W numerze 12/2006 „FA” wydrukowany zosta³ wywiad z pani± Ew± Dobrzyñsk±−Lankosz, dyrektor Biblioteki G³ównej AGH, w którym by³a mowa o inicjatywie (zreszt± w pewnym zakresie inicjowanej przeze mnie, gdy jeszcze by³em rektorem AGH) skanowania i cyfrowego udostêpniania w bibliotekach najbardziej poszukiwanych ksi±¿ek („zaczytane skrypty”). Dodam, ¿e sprzyja³em tak¿e (dopóki mog³em…) procesowi tworzenia Polskiej Biblioteki Internetowej, poniewa¿ by³a to pocz±tkowo bardzo trafna inicjatywa zmierzaj±ca do szerokiego udostêpnienia w Internecie najbardziej poszukiwanych i warto¶ciowych ksi±¿ek, która jednak potem posz³a w nie najlepszym kierunku.
Chcia³bym przedstawiæ informacje na temat innej mojej inicjatywy, która w pewnym sensie jest komplementarna do dzia³añ omawianych w przywo³anym wywiadzie. Na jednym z zebrañ w Polskiej Akademii Umiejêtno¶ci zg³osi³em pomys³ zachowywania w formie cyfrowych kopii tre¶ci tych ksi±¿ek, które ze wzglêdu na ciasnotê magazynów musz± byæ usuwane z bibliotek. Inicjatywê tê roboczo nazwa³em SDBK (Schronisko dla Bezdomnych Ksi±¿ek), a jej motywacje oraz szczegó³y koncepcji realizacji nakre¶li³em poni¿ej. Nie ukrywam, ¿e publikuj±c ten materia³ mam nadziejê na pozyskanie sojuszników, których nam potrzeba dos³ownie jak powietrza. Zarz±d PAU sprawê od pewnego czasu rozwa¿a, ¿yczliwie, acz nierychliwie, a tymczasem coraz wiêcej ksi±¿ek l±duje w sk³adach makulatury, gin±c bezpowrotnie.
Ale zacznijmy po kolei – od przedstawienia i omówienia samego problemu. O cywilizacyjnej i kulturotwórczej roli ksi±¿ek napisano ju¿ setki tomów i trudno w tej sprawie cokolwiek nowego dodaæ, ka¿de wypowiedziane twierdzenie oka¿e siê truizmem. Ludzie od wieków szanowali ksi±¿ki, starannie je przechowywali, a miejsca, gdzie zgromadzono ich wiele (g³ównie biblioteki), cieszy³y siê zas³u¿onym szacunkiem i ochron±. P³on±ca Biblioteka Aleksandryjska podawana jest nieodmiennie jako przyk³ad barbarzyñstwa, a rzucane na stos przez nazistów „nieprawomy¶lne” ksi±¿ki s³usznie budz± do dzi¶ obrzydzenie dla tej szaleñczej ideologii. Ka¿dy wykszta³cony i kulturalny cz³owiek jest przeciwny niszczeniu ksi±¿ek i jest to dla niego równie oczywiste, jak to, ¿e stara siê byæ umyty i w miarê mo¿liwo¶ci ubrany stosownie do okoliczno¶ci.
Druga po³owa XX wieku oraz pocz±tek obecnego stulecia zrodzi³y jednak problem niezwykle szybkiego wzrostu liczby wydawanych ksi±¿ek (i innych publikacji), których suma zaczê³a w pewnym momencie wzrastaæ w sposób wyk³adniczy. Nie jest potrzebna analiza przyczyn tego zjawiska, natomiast wa¿ne s± jego skutki. Jednym z nich jest gwa³townie narastaj±cy problem z gromadzeniem i magazynowaniem rosn±cej liczby woluminów w ograniczonych (z konieczno¶ci) zasobach magazynowych istniej±cych bibliotek. Na szczê¶cie komputerowe systemy katalogowe pozwalaj± coraz sprawniej wyszukiwaæ potrzebne informacje w¶ród ogromnej i stale rosn±cej liczby materia³ów ¼ród³owych, wiêc oddalone zosta³o zagro¿enie, ¿e w¶ród coraz wiêkszej liczby dostêpnych informacji bêdziemy w istocie wiedzieli coraz mniej. Jednak fizycznej objêto¶ci papierowego woluminu nie da siê zmniejszyæ, a mimo sta³ej rozbudowy i stosowania nowoczesnych metod gromadzenia (np. zwartego sk³adowania), powierzchnie magazynowe bibliotek s± ograniczone. Oznacza to, ¿e w jednych bibliotekach akademickich ju¿ teraz, a w innych w niezbyt odleg³ej przysz³o¶ci, konieczne stanie siê wyrzucanie czê¶ci ksi±¿ek w tym celu, ¿eby zrobiæ miejsce do lokowania nowych zbiorów.
O usuwanych z bibliotek ksi±¿kach aktualnie siê s±dzi, ¿e s± najmniej warto¶ciowe. Wynika z tego, ¿e prowadzona w wielu bibliotekach akcja digitalizacji ksi±¿ek (przenoszenia ich na no¶niki cyfrowe) na pewno tych pozycji nie obejmie – wszak skanuje siê w pierwszej kolejno¶ci dzie³a najwarto¶ciowsze, a o ich starannym wyborze i równie starannym katalogowaniu decyduj± ca³e komisje z³o¿one z wybitnych ekspertów. Pomys³ do³±czenia tak¿e tych ksi±¿ek, które s± aktualnie z biblioteki wyrzucane, do procesu skanowania odbywaj±cego siê jak Polska d³uga i szeroka we wszystkich dobrych bibliotekach, jest niewykonalny. Skanowanie jest „w±skim gard³em” procesu przechodzenia od zasobów papierowych do cyfrowych, wiêc nawet te najwarto¶ciowsze ksi±¿ki musz± czêsto d³ugo czekaæ na digitalizacjê.
Ksi±¿ki wyrzucane na makulaturê s± w opinii wybieraj±cych najmniej warto¶ciowe, zatem o ¿adnych preferencjach dla nich nie mo¿e byæ mowy. Tymczasem niektóre z nich mog± tak¿e zawieraæ tre¶ci bardzo cenne i w dodatku unikatowe, niedostêpne w ¿aden inny sposób. Po ich wyrzuceniu z bibliotek i przeznaczeniu na makulaturê zawarte w tych ksi±¿kach tre¶ci bêd± stracone w sposób nieodwracalny. Byæ mo¿e wiêkszo¶æ tych kasowanych ksi±¿ek na taki w³a¶nie los zas³uguje, ale z pewno¶ci± nie wszystkie.(...)