Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





WSPIERANIE BADAÑ

Leszek Szaruga

Z nadziej± przeczyta³em w „Polityce” wywiad z prof. Micha³em Kleiberem, nowym prezesem PAN. Mówi±c o wspó³pracy w ramach Unii Europejskiej, podkre¶la on: „W³a¶nie rozpoczyna siê VII Program Ramowy, najwiêkszy na ¶wiecie wieloletni program wspierania badañ o bud¿ecie ponad 54 mld euro. (...) Decyzje o grantach bêd± podejmowane w trybie konkursowym, pieni±dze dostan± najlepsi. Mog± siê o nie ubiegaæ naukowcy z dowolnego kraju ¶wiata – warunkiem jest jednak, by badania prowadzone by³y na terenie Unii”. Ale to nie wszystko. S± dodatkowe pieni±dze: „Otó¿ nowy bud¿et unijny pozwala krajom cz³onkowskim, by czê¶æ funduszy strukturalnych przeznaczyæ na infrastrukturê badawcz±. Upraszczaj±c, od nas zale¿y, czy ca³± pomoc unijn± przeznaczymy na drogi i oczyszczalnie, czy te¿ zainwestujemy istotn± jej czê¶æ w budowê nowoczesnych laboratoriów badawczych i ich wyposa¿enie, zwiêkszaj±c tym samym szanse naszych uczonych na pozyskanie kolejnych unijnych pieniêdzy”.

Brzmi to optymistycznie, ale... Te pieni±dze przede wszystkim wpadn± w rêce polityków, a to nie wró¿y niczego dobrego. Mo¿na, oczywi¶cie, mieæ nadziejê, ¿e spo¿ytkuj± gotówkê w sposób godziwy, ale przyznam, ¿e podstawy takiej nadziei s± kruche i w±t³e. Doczekali¶my siê co prawda prezydenta z profesorskim tytu³em, ale – co wykazywa³a praktyka ostatnich kilkunastu lat – obecno¶æ profesorów w polityce, jak dot±d, sytuacji nauki w Polsce nie poprawi³a. Politycy lubi± inwestowaæ w cele krótkofalowe, najlepiej przynosz±ce dora¼ne, niemal natychmiastowe skutki.

Powiada Kleiber: „Rachunek jest dosyæ prosty. W krótkiej perspektywie mo¿emy po prostu zwiêkszyæ nap³yw unijnych pieniêdzy. W d³u¿szej zyskujemy na modernizacji naszej nauki, bez której trudno sobie wyobraziæ szybki rozwój kraju w przysz³o¶ci”. Brzmi to piêknie i efektownie. Pan prezes zdaje siê t³umaczyæ istotê rzeczy jak ch³op krowie na pastwisku, niemniej nie jestem pewien, czy rzecz do adresata dotrze, gdy¿ dla niego rachunek nadal pozostaje skomplikowany i trudny do pojêcia. Dlaczego? Otó¿ dlatego, ¿e pula funduszy strukturalnych tak czy owak jest zamkniêta, a wykrawanie z niej jakiej¶ cz±stki na naukê, której rozwój ma przynie¶æ efekty w przysz³o¶ci, wydaje siê do¶æ ryzykowne. ¯aden polityk nie bêdzie w swej ulotce wyborczej pisa³ o tym, ¿e wspiera inwestycje, których owoce dojrzej± za dziesi±tki lat. Tak wielkiej wyobra¼ni politycy na ogó³ nie maj±.

Miewaj± j± mê¿owie stanu, ale tych u nas ze ¶wiec± szukaæ. W dodatku sytuacja nie jest prosta, gdy¿ unijnymi funduszami w du¿ej mierze zarz±dzaæ powinny samorz±dy – rzecz jest wiêc delegowana w obszar, w którym potrzeby dora¼ne i lokalne maj± wiêkszy (politycznie) ciê¿ar gatunkowy ni¿ cele d³ugofalowe i ogólnospo³eczne. Trwaj± co prawda próby przejêcia tych pieniêdzy przez w³adze centralne, lecz nie s±dzê, by d±¿enie to by³o wyrazem specjalnej troski o rozwój nauki. Szarpanina bud¿etowa dowodzi, ¿e fundusze unijne raczej maj± s³u¿yæ ³ataniu dziur powstaj±cych pod wp³ywem nacisku ró¿nych ¶rodowisk ni¿ inwestowaniu w przysz³o¶æ. ¦rodowisko naukowe ma stosunkowo niewielk± si³ê przebicia, chyba ¿e chodzi³oby o rozbudowanie pionu badawczego instytucji zajmuj±cych siê niektórymi w±tkami historii najnowszej, co zreszt± samo w sobie nie jest niczym zdro¿nym – cena, jak± p³acimy za zaniedbania w tej dziedzinie jest do¶æ wysoka. Ale to jest akurat ta dziedzina nauki, w której polityczne efekty badañ s± widoczne niemal natychmiast, a zatem dop³acanie do jej rozwoju jest niezwykle korzystne. Gdy jednak chodzi o finansowanie choæby badañ genetycznych, sprawa wydaje siê niepewna, a w dodatku kontrowersyjna, je¶li nie wrêcz podejrzana z etycznego punktu widzenia.

Ale za³ó¿my, ¿e wszystko jest tak, jak byæ powinno. Nap³yw unijnych pieniêdzy rzeczywi¶cie stwarza mo¿liwo¶æ efektywnego wspierania rozwoju badañ. Kto¶ decyduje, ¿e rzeczywi¶cie warto to czyniæ. Czy w takim wypadku wiadomo, w jakie dziedziny inwestowaæ nale¿y w pierwszej kolejno¶ci? Czy istnieje lista priorytetów? Bo przecie¿ nie da siê w obecnej, do¶æ prza¶nej, sytuacji polskiej nauki wspieraæ „wszystkiego”. Musimy wybieraæ – chcemy tego czy nie. To trochê inna sytuacja ni¿ w wypadku siêgania po fundusze programu ramowego, gdzie decyduje sam projekt, poddany w dodatku ocenie unijnych komisji i organów. Fundusze strukturalne pozostaj± w gestii lokalnej, nie unijnej: tu trzeba doskonale wiedzieæ, jakie dyscypliny i kierunki maj± w Polsce najwiêksze szanse rozwoju. Mo¿e s± dziedziny, w których mo¿emy staæ siê konkurencyjni? Jakie to obszary? Kto bêdzie o tym decydowa³? Wed³ug jakich kryteriów? Czy mamy siê zamykaæ na w³asnym podwórku, czy postawiæ na szerok± wspó³pracê miêdzynarodow±?

To prawda, ¿e bez inwestowania w rozwój nauki nie ma co liczyæ na przysz³y rozwój kraju. Ale ta prawda wci±¿ do polityków nie potrafi dotrzeæ. Mówi Kleiber co prawda, ¿e „politycy interesuj± siê tym, czym interesuje siê spo³eczeñstwo” i ¿e szans± jest zainteresowanie owego spo³eczeñstwa sprawami nauki, ale przyznam, ¿e nie bardzo w tak± szansê wierzê. Ale to byæ mo¿e tylko moja przypad³o¶æ. Chcia³bym nie mieæ racji.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje