Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Chcia³bym przyj±æ zasadê, ¿e prawo do doktoryzowania otrzymuje rada wydzia³u nie tylko po spe³nieniu okre¶lonych wska¼ników liczbowych, ale tak¿e w przypadku uzyskania okre¶lonego poziomu prac magisterskich. I analogicznie, je¶li chodzi o uprawnienia habilitacyjne – musi siê wykazaæ odpowiednim poziomem prac doktorskich.

Nie bêdziemy obni¿aæ kryteriów

Rozmowa z prof. Tadeuszem Kaczorkiem,

przewodnicz±cym Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytu³ów

1 stycznia rozpoczê³a siê nowa, szósta kadencja Centralnej Komisji. Po ca³ej epoce szefowania CK przez prof. Janusza Tazbira – przypomnijmy, by³o to 10 lat – od niedawna to Pan jest jej przewodnicz±cym. Dodajmy, ¿e pierwszym przedstawicielem nauk technicznych na tym stanowisku. Czy je¶li chodzi o dzia³anie Komisji bêdzie to raczej kontynuacja, czy zmiana?

– Prof. Tazbir to osoba niew±tpliwie wybitna i przez ostatnie cztery lata, pe³ni±c funkcjê wiceprzewodnicz±cego CK, mia³em okazjê wiele siê od niego nauczyæ. Podziwia³em zw³aszcza jego precyzjê s³owa oraz fakt, ¿e profesor nie wypowiada³ siê, gdy nie by³o to konieczne. Jak ka¿dy szef, odcisn±³ oczywi¶cie piêtno na dzia³aniu Komisji i nadawa³ jej okre¶lony styl pracy. Dzia³anie CK i jej pola aktywno¶ci s± przede wszystkim wyznaczone przepisami ustawy, wiêc w sposób oczywisty zasadniczych zmian nie bêdzie, ale nowi ludzie zawsze wnosz± do dzia³ania instytucji nowe idee, wiêc zapewne i teraz tak bêdzie.

Do¶æ d³ugo trwa³o konstytuowanie siê w³adz Komisji. Dzia³alno¶æ na dobre ruszy³a dopiero w kwietniu.

– Zosta³em powo³any przez premiera na stanowisko przewodnicz±cego 2 kwietnia i od tego momentu energicznie przyst±pili¶my do pracy. Jednym z pierwszych zadañ, jakie stawiamy przed sob±, jest stworzenie nowych ram formalnoprawnych i uchwalenie nowego statutu. Jest to o tyle istotne, ¿e te przepisy bêd± wyznacza³y zasady naszego dzia³ania w najbli¿szych kilku latach. Zmiany wynikaj± przede wszystkim z nowych przepisów prawnych, ale tak¿e dotychczasowych do¶wiadczeñ i obserwacji. Chcieliby¶my na przyk³ad usprawniæ stronê organizacyjn± poczynañ CK i zdecydowanie skróciæ okres wydawania decyzji. Najwiêkszym problemem jest tu zdyscyplinowanie recenzentów. Obecnie prosimy, aby ci, którzy nie s± w stanie napisaæ recenzji w ci±gu sze¶ciu tygodni, od razu o tym powiadomili i j± zwrócili. Z us³ug niesolidnych recenzentów, którzy trzymali prace nieraz ca³ymi miesi±cami, bêdziemy rezygnowaæ. Za wa¿n± uznajê tak¿e realizacjê uprawnieñ kontrolnych Komisji, je¶li chodzi o jako¶æ doktoratów i habilitacji przyznawanych przez jednostki maj±ce do tego uprawnienia.

Ilo¶æ zakwestionowanych wniosków o zatwierdzenie habilitacji – kiedy robi³a to jeszcze CK – i przyznanie tytu³u profesora jest ma³a, oko³o 6 procent. Mimo to, funkcjonuje opinia, ¿e Komisja jest konserwatywnym organem i przej¶cie jej procedur jest trudne.

– Sam pan widzi, jak wygl±daj± fakty – bo liczby mówi± za siebie – a jak obiegowe opinie. Te negatywnie zaopiniowane wnioski to naprawdê prace s³abe. Ale czasem trudno walczyæ z nieuprawnionymi opiniami. Zw³aszcza ¿e osoby, które czuj± siê pokrzywdzone, szeroko i g³o¶no je rozpowszechniaj±. Czêsto s± to przypadki osób, które pe³ni± funkcje dziekanów, prorektorów, rektorów, maj± dorobek organizacyjny i publikacje dotycz±ce organizacji szkolnictwa wy¿szego, ale nie z dziedziny naukowej, któr± reprezentuj±. A mówimy przecie¿ o tytule naukowym.

Funkcjonuje te¿ opinia, ¿e nie zaszkodzi znaæ lub dotrzeæ do kogo¶ z grona CK przy rozpatrywaniu konkretnej sprawy.

– Rzeczywi¶cie, w¶ród grzechów naszego ¶rodowiska jest tak¿e próba wp³ywania na decyzje i kole¿eñskiego za³atwiania niektórych spraw. Mam tu optymistyczn± refleksjê dotycz±c± wyników g³osowania w takich przypadkach. Niezale¿nie od tonu dyskusji, czêsto przesadnie pochwalnych opinii wyg³aszanych na posiedzeniach i zdarzaj±cych siê czasem zabiegów i nacisków, wynik g³osowania – które, je¶li chodzi o awans naukowy, jest tajne – jest zadziwiaj±co racjonalny. Przechodz± wnioski naprawdê na to zas³uguj±ce, a te nadmiernie wspierane przepadaj±. Chcia³bym zasadê tajno¶ci g³osowania rozci±gn±æ równie¿ na kwestie nadawania uprawnieñ. Zamierzamy wprowadziæ tak¿e zasadê bezwzglêdnego nieujawniania recenzentów. Proszê sobie wyobraziæ, ¿e zdarzaj± siê nawet próby nie tylko nacisków na za³atwienie jakiej¶ sprawy, ale tak¿e na odrzucenie konkretnej kandydatury. Musimy z tym absolutnie skoñczyæ.

W ostatnich latach widaæ niewielki wzrost liczby osób, które uzyska³y habilitacjê, natomiast nieznacznie zmniejszy³a siê liczba otrzymuj±cych profesurê. Jak by Pan wyt³umaczy³ to zjawisko?

– Generalnie, poza niewielkimi wahaniami, istnieje sta³a, utrzymuj±ca siê od lat tendencja wzrostu ilo¶ci kadry naukowej, ale ostatni przyrost habilitacji na pewno jest efektem zniesienia wymogu zatwierdzania jej przez CK. Zainteresowani ³atwiej decyduj± siê na otworzenie przewodu. Byæ mo¿e te¿ rady wydzia³ów ³atwiej zatwierdzaj± habilitacje. Bêdziemy musieli to sprawdziæ. Natomiast my¶lê, ¿e niewielki spadek ilo¶ci przyznanych tytu³ów profesorskich jest raczej chwilowym wahniêciem ni¿ sta³± tendencj±.

Komisja przeprowadzi³a w ubieg³ym roku kontrolê jednostek posiadaj±cych uprawnienia do nadawania stopnia doktora i w jej efekcie w dwu przypadkach cofnê³a takie uprawnienia, a w jednym sta³o siê to nawet ³±cznie z cofniêciem uprawnieñ do habilitowania. To nowa rzecz w dzia³aniu CK.

– Tê funkcjê Komisja wype³nia³a od lat, natomiast rzeczywi¶cie przypadki cofniêcia uprawnieñ zdarza³y siê niezmiernie rzadko. Nasza rola czuwania nad w³a¶ciwym poziomem doktoratów i habilitacji nie polega ju¿ na zatwierdzaniu poszczególnych przewodów, a jedynie na weryfikacji nale¿ytego poziomu tych procesów w jednostkach, które maj± uprawnienia do ich nadawania. W ra¿±cych przypadkach mo¿emy zawiesiæ na pewien okres lub odebraæ prawo do nadawania stopni naukowych. I taka w³a¶nie sytuacja mia³a miejsce. Chcia³bym, aby w rozpoczynaj±cej siê kadencji CK czê¶ciej korzysta³a z uprawnieñ do weryfikacji tego, co robi± jednostki posiadaj±ce uprawnienia do nadawania stopni. Przyjêli¶my te¿ zasadê, ¿e na bie¿±co bêdziemy przygl±daæ siê zatwierdzanym pracom.

Jednostek uprawnionych do nadawania stopnia doktora mamy ponad 650, a do habilitowania ponad 450. To bêdzie du¿a operacja.

– Tak, to zadanie wymagaj±ce znacznego zaanga¿owania, ale zdecydowanie chcemy je podj±æ.

Uprawnienia do nadawania stopnia doktora sta³y siê od dwóch lat, kiedy zaczê³o obowi±zywaæ „Prawo o szkolnictwie wy¿szym”, spraw± dla uczelni bardzo wa¿n±. Od nich zale¿y akademicko¶æ szko³y, a tak¿e prawo do u¿ywania nazwy uniwersytet, politechnika czy akademia. Podobnie bêdzie z uprawnieniami habilitacyjnymi, które maj± wp³ywaæ tak¿e na poziom finansowania uczelni. By³em przekonany, ¿e o tym, czy uczelnia posiada takie uprawnienia, powinien decydowaæ jej poziom i dorobek, ale us³ysza³em na przyk³ad argument, ¿e je¶li w du¿ym o¶rodku s± ju¿ dwie jednostki posiadaj±ce uprawnienia habilitacyjne w danej dziedzinie, to kolejne nie s± konieczne.

– Moim zdaniem, wprowadzanie tego typu ograniczeñ nie jest w³a¶ciwe. Jedynym wyznacznikiem powinno byæ spe³nianie okre¶lonych kryteriów. Te kryteria chcieliby¶my jednak utrzymywaæ na wysokim poziomie. Chcia³bym przyj±æ zasadê, ¿e prawo do doktoryzowania otrzymuje rada wydzia³u nie tylko po spe³nieniu okre¶lonych wska¼ników liczbowych, ale tak¿e w przypadku uzyskania okre¶lonego poziomu prac magisterskich. I analogicznie, je¶li chodzi o uprawnienia habilitacyjne – musi siê wykazaæ odpowiednim poziomem prac doktorskich.

Ale uczelnie skar¿± siê, ¿e te kryteria s± czêsto nieokre¶lone, wrêcz niejasne – bo to, ¿e poziom prac nie jest dostateczny, mo¿na powiedzieæ niemal w ka¿dej sytuacji.

– Obserwujemy znaczny nap³yw wniosków o uprawnienia, czêsto od uczelni bardzo m³odych, bez wiêkszego dorobku naukowego ich pracowników, czy balansuj±cych na granicy minimum kadrowego, nie obejmuj±cego spektrum danej dziedziny, ze s³abymi pracami magisterskimi. Zdecydowanie chcemy, aby mia³y one czas dojrzeæ jeszcze do nadawania stopni naukowych.

W¶ród obszarów, którymi zajmuje siê CK, jest tak¿e kwestia okre¶lania dziedzin i dyscyplin naukowych. Istnieje tendencja do poszerzania ich ilo¶ci, choæ to idzie w odwrotnym kierunku ni¿ my¶lenie w nauce ¶wiatowej.

– Nauka staje siê coraz bardziej interdyscyplinarna i tak szybko odkrywa nowe mo¿liwo¶ci wspó³pracy ró¿nych dyscyplin, ¿e jej dalsze fragmentowanie uwa¿amy za absolutnie niecelowe. Nadmierne uszczegó³owienie dziedzin i dyscyplin prowadzi³oby te¿ do trudno¶ci w uzyskiwaniu uprawnieñ do nadawania stopni naukowych, dlatego opowiadam siê za drog± w kierunku modelu ¶wiatowego i okre¶lenia o¶miu czy dziewiêciu dziedzin nauki, bez dalszego ich rozdrabniania.

Dwa lata temu wprowadzona zosta³a mo¿liwo¶æ zatrudniania na stanowisku profesora osób, które nie posiadaj± habilitacji. Wymaga to jednak zgody Centralnej Komisji. Czy ta ¶cie¿ka jest wykorzystywana i du¿o takich wniosków wp³ywa?

– Wniosków tego typu wp³ynê³o do tej pory kilkana¶cie, ale muszê powiedzieæ, ¿e w przewa¿aj±cej wiêkszo¶ci nie s± to, niestety, wnioski osób o znacz±cym dorobku naukowym – bo o takie przecie¿ chodzi. Brak rozprawy habilitacyjnej powinien byæ zrównowa¿ony w³a¶nie znacz±cym dorobkiem naukowym i tak rozumiemy ten przepis. Jak na razie, ¿aden z tych wniosków nie zosta³ zaopiniowany pozytywnie. Co ciekawe, s± to w wiêkszo¶ci wnioski osób pe³ni±cych jakie¶ funkcje, które chcia³yby byæ zatrudnione na stanowisku profesora uczelnianego i w konsekwencji pos³ugiwaæ siê mianem profesora. Ale przecie¿ nie bêdziemy robiæ wyj±tków i obni¿aæ kryteriów. Potrzebny jest znacz±cy dorobek naukowy w dziedzinie, któr± reprezentuje zainteresowany. Powiem nawet, ¿e bardzo by¶my siê cieszyli, gdyby do komisji wp³ynê³o du¿o wniosków dotycz±cych m³odych zdolnych ludzi, maj±cych ju¿ osi±gniêcia naukowe i mogliby¶my u³atwiæ im kariery naukowe wykorzystuj±c ten przepis.

Czy Pana zdaniem, habilitacja powinna pozostaæ w naszym systemie jako etap kariery naukowej?

– Chcia³bym, aby habilitacja by³a w Polsce niepotrzebna, ale by sta³o siê to mo¿liwe, kryteria i mechanizmy musia³yby byæ znacznie zdrowsze. Na razie jaki¶ rodzaj weryfikacji kadry profesorskiej jest potrzebny. Nie musi siê ona jednak nazywaæ habilitacj±. Nawet je¿eli zdecydujemy siê utrzymaæ instytucjê habilitacji, to uwa¿am, ¿e powinny ulec zmianie elementy procedury habilitacyjnej. Istotniejsza jest ocena ca³okszta³tu dorobku naukowego, jego poziom, a tak¿e umiejêtno¶ci habilitanta, ni¿ jedna przedstawiona praca czy kolokwium i wyk³ad habilitacyjny. Z tych ostatnich dwu elementów gotów by³bym nawet zrezygnowaæ. Staraj±cy siê o habilitacjê funkcjonuj± przecie¿ w swoim ¶rodowisku i ich prze³o¿eni oraz koledzy wiedz±, jaki poziom reprezentuj±. Co innego, je¶li kandydat jest spoza danego ¶rodowiska. Wtedy te elementy weryfikacji s± potrzebne. To dziekan czy rada wydzia³u mogliby wystêpowaæ o przyznanie habilitacji na podstawie dorobku, czy jak by¶my inaczej nazwali to usamodzielnienie.

Tego bym siê trochê obawia³, poniewa¿ niestety w wielu ¶rodowiskach profesura niezbyt chêtnie patrzy na usamodzielnienie siê jej podw³adnych. Teoretycznie habilitacja jest prac± samodzieln± i powinna byæ uzale¿niona jedynie od rangi wyników i poziomu kandydata, ale ¿ycie biegnie swoj± drog±. Znam przypadki, kiedy m³odzi, zdolni, obdarzeni ju¿ nagrodami potrafi± us³yszeæ od swojego profesora: „Nie widzê mo¿liwo¶ci, ¿eby pan zrobi³ habilitacjê w naszym instytucie”.

– Z przykro¶ci± przyznajê, ¿e takie zjawiska maj± miejsce. Uczestnicz±c w pracach komisji Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, przyznaj±cej stypendia zagraniczne najwybitniejszym doktorom, spotka³em siê z przypadkiem m³odego cz³owieka, z obronionymi ju¿ kilka lat temu dwoma doktoratami, zatrudnionego na stanowisku asystenta. To by³ obszar nauk medycznych. U nas decyduje profesor – odpowiedzia³ na pytanie, dlaczego tak siê dzieje. Ale gdzie s± inni profesorowie? Musimy z tym walczyæ i to zmieniaæ.

Na zakoñczenie prac powo³anego przez KRASP zespo³u pod przewodnictwem prof. Franciszka Ziejki, maj±cego opracowaæ propozycje zmian w modelu kariery, przyjête zosta³o stanowisko Prezydium KRASP i Prezydium PAN o utrzymaniu dotychczasowego modelu kariery. Znalaz³a siê tam jednak podobna sugestia, by upro¶ciæ procedurê habilitacji.

– Jestem zdania, ¿e ocenê powinno siê przeprowadzaæ wnikliwie i rzetelnie, siêgaj±c po opinie recenzentów z innego ni¿ zainteresowany ¶rodowiska oraz recenzentów zagranicznych, tak aby recenzje by³y naprawdê merytoryczne. M³ody cz³owiek, który decyduje siê na karierê naukowca w uczelni czy instytucie PAN, powinien robiæ doktorat przed trzydziestk±, habilitacjê maj±c trzydzie¶ci piêæ lat, a profesurê przed czterdziestym pi±tym rokiem ¿ycia. Problem tkwi w rzeczywistym doborze ludzi z pasj± i predyspozycjami do pracy naukowej i dydaktyki, a tak¿e w mechanizmach rz±dz±cych karierami naukowymi. Miejscem, gdzie ta selekcja ma szansê siê dokonywaæ, s± studia doktoranckie. Obserwowany obecnie znaczny wzrost ilo¶ci studentów na studiach doktoranckich jest bez w±tpienia zjawiskiem pozytywnym. Problem tkwi w efektywno¶ci, to znaczy, aby studenci studiów doktoranckich rzeczywi¶cie je koñczyli, a tak¿e w tym, aby ich wiedzê pó¼niej wykorzystaæ.

A jak traktowa³by Pan pojawiaj±cy siê ostatnio postulat, aby studia doktoranckie niekoniecznie koñczy³y siê napisaniem pracy doktorskiej?

– Jestem zdecydowanym przeciwnikiem takiego rozwi±zania. Napisanie doktoratu ma byæ dowodem dojrza³o¶ci, ma pokazaæ, ¿e doktorant jest w stanie samodzielnie rozwi±zaæ zadanie naukowe. Moje do¶wiadczenie zawodowe wskazuje, ¿e du¿o jest osób, które dobrze siê ucz±, s± w stanie przyswajaæ wiedzê, zdawaæ nawet celuj±co kolejne egzaminy, ale nie s± kreatywne i kiedy musz± samodzielnie rozwi±zaæ jakie¶ zadanie, nie daj± sobie z tym rady. Umiejêtno¶æ uczenia siê a kreatywno¶æ to s± dwie ró¿ne cechy. Jest wiele hamulców utrudniaj±cych rozwój naturalnej kariery naukowej, ale rozstrzygaj±ce znaczenie ma w³a¶ciwy cz³owiek. Je¿eli szef katedry, instytutu, zak³adu boi siê, aby mu pod bokiem nie wyro¶li konkurenci, bo sam jest uczonym nie najwy¿szego lotu, nigdy nie bêdzie dba³ o swoich uczniów. Je¿eli za¶ kierownik jest osob± wybitn±, to chce takich uczniów wychowaæ i szczyciæ siê nimi. Na szczê¶cie takich w³a¶nie ludzi sam mia³em za przewodników i mistrzów. Mówiê o profesorach Politechniki Warszawskiej Tadeuszu Cholewickim i Januszu Groszkowskim. Nie bali siê konkurencji i autentycznie pomagali m³odym. Oby dzi¶ m³odzi tak¿e trafiali na takich nauczycieli.

Mówimy o mechanizmach selekcji kadry naukowej i awansie. Najprostszym rozwi±zaniem jest wprowadzenie autentycznych konkursów na stanowiska. To trochê k³óci siê z relacjami mistrz – uczeñ i tradycj± budowania szko³y naukowej, ale tak funkcjonuje wspó³czesna nauka, opieraj±c siê na konkurencji.

– Jestem zdecydowanym zwolennikiem konkursów i w ogóle wszelkich procedur wprowadzaj±cych pozytywne mechanizmy selekcji. Nasze ¿ycie naukowe ma jeszcze wiele mechanizmów z poprzedniej epoki, ale musimy je stopniowo zmieniaæ. Chcia³bym, jako nowy przewodnicz±cy Centralnej Komisji, zdecydowanie siê do tego przyczyniæ.

Rozmawia³ Andrzej ¦wiæ
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje