwagi krytyczne nie wyczerpuj± ca³ej ich listy. S± to tylko te, które wydawa³y mi siê najistotniejsze. Uwa¿am, ¿e nie nale¿y „na si³ê” dokonywaæ dora¼nych napraw systemu, który jest niedobry. Najlepszym rozwi±zaniem bêdzie przygotowanie projektu nowego rozporz±dzenia i poddanie go pod rzeczywist±, a nie jedynie pozorowan±, dyskusjê. Transparentno¶æ i intersubiektywno¶æ regu³ parametryzacji jednostek naukowych powinny cechowaæ to nowe rozporz±dzenie i inspirowan± nim praktykê.

Prof. dr hab. Jerzy Marian Brzeziñski, psycholog, kieruje Instytutem Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. e−mail: brzezuam@amu.edu.pl
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje