Wiêkszo¶æ z nas boi siê kleszczy i mo¿na to racjonalnie wyt³umaczyæ. S± ma³e, nieprzyjemne, maj± osiem nóg i pij± krew. W dodatku nieproszone mog± nam pozostawiæ „drobny upominek” w postaci patogennych bakterii, wirusów, pierwotniaków. O boreliozie i kleszczowym zapaleniu mózgu wiemy du¿o, gdy¿ s± to zawsze bardzo chêtnie poruszane tematy wiosenno−letnich programów telewizyjnych oraz artyku³ów prasowych. Doskonale wiemy, ¿e po wizycie w lesie nale¿y siê dobrze obejrzeæ w poszukiwaniu ma³ych intruzów, ¿e stosowanie repelentów pomo¿e odstraszyæ uci±¿liwych krwiopijców, ¿e nale¿y siê szczepiæ. Czy to ju¿ wszystko? Warto przyjrzeæ siê im dok³adniej.
Kleszcz jaki jest, ka¿dy widzi, ale nie wszyscy s± ¶wiadomi tego, ¿e te ma³e pajêczaki, których wielko¶æ waha siê od u³amków milimetra (larwy) do nawet 2 centymetrów (najedzone samice), ustanowi³y kilka rekordów w mikro¶wiecie bezkrêgowców. Jak na tak ma³e stawonogi ¿yj± one do¶æ d³ugo – nawet kilkana¶cie lat. Co ciekawe, ¿yj± tym d³u¿ej, im d³u¿sze s± okresy diapauzy (kiedy kleszcz nie pobiera pokarmu), które mog± trwaæ nawet kilka lat. Ponadto wydaje siê, ¿e to jedne z najwiêkszych ob¿artuchów – po obfitym posi³ku powiêkszaj± swoj± masê nawet kilkadziesi±t razy.
Gatunkiem powszechnie wystêpuj±cym w Polsce jest kleszcz pospolity Ixodes ricinus, czêsty mieszkaniec lasów, miejskich parków i ogródków dzia³kowych. Larwy, nimfy i samice kleszcza pospolitego (przedstawione na zdjêciu 1), aktywnie poszukuj± potencjalnego ¿ywiciela za pomoc± sensilli czuciowych zlokalizowanych na stopach pierwszej z czterech par odnó¿y. Wra¿liwe na ciep³o opadaj± na swoj± ofiarê, ale to dopiero pocz±tek d³ugiej drogi do krwawej uczty. Znalezienie odpowiedniego miejsca do ugryzienia – aby by³o blisko naczyñ krwiono¶nych, a jednocze¶nie daleko od dzioba, zêbów lub pazurów ¿ywiciela – to nie lada wyzwanie dla ma³ego pajêczaka. A jednak czêsto to on wychodzi z tej próby zwyciêsko, pozostawiaj±c po sobie trudny do usuniêcia ¶lad.
Choroby odkleszczowe to narastaj±cy problem epidemiologiczny na ca³ym ¶wiecie. Od kilku lat notuje siê wyra¼ny wzrost zachorowañ zarówno ludzi, jak i zwierz±t. Paso¿yty wywo³uj±ce te choroby przekraczaj± barierê gatunkow±, wspomagane przez krwiopijnych stawonogów kr±¿± w ¶rodowisku naturalnym i stanowi± realne zagro¿enie. Ró¿norodno¶æ gatunkowa i genetyczna, szybkie tempo mutacji sprzyjaj± adaptacji do nowego, podatnego na zaka¿enie ¿ywiciela, którym jest cz³owiek. Dlatego kleszcze, a g³ównie to, co przenosz±, jest obiektem zainteresowania wspó³czesnych naukowców.
Tematem moich badañ jest Babesia microti (zdjêcie 2), paso¿yt krwi, czynnik etiologiczny choroby transmisyjnej, nie tak znanej jak borelioza, ale nie mniej gro¼nej dla ludzi. Pierwotniaki te zosta³y rozpoznane ju¿ w koñcu XIX wieku jako pierwsze paso¿yty krêgowców przenoszone przez krwiopijne stawonogi. Pierwsze podejrzenia zaka¿enia ludzi przez Babesia spp. pojawi³y siê ju¿ w 1908, jednak dopiero w roku 1957 udokumentowano pierwszy przypadek ludzkiej babesiozy u jugos³owiañskiego krawca. Babesia spp. stanowi obecnie istotne zagro¿enie dla osób z nisk± odporno¶ci± (chorzy na AIDS, pacjenci po usuniêciu ¶ledziony, przyjmuj±cy leki immunosupresyjne, ludzie w podesz³ym wieku). U osób zdrowych zaka¿enie przebiega bezobjawowo. Problem pojawia siê wtedy, gdy takie pozornie zdrowe osoby zostaj± dawcami krwi. Podanie krwi zaka¿onej przez Babesia spp. pacjentom po zabiegach np. transplantacji mo¿e mieæ tragiczny skutek. Zarówno preparaty krwiopochodne, jak i krew gromadzona w bankach krwi, nie s± standardowo badane w kierunku obecno¶ci pierwotniaków z rodzaju Babesia. Niestety, stosunkowo niewielu lekarzy i pracowników laboratoriów diagnostycznych s³ysza³o o tej chorobie.
Dotychczas na ca³ym ¶wiecie, równie¿ w Europie, odnotowano kilkaset przypadków babesiozy. W Polsce opisano tylko jeden przypadek tej choroby. Wydaje siê jednak, ¿e wynika to raczej z niedoskona³ej diagnostyki ni¿ z rzeczywistego braku transmisji i zaka¿enia kleszczy. Ma³o specyficzne objawy kliniczne (gor±czka, dreszcze, zmêczenie, anemia hemolityczna) utrudniaj± prawid³owe rozpoznanie, a tym samym okre¶lenie dok³adnej liczby zachorowañ. Ze wzglêdu na podobieñstwo objawów oraz obraz pierwotniaka w erytrocytach, babesiozê okre¶la siê równie¿ mianem „malarii Pó³nocy”.
Badania dotycz±ce wystêpowania mikropaso¿ytów w ¶rodowisku naturalnym s± wieloetapowe i nie pozwalaj± zamkn±æ siê w laboratorium. Pierwszy etap to spacer po lesie w letnie poranki i popo³udnia, ostatni – poznanie sekwencji nukleotydowej DNA zamkniêtego w probówce. Ale zacznijmy od pocz±tku.
Kleszcze zbierane s± na terenie Mazurskiego Parku Krajobrazowego, gdzie ich kontakt z cz³owiekiem jest bardzo prawdopodobny ze wzglêdu na turystyczny charakter regionu. Wed³ug danych Izby Turystyki Ministerstwa Gospodarki, w ci±gu roku województwo warmiñsko−mazurskie odwiedza 2,4 mln turystów, z czego prawie 1 mln w okresie wakacyjnym (2005 rok). Metoda zbioru kleszczy nie jest skomplikowana, ale te¿ nie³atwa. Niezbêdne akcesoria, to we³niany kocyk o wymiarach oko³o 1 na 0,5 m, pêsetka oraz probówka z alkoholem, do której bêdziemy wrzucaæ upolowane okazy. Oczywi¶cie wymagany jest odpowiedni strój, który, ze wzglêdu na obecno¶æ innych krwiopijnych, lataj±cych i natrêtnych stawonogów, powinien odkrywaæ jak najmniej. Przygotowani, mo¿emy siê udaæ do le¶nych ostêpów, najlepiej w godzinach najwiêkszej aktywno¶ci kleszczy, tj. oko³o godziny 900 oraz 1700. Kocyk, dodatkowo wyposa¿ony w sznurek, ci±gniemy za sob±, staraj±c siê omie¶æ poblisk± ro¶linno¶æ. Nastêpny etap wymaga uzbrojenia siê w cierpliwo¶æ – kocyk dok³adnie ogl±damy z obu stron w poszukiwaniu kleszczy. £atwe? Nie bardzo, skoro larwa ma wielko¶æ przys³owiowego ³epka od szpilki.
Kolejny krok to badania laboratoryjne oparte na technikach biologii molekularnej. Kluczem do oznaczenia, czy kleszcz po ugryzieniu mo¿e nam przekazaæ pierwotniaka, jest DNA – kwas dezoksyrybonukleinowy, zbudowany z dwóch spiralnie zwiniêtych nici. Ka¿d± z nich tworzy ci±g nukleotydów zawieraj±cych zasady azotowe oznaczone jako A (adenina), G (guanina), C (cytozyna) i T (tymina), co stanowi genetyczny kod ¿ycia. Sekwencja nukleotydów tworzy niepowtarzalny zapis. Korzystaj±c ze znajomo¶ci specyficznych sekwencji, mo¿na zidentyfikowaæ okre¶lone organizmy.
Pierwszym etapem jest izolacja DNA z kleszczy. Obecno¶æ chitynowego pancerzyka nie u³atwia zadania, rozgniecenie go w ma³ej probówce o nierównym dnie wymaga nie tylko si³y, ale i zrêczno¶ci. Nastêpnie na pomoc przychodz± firmy biotechnologiczne z genialnie prostymi i gotowymi zestawami do izolacji ultraczystego DNA. Specjalnie przygotowane bufory i kolumny ze z³o¿ami wi±¿±cymi odwracalnie DNA znacznie skracaj± czas izolacji. Efektem jest DNA w kilku kroplach buforu lub wody w szczelnie zamkniêtej probówce.
I co dalej? W jaki sposób przekonaæ siê, czy w próbce, oprócz DNA kleszcza, znajduje siê DNA paso¿yta? Jak sprawdziæ, czy kleszcz móg³ nam przekazaæ patogeny? Niezast±piony w takich przypadkach jest PCR, czyli reakcja ³añcuchowej polimeryzacji. Jest to metoda powielania DNA, umo¿liwiaj±ca uzyskanie milionów kopii sekwencji nukleotydów w ci±gu kilku godzin poprzez seriê zmian temperatury w jednym cyklu, powtarzanym oko³o 30 razy. Kluczowym elementem w reakcji PCR jest zastosowanie krótkich sekwencji o d³ugo¶ci 20−25 nukleotydów, zwanych starterami. Startery te rozpoznaj± specyficzn± dla nich sekwencjê w obrêbie wyizolowanego DNA. Po przy³±czeniu starterów rozpoczyna siê kopiowanie okre¶lonego fragmentu DNA o znanej wielko¶ci. Obecnie PCR jest metod± powszechnie stosowan± w klonowaniu DNA, sekwencjonowaniu, wprowadzaniu okre¶lonych mutacji, diagnostyce medycznej i medycynie s±dowej. Prostotê i genialno¶æ tej metody doceniono w roku 1993, przyznaj±c pomys³odawcy Kary’emu B. Mullisowi Nagrodê Nobla w dziedzinie chemii.
Po przeprowadzeniu reakcji PCR pozostaje ju¿ tylko rozdzieliæ i uwidoczniæ namno¿one DNA. W tym celu otrzymane po reakcji PCR próbki nanoszone s± na ¿el agarozowy. Agaroza to naturalny polisacharyd wyizolowany ze ¶ciany komórkowej krasnorostów, ³atwo rozpuszczalny w wodzie, w temperaturze pokojowej tworz±cy ¿el. DNA ma ³adunek ujemny nadawany przez obecne grupy fosforanowe, przez co migruje w polu elektrycznym w kierunku elektrody dodatniej. Szybko¶æ migracji DNA w ¿elu zale¿y m.in. od wielko¶ci cz±steczki. Aby uwidoczniæ rozdzielone pr±¿ki, ¿el moczy siê w rakotwórczym roztworze bromku etydyny, który wbudowuj±c siê w dwuniciow± strukturê DNA ¶wieci w ¶wietle UV w moim ulubionym, wrzosowym kolorze (zdjêcie 3, niestety czarno−bia³e).
Czy to ju¿ koniec? Nie, najciekawsze dopiero przed nami. ¦wiec±ce pr±¿ki izolujemy z ¿elu, który z takim po¶wiêceniem przygotowywali¶my jeszcze parê godzin temu. DNA oczyszczamy, a nastêpnie sekwencjonujemy, czyli poznajemy literka po literce kolejno¶æ nukleotydów. ATTCGCAACCGG... i tak do 1030, czyli d³ugo¶ci, jak± ma nasze namno¿one DNA. Korzystaj±c z dobrodziejstw Internetu, nasz± sekwencjê porównujemy z sekwencjami zdeponowanymi w ¶wiatowej bazie genów, co trwa kilka sekund b±d¼ kilkadziesi±t minut, w zale¿no¶ci od szybko¶ci naszego ³±cza. Jednak warto czekaæ. Nasza sekwencja jest taka sama, jak sekwencj± genu Babesia microti, czyli kleszcz by³ zaka¿ony.
Ale jeden kleszcz wiosny nie czyni. Musimy ca³± procedurê powtórzyæ od pocz±tku kilkaset razy, aby oszacowaæ odsetek zara¿onych kleszczy, a tym samym oceniæ ryzyko zachorowañ w¶ród ludzi. Nudne? Na pewno nie. Pracoch³onne? O, tak! Pozostaje ju¿ tylko analiza filogenetyczna, w celu ustalenia pokrewieñstwa ewolucyjnego naszych mikropaso¿ytów. Ale tym zajmie siê ju¿ komputer.
Badania dotycz±ce wektorów odpowiedzialnych za przenoszenie patogenów to dopiero wierzcho³ek góry lodowej. Coraz czê¶ciej notuje siê przypadki zachorowañ ludzi powodowanych przez infekcje mieszane – kiedy kleszcz zara¿a co najmniej dwoma rodzajami mikropaso¿ytów. Nie mniej istotne jest oszacowanie odsetka zaka¿onych osobników zwierz±t dzikich i domowych. Stanowi± one grupê naturalnych ¿ywicieli utrzymuj±cych paso¿yty w naszym najbli¿szym otoczeniu. Wreszcie zró¿nicowanie genetyczne, pokrewieñstwo filogenetyczne i pochodzenie patogennych szczepów maj± niebywa³e znaczenie w epidemiologii, diagnostyce, a w koñcu w profilaktyce chorób odkleszczowych.
Zostawmy jednak skomplikowane badania. Pamiêtajmy o tym, co najprostsze – zwyk³y ¶rodek przeciwkleszczowy, dostêpny w aptece, mo¿e ocaliæ zdrowie, a nawet ¿ycie.