Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Polska w nowych realiach

Choæ niektóre krêgi intelektualne w Polsce uwa¿aj±, ¿e „Krasnodêbskiego siê nie czyta”, szczerze polecam jego Zmianê klimatu. To zbiór szkiców i esejów, jakie powstawa³y na przestrzeni kilku lat. Autor w niezwykle ciekawy sposób uchwyci³ wa¿ny moment historyczny, kiedy wchodzili¶my do UE, zaczyna³a siê nowa epoka i zmienia³ siê nasz sposób funkcjonowania w¶ród narodów Europy.

Omawiaj±c zderzenie Europy i Ameryki, autor zamieszcza ciekawe rozwa¿ania na temat kondycji Europy. Poszukuj±c to¿samo¶ci Starego Kontynentu, stawia tezê, i¿ Europa, która mog³aby byæ pewna samej siebie, nie bêdzie mo¿liwa, je¶li nie odnajdzie siê w swojej chrze¶cijañskiej tradycji, je¶li nie odzyska teologiczno−politycznego aspektu swej to¿samo¶ci. Wed³ug Krasnodêbskiego, rozmycie siê podstaw, na jakich zbudowano europejsk± to¿samo¶æ i brak nowych odniesieñ do innej konstruktywnej rzeczywisto¶ci, porz±dkuj±cej ogl±d ¶wiata, grozi Europie tym, i¿ stanie siê protektoratem tego wspania³ego kraju, który na innym kontynencie rozwija przeformu³owane i przekszta³cone dziedzictwo europejskie. Takich mocnych s³ów i bezwzglêdnych wniosków jest w tej ksi±¿ce wiêcej. Radykalizm postaw charakteryzuj±cy ich autora idzie w parze z odwa¿nym poszukiwaniem rozwi±zañ.

Kwestia ró¿nic miêdzy Europ± i Ameryk± pojawia siê te¿ w momencie opisu wydarzeñ z 11 wrze¶nia. Analizuj±c zachowania Amerykanów Krasnodêbski podkre¶la ich prosty, naiwny wrêcz patriotyzm. ¬róde³ si³y Ameryki poszukuje w po³±czeniu nowoczesno¶ci z tradycj± (a nawet zacofaniem), demokracji z patriotyzmem i wolno¶ci z wiar±. Europa ma kompleks Ameryki, jednocze¶nie zupe³nie inaczej postrzega ¶wiatowy porz±dek. Szczególnie ostro konflikt ten zarysowa³ siê w sprawie wojny w Iraku, gdy Polska jako „trojañski osio³ek” wy³ama³a siê z europejskiego szeregu, wprawiaj±c tym samym w os³upienie europejskie potêgi i burz±c totalnie obraz kraju, jaki funkcjonowa³ wcze¶niej w ¶wiadomo¶ci wspó³ziomków.

Krasnodêbski pisze, i¿ jednym z g³ównych motywów integracji europejskiej jest niechêæ do amerykañskiej dominacji. Na tym tle pojawia siê jednak sporo k³opotów, przed którymi stoi Europa. W grê wchodz± ambicje Francji i Niemiec, kwestie godzenia bycia we wspólnocie z zachowaniem narodowego charakteru pañstw, a tak¿e stosunek starych pañstw Unii do jej nowych cz³onków. Krasnodêbski wytyka w tym miejscu egocentryzm europejskich potêg, który popycha Polaków czy Czechów w stronê Ameryki.

Kolejnym gor±cym tematem podjêtym przez autora s± stosunki miêdzy Polsk± a Niemcami. Krasnodêbski jest ¶wietnie zorientowany w realiach naszych zachodnich s±siadów. Czytaj±c jego wywody, zdajemy sobie sprawê, jak w±t³a jest nasza wiedza o Niemcach (nie lepiej wygl±da sytuacja po drugiej stronie Odry). Autor umiejêtnie zestawia rzeczywisto¶æ polsk± oraz niemieck± i bez uprzedzeñ, a zarazem z wyczuciem, pisze o trudnych sprawach. Dotyka kwestii historii, wzajemnych d³ugów i oczekiwañ ich sp³aty. Istotne s± te¿ spostrze¿enia na temat odradzania siê ducha narodowego w¶ród Niemców przy jednoczesnym spadku popularno¶ci idei narodowych w Polsce. Za wyj±tkowo ciekawe mo¿na tak¿e uznaæ rozmy¶lania na temat przesiedleñ po II wojnie ¶wiatowej – rzecz naprawdê godna uwagi i przemy¶lenia. Przynajmniej kilka esejów II czê¶ci ksi±¿ki powinno siê staæ obowi±zkow± lektur± Polaków.

Beata Maj
Zdzis³aw Krasnodêbski, Zmiana klimatu. Zebrane szkice i eseje, O¶rodek My¶li Politycznej, Wy¿sza Szko³a Europejska im. ks. Józefa Tischnera, Kraków 2006, seria: Biblioteka My¶li Politycznej.

Poprzednicy Indiany Jonesa

Egipt to przygodowa opowie¶æ, która ukazuje prawdziwych pasjonatów w trakcie poszukiwañ skarbów ukrytych w piaskach, zabytków, grobowców i obiektów skrywaj±cych wiele sekretów tej hipnotyzuj±cej cywilizacji. Wielu z nich, chorobliwie wrêcz poch³oniêtych odkrywaniem wielkiego dziedzictwa przesz³o¶ci, po¶wiêci³o swoje ¿ycie, aby poznaæ tajemnice Egiptu.

Jednak, by nale¿ycie doceniæ archeologiê Egiptu, trzeba wcze¶niej poznaæ i zrozumieæ jego dzieje. Bez tego ksi±¿ka staje siê ma³o czytelna. Dlatego autorka zarysowuje we wstêpie krótk± historiê i geografiê Egiptu, wyja¶niaj±c np., z jakiego powodu nie mo¿na ¶ledziæ losów tego egzotycznego kraju wedle konwencjonalnych dat kalendarza. W staro¿ytnym Egipcie nigdy nie wypracowano ci±g³ej rachuby czasu, do której jeste¶my przyzwyczajeni. Skrybowie datowali wydarzenia, odnosz±c je do roku panowania aktualnego w³adcy. Za ka¿dym razem, gdy zmienia³ siê monarcha, datowanie musia³o rozpoczynaæ siê od pocz±tku. Czas panowania poszczególnych monarchów zosta³ nastêpnie, dla wygody, podzielony na okresy o podobnych cechach charakterystycznych – od Okresu Archaicznego i Starego Pañstwa po Okres Pó¼ny i Grecko−Rzymski. W³adcy Starego Pañstwa czcili bóstwo s³oneczne Re, a po ¶mierci byli grzebani w piramidach w Gizie i Sakkarze. By³ to czas w³adzy absolutnej, gdy wszechpotê¿nych królów czczono jak istoty na wpó³ boskie, zapewniaj±ce ³±czno¶æ miêdzy lud¼mi i ich bogami. Ju¿ wówczas pojmowano, ¿e zmarli mog± ¿yæ po ¶mierci jako duchy, ale tylko wtedy, gdy ich fizyczne szcz±tki zachowane bêd± w formie rozpoznawalnej dla ducha. Teoretycznie wszystko by³o proste – cia³o nie ulega³o rozk³adowi, je¶li zosta³o pochowane bezpo¶rednio w pustynnych piaskach. Ale cz³onkowie wy¿szych warstw spo³ecznych nie chcieli byæ chowani jak wie¶niacy. Pragnêli wspania³ych cmentarzysk, kamiennych grobowców, drewnianych trumien. Wszystko to oddziela³o ich szcz±tki od konserwuj±cego piasku i cz³onkowie warstw uprzywilejowanych zaczêli ulegaæ rozk³adowi. Wówczas w warsztatach pogrzebowych rozpoczêto trwaj±ce stulecia poszukiwania najskuteczniejszych sposobów zachowania cia³a zmar³ego. W koñcu wypracowano system usuwania z cia³ wnêtrzno¶ci, osuszania go i banda¿owania. Ca³y zabieg mia³ zachowaæ zmar³ego w stanie znacznego podobieñstwa do ¿ywej osoby.

Po nietykalnych bogach−królach Starego Pañstwa nadszed³ czas faraonów, którzy prezentowali bardziej ludzkie oblicze, stali siê bowiem pasterzami swojego ludu. Po nich przyszed³ okres faraonów – m±drych ¿o³nierzy, z którego pochodz± najbardziej znani królowie−wojownicy, jak chocia¿by d³ugowieczny Ramzes II. Piramidy, silnie zwi±zane z pó³nocnym kultem s³onecznym boga Re, przesta³y byæ odpowiednie dla królów tebañskich. W³adców Nowego Pañstwa chowano wiêc w sekretnych, wykutych w skale grobowcach, wchodz±cych g³êboko w górzysty p³askowy¿ tebañski.

Jeszcze 200 lat temu zabytki Egiptu by³y jedynie osobliwo¶ciami – porzuconymi reliktami zaginionej cywilizacji, cennymi z powodu swojego piêkna i rozmiarów. Ich znaczenia jednak nie pojmowano. Po odczytaniu hieroglifów w 1822 roku nast±pi³a ogromna zmiana. Nagle mo¿na by³o czytaæ s³owa dawno nie¿yj±cych, a d³ugie i z³o¿one dzieje Egiptu wy³oni³y siê z piasku z zadziwiaj±c± szybko¶ci±, nad któr± Tyldesley próbuje nad±¿yæ w swej ksi±¿ce i, trzeba przyznaæ, w du¿ej mierze jej siê to udaje.

Ma³gorzata Pawe³czyk
Joyce Tyldesley, Egipt. Jak zaginiona cywilizacja zosta³a na nowo odkryta, t³um. Dariusz Niedzió³ka, wyd. Prószyñski i S−ka, Warszawa 2006.

Muszka bia³ooka i rewolucja genowa

Jeszcze do niedawna marzeniem uczonych by³o stworzenie dzie³a, które zrewolucjonizowa³oby ca³± naukê. Opas³y tom zawiera³by tajemnicze dla ogó³u znaki i s³owa. Dla specjalistów by³by ¼ród³em wiedzy odnosz±cym siê do wszystkich dziedzin nauki. Obecnie zaczê³o siê pojawiaæ coraz wiêcej ksi±¿ek mówi±cych o zawi³o¶ciach wspó³czesnych badañ zrozumia³ym jêzykiem. Dla wiêkszo¶ci naukowców celem sta³o siê stworzenie dzie³a dostêpnego jak najszerszemu krêgowi odbiorców. I nie chc± oni, bynajmniej, upraszczaæ opisywanych zagadnieñ. Istot± jest pokazanie ich zawi³o¶ci, trudno¶ci i sensu. Przekonanie zwyk³ego czytelnika o wielkiej roli, jak± odegra³a muszka bia³ooka w ¶wiatowych badaniach nad genami ludzkimi, wcale nie jest zadaniem prostym.

W 1995 Jonathan Weiner zosta³ laureatem nagrody Pulitzera. Na Zachodzie jest jednym z najwiêkszych popularyzatorów nauki. Publikuje m.in. w „New York”, „New York Timesie” i „Washington Post”. Choæ zawsze skupia uwagê na naukach biologicznych, to jednak wychodzi poza ich zakres. W najnowszej ksi±¿ce prezentacja zagadnieñ stricte biologicznych wymaga³a podniesienia kwestii etycznych, filozoficznych i socjologicznych.

Weiner skupi³ siê na postaci jednego z najwiêkszych naukowców naszego wieku, Seymoura Benzera. Jest on fizykiem, biologiem, który po¶wiêci³ ca³e ¿ycie badaniom muszek owocnych. Wiener scharakteryzowa³ ca³y zespó³ jego wspó³pracowników (m.in. Watsona, Stenta, Delbrücka i Konopkê). Benzer nie jawi siê tu jako postaæ ze spi¿u. Autor pragn±³ pokazaæ, ¿e do¶wiadczenie ¿yciowe uczonego jest porównywalne z do¶wiadczeniem ka¿dego cz³owieka. Benzer pochodzi z biednej rodziny emigrantów ¿ydowskich (z okolic Warszawy). Swoje szczê¶cie zawdziêcza³ b³ahostce, która w tradycji ¿ydowskiej jest czym¶ wyró¿niaj±cym – by³ ch³opcem. Ca³a rodzina g³odowa³a, by tylko jedyny syn móg³ siê uczyæ. Geniusz ch³opca przerós³ oczekiwania wszystkich. ¯ycie nie by³o ³atwe, Benzer d³ugo boryka³ siê z bied±. Los okaza³ siê jednak ³askawy. Dziêki pracy osi±gn±³ sukces, który umo¿liwi³ mu realizacjê dziwnych planów (m.in. stworzenie Pokoju Much w California Institute of Technology w Pasadenie). W ten sposób Weiner przedstawi³ zarówno ¿ycie prywatne (dosyæ szczegó³owo, ³±cznie z opisem intymnych szczegó³ów), jak i naukowe badacza.

Najwiêkszym osi±gniêciem Benzera jest po³±czenie zagadnieñ filozoficznych i spo³ecznych z genetyk±. Kiedy wydawa³o siê, ¿e dokona³ ju¿ wszystkiego – uporz±dkowa³ strukturê DNA – uczony, obserwuj±c w³asne córki, zada³ proste pytanie: dlaczego one tak ró¿ni± siê miêdzy sob±, skoro obydwie maj± tych samych rodziców? Pytanie okaza³o siê kluczowe w odniesieniu do nowo stworzonej przez Benzera teorii o ¶cis³ym zwi±zku miêdzy genami a zachowaniem ludzkim.

Weiner nale¿y do tych popularyzatorów wiedzy, którzy wcale nie u³atwiaj± czytelnikom odbioru. Choæ ksi±¿ka skierowana jest do „ka¿dego”, to wymaga intelektualnego zaanga¿owania. Anegdoty z ¿ycia uczonych i literackie opisy wydarzeñ skupiaj± na sobie uwagê, lecz tre¶æ nasycona jest informacjami ¶ci¶le zwi±zanymi z biologi± molekularn±. Czytelnik musi dok³adnie pod±¿aæ za opowie¶ci± narratora, gdy¿ pominiêcie czego¶ uniemo¿liwia mu pe³ne jej zrozumienie. Ksi±¿ka ma jednak i tê zaletê, ¿e czytaj±c j±, naprawdê zdobywa siê wiedzê. Potrafi ona rozbudziæ ciekawo¶æ nawet w umy¶le laika.

Monika Szab³owska−Zaremba
Jonathan Weiner, Czas, mi³o¶æ, pamiêæ. Wielki biolog i jego poszukiwanie genezy zachowañ, t³um. Zofia £omnicka, wydawnictwo Prószyñski i S−ka, Warszawa 2006, seria: Na ¦cie¿kach Nauki.

Japoñska Polka

Pisana po amatorsku, ale za to pe³na ¶wie¿o¶ci. Balansuj±ca na granicy naiwno¶ci, ale dziêki temu daleka od suchych, naukowych dywagacji. Nieco chaotyczna, ale przez to skutecznie broni±ca siê przed nu¿±c± monotoni±. Tak w skrócie mo¿na by okre¶liæ ksi±¿kê, a raczej ksi±¿eczkê Igi Rutkowskiej, która w sposób bardzo przystêpny opisuje ¿ycie codzienne dzisiejszej Japonii i jej mieszkañców. M³odziutkiej autorki nie interesuj± zjawiska kultury masowej, fascynuj± j± obyczaje, przyzwyczajenia i zachowania zwyk³ych Japoñczyków.

Rutkowska czterokrotnie wyje¿d¿a³a do Japonii. Opiekowa³a siê ni± wówczas znajoma Japonka Himiko, mówi±ca wy³±cznie w ojczystym jêzyku. Niezwykle swobodny, pozbawiony niejako oficjalnego charakteru, kontakt Rutkowskiej z Himiko i jej przyjació³kami pozwoli³ autorce obaliæ funkcjonuj±cy na Zachodzie stereotyp, wed³ug którego japoñskie kobiety s± zniewolone w nienaruszalnym systemie patriarchalnym. Nic bardziej mylnego. Japonki maj± swoje firmy, po pracy chodz± na przeró¿ne kursy: ceramiki, ceremonii herbaty, ikebany; ostatnio ucz± siê jêzyków obcych. Kilka razy w tygodniu spotykaj± siê w ³a¼ni publicznej, która sta³a siê dla kobiet rodzajem rozrywki. Ubieraj± siê w markowych sklepach i maj± ulubionych projektantów. Rutkowska du¿o uwagi po¶wiêca jedzeniu. Tradycyjnym japoñskim zestawem ¶niadaniowym, bardzo zdrowym i lubianym, jest zupa z pasty sojowej, miseczka ry¿u i sfermentowana soja. Japoñczycy pij± du¿o piwa, które traktowane jest jako aperitif, albo nalewkê z wódki na japoñskich ¶liwkach.

Ciekawie opisane s± ma³e, rodzinne restauracje, niezbyt czyste i zdecydowanie nieeleganckie, o których istnieniu turysta najczê¶ciej nic nie wie. W takich miejscach menu najczê¶ciej napisane jest odrêcznie, a rêkopisy Japoñczyków – nawet dla osoby znaj±cej wszystkie znaki – s± bardzo trudne do odczytania. Zje¶æ tam mo¿na za to wszystko, co oferuje japoñska kuchnia. Od surowych ryb na przystawkê, przez pieczone ptaki grillowane na drewnianych patyczkach, po dania znane tylko szefowi kuchni.

Rutkowska opisuje Japoñczyków jako naród bardzo zmêczony. Ludzie ¶pi± wszêdzie, o dowolnej porze dnia czy nocy, w dowolnych pozycjach i najmniej odpowiednich miejscach: na przyjêciu, w metrze, w parku, na stoj±co i siedz±co. Przeciêtny Japoñczyk wychodzi z domu najczê¶ciej o 630, a wraca o 2200. W dodatku nie wyje¿d¿a na wakacje d³u¿sze ni¿ 5 dni. Kiedy Rutkowska opowiada³a, ¿e w Polsce wiêkszo¶æ ludzi wyje¿d¿a w lecie na 2 tygodnie, byli bardzo zdziwieni, co mo¿na robiæ tyle czasu nie chodz±c do pracy. Japoñczycy nie potrafi± spêdzaæ czasu na tzw. nicnierobieniu. Oprócz jedzenia, k±pieli w gor±cych ¼ród³ach i spania, nie maj± innych pomys³ów na spêdzanie wolnego czasu.

Japoñski dom jest miejscem, w którym wszyscy mog± robiæ to, na co maj± ochotê. Poza domem natomiast s± skrêpowani ogromn± ilo¶ci± konwenansów i musz± zachowywaæ siê odpowiednio do sytuacji. Prawie nie dotykaj± siê nawzajem, ale za to obdarowuj± siê prezentami.

Rutkowska nie postrzega Japonii na zimno, jak wielu, zapewne bardziej znakomitych badaczy. Ale mo¿e w³a¶nie dla tej m³odzieñczej, niczym nieskrêpowanej fascynacji terenem w³asnych badañ, warto siêgn±æ po tê ksi±¿kê.

Ma³gorzata Pawe³czyk
Iga Rutkowska, W Kawagoe. Antropolog wobec ¿ycia codziennego Japoñczyków, Wydawnictwo TRIO, biblioteka fundacji im. Takashimy, Warszawa 2006, seria: Oblicza Japonii.

Globalizacja od jaja

A¿ æwieræ pracy Scholtego po¶wiêcona jest terminologii zwi±zanej z zagadnieniem. Autor przedziera siê przez zamêt metodologiczny, jaki powsta³ i w niesamowitym tempie przyrasta co roku. Proste definicje Scholtego u³atwiaj± zg³êbianie lektury. Autor szeroko odnosi siê te¿ do historii globalizacji ze szczególnym naciskiem na aspekt gospodarczy.

Zg³êbianie przyczyn globalistycznego my¶lenia prowadzi Scholtego do klasycznych badañ historyków dziejów gospodarczych i spo³ecznych: Cipolli, Braudela, Febrvera, Martina. Dziêki temu ³atwiej zrozumieæ d±¿enia globalizacyjne na prze³omie dziejów i trwaj±ce od mniej wiêcej pó³wiecza w tym wzglêdzie przyspieszenie. Siêgniêcie do historii ponadto u³atwia spojrzenie ca³o¶ciowe na zjawisko, a nie jedynie – jak w licznych opracowaniach – na ostatnie dwa dziesiêciolecia, które traktuje siê jako jego pocz±tek.

Na pytanie, jakie s± implikacje globalizacji dla to¿samo¶ci narodowej, Scholte odpowiada wskazuj±c zjawiska obrony to¿samo¶ci przez ma³e narody, czuj±ce zagro¿enie swej egzystencji. Opisuje tak¿e przyk³ady pojawienia siê niewielkich narodów czy ruchów ludno¶ci autochtonicznej, którym dopiero globalizacja da³a mo¿liwo¶æ zaznaczenia swej obecno¶ci w ¶wiecie. Scholte optymistycznie podchodzi do zjawisk trwania odrêbnej ¶wiadomo¶ci regionalnej czy ma³onarodowej. Jest jednak pesymist± w przypadku swoistego wyznacznika bytu narodowego – jêzyka. W stosunkowo nied³ugim czasie widzi przysz³o¶æ tylko dla kilku najwiêkszych jêzyków.

¦wiatopogl±dowe ¿ycie wspó³czesnych spo³eczeñstw oscyluje, wed³ug Scholtego, pomiêdzy ekocentryzmem i wszelkimi jego odmianami, odnow± religijn± – zaznaczaj±c± siê wiêkszym zaanga¿owaniem wiernych i konserwatyzmem oraz filozofi± postmodernistyczn±. Scholte zwraca uwagê, ¿e ta ostatnia ma najwiêcej zwolenników w krêgach akademickich i artystycznych. Eksponenci postmodernizmu wystêpuj± g³ównie w krêgu nauk humanistycznych (zw³aszcza w krytyce literackiej i filozofii), ale te¿ i w naukach spo³ecznych: socjologii, antropologii, geografii ekonomicznej. Postmodernistyczna my¶l wyra¼nie zaznacza siê w twórczo¶ci filmowej, literaturze, malarstwie i rze¼bie oraz architekturze. Piewcami postmodernizmu staj± siê ludzie wyzbyci rodowych korzeni. Jest w¶ród nich ponadprzeciêtna liczba migrantów i uchod¼ców. Ludzie ci, do¶wiadczaj±c braku przynale¿no¶ci narodowej, pañstwowej, nie wiedz±c kim s±, uciekaj± w relatywizmy i z psychicznego punktu widzenia im siê to op³aca, bo redukuj± w ten sposób napiêcie wewnêtrzne.

W „ponowoczesnej” kondycji cz³owieka zanikaæ bêdzie, wed³ug autora, poczucie wspólnego „my” w odniesieniu do miejsc pochodzenia. Upo¶ledzona zostanie równie¿ lojalno¶æ, a fragmentaryzacja ja¼ni wielu ludzi, zw³aszcza takich, którzy spêdzaj± du¿o czasu w przestrzeniach supraterytorialnych, spowoduje trudne, nienaturalne kreowanie to¿samo¶ci „zagubionych dusz”. Wystêpowanie hybrydalnych to¿samo¶ci stworzy prawdziwe problemy przy budowaniu spo³eczeñstwa.

Prof. Scholte zauwa¿a jak niedbale s± traktowane dzi¶ m±dro¶æ i wiedza, i jak na pierwszy plan wybija siê informacja i dane, z których przyjmowaniem i przetworzeniem mamy coraz wiêksze trudno¶ci.

Autor obdarzony jest spor± wra¿liwo¶ci±, wyczuciem cierpienia cz³owieka i, mimo ¿e stara siê to ukryæ, te w³a¶nie jego cechy czyni± dzie³o szczególnie cennym.

Bogdan Bernat
Jan Aart Scholte, Globalizacja. Krytyczne wprowadzenie, t³um. Kazimierz ¦lêczka, oficyna wydawnicza „Humanitas”, Sosnowiec 2006.

Martyrologia i demaskatorstwo

Wspó³czesne badania literaturoznawcze obejmuj± zagadnienia, które przez ubieg³e dziesiêciolecia by³y nieme lub marginalizowane. Nale¿y do nich kwestia stosunków polsko−¿ydowskich czy obecno¶æ tradycji judaistycznej w literaturze. Tym nurtem badawczym zajmuj± siê chêtniej przedstawiciele m³odszego pokolenia literaturoznawców, które usi³uje rozpoznaæ „prawdy niechciane”.

S³awomir Bury³a (rocznik 1969) zajmuje siê literatur± okresu wojny i okupacji, a zw³aszcza problematyk± Holocaustu. Jego najnowsza ksi±¿ka jest napisana z pasj± i wol± wyja¶nienia tego, co dotyczy tragicznych i wstydliwych relacji Polaków i ¯ydów w latach 1939−45, a tak¿e w okresie pó¼niejszym. Niektóre partie monografii obfituj± w szerokie konteksty historyczne i erudycyjne. Dlatego powstaje wra¿enie, ¿e proza, eseistyka, publicystyka, poezja Grynberga s³u¿± autorowi jako pretekst do ujawnienia rozmaitych przewin Polaków wobec ¯ydów w czasie okupacji hitlerowskiej. Samo pisarstwo niekiedy umyka refleksji. Ale przecie¿ twórczo¶æ Grynberga narzuca ogl±d historyczno−kontekstualny, gdy¿ jest przede wszystkim funkcj± i spraw± pamiêci. Pamiêtaæ o zbrodniach, o niewinnie i bestialsko u¶mierconych milionach ¯ydów, jest immanentn± powinno¶ci±, której wype³niania podj±³ siê Henryk Grynberg.

Bury³a przyjmuje czêsto punkt widzenia pisarza, a co za tym idzie – ofiary, m.in. po to, aby zrekonstruowaæ ¶wiadomo¶æ moraln± po Holocau¶cie, który ma wymiar osobowy i personalny. Badacz, poprzez refleksjê literaturoznawcz± nad wojenno−okupacyjn± histori± stosunków polsko−¿ydowskich, próbuje uchwyciæ sprawê zasadnicz±: na czym polega³a wina Polaków wobec bezbronnych ¯ydów, którzy zostali skazani wyrokiem hitlerowców na ca³kowite wyniszczenie.

Po lekturze tej demaskatorskiej (jawnie antymartyrologicznej) monografii trudno mówiæ o rozstrzygniêciach. Szmalcownictwo, zabijanie przechowywanych ¯ydów, ró¿ne formy ich dyskryminacji, pogromy (mimo warunków wojenno−okupacyjnych) mo¿na obj±æ mianem antysemityzmu. Wydaje siê jednak, ¿e to zbytnie uproszczenie. Zw³aszcza w naukowej dyskusji nad stosunkami polsko−¿ydowskimi brakuje g³êbszych badañ nad przyczynami antagonizmów. Ich ¼ród³o znajduje siê po obu stronach. Przyjmowanie pogl±dów, ¿e za Holocaust odpowiada ca³a kultura europejska, a zw³aszcza chrze¶cijañstwo, ma tylko czê¶ciowe uzasadnienie. Mo¿na postawiæ hipotezê: mo¿e to odej¶cie od chrze¶cijañstwa lub jego nieurzeczywistnianie doprowadzi³o do Holocaustu?

Ksi±¿ka Bury³y, polemizuj±c ze stereotypami i przywo³uj±c ma³o znane fakty, w³±cza siê w podstawowy nurt wspó³czesnej dyskusji o cz³owieczeñstwie i odpowiedzialno¶ci po do¶wiadczeniach XX w.

Mimo swego rodzaju „ucieczki” od refleksji czysto literaturoznawczej, Bury³a bada tak¿e problem tytu³owy, czyli kwestiê opisu Zag³ady. Trzeba przyznaæ, ¿e autor trafnie i do¶æ precyzyjnie okre¶la w³a¶ciwo¶ci „poholocaustowego” pisarstwa. Z monografii wy³ania siê nie tylko z³o¿ono¶æ pisarstwa Grynberga, ale przede wszystkim nie podlegaj±cy zracjonalizowaniu, ogarniêty tajemnic±, nie maj±cy precedensu Holocaust. Zapis literacki tej zbrodni, która ma dalekosiê¿ne konsekwencje w czasie, umo¿liwia cz³owiecz± postawê wobec niego – empatiê i wspó³czucie. Rozumienie literatury, jako przejawu intensywnej pracy sumienia, immanentnie tkwi w polskiej tradycji. Ostatecznie to na ni± powo³uje siê Bury³a, zmagaj±c siê z opisem Zag³ady.

Zbigniew Chojnowski
S³awomir Bury³a, Opisaæ Zag³adê. Holocaust w twórczo¶ci Henryka Grynberga, Wydawnictwo Uniwersytetu Wroc³awskiego, Wroc³aw 2006, seria: Monografie FNP.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje